Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wild Ophelia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wild Ophelia. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 grudnia 2013

Wild Ophelia Smokehouse BBQ Potato Chips ciemna z chipsami ziemniaczanymi barbecue

Źródło: http://www.wildophelia.com/product/bbq-potato-chip/chocolate-bars

Druga (i niestety ostatnia) tabliczka amerykańskiej marki Wild Ophelia, która trafiła w nasze łapki, może konkurować w kontrowersyjności dodatków z uprzednio opisywaną Wild Ophelia Beef Jerky. Tym razem mamy do czynienia z ciemną czekoladą o 70% zawartości kakao w której umieszczono kawałki... chipsów ziemniaczanych z dodatkiem pikantnych przypraw! Pewnie każdemu z Was zdarzyło się kiedyś na imprezie zagryźć coś czekoladowego słoną przekąską (lub na odwrót). Z mojej perspektywy - nie są to najmilsze wspomnienia. Ot, nieprzemyślana sekwencja ruchów ręki z miseczki do miseczki, która kończy się dziwacznym posmakiem w ustach. Ufałam jednak, że produkty Ophelii są w pełni przemyślane. Nie mogą być inne! Dlatego znów gotowa byłam przyjąć na klatę najbardziej ekstremalne doznania smakowe. 

Wild Ophelia Smokehouse BBQ Potato Chips powstała we współpracy z regionalną, rzemieślniczą wytwórnią chipsów The Billy Goat Chip Company (rzemieślnicze chipsy... takie rzeczy tylko w USA! :D). Chipsy wprost z St. Louis produkowane są z wyselekcjonowanych ziemniaków odmiany Russet Burbank, rosnących na plantacjach Idaho. Na stronie internetowej Bill Goat Chip Company zapewnia, iż po spróbowaniu ich chipsów nigdy już nie wrócimy do popularnych marek masowych. Cóż, każdy produkt, do którego wkłada się serce, a nie tylko kasę - z natury jest smaczniejszy. Ja na szczęście dla swojej tuszy fanką chipsów nie jestem, więc w sumie wszystko mi jedno, jakie chipsy umieszczono w rzeczonej czekoladzie. Wiszą mi również kontrowersje jakie może budzić fakt, że Bill Goat Chip Company na swej stronie chwali się używaniem w produkcji oleju canola. Olej ten pochodzi z nasion rzepaku ze zmodyfikowaną genetycznie zawartością kwasów tłuszczowych (zmiana ich proporcji ku bardziej prozdrowotnym). Zdecydowanie godzien pochwały jest jednak fakt używania w procesie produkcji naturalnych przypraw - chipsy bez glutaminianu sodu i miliarda aromatów mogą okazać się prawdziwym przysmakiem. Hm... No może jednak chciałabym ich spróbować :D.

Nie dostałam jednak chipsów, lecz na całe szczęście coś co interesuje mnie o wiele bardziej - intrygującą czekoladę. Po wyjęciu z kartonika i sreberka, tak jak w przypadku Wild Ophelia Beef Jerky - ta tabliczka również nie budzi swym wyglądem i zapachem żadnych "podejrzeń" ;). Zaciągając się mocno aromatem czekolady czujemy intensywną woń kakao. Argh, znów zapowiada się przepyszna czekolada, tym razem gorzka... Dopiero na sam koniec odczuwam w nozdrzach nutę papryki. Maleńka zapowiedź tego, co poczuję zaraz...

Pierwszy kęs to zapoznanie się z główną bohaterką - pyszną gorzką czekoladą. Jest taka, jaka powinna być - aromatyczna, mocno kakaowa, bogata i głęboka. Żadnej podejrzanej tłustości czy kwaskowatości. Muszę jednak przyznać, że większe wrażenie wywarła na mnie mleczna czekolada od Wild Ophelia. Pewnie dlatego, że nie na co dzień jada się mleczne czekolady z 41% zawartością kakao. "Zwykła" 70% ciemna czekolada jest czymś bardziej powszednim, co nie zmienia faktu, że Wild Ophelia proponuje naprawdę dobry jakościowo gorzki przysmak. Warty grzechu teobrominowy kop.

 Gdy już czekolada rozpuści się w ustach, natrafiamy na cienkie płatki chipsów. Kurczę, ta gorycz kakao naprawdę zaskakująco się z nimi łączy! Mamy do czynienia z delikatnie chrupiącymi chipsami, w których smaku dominuje papryka, sól, suszony pomidor, prażona cebula. Są wyraźnie wyczuwalne na tle czekolady i w pierwszym wrażeniu zdecydowanie z nią kontrastują. Ale już po chwili, gorycz i słodycz czekolady odnajduje tajemną nić porozumienia ze słonością, pikantnością i lekką kwaskowatością chipsów. Cała gama smaków na raz, no oprócz jednego - na całe szczęście nie ma tu umami ;). Tak, glutaminian sodu zaburzył by tą dziwaczną spójność fuzji pięciu smaków. Dobrze więc, że to akurat TE chipsy, że to prawdziwe przyprawy... W końcu natura to chaos, ale paradoksalnie tworzy harmonijną całość!

 W przeciwieństwie do Wild Ophelia Beef Jerky, tej czekolady nie nazwałabym delikatną. Bardziej pasuje do niej miano przewrotnej - zaskakuje, ale jednak smakuje. Jest wyrazista, poszczególne składniki wyczuwalne są tu zdecydowanie mocniej. Degustacja Wild Ophelia Smokehouse BBQ Potato Chips była ciekawym doświadczeniem. Na niektóre ekstremalne doznania człowiek decyduje się tylko raz, jednak mi ta czekolada zasmakowała na tyle mocno, że sięgnęłabym po nią ponownie bez wahania. Na pohybel przyzwyczajeniom kubków smakowych do klasycznych połączeń! :)

Skład: ciemna czekolada (miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, wanilia), miodowe pieczone chipsy ziemniaczane BBQ wędzone dymem z amerykańskiego orzecha białego (ziemniaki, olej słonecznikowy i szafranowy, miód w proszku (suszony syrop trzcinowy, miód), sól morska, cebula w proszku, pomidor w proszku, papryka, ekstrakt z drożdży, grzybki drożdżowe, papryczki chilli, czosnek w proszku, kwas cytrynowy, ekstrakt z papryki, naturalny aromat wędzonego dymu z amerykańskiego orzecha białego (maltodekstryna, naturalny aromat dymu z amerykańskiego orzecha białego), chipsy ziemniaczane BBQ (ziemniaki Russet, olej canola, sól, cebula, czosnek, przyprawy, cukier), przyprawy BBQ, sól morska, masło klarowane.  
 Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 57 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 535,7 kcal
BTW: 7,1/39,3/50

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wild Ophelia Beef Jerky mleczna z suszoną wołowiną i przyprawami

Źródło: http://slightindulgence.com/chocolate.asp

Dzięki uprzejmości pewnego znajomego moja Magiczna Szuflada ma okazję gościć kilka wyjątkowych czekolad przywiezionych wprost ze Stanów Zjednoczonych. Zostawienie dla mnie paru kostek takich specjałów było przemiłym gestem, za który jeszcze raz serdecznie dziękuję! :)

Ciężko się było zdecydować, której z podarowanych tabliczek spróbować jako pierwszej. W końcu wybór padł na totalnie zaskakujący produkt marki Wild Ophelia. Zapraszam do odwiedzenia strony internetowej tej firmy http://www.wildophelia.com, na której to można zapoznać się z jej smakowitą ofertą, a także z ideą związaną z tworzeniem tych pyszności. Dziecięca walka z nudą przywiodła Ophelię do eksperymentowania z jedzieniem, co po latach znalazło swoje odzwierciedlenie w nietypowych połączeniach, które stosuje w słodyczach produkowanych pod szyldem Wild Ophelia. Nietypowych, lecz na tyle kuszących, że ślinka cieknie mi na myśl o każdym z nich... Ponadto, kolejną innowacją jest współpraca z lokalnymi farmerami i rzemieślnikami dostarczającymi głównie organicznych surowców do produkcji czekolad. Wszystko to wyróżnia markę Wild Ophelia - mamy do czynienia z naturalnymi i nadzwyczaj oryginalnymi produktami. Czy dało by się tak w Polsce...?

Krowa kojarzy się z czekoladą nie tylko ze względu na Milkę. Sproszkowane produkty mleczne są popularnym składnikiem wyrobów czekoladowych. Co jednak można zrobić, aby czekolada była jeszcze bardziej "krowia"? Stworzyć mleczną czekoladę z dodatkiem wołowiny! Na to właśnie wpadła Ophelia i zrealizowała swój szokujący na pierwszą myśl pomysł - we współpracy z farmerami z Idaho, hodującymi swoje krowy na rozległych pastwiskach. W jakiej formie mięso zostało użyte do produkcji czekolady? Otóż, umieszczono w niej kawałki tradycyjnego beef jerky. Jerky to wołowina pokrojona w podłużne kawałki, posolona i wysuszona. Może być również podwędzana i marynowana. Ten przysmak można zakupić także w Polsce - to zrozumiałe, że cena nie jest niska - ale warto się skusić.

Tyle słowem wstępu - czas na degustację! Wyciągamy naszą porcję z kartonika i ze sreberka. Wąchamy i... hm, na tym etapie nie wyczuwamy nic podejrzanego :). Uderza nas głęboki, bogaty zapach charakterystyczny dla bardzo dobrej mlecznej czekolady. Harmonijna fuzja mleka i kakao - na etapie percepcji zapachowej trudno się domyślić, co czeka na nas w środku...

Pierwszy kęs. Wow. To, co poczuliśmy rzeczywiście było szokujące. Dlaczego? Nie, nie uderzył nas ordynarny smak mięsa i przypraw. Poczuliśmy PRZEPYSZNĄ mleczną czekoladę. 41% masy kakaowej gwarantuje moc kakao na odpowiednim poziomie, złagodzoną w wykwintny sposób aksamitem mleka i wanilii. Jestem gotowa nawet stwierdzić, że jest to NAJLEPSZA mleczna czekolada, jaką jadłam w swoim dotychczasowym życiu. Głębia smaku, jakiej niepowstydziła by się niejedna gorzka czekolada. REWELACJA.

To coś niesamowitego, że przy tak oryginalnych dodatkach sama czekolada potrafiła nadal wysunąć się na pierwszy plan! Dopiero gdy pozwalamy kęsowi powoli rozpuścić się w ustach, reszta obfitego składu surowcowego zaczyna przed nami odkrywać swoje wdzięki. Kawałki jerky są maleńkie. Ich struktura budzi skojarzenie z rozdrobnionymi suszonymi owocami. Po rozgryzieniu ich przekonujemy się, że są bardzo słone. Rzeczywiście wyczuwalny jest mięsny posmak, kojarzy się on z mocno wysuszoną słoną kiełbasą dobrej jakości. Zaznaczę jednak, że jest to jedynie delikatny posmak. Coś, co bez przeszkód zgrywa się z genialną mleczną czekoladą. 

Wśród przypraw, zdecydowanie pierwsze skrzypce gra sól. Przekonałam się nieraz, że sól w czekoladzie jest bardzo fajna, więc zupełnie mi to nie przeszkadzało. Czosnek, cebula, pieprz i papryka dają o sobie znać subtelnym echem dopiero na sam koniec - już po przełknięciu śliny. To unikalna, genialna feeria doznań - najpierw powala nas boska mleczna czekolada, potem kontrastuje ona z słonymi i lekko wędzonymi drobinkami, by na sam koniec uświetnić wszystko szczyptą warzywnych przypraw.

Przed degustacją Wild Ophelia Beef Jerky byłam przygotowana na wszystko. Przyjęłabym na klatę nawet fakt, gdyby ten produkt swym radykalizmem zmiażdżył definicję aksamitu mlecznej czekolady. Spodziewałam się, że poczuję więcej wędzonych nut, które może aż przyćmią kakao i mleko. Byłam przygotowana na to, że czosnek, pieprz i cebula brutalnie spenetrują moje kubki smakowe. Tymczasem, całość okazała się być zaskakująco... DELIKATNA. To najświętsza prawda, że dobra jakościowo czekolada skomponuje się z nawet najbardziej wyszukanymi dodatkami. Tutaj nie było żadnej przesady. Była czysta harmonia smaków - pomimo na pozór tak skrajnych i kontrowersyjnych połączeń.


Skład: mleczna czekolada (cukier, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz mleczny, lecytyna sojowa, wanilia), organiczne beef jerky 3,63% (organiczna wołowina, organiczny odparowany syrop trzcinowy, woda, organiczny sos sojowy (woda, organiczne ziarna soi, sól, organiczny alkohol), organiczny ocet z cydru jabłkowego, sól, organiczna papryka, naturalny aromat dymu, organiczny czarny pieprz, organiczna cebula w proszku, organiczny czosnek w proszku)), wędzona sól Alder, wędzona papryka.
 Masa kakaowa min. 41%.
Masa netto: 57 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 535,7 kcal
BTW: 7,1/35,7/53,6