Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goździki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goździki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2025

Beskid mleczna 42% z piernikami


W kolekcji blendów od Beskid Chocolate jest taki jeden świąteczny słodziak - mleczna czekolada o 42% zawartości kakao ozdobiona uroczymi pierniczkami o eleganckim składzie. Wiedziałam, że zabiorę ją na późnogrudniowy wyjazd. Nie spodziewałam się, że wyjmę ją z plecaka poddając się w obliczu potężnej mgły, która spowiła wyspę Karsibór. Miałam plan przejść ją dookoła szlakiem rowerowym, którego posiadałam niestety nieaktualną trasę - w pewnym momencie docierał do prywatnych gruntów z zakazem wstępu. Kiedy zawróciłam i dotarłam do brzegu Kanału Piastowskiego, którym to najbardziej chciałam się przejść - przez mgłę nie było widać nawet drugiej strony... No nic, przed szybko zbliżającym się zmrokiem trza było pokrzepić się herbatą z termosu i tą słodziutką czekoladą.
 
W swej prostocie bardzo przypadła mi do gustu. Sama mleczna czekolada w beskidzkim blendzie zdaje się być cynamonowa, co w połączeniu z pysznymi pierniczkami dawało niezwykle otulający efekt. Ciasteczka były optymalnie chrupiące, z wyczuwalnym masłem, miodem i mnogością przypraw. W przyszłym roku - ta tabliczka to bardzo dobry upominek świąteczny dla każdego fana korzennych przysmaków.
 
 
Skład: cukier, ziarna kakao, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, pierniczki 12% (mąka pszenna, miód, masło, cukier trzcinowy, jaja, cynamon, kardamon, gałka muszkatołowa, imbir, goździki, pieprz, fasola tonka), lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 539 kcal.
BTW: 7/32/55.

środa, 24 stycznia 2024

Zotter Fruchtnougat + Duftmarzipan mleczna 50% nadziewana owocowo-migdałową praliną i przyprawowym marcepanem


Dzień przed Wigilią skosztowałam Zotter Handscooped, która smakowo całkiem elegancko wpisała się w świąteczny klimat. Fruchtnougat + Duftmarzipan to dwie smakowite warstwy oblane mleczną czekoladą o 50% zawartości kakao: marcepan z pomarańczą i przyprawami (kardamon, imbir, pieprz, cynamon, wanilia) oraz pralina owocowa na migdałowej bazie (w jej skład wchodzą maliny, mango, truskawki, żurawina).

Tabliczka pachnie pierniczkami, marcepanem i owocowymi galaretkami w czekoladzie. Lekko korzenne smaki świetnie zgrywają się z mleczną czekoladą oraz marcepanem, tworząc otulające i ciepłe wrażenia. Natomiast różnorakie owoce (trudno któremuś z nich przypisać dominującą rolę) rozświetlają kompozycję, nadają jej soczystości. Odczucie owoców jest bardzo autentyczne, nawet jakieś małe pesteczki z malin bądź truskawek się tu zaplątała. Nieskomplikowane i bardzo smaczne połączenie.


Skład: marcepan (migdały, cukier, syrop cukru inwertowanego), surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, migdały, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, koncentrat soku pomarańczowego, liofilizowana marakuja (maltodekstryna, koncentrat soku marakujowego), syrop cukru inwertowanego, sok pomarańczowy, odtłuszczone mleko w proszku, suszone maliny, suszone mango, suszone truskawki, suszona żurawina, liofilizowana cytryna (cukier, koncentrat soku cytrynowego, mango, skrobia), imbir, lecytyna sojowa, słodka serwatka w proszku, sól, kardamon, wanilia, goździki, pieprz, olejek cytrynowy, olejek pomarańczowy, cynamon.
Masa kakaowa min. 50%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 520 kcal.
BTW: 8,8/34/43.

poniedziałek, 30 października 2023

Chocolate Tree Winterspice ciemna 70% Peru z cynamonem, gałką muszkatołową, kardamonem, imbirem, anyżem, goździkami, olejkami pomarańczowym i cytrynowym


Pod przeuroczą wieżą widokową Spicak położoną nieopodal Streczna otworzyliśmy Winterspice od szkockiej manufaktury Chocolate Tree (do zakupienia w sklepie Sekretów Czekolady). Ta 100-gramowa tabliczka zawiera 70% peruwiańskiego kakao i całe mnóstwo przypraw, które czynią ją niezwykle esencjonalną, wręcz przyciężkawą, ale w bardzo smakowity sposób. Dużo się tu dzieje. Na solidną czekoladową bazę nałożono: cynamon, gałkę muszkatołową, kardamon, imbir, anyż i goździki, które w połączeniu z olejkami (pomarańczowym i cytrynowym) zdają się być dodatkowo zintensyfikowane. Jakby przyprawy upoiły się tymi olejkami... Pozycja zdecydowanie odpowiednia na chłodniejsze miesiące, otuli mocno niczym ciężki koc.


Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, przyprawy 1% (cynamon, gałka muszkatołowa, kardamon, imbir, anyż, goździki, olejek pomarańczowy, olejek cytrynowy).
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 479 kcal.
BTW: 8,4/35,8/51,3.

poniedziałek, 6 marca 2023

Zotter Muscaris Marzipan mleczna 40% nadziewana marcepanem i ganaszem z białego wina z rodzynkami


Pod koniec dnia górskiej wędrówki, tuż przed powrotem do Węgierskiej Górki, przystanęliśmy jeszcze by skosztować nowej Handscooped od Zottera, na którą miałam szczególną ochotę. Kupiona na foodieshop24.pl Muscaris Marzipan była nieco podobna do dawniejszej Muscaris Wine (która średnio mi podeszła). Od starej wariacji na temat białego wina Muscaris różni się przede wszystkim obecnością warstwy marcepanowej oraz większym bogactwem przypraw - coś mi mówiło, że to będzie strzał w dziesiątkę!


Miałam rację. To jedna z tych Handscooped, którą mogłabym wcinać tonami. Jest bardzo słodka, ale w absolutnie genialny sposób. Cudowna mleczna czekolada otula nie tylko nadzienia, ale również nas. Marcepan jest obłędnie soczysty, wyrazisty - wprost idealny. Doskonale współgra z bardziej śliskim karmelowym ganaszem, zawierającym białe wino Muscaris, grappę oraz porządnie rozdrobnione rodzynki. Do tego eksplozja przypraw, które jednak nie przyćmiewają tego, co najważniejsze: fuzji mlecznej czekolady, marcepanu oraz wina podanego na karmelowej tacy. Muscaris Marzipan było dla mnie wręcz narkotyzujące.


Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, migdały, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, białe wino Muscaris, syrop skrobiowy, karmelizowane mleko w proszku (odtłuszczone mleko w proszku, cukier), masło, syrop cukru inwertowanego, grappa, rodzynki, odtłuszczone mleko w proszku, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, sól, wanilia, cynamon, pimento, pieprz, kwiat muszkatołowy, goździki, gałka muszkatołowa, olejek z kwiatu pomarańczy.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 512 kcal.
BTW: 6,6/33/44.

niedziela, 21 listopada 2021

Coco Christmas Spice mleczna 40% Kolumbia z cynamonem, zielem angielskim, gałką muszkatołową, goździkami i anyżem


Mając na względzie mierne wspomnienia związane z czystymi czekoladami ze szkockiej manufaktury Coco (ciemna i mleczna, obie z kolumbijskiego kakao) - pokładałam nadzieję jedynie w tabliczkach z dodatkami. Może ich dobór, w egzemplarzach zakupionych przeze mnie w sklepie Sekretów Czekolady - będzie trafiony i znacznie ubogacający kompozycje. Pierwszy raz miałam to sprawdzić przy widokowych skałkach na zboczu Medvedi Hora w Jesionikach. Sięgnęłam tam po 40% Colombian Milk przemienioną w Christmas Spice - dzięki obecności cynamonu, ziela angielskiego, gałki muszkatołowej, goździków i anyżu. 


O ile przebijająca spod przypraw sama czekolada znów była mało wyrazista i kojarząca się z mdłym arbuzem - dodatki na szczęście nadały jej charakteru, czyniąc degustację przyjemną. Kompozycja przypraw budziła skojarzenia z igliwiem oraz świeżo upieczonym ciastem korzennym z marcepanem. Sugestia marcepanu okazała się szczególnie urzekająca. Zupełnie nie przeszkadzało mi to, że anyż dość mocno się wybijał - dobrze zgrywał się z pozostałymi przyprawami, tworząc w gruncie rzeczy wcale niebanalny korzenny bukiet. Cynamon, którego można było spodziewać się tu sporo, przebrzmiewał całkiem delikatnie. Tak... Zdecydowanie, przemyślane dodatki są jedynym ratunkiem dla mojej sympatii do Coco...


Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, mleko w proszku 14%, lecytyna sojowa non-GMO, cynamon, ziele angielskie, gałka muszkatołowa, goździki, anyż.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 80 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 559 kcal.
BTW: 6/36,9/51,8.

sobota, 30 października 2021

Raaka Turmeric Radiance ciemna surowa 62% Dominikana z kurkumą, imbirem, wanilią, skórką pomarańczy, trawą cytrynową, werbeną, cynamonem, kardamonem, kolendrą, macą i goździkami


Turmeric Radiance jest jedną w nowszych propozycji od brooklińskiej manufaktury Raaka, która wpadła w moje ręce dzięki sklepowi Sekretów Czekolady. Każda z tych nowości wywoływała moją wielką ekscytację. Podobnie jak szalona Blue Magic, dziś opisywana czekolada jest inspirowana roślinnymi napojami Goldthread (ów producent zdrowych toników posiada w swej ofercie napój o dokładnie tej samej nazwie - Turmeric Radiance). Raaka Turmeric Radiance jest ciemną surową czekoladą o 62% zawartości dominikańskiego kakao Zorzal, do której dołożono całą masę przypraw. Kurkuma stoi na czele, zaś za nią odnajdziemy: imbir, wanilię, skórkę pomarańczy, trawę cytrynową, werbenę cytrynową, cynamon, kardamon, kolendrę, macę i goździki. Grubo!


Czekolada jest tak naładowana kurkumą, że aż zabarwiła na żółto opakowanie! Widać też wyraźnie kurkumowe wtręty wewnątrz. Kompozycja pachnie wariacko: drewnem, masłem z kurkumą, środkiem do czyszczenia mebli i himalajską herbatą.

Niesamowicie miękka i gęsta, przede wszystkim opowiada nam historię o tybetańskiej herbacie z masłem. Nigdy wprawdzie takowej nie piłam, a jedynie wielokrotnie o niej czytałam, lecz jakoś nie mogłam odgonić od siebie tego skojarzenia. Kurkuma przepięknie zgrywa się z aksamitnym masłem kakaowym oraz drewnianymi nutami dominikańskich ziaren. Cała reszta przypraw zarówno orzeźwia, jak i rozgrzewa - wszystko odnajduje idealny, przytulny balans. Feeria smaków została tak znakomicie wyważona, iż pomimo wyczuwalności poszczególnych mocnych elementów, Turmeric Radiance łagodnie nas kołysze. To było przepyszne doświadczenie.


Skład: ziarna kakao, cukier kokosowy, tłuszcz kakaowy, kurkuma, imbir, wanilia, skórka pomarańczy, trawa cytrynowa, werbena cytrynowa, cynamon, kardamon, kolendra, maca, goździki.
Masa kakaowa min. 62%.
Masa netto: 51 g.

czwartek, 28 października 2021

Goodio Ginger Bread ciemna surowa 49% z kokosem i piernikową kruszonką


Winter Glow od Goodio uraczyła nas niebanalnością korzennych posmaków, zaś tym razem fińska marka uderza w coś nieco bardziej klasycznego. Ginger Bread jest bowiem ciemną surową czekoladą o 49% zawartości kakao, którą posypano okruszkami piernika (w składzie jednak bardzo typowego dla Goodio, przez co już się robi nieco mniej klasycznie). Sama czekolada - co znów typowe dla Goodio - wysycona została kokosem, więc ponownie antyfani kokosa nie mają tu czego szukać. W ten kokosowo-piernikowy smakołyk zaopatrzyłam się w sklepie Sekretów Czekolady.


Dosłownie - upstrzona różnej wielkości piernikową kruszonką czekolada - pachnie kokosem i piernikiem, niczym więcej. Choć przecież w tych dwóch słowach kryje się tak wiele.

Czekolada jest kosmicznie kokosowa i bardzo słodka, budząc skojarzenia z likierem kokosowym, z pinacoladą. Korzenność zostaje w niej wręcz przytłumiona, inaczej niż w Winter Glow. Drobne kawałeczki piernika rozmywają się wręcz pod kokosowym naporem, natomiast większe jego cząstki przypominają zbitą i zleżałą skórkę od chleba, figlarnie przyprawioną cynamonem, imbirem, goździkami i kardamonem. To bardzo typowe Goodio... Mi charakterystyka tej marki pasuje, lecz zdaję sobie sprawę, iż nie jest uniwersalna. Została mi jeszcze jedna czekolada tej marki okraszona korzennymi przyprawami - w jej recenzji pozwolę sobie na konkretniejsze porównanie wszystkich przyprawowych sióstr.


Skład: ziarna kakao, cukier kokosowy, tłuszcz kakaowy, wiórki kokosowe, piernik (cukier kokosowy, mąka kukurydziana, mąka owsiana, wiórki kokosowe, tłuszcz kakaowy, woda, substancja spulchniająca, cynamon, imbir, goździki, kardamon).
Masa kakaowa min. 49%.
Masa netto: 48 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 493 kcal.
BTW: 6/35/42.

środa, 20 października 2021

Definite Caramelized Almonds nerkowcowa 55% Dominikana z karmelizowanymi migdałami i przyprawami korzennymi


Frýdlantské cimbuří to jedno z moich ulubionych miejsc w Górach Izerskich. Pragnęłam zasmakować tam czekolady, która idealnie wpasuje się w przepiękną aurę i widoki. Wyjęłam z plecaka moją drugą Definite, zakupioną w sklepie Sekretów Czekolady. Stworzona została w 55% z dominikańskiego kakao trinitario uprawianego na plantacji Las Berenjenas w prowoncji Duarte w północno-centralnej części kraju. Jest ona prowadzona przez rodzinę Valdez od 1963 roku, zaś od 2002 roku posiada certyfikat organiczny. Liczy sobie około 22000 drzew. Ziarna z niej pochodzące fermentują przez 6 dni w drewnianych skrzyniach i suszone są na słońcu od 7 do 10 dni. 

Powyższe kakao połączono z mlekiem z orzechów nerkowca oraz cukrem trzcinowym. To baza. W tafli zatopiono kawałki karmelizowanych migdałów oraz doprawioną ją mocą przypraw: imbirem, cynamonem, gałką muszkatołową, kardamonem i goździkami. Taki zestaw zdawał się idealnie wpasowywać w moje gusta.


Rzeczywiście, to było niebo. Czasem wegańskie czekolady "mleczne" cechują się dziwnymi posmakami czy nieprzyjemną konsystencją - tutaj tego nie było. Delikatność i słodycz orzechów nerkowca doskonale skomponowały się ze spokojną głębią kakao i karmelowym cukrem. Ba, idealnie chrupiące migdały w złotej otoczce już w ogóle były esencją karmelowej rozkoszy. Już samo to zestawienie byłoby boskie, ale przecież mamy jeszcze przyprawy! Korzenie, które nadają błogiej kompozycji pazura, ocieplają ją, czynią pełniejszą. Doprawdy, nie potrzeba więcej słów do opisu tej czekolady. Właśnie takie tabliczki mogłabym wcinać na górskich szlakach w nieskończoność. Przyjemne kakao, wartościowe orzechy, pyszne przyprawy - szczęście jest kompletne!


Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, mleko z orzechów nerkowca, migdały, imbir, cynamon, gałka muszkatołowa, kardamon, goździki.
Masa kakaowa min. 55%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 568 kcal.
BTW: 7,4/37,1/54,4.

środa, 8 września 2021

Goodio Winter Glow ciemna surowa 49% z kokosem, ksylitolem, skórką pomarańczy, żurawiną i przyprawami korzennymi


Nie ma to jak bardzo zimową kompozycję jeść wiosną, a publikować na blogu latem. Nic na to nie poradzę, iż dla mnie sezon na przyprawy korzenne trwa cały rok! Fińskie Goodio przedstawia Winter Glow, czyli surową kokosową czekoladę o 49% zawartości kakao, która według opisu ma być pokryta kryształkami grzanego wina. Mina mi nieco zrzedła, gdy w składzie nie doszukałam się ani grama wina. Cóż, mimo wszystko spodziewałam się, że ta zakupiona w sklepie Sekretów Czekolady tabliczka nie zawiedzie mnie. Wszak dotąd Goodio sprawiało mi wiele przyjemności.


Jak to Goodio, czekolada pachnie przede wszystkim kokosem, który stoi całkiem wysoko w składzie. Ów aromat budzi skojarzenie z delikatnymi kokosowymi wafelkami w mlecznej czekoladzie, choć jest o wiele głębszy - tak wyidealizowane wafelki po prostu nie istnieją. A gdy dodać do tego powiew korzeni - to już całkiem wąchamy nierealność.

Od spodu tafli znajdują się białe, nieregularne plamki, które miały być właśnie kryształkami grzanego wina. W rzeczywistości, składają się przede wszystkim z ksylitolu. Dalej, składnikami naszego "grzanego wina" są cynamon, kardamon, skórka gorzkiej pomarańczy, sproszkowana żurawina, imbir oraz goździki. 

Winter Glow jest bardzo słodka - nawet, jeśli mowa o samej czekoladzie, bez "polewy". W ustach rozpuszcza się drobnopiaszczyście, a zarazem miękko. To przede wszystkim kokosowo-karmelowy obłęd, z sugestią wafli nasączonych likierem. Bazujące na ksylitolu ciapki mają konsystencję i smak mokrego, zlepionego cukru, tudzież lukru. Dają wyobrażenie o syropowo gęstym ponczu żurawinowo-pomarańczowym, z wyważonym, acz wyraźnym tchnieniem korzennym. Ów dodatek jest naprawdę oryginalny - bodaj pierwszy raz spotykam się z taką formą w czekoladzie. Mimo wysokiego poziomu słodyczy, w Winter Glow dużo się dzieje i przede wszystkim stanowi to o jej atrakcyjności.


Skład: ziarna kakao, cukier kokosowy, tłuszcz kakaowy, ksylitol, cynamon, kardamon, skórka gorzkiej pomarańczy, żurawina w proszku, imbir, goździki.
Masa kakaowa min. 49%.
Masa netto: 48 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 486 kcal.
BTW: 6/35/44.

wtorek, 6 lipca 2021

Fjåk Caramelized White Gingerbread biała karmelowa z piernikami, cynamonem, kardamonem, goździkami i imbirem


Pewnego wieczoru potrzebowałam jakiegoś słodkiego pewniaka, którym będę mogła się do cna zachwycić, ale nie będzie wymagał ode mnie zbyt dużo myślenia. Instynktownie skierowałam się ku kolejnej pozycji z nordyckiej kolekcji od norweskiej manufaktury Fjåk, w którą zaopatrzyłam się dzięki sklepowi Sekretów Czekolady. Carmelized White Gingerbread - dla mnie, fanki przypraw korzennych, sama ta nazwa jest już zapowiedzią rozkoszy, tym bardziej, iż rozsmakowałam się już w czekoladach od Fjåk. Karmelowa biała czekolada wewnątrz zawiera przyprawy takie jak cynamon, kardamon, goździki i imbir, natomiast zewnątrz posypana rozstała kawałkami norweskich pierniczków, mniejszymi i większymi. Kompozycja prezentuje się przepięknie, sielankowo.


Czekolada jest po prostu złota! Upstrzona jeszcze klejnocikami w postaci piernika. Pachnie piernikowym szaleństwem, obezwładniająco korzennie, cudownie! Na podniebieniu układa się spokojną gładkością, jest niebywale błoga, a przy tym pełna i ma w sobie coś z wszechogarniającej masywności. Karmelowość uknuta z fuzji masła kakaowego, cukru trzcinowego oraz mleka jest podrasowana do królewskiego pułapu. W połączeniu z idealnie wyważoną, acz mocną korzennością, smakuje niczym najlepszy miód. Same pierniczki okazują się delikatne na tyle, że nie wyróżniają się na tle czekolady; stanowią jej spójne dopełnienie i strukturalne urozmaicenie. Czekolada jest korzenna i karmelowa, a ciasteczka również. 

Właśnie czegoś takiego potrzebowałam w dniu łasucha... Choć mogłabym więcej i więcej! Takie białe czekolady to dla mnie prawdziwy raj.


Skład: tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, mleko w proszku, cynamon, kardamon, goździki, imbir, norweski piernik (mąka, syrop, cukier, przyprawy).
Masa netto: 53 g.

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Zotter Jingle Bells Rock (Marzipan + Red Wine) ciemna 70% nadziewana marcepanem i sojowo-czekoladowym ganaszem z czerwonym winem


 Przed Wami kolejny świąteczny Zotter Handscooped zawierający w sobie mój kochany marcepan. Zakupiłam ją oczywiście na biokredens.pl, wraz z innymi smakołykami od ulubionego austriackiego czekoladnika. Jingle Bells Rock to inaczej po prostu Marzipan + Red Wine. Już sam ten duet zapowiadał kompozycję bardzo w moim guście. Dziś prezentowany nadziewaniec składa się z kuwertury z ciemnej czekolady o 70% zawartości kakao, kryjącej w sobie dwie warstwy nadzienia: klasyczny marcepan oraz sojowo-czekoladowy ganasz z czerwonym winem pochodzącym z winiarni Schoenberger, doprawiony goździkami, wanilią, anyżem i cynamonem.


 Czekolada pachniała w sposób wytrawny i pełen powagi: magiczne zestawienie kakao, wina, marcepanu i korzennych przypraw. W przekroju znów wydawało mi się, iż poskąpiono tak pożądanego przeze mnie marcepanu. Dolny ganasz zdawał się być mocno zbity, zapewne przez oparcie go na soi.

Całość okazała się bardzo wyważona, stonowana i spokojna. Ciemna czekolada idealnie pasowała do całej reszty. Marcepan był jak zwykle przepyszny - oczywiście było mi go za mało. Ganasz oparty na soi i czekoladzie cudownie przesiąknięty był intensywnością czerwonego wytrawnego wina. Mieszał się w nim sam rozgrzewający posmak dobrego alkoholu, taniny, wybitna owocowość (wiśnie, jagody, maliny) oraz urok korzennych przypraw. Owocowość zdawała się być dodatkowo podbijana przez charakter ciemnej czekolady. Ganasz rozpuszczał się w ustach delikatniej niż przypuszczałam, choć brak mleka naturalnie wpłynął na to, że nie był on idealnie aksamitny.



 Marzipan + Red Wine jadło się bardzo przyjemnie. Nie zaskoczyła niczym specjalnym - to po prostu solidnie wykonana tabliczka, bez żadnego kombinowania. Co istotne, jej wegańskość mi tutaj w niczym nie przeszkadzała.

Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, marcepan (migdały, cukier, syrop cukru inwertowanego), czerwone wino, tłuszcz kakaowy, syrop ryżowy, proszek sojowy (soja, maltodekstryna, syrop kukurydziany), olej słonecznikowy, sól, goździki, lecytyna sojowa, wanilia, anyż, cynamon.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 484 kcal.
BTW: 7,4/33/35.

niedziela, 28 stycznia 2018

Zotter For the Best Employee in the World ciemna mleczna 50% nadziewana ganaszem z grzanego wina, nugatem migdałowym i madagaskarskim czarnym pieprzem

Źródło: katalog Zotter na Boże Narodzenie 2017

Dziś opisywana czekolada jest jedną z tych Zotter Handscooped, na których posiadaniu bardzo mi zależało. Niniejsza wersja For the Best Employee in the World ukazała się przed świętami Bożego Narodzenia 2017 i jej skład niezwykle mnie urzekł. Była to bowiem ciemna mleczna czekolada o 50% zawartości kakao, nadziewana ganaszem z grzanego wina, nugatem migdałowym oraz czarnym dzikim pieprzem Voatsiperifery z Madagaskaru. Szczypta Akesson's w nadziewanym Zotterze, na dodatek w towarzystwie czerwonego wina, migdałów i korzennych przypraw? Po prostu musiałam to mieć! Koleje losu toczyły się jednak przeciwko mojemu pragnieniu, ale koniec końców czekolada dotarła do mnie pod postacią próbki - ekipa biokredens.pl jak zawsze stanęła na wysokości zadania! Z racji posiadania jedynie próbki czekolady - wprawdzie pełnowymiarowej, lecz bez oryginalnego opakowania - zdjęcie opakowania musiałam pożyczyć z katalogu Zottera.

Dzień publikacji recenzji For the Best Employee in the World nie jest przypadkowy - ukazuje się ona dzień przed naszym wyjazdem na kolejny wymarzony urlop, na który zdecydowanie zasłużyłam!!! :)


 
Nie ma co ukrywać - mając wieeelką ochotę na tę czekoladę i jeszcze zadziornie przekładając jej degustację - miałam co do niej spore oczekiwania. Z lubością oglądałam uroczo pofalowaną taflę ciemnej mlecznej czekolady, która miała ukrywać jakże smakowite wnętrze. Po przełamaniu na pół dojrzałam dwuwarstwowe wnętrze. Choć tak różne pod względem koloru, oba były tak samo zwarte pod względem konsystencji. Jedynie w nugacie migdałowym dostrzec można było liczne drobinki dzikiego pieprzu.

Co trzeba jej przyznać - pachniała znakomicie. Fuzja korzennych przypraw wydelikacona migdałami i delikatną czekoladą, z subtelnym muśnięciem wina i owoców. Ten zapach chciałabym zachować w pamięci na długo. Niestety konsystencja i smak... No, tutaj wprowadziłabym parę zmian. Tym bardziej, iż wiem, że Zotter naprawdę mógłby zrobić to lepiej!

 

Czarny pieprz zdominował smak całej czekolady - jednakże zrobił to w sposób zupełnie inny niż w Akesson's. Wyraźnie odczuwalny sam w sobie, nie modyfikował pozostałych składników kompozycji, lecz po prostu był - wyrazisty i smakowity. Jego styl bycia był podobny jak w specyficznej Brazil Nut Nougat with Jungle Pepper, choć zdecydowanie wyczuwało się różnicę samego rodzaju pieprzu. Dziki pieprz był wielką zaletą For the Best Employee in the World. Migdały i wino powinnny to wszystko naturalnie dopełnić, prawda?

A jednak... Nugat migdałowy - raczej suchy, mlecznie łagodny. Był wprawdzie neutralnym tłem dla charakternego pieprzu, jednakże sam w sobie odczuwalny był raczej jak mleko aromatyzowane migdałami i wanilią, a nie mocarne migdały. Na tym miejscu o wiele lepiej spisałby się klasyczny marcepan od Zottera - miąższysty, soczysty, z alkoholową nutą, esencjonalny (wystarczyło, abym otworzyła tag "marcepan" na moim blogu, a zaraz błogie wspomnienia powróciły, ah!). Taki, który wdałby się w romantyczną bitwę z pieprzem. W rzeczywistości migdały uległy pieprzowi bez jakiejkolwiek walki. A szkoda.

 

Ganasz z czerwonego wina również okazał się pewnym rozczarowaniem. W zasadzie stanowił on tylko pewną logiczną kontynuację rozgrzewającego działania pieprzu. Ot, nieco wytrawności wina i korzennych przypraw, podane znów w formie zwartego i mało soczystego ganaszu. To już pyszna i całkiem solidnie gruuuuba kuwertura z ciemnej mlecznej czekolady okazała się bardziej soczysta! I to ona - oprócz pieprzu - stanowi główną zaletę całej kompozycji - choć z początku wcale nie było to dla mnie tak oczywiste.

Czerwone wino? W Zotter Handscooped ukazało się już w wielu różnych odsłonach. Te bardziej słodkie i również korzenne - w Mulled Wine całkiem przypadło mi do gustu (choć w kompozycji z pieprzem i migdałami absolutnie takiego wydania bym sobie nie życzyła). Te prawdziwie wytrawne i eleganckie - w niedoścignionych Red Wine Rush i Red Wine "Salzberg Beerenauslese" - i, yhmmmm, to właśnie czegoś takiego spodziewałam się w For the Best Employee in the World. A było bardzo mało alkoholowo, zbyt sucho, a nawet zbyt mało korzennie! Wyszedł z tego jakiś łagodny krem, który równie dobrze spisałby się w pralince dedykowanej dla dzieci. Tak mi się wydaje...


    Smacznie, ale zbyt prosto jak na połączenie tak charakternych składników. Tak podsumowałabym For the Best Employee in the World. Czyżbym musiała jeszcze lepiej i więcej pracować, aby zasłużyć na prawdziwie zadowalającą mnie czekoladę o takiej nazwie? Nieważne... Na razie się tym nie przejmuję i lecę spełniać marzenia! Pa! Proszę trzymać za nas kciuki!

 Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, migdały, pełne mleko w proszku, czerwone wino, syrop cukru inwertowanego, masło, rum, słodka serwatka w proszku, suszone pomarańcze, dziki pieprz z Madagaskaru, pełny cukier trzcinowy, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, sól, koncentrat soku pomarańczowego, koncentrat soku cytrynowego, cynamon, wanilia, anyż, goździki, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier), płatki róż.
Masa kakaowa min. 50%.
Masa netto: 70 g.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Zotter Mulled Wine mleczna 40% nadziewana maślano-jogurtowym ganaszem z czerwonym winem, rumem, pomarańczami, cynamonem, wanilią, anyżem i goździkami


Tę w pełni zimową, bożonarodzeniową czekoladę pragnęłam przewrotnie zabrać na wielkanocny wyjazd w góry, jednakże do niego nie dotrwała. Mulled Wine padła ofiarą pewnego piątkowego wieczoru, gdy wraz z Mężem zachciało się nam czegoś słodkiego. Jesienią postanowiłam w końcu nadrobić zaległości w zimowych Zotterach i zamówiłam z biokredens.pl kilka najciekawszych egzemplarzy (m.in. Softly Falls The Snow). Najbardziej zależało mi na nadziewanej Gingerbread i pewnie to ona pojawiłaby się dziś na blogu, gdyby nie fakt, iż... zgubiłam ją podczas remontu. Tak, dobrze przeczytaliście. Też nie wiem, jak to możliwe. Po prostu zapadła się pod ziemię... Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że Zotter przed tegoroczną Gwiazdką również wypuści Handscooped Gingerbread.


Mulled Wine to mleczna czekolada o 40% zawartości kakao, kryjąca w sobie ganasz na bazie masła i jogurtu, posiadający spory udział czerwonego wina (aż 8%) pochodzącego z winiarni Schonberger w austriackim Burgenlandzie. Kompozycja ma oczywiście imitować grzane wino, toteż odnajdziemy tu mnóstwo rozgrzewających przypraw: cynamon, wanilię, anyż i goździki. Swoje miejsce w kompozycji odnalazły także pomarańcze i cytryny, dodatkowo wzmocniono ją jeszcze rumem (a co!).

Czekolada pachnie przepysznie, uroczo pierniczkowo, a przy tym znacznie słodko - z mlecznym zacięciem. W tle przewija się wyraźna i przyjemna nuta alkoholu zwiastująca, że raczej nie jest to przysmak odpowiedni dla dzieci. Za to na pewno fani słodkiego grzanego wina zostaną uwiedzeni przez Mulled Wine!


Sama czekoladowa kuwertura to mocno mleczna, słodka, rozkoszna czekolada. Akurat na takie coś mieliśmy ochotę tego wieczoru, aczkolwiek muszę przyznać rację Kimiko, że prawdopodobnie całość byłaby bardziej spektakularna przy zastosowaniu czekolady ciemnej (albo chociaż ciemnej mlecznej). Samo nadzienie również jest bardzo słodkie - ganasz szczególnie przy łączeniach z kuwerturą sprawia wrażenie scukrzonego, wygląda niczym śnieżny pyłek.

 Nadzienie rozpuszcza się w ustach raczej gładko, zostawiając jednak lekko chrupiące cukrowe wrażenie, podobne do galaretek w posypce. Wyraźnie odznaczają się soczyste pomarańcze, które na winnym i rumowym tle (oba alkohole są wyczuwalne) świetnie imitują cząstki owoców zanurzone w podgrzanym trunku. Nie zgadłabym, że sporą część ganaszu stanowi jogurt - lekki kwasek zdaje się wynikać z połączenia wina i pomarańczy.


Oczywiście przyprawy korzenne dają wspaniały popis swych umiejętności, co na alkoholowo-kakaowym tle jest dla mnie zawsze ogromną przyjemnością. Przyprawy rozgrzewają, urozmaicają, są dopełnieniem. Naprawdę czułam się, jakbym konsumowała słodkie grzane wino zamknięte w tabliczce. Przyjemny, słodziutki relaks.

Ja z grzanym winem mam tylko jeden problem - wkurza mnie, że często jest za słodkie. Mulled Wine również stała gdzieś na granicy i myślę, że w górach rzeczywiście spisała by się idealnie. Bardziej wyszukana spośród nowszych korzennych Zotterów wydaje się chociażby Carinthian Reindling - to po prostu zupełnie inna czekolada. Nie mniej jednak, nie obawiałabym się sprawić komuś prezentu w postaci Mulled Wine zwłaszcza, że tak prosta grafika na opakowaniu wydaje mi się w tym przypadku niesamowicie urocza i ciepła.


Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, czerwone wino 8%, syrop cukru inwertowanego, masło, rum, suszone pomarańcze, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka, sól, koncentrat pomarańczowy, koncentrat cytrynowy, cynamon, wanilia, anyż, goździki, lecytyna sojowa, proszek cytrynowy.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 515 kcal.
BTW: 5,5/36/38

poniedziałek, 23 listopada 2015

Zotter Spiced Marzipan on Cinnamon Nougat mleczna nadziewana pikantnym marcepanem i cynamonowym nugatem z orzechów laskowych



Czas na powrót. Gdyby nie fakt, że mój Ukochany musiał tej niedzieli wieczorem dojechać pociągiem do miasta w którym pracuje, zrobilibyśmy jeszcze jeden szlak (nawet wiem jaki!). Pogoda była nadal tak samo piękna, jak w dwa poprzednie dni, więc nogi rwały się, oj rwały. Musiałam je jednak przestawić z trybu "lewa-prawa" na tryb "gaz-sprzęgło-hamulec". Aby pożegnanie z górami przebiegało mniej boleśnie, do zaparzonej przed wyjazdem kawy wyciągnęłam Zottera, który nie mógł nas zawieść. Na ostatni dzień w górach nie przeznaczam już czekolad niepewnych. Rok temu przed wyjazdem z Węgierskiej Górki jedliśmy paskudną Ritter Sport Kaffee+Nuss i wtedy naprawdę strasznie wyruszało się w drogę. Taaaakie widoki z tarasu, a tu taaaka zimna margaryna...


Pora odrzucić te niemiłe wspomnienia i skupić się na Zotterze obecnym w ofercie jesienniej i bożonarodzeniowej (jako Merry Christmas). Pikantny marcepan i cynamonowy nugat? Dla mnie, ogromnej fanki orzechów oraz przypraw korzennych, to brzmi niebiańsko! To dwuwarstwowe nadzienie otoczone zostało cudną zotterowską mleczną czekoladą o wysokiej, bo 50% zawartości masy kakaowej.

Po rozpakowaniu tabliczki unosi się nad nią boski zapach rozchodzący się zaraz po całym pokoju. Jest to miks aromatów soczystego marcepanu oraz licznych korzennych przypraw. Pomiędzy tym przebija się leśna woń orzechów laskowych, a wszystko to doprawione jest słodyczą pomarańczy.



Po przekrojeniu tafli na pół dostrzegamy, że Zotter znów nie przyoszczędził na warstwie czekolady, która jak na Zotter Handscooped jest nadzwyczaj gruba. Wnętrze utrzymane jest w bardzo naturalnych, ciepłych barwach. Górną warstwę stanowi pikantny marcepan, który przybrał lekko zielonkawy kolor i kusił widokiem miąższystej konsystencji. Nieco obfitsza zdawała się być jasnobrązowa warstwa cynamonowego nugatu z orzechów laskowych, wydając się przy tym bardziej kremową, ale nadal zwartą i treściwą.

Najpierw odkroiłam kawałeczek czekolady. Jest ona wspaniale gładka, tłusta i bardzo mleczna. Odniosłam wrażenie, że sama w sobie posiada mocno owocowy posmak. Ponadto, przesiąknęła od dołu aromatami korzennymi, migdałowymi i pomarańczowymi, co wraz z bogactwem kakao i delikatnością mleka uczyniło ją jeszcze bardziej wartościowym skarbem.

Podczas wgryzania się we wszystkie warstwy najpierw poczułam bardzo wyraźne pomarańcze, co nieźle mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się, że będą aż tak wyraziste, choć w końcu w składzie pojawiają się często: w formie likieru, koncentratu oraz olejku. Pomarańcze po chwili znikają, ale podczas degustacji będą o sobie przypominać nieraz, pojawiając się niespostrzeżenie i kokietując swoim urokiem. Przy tym - co ważne - alkoholowy posmak pomarańczowego likieru nie jest mocny, na pierwszy plan wysuwają się w nim rzeczywiście pomarańcze. Sam alkohol po prostu rozgrzewa jeszcze mocniej całą kompozycję, idąc w parze z całym ogromem przypraw korzennych. Nawet marcepan pozbawiony jest tutaj typowych spirytusowych nut, przez które częstokroć nie jest lubianym produktem.



O tak, marcepan w tej czekoladzie jest wybitnie soczysty, miąższysty, o boskiej strukturze jak z najlepszego ciasta z gęstą marcepanową masą. Migdały dały tutaj nieźle czadu, a zastosowanie likieru pomarańczowego zamiast spirytusu to idealny chwyt, nadający marcepanowi naprawdę wykwintne zacięcie. W tym produkcie nazwano go pikantnym i rzeczywiście, prócz bogactwa smaku samego w sobie - jest bardzo pikantny. Jedząc go odkrywamy coraz to nowe pokłady pieprzności oraz kardamonowej duszności, które w pełni zdominowały przyprawowy świat w tym marcepanie.

Oprócz tego gdzieś tam do głosu dochodzi imbir, goździki oraz wyrazista wanilia, dopełniając marcepanowego ideału. Nigdy dotąd nie jadłam tak charakternego i bogatego marcepanu. Miąższysta migdałowa masa, w tej całej swojej pieprzności, otoczona aromatem pomarańczowego likieru i błyskotkami przypraw korzennych - stała się tworem nieprzyzwoitym, erotycznie kuszącym.

Pod marcepanem - dla równowagi - znajduje się słodsza warstwa nugatu z orzechów laskowych. Jest ona bardziej gładka od marcepanu, ale dla odmiany posiada w sobie drobne kawałki orzechów laskowych, cudownie chrupiące. Bardzo wyrazisty smak orzechów laskowych, nie do pomylenia z czymkolwiek innym, łączy się w rozkosznym uścisku z mocnym słodko-ostrym cynamonem, a w tle przygrywa im również taka słodko-ostra wanilia. Nugat staje się przez to tworem anielsko słodziutkim, gładkim i chrupiącym zarazem, ale różki i ogonek cały czas nie dają się totalnie zakryć przez białe skrzydła niewinności.


W całej kompozycji na przyprawowe prowadzenie wybija się cynamon, co mam nadzieję ucieszy wielu z Was, bowiem kto by nie kochał cynamonu? Przez strukturalność kompozycji wydaje się ona być chwilami drobno-granulkowata, bardzo treściwa - rzeczywiście niczym ciasto z masą stworzoną na bazie grubo mielonych orzechów.

O ile Cinnnamon Apple + Honey była przytulaśnie błoga, kołysząca do snu - tak Spiced Marzipan on Cinnamon Nougat jest pobudzająca, nieprzyzwoita, idealna na wigilijny wieczór dla dorosłych. Taki, na którym panie frywolnie poprzebierane w sprowadzone na złą drogę Śnieżynki i Panie Mikołajowe nic sobie nie robią z poważnej tradycji. Ta kompozycja pełna jest mocnych, ostrych akcentów, przeplatających się z łagodnymi nutkami, z których i tak prędzej czy później wychodzi ukryty diabeł. Boska czekolada otaczająca
to kipiące wnętrze zwartym uściskiem dopełnia piekielnej smakowitości.


Na zakończenie relacji z wypadu do Korbielowa - dwa kadry z naszych wieczornych uczt w Karczmie Pod Borami. Nie ukrywam, że idealnym dopełnieniem w naszych wyprawach lubi być obfita kolacja. Przyjemność sprawia mi odkrywanie skarbów restauracji zlokalizowanych w górskich miejscowościach, często urządzonych na góralską modłę. Gdy tylko istnieje możliwość takiego kulinarnego zwieńczenia wędrówki - zawsze ją wykorzystuję. Choć czasami zdarzało się, że wizyta w restauracji była przerywnikiem na szlaku - jak na przykład stało się w Beskidzie Małym, gdzie dwa razy w połowie drogi mijaliśmy Karczmę na Kocierzu i aż żal było tam nie wstąpić. Polubiłam też zlokalizowany w Rzykach Czarny Groń (gdzie pierwszy i jedyny dotąd raz jadłam mięso z daniela), karczmę na Przełęczy Kubalonka, czy zaskakującą Melaxę w Węgierskiej Górce. Nie mówiąc już o ulubionym deserze lodowym w polanickiej Karambie (patrz mój avatar), chodzeniu od knajpy do knajpy w Świeradowie Zdrój, biesiadach U Ducha Gór w Karpaczu, pizzerii-spelunie w Janowickach Wielkich z zaskakująco smaczną pizzą... 

Trochę mam tych kulinarnych wspomnień związanych z górami, nieopartych jedynie na czekoladach. Zupełnie odrębnymi historiami są: poznawanie obcych kuchni podczas wyjazdów za granicę, oraz... gotowanie na szybko samemu (straszliwa kłótnia za pozbijane na podłodze jajka w Górach Sowich... o matko, co za wspomnienia!), a także przeróżnej jakości jedzenie w górskich schroniskach...


PS Co najmniej do końca roku muszę zrezygnować z dodawania wpisów co dwa dni. Póki co przechodzę na tryb publikacji recenzji co trzy dni.

Skład: surowy cukier trzcinowy, marcepan (migdały, cukier, syrop cukru inwertowanego), tłuszcz kakaowy, orzechy laskowe 12%, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, koncentrat pomarańczowy, pomarańcze, syrop glukozowo-fruktozowy, likier pomarańczowy, masło, cynamon 0,3%, imbir, sól, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, kardamon, wanilia, goździki, pieprz, olejek pomarańczowy, olejek cytrynowy.
Masa kakaowa min. 50%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 553 kcal.
BTW: 8,4/37/43

wtorek, 6 stycznia 2015

Momami ciemna z piernikiem migdałowym i biała z pomarańczą i migdałami


 Niedzielne zakupy w Biedronce uskuteczniane w moim Mężczyzną weszły już wręcz do kanonu naszych weekendowych zajęć. Całe szczęście, nasze pozostałe zwyczaje są o wiele bardziej pasjonujące, niż jeżdżenie wózkiem po markecie. Pomimo to, pospolita Biedronka potrafi czasem przyprawić mnie o szybsze bicie serca. Tak stało się, gdy pośród świątecznych słodkości (które naprawdę mało mnie interesowały), zauważyłam czekoladę od Momami. 

Na moim blogu gościło już parę czekolad niemieckiej marki Momami (dawniej Mount Momami). Wszystkie były zakupione w Almie i z każdą z nich wiążę bardzo miłe wspomnienia. Czekolady Momami cechują się oryginalnymi (a wręcz dziwacznymi) kształtami oraz... jakością i smakowitością, której nie można im odmówić. To naprawdę rzetelnie wykonane czekolady wzbogacone o atrakcyjne dodatki. Mimo dużego zapasu czekolad w Magicznej Szufladzie, musiałam sięgnąć po bożonarodzeniową gwiazdkę od Momami. I zjeść ją szybciej, niż dyktowałby to odległy termin ważności. Pytanie, czy Momami sprzedawana w Biedronce to nie jest czasem produkt gorszej jakości? Tak, jak to bywa z Milkami i proszkami do prania?

Uprzedzając fakty, zdradzę, że NIE :). Nie ma się czego bać, to jest ta sama dobra czekolada Momami. Zanim przejdę jednak do wrażeń smakowo-zapachowych, parę słów o formie i opakowaniu. Momami nie byłaby sobą, gdyby nie uformowała swej tabliczki w nietypowy kształt. Tym razem mamy sześcioramienną gwiazdę. Każdy romb został umieszczony w osobnej przegródce w pozłacanym plastiku - naprzemiennie są to warianty deserowe i białe, przyozdobione odmiennymi dodatkami. Tabliczka dobrze chroniona jest przed wpływem czynników wewnętrznych także przez kartonową podkładkę oraz folię. Wszystko to zamknięte jest jeszcze w gustownym kartoniku, który błyszczy się na tyle mocno, że trudno było mi zrobić ładne zdjęcie opakowania.


Jedyny zawód, jaki przechodzimy podczas bliższego zapoznawania się ze świąteczną Momami, jest zbyt mała ilość posypki na rombach z białej czekolady. Porównajcie sobie zdjęcie na opakowaniu oraz fotografię realnego wyglądu produktu. Komuś się nierówno sypnęło, a mi się to nie podoba. 

Naszą degustację rozpoczęliśmy od białej czekolady. Jej czysty zapach zapowiada nam, że i tutaj będziemy mieć do czynienia z wysoką jakością, jak w wypadku innych białych Momami. Smak niesie ze sobą wiele przyjemności i przywołuje wspomnienia z poprzednich degustacji wyrobów tej marki. Jest słodko i aksamitnie, przyjemnie mlecznie - w sposób świeży i lekki. Nie jest zbyt tłusto. Idealna baza pod dodatki, ale także świetna sprawa do konsumowania solo (choć większa ilość mogłaby zasłodzić, ale jest to bardzo miła słodycz). Posypka z kruszonych, prażonych migdałów super się tutaj odnajduje (kochamy migdały! ;)). Akcentem idealnie wieńczącym tą kompozycję są kawałki skórki pomarańczowej, podanej w bardzo przystępnej formie. Jest dość miękka, a przy tym nie sztucznie gumowata. Soczysta, a nie przesuszona. Wyraziście pomarańczowa, co nadaje białej czekoladzie świątecznego wyrazu.

Brązowe romby obłędnie pachną mocnoczekoladowym piernikiem. Ciemna czekolada, pomimo swojej deserowości (56-procentowa zawartość masy kakaowej) - ma w sobie sporo głębi jeśli chodzi o smak. Jest to sprawa, którą znam dobrze z dawniej próbowanych ciemnych Momami. Wytrawna goryczka pełna inspirujących nut, została połączona w zbalansowany sposób z nienachalną słodyczą cukru. A co z migdałowymi słupkami? W zasadzie stały się one bazą dla korzennych przypraw. Tak, te chrupkie kawałki migdałów zupełnie tracą typowy dla siebie, naturalny charakter. Wprawdzie czuć lekko ich posmak, ale dominującą rolę odgrywa posypka, kryjąca się w składzie pod nazwą "przyprawa do piernika". Szkoda, że producent nie wyszczególnił, co dokładnie weszło w skład tej mieszanki. Ja baaaardzo wyraźnie czuję cynamon i goździki, zapewne mamy też tu nieco kardamonu. Dla mnie, fanki korzennych przypraw ten element czekolady to prawdziwa gratka :). A do tego, świetnie równoważy się ze słodyczą białej czekolady. O tak, bardzo przyjemnie jest jeść białe i ciemne części naprzemiennie. Nie ma wtedy miejsca na przesyt, a odmienne smaki koniec końców bardzo dobrze się zgrywają - w typowo świąteczną kompozycję.

Nie wiem, czy w dniu publikacji wpisu w jakichś Biedronkach będą jeszcze dostępne te czekolady. Ja kupiłam swoją 14 grudnia, a gdy dwa dni przed Wigilią chciałam zakupić ją w większej ilości jako upominki świąteczne dla kolegów z pracy - zastałam tylko jedną tabliczkę. Nie obraziłabym się, gdy Biedronka od czasu do czasu rzuciła jakąś dobrą, trudno dostępną czekoladę - i to nie w formie produktu marki własnej. Jeśli macie świąteczną Momami w swoich zapasach, możecie sięgać po nią bez najmniejszych obaw. Smacznego! ;)

Skład: cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, słodkie migdały 8%, pełne mleko w proszku, skórka pomarańczowa 2%, syrop glukozowo-fruktozowy, przyprawa do piernika 0,7%, lecytyna sojowa, guma arabska, kwas cytrynowy.
Masa kakaowa: w ciemnej czekoladzie min. 56%, w białej czekoladzie min. 28%.
Masa netto: 90 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 548 kcal.
BTW: 6/34,5/51,9

sobota, 12 października 2013

Dolfin mleczna z przyprawami korzennymi


Po spróbowaniu tabliczek Babelutte i Cuberdon wiedziałam, że nie mogę przepuścić żadnej promocji w Almie na produkty marki Dolfin. Podczas ostatniej takiej okazji, sięgnęłam po smakołyk, który idealnie nadaje się na coraz chłodniejsze jesienne dni. Korzenne przyprawy zaczną wkrótce królować w mojej kuchni, dlatego musiały też zagościć w Magicznej Szufladzie.

Czekolada jest oczywiście przepięknie zapakowana, co jest typowe dla Dolfin. Otwieranie gustownej koperty, a dalej ozdobnej folijki idealnie przygotowuje do celebracji kosztowania.

Oczom ukazuje się zgrabna tabliczka, podzielona na sześć pasków. Nęci mnie swoim boskim zapachem, przywołującym na myśl gorącą szarlotkę. Pierwszy kęs przenosi mnie do kolorowego parku w promieniach jesiennego słońca. Mocno mleczna czekolada, równie dobra jak w przypadku Babelutte, została podrasowana solidną dawką korzennych przypraw. Cała feeria słodko-pikantnych nut uderza moje kubki smakowe. Budzi skojarzenia z pijaną często przeze mnie w sezonie zimowym gorącą czekoladę z mlekiem i przyprawą do szarlotki. Smak jest na tyle intensywny, że już po zjedzeniu jednego paska czujemy nasycenie. Ale jednak sięgam po więcej, bowiem ta kompozycja naprawdę mi smakuje... Uwielbiam korzenie, całość wpasowała się w mój gust w 100%. Zastosowano wspaniałą mieszankę przypraw i nie da się określić, która zagrała pierwsze skrzypce - z każdą chwilą wyczuwałam coś nowego. Zapamiętam te doznania na długo.

Reakcje mojego Ukochanego nie były tak entuzjastyczne. Jego zdaniem, przyprawy zdecydowanie przytłumiły samą czekoladę i stały się przytłaczające. Mleczno-kakaowa delikatność została według niego gdzieś zagubiona... Ja uważam inaczej. Dla mnie nadal wiele tu było delikatności - ale takiej piekielne rozgrzewającej. Jak ogień tlący się spokojnie w kominku...

Skład: cukier, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, imbir, czarny pieprz, goździki, kardamon, cynamon, naturalna wanilia, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 32%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 560 kcal
BTW: 7,2/33,3/53