Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 marca 2022

Fossa Chrysanthemum Tea mleczna Filipiny z pąkami chryzantemy


Spośród herbacianych propozycji singapurskiej marki Fossa, dziś opisywana czekolada jest o tyle wyjątkowa, że w gruncie rzeczy nie zawiera w sobie herbaty. Zamiast niej, dodano chryzantemowe pąki z chińskiej prowincji Zhejiang, które również z powodzeniem służą do zaparzania, mając schładzające oraz oczyszczające właściwości. Czekoladową bazę tworzy mleczna tabliczka z filipińskiego kakao (niestety ponownie nie znamy jego procentowej zawartości). Chryzantemowe pąki zostały zmielone tak, iż nie wyczuwa się ich struktury podczas degustacji. 

Wszystkie moje czekolady Fossa nabyłam w sklepie Sekretów Czekolady.


Czekolada pachnie gorącą herbatą z mlekiem, kwiecistą łąką, rozgrzanymi słońcem trawami oraz odrobinę aptecznie. Miękko się łamie i jest od początku do końca niesamowicie przytulna. Tak, mnóstwo w niej ciepła. Jest uroczo, głęboko mleczna, zaś kakao wraz z chryzantemami łączy się z tym mlekiem w niebywały sposób. Odczuwamy naparowe ściąganie, ale o wiele delikatniejsze od poprzedniczek z udziałem prawdziwych herbat. Przewijają się łąkowe skojarzenia, a także akcenty miodu i subtelnej cytryny. Chrysanthemum Tea jest niby prosta w swych nutach smakowych, ale niezapomniana - rzadko kiedy czekolada z tak dziwacznym dodatkiem okazuje się tak bardzo otulająca swym niebanalnym ciepłem.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, pąki chryzantemy.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 556 kcal.
BTW: 7,1/39,4/47.

wtorek, 2 czerwca 2020

Ajala Kvety A Pomerance ciemna 70% Dominikana i Nikaragua z pomarańczą i suszonymi kwiatami


 Dziś pragnę Wam zaprezentować drugą czekoladę z czeskiej manufaktury Ajala, z którą to miałam możliwość zapoznania się dzięki sklepowi Sekretów Czekolady. Na moim blogu można już przeczytać recenzję smakowitej Kokos A Ananas. Kvety A Pomerance to również ciemna czekolada stworzona z mieszanki ziaren z Dominikany i Nikaragui, zawierająca jednak więcej kakao niż poprzedniczka, bo klasyczne 70%. Tabliczkę wzbogacono o dodatek ekstraktu z pomarańczy oraz suszonych kwiatów, co czyni ją idealną letnią propozycją.


 Już w poprzedniczce urzekły mnie wzory tworzące logo marki wyrzeźbione na wierzchu tabliczki, zaś tym razem uśmiech wywołać miały jeszcze wielobarwne płatki kwiatów zdobiące gładki spód tafli. Od razu przypomniałam sobie magiczny Bouquet of Flowers od Zottera. Czekolada prezentowała się prześlicznie, natomiast zapach niechybnie dał nam znać o tym, co znajduje się wewnątrz... Tropiki do potęgi entej, szalona pomarańcza... Miewam problem z pomarańczami w czekoladach. Czasem smakują sztucznie, czasem bardzo naturalnie, ale zwykle są tak intensywne, iż przyćmiewają kakao.


Nie było wielkim zdziwieniem dla mnie, iż płatki kwiatów stanowiły jedynie ozdobnik. W smaku nie czułam ich zupełnie. Natomiast pomarańcza, tak intensywnie żywiołowo dająca o sobie znać już w kwestii zapachu, całkowicie zdominowała kompozycję. Na szczęście dla Ajali, zrobiła to w sposób urokliwie wciągający. Sama czekolada była gęsta, miękka i wilgotna - co już sprawiało, że ochoczo sięgało się po każdy kolejny kęs. Konsystencja czekolady potęgowała wrażenie, iż mamy do czynienia z naturalnym syropem z czerwonych pomarańczy, świeżych i zabójczo soczystych.


 I choć rzeczywiście o samym kakaowym blendzie nie mogłam praktycznie wcale się wypowiedzieć, skłamałabym twierdząc, że owa pomarańczowa eksplozja nie sprawiła mi przyjemności. Wypadła bowiem wyjątkowo autentycznie. Walory tej tabliczki zostały uznane także na International Chocolate Awards 2018, gdzie Kvety A Pomerance zdobyła srebro. Przyznam jednak, iż gdybym ponownie miała sięgnąć po którąś z próbowanych już czekolad Ajala, wybrałabym Kokos A Ananas.

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, ekstrakt z pomarańczy, suszone kwiaty.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 45 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 588 kcal.
BTW: 8,6/41,1/45,9.

sobota, 1 lipca 2017

Zotter Sky of Love biała z płatkami chabrów, truskawkowym dyskiem i malinowym sercem


Kolejny długi weekend (tym razem przy okazji Bożego Ciała) to dla nas następna niepowtarzalna okazja do wypadu w góry! Mając zakwaterowanie w Krościenku nad Dunajcem postanowiliśmy odświeżyć sobie nieco Pienin (w których wraz z Ukochanym byłam 7 lat temu, a wcześniej jako jedenastolatka z mamą), a także rozpocząć eksplorację Beskidu Sądeckiego. Jadąc autem z niezastąpioną Weroniką jako kierowcą, w czwartkowe przedpołudnie sięgnęliśmy po Zottera na start - barwną Sky of Love z serii Mitzi Blue, którą w polskiej blogosferze recenzowała już Elsa z Krainy Cukru. Swoją tabliczkę kupiłam oczywiście przez biokredens.pl.

 Sky of Love to najprostsza biała czekolada posypana płatkami chabrów. Mały dysk stworzony został z truskawkowej czekolady. Dodatkowo, Mitzi Blue ozdobiono sercem z czekolady malinowej. Tabliczka prezentuje się uroczo, jednak przy dzieleniu jej na trzy osoby mieliśmy problem jeszcze większy, niż zazwyczaj przy Mitzi Blue. Mały dysk zawsze jakoś da się podzielić, ale jak każdemu dać do spróbowania malinowe serduszko? Moim zdaniem, w Sky of Love idealnym rozwiązaniem byłoby to analogiczne do zastosowanego w notabene innej niebiańskiej Mitzi Blue - Starry Sky. Pozbyć się zupełnie małego dysku, a zamiast tego ozdobić białą czekoladę trzema malinowymi serduszkami i trzema truskawkowymi, na przykład, gwiazdkami. Tak byłoby super! Na chabrową posypkę i tak znalazło by się miejsce.


Biała czekolada była odwzorowaniem przepysznej Labooko White Chocolate i w zasadzie to wystarczyło mi do szczęścia. Aksamitnie rozpuszczała się w ustach, pieszcząc mleczną błogością, w wyważony sposób doprawioną wanilią i cynamonem. Słodziutka, ale nie przesadzona - jest jedną z moich ulubionych białych czekolad. Niestety chabry odczuć można było jedynie w strukturze - nie wzbogacały Sky of Love w smak ani w zapach. Na pewno dodawały jej wizualnej urody, ale to ich jedyna rola.

Zarówno truskawkowy mały dysk, jak i malinowe serduszko były idealnie rześkie, autentycznie owocowe, świetnie przełamujące słodycz białej czekolady. Tym bardziej chciałabym ich więcej, w formie jak w Starry Sky! Owocowe akcenty uderzały z wielką siłą, eksplodowały podczas rozpuszczania na języku. To jest to, co kocham w owocowych Zotterach - gdy króluje owoc, bez cienia mdłości.

Cóż, to kolorowe i radosne połączenie mogłoby być jeszcze lepsze, gdyby pozmieniać parę drobiazgów - przede wszystkim formę! Sky of Love to w kwestii smaku przyjemna i prosta kompozycja, świetna na ciepły letni dzień - w przypływie ochoty na coś słodkiego.



Ponieważ dotarliśmy do Krościenka w Boże Ciało po południu, po szybkim zakwaterowaniu od razu ruszyliśmy na szlak (jak dobrze, że czerwcowe dni są takie długie!). Kierując się czerwonymi znakami przez Stajkową i Groń maszerowaliśmy na Dzwonkówkę. Pogoda podczas naszego pierwszego dnia w Beskidzie Sądeckim nastrajała niesamowicie pozytywnie!







Naszym głównym celem tego dnia była wieża widokowa na Koziarzu, toteż przy skrzyżowaniu szlaku czerwonego z żółtym obraliśmy ten drugi, dalej prowadzący do Łącka.





...a to już widoki z wieży widokowej na Koziarzu... Pozostałą część przedstawię w kolejnym wpisie.






Skład: tłuszcz kakaowy, surowy cukier trzcinowy, pełne mleko w proszku 19%, syrop glukozowo-fruktozowy, słodka serwatka w proszku, odtłuszczone mleko w proszku 3%, suszone truskawki 2%, pełny cukier trzcinowy, płatki chabrów, lecytyna sojowa, wanilia, suszone maliny 0,2%, sól, proszek cytrynowy (cytryny, skrobia kukurydziana), cynamon.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 553 kcal.
BTW: 6,4/40/41


wtorek, 19 lipca 2016

Zotter Minty Goat ciemna 65% z kozim mlekiem, dyskiem miętowym i ziołami



Jak już wspominałam przy recenzji Zotter Overdose, w tym sezonie wiosenno-letnim obrałam sobie za cel zdobycie innej koziej Mitzi Blue, a mianowicie Minty Goat. Przegapiłam ją w zeszłym roku (podobnie jak szparagową Handscooped) i tym razem nie chciałam popełnić tego samego błędu. Udało mi się ją zakupić oczywiście dzięki biokredens.pl. Dlaczego ta genialnie opakowana tabliczka (kozy w ziołowo-kwiatowymi wianku nie widuje się na co dzień) tak bardzo przykuła moja uwagę?

Dwa główne elementy składające się na Minty Goat poznałam już wcześniej. Duży dysk to ciemna czekolada z kozim mlekiem, w wersji solo występująca jako wspaniała Ziegenmilch (stanowi ona także część wspominanej już Overdose). Mały dysk to ciemna czekolada z olejkiem miętowym, którą próbowałam rok temu w duecie Labooko Contest Mint 40% & Mint 70%. Zarówno Ziegenmilch jak i Mint 70% bardzo mi smakowały, więc pragnęłam wypróbować ich odważnego połączenia. Poza tym, duży dysk został posypany mnogością ziół (mięta kędzierzawa, melisa, mięta wonna, aksamitka, koniczyna, chabry, róże), co stanowiło dodatkowe urozmaicenie.



Czekolada prezentowała się wspaniale, nawet pomimo niezbyt obfitego posypania ziołami. Jej brąz był pełen głębi, wręcz błyszczał - przez co tabliczka wydawała się być soczysta. Pachniała bardzo specyficznie - typowe dla koziego mleka słono-pikantne nuty mieszały się z orzeźwiającą miętą i mocą kakao. Mały dysk był nieco ciemniejszy od dużego. Przypuszczam, że tak jak w Ziegenmilch i Mint 70%, po prostu te dwie czekolady różniły się pomiędzy sobą zawartością masy kakaowej.


Degustacja dostarczyła nam wielu niezapomnianych, naprawdę mocnych wrażeń. Widziałam, że to będzie nietypowa tabliczka, ale nie spodziewałam się aż tak wyrazistej kompozycji. Duży dysk wydaje się uderzać swoim kozim posmakiem jeszcze mocniej, niż robiła to klasyczna Ziegenmilch. Jest tu więcej charakterystycznej pikantności. Nie wiem, z czego to wynika - być może olejki eteryczne, które wypełniły czekoladę swymi aromatami spotęgowały jej naturalne walory. Same ziółka wydają się stanowić jedynie dodatek wizualny, choć śmiem przypuszczać, że z tymi olejkami eterycznymi jest coś na rzeczy. Ponadto, kozia czekolada zdaje się być w specyficzny sposób śliska. Wysoka zawartość dobrego kakao plus moc koziego mleka to dla mnie cały czas zabójcze połączenie, którego nigdy nie mam dość. I tutaj sprawdziło się świetnie, na dodatek w oryginalnej odsłonie.


Mały dysk jest dokładnie taki, jak zapamiętałam Mint 70%. Pyszna ciemna czekolada została wzbogacona o smak autentycznego naparu ze świeżo zerwanych liści mięty. Ponownie, jest to zupełnie odmienny smak od tego, który znamy z chamskich popularniejszych miętowych czekolad (szczególnie mam na myśli warianty nadziewane). Zotter jest dla mnie mistrzem mięty w czekoladzie, czego dowiódł nie tylko świetnym duetem Mint 40% & Mint 70%, ale także nadziewaną Chocolate Mint. Teraz po raz kolejny zaszalał z miętą, na dodatek łącząc ją z innym, również bardzo mocnym i specyficznym smakiem. 


Kozie mleko z kakao oraz mięta z kakao - przegryzane naprzemienne tworzą w ustach coś niesamowitego, bardzo mocnego. Nie każdy to zaakceptuje, ale dla fanów ostrych wrażeń będzie to nie lada gratka. Kompozycja ma w sobie sporą dozę wytrawności i zdaje się w swej intensywności wręcz balansować na granicy przesady. Ponownie kłaniam się w pas Zotterowi, bo zaskoczył mnie tą czekoladą bardziej, niż się tego spodziewałam. Bardzo się cieszę, że w końcu miałam szansę na jej wypróbowanie.

PS To nie koniec kozich wariacji na moim blogu!


Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, kozie mleko w proszku 10%, tłuszcz kakaowy, zioła 1% (mięta kędzierzawa, melisa, mięta wonna, aksamitka, koniczyna, chabry, róże), sól, olejek miętowy 0,02%.
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 601 kcal.
BTW: 12/46/33

środa, 18 marca 2015

Zotter Bouquet Of Flowers nugat z nerkowców z polnymi kwiatami i nugat z migdałów z pąkami róż


Bouquet of Flowers od Zottera zakupiłam za pośrednictwem Galerii Słodyczy. Pod tą nazwą kryją się dwie odrębne kwiatowo-orzechowe tabliczki, występujące w jednym zestawie. Nie można ich nabyć osobno, dlatego zdecydowałam się zrecenzować je w jednym wpisie. Decyzja o zakupie Bouquet of Flowers była dla mnie oczywistością, gdy tylko ujrzałam ów produkt dostępny w sklepie internetowym. W tym wyrobie kusiło mnie wszystko. Piękne opakowanie, nugaty, kwiaty... Bardzo oryginalne i stylowe połączenia, które musiałam wypróbować. Moment na degustację Bouquet of Flowers wybraliśmy idealny - przedpołudnie w Dniu Kobiet. Te czekolady to najpiękniejszy bukiet kwiatów, z jakim mogłam mieć do czynienia w to święto ;).

W pierwszej kolejności sięgnęliśmy po jaśniejszą tabliczkę, czyli nugat z orzechów nerkowca posypany polnymi kwiatami. Czekolada ta zawiera w sobie 27% masy kakaowej - głównie tłuszcz kakaowy z dodatkiem miazgi, więc nie można w 100% nazwać jej wariacją na temat białej czekolady. Nerkowców mamy tutaj aż 23%, co pozwala stwierdzić, że te orzechy będą w smaku bardzo wyraźnie wyczuwalne - a to oznacza, że niezwykle się na ten wyrób napaliłam :D. W przetłumaczonym składzie produktu naklejonym na opakowanie przez wyłącznego dystrybutora Zottera w Polsce nie pasowała mi tylko jedna rzecz... Bo jak można przetłumaczyć "cornflowers" na kwiaty kukurydzy?! Przecież to chabry! ;)



Widok nerkowcowego nugatu nieco nas zawiódł - spodziewałam się większej ilości kwiatowej posypki, ale w dalszym obcowaniu z tym smakołykiem ta drobna oszczędność producenta przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Już sam zapach doprowadza nas bowiem do obłędu. Jest to bardzo delikatny aromat, mleczno-orzechowy. Wyraźnie czuć, że zastosowano tutaj akurat nerkowce. Przy przełamywaniu tabliczki okazuje się ona bardzo miękka, lecz nie namolnie roztapiająca się w palcach.

Smak to jeszcze większy obłęd. Jak na Zottera, czekolada jest bardzo słodka, ale jest to słodycz, której mogłabym kosztować bez końca. Intensywny boski smak drobno zmielonych nerkowców wspaniale wymieszał się z elementami mlecznymi i kakaowymi. Aksamitnie rozpuszcza się w ustach, pozostawiając w nich niebiańsko słodką orzechową moc. Charakterystyczny smak nerkowców został tu odważnie podkreślony sporą dawką cynamonu, co najpierw mnie zaskoczyło, a po chwili totalnie obezwładniło. Pomimo swej słodyczy, ten nugat nie był zamulający - był świeży, co uzyskano zapewne również przez dodatek proszku cytrynowego. Ponadto, aksamitną teksturę wyrobu urozmaicały często pojawiające się wewnątrz grubsze drobinki orzechów nerkowca, nadając całości nieco chrupkości. Rewelacja, no po prostu rewelacja! Życzyłabym sobie takiej czekolady o wiele grubszej i większej, a totalnie przepadłabym dla takiego wariantu smakowego w formie lodów... Ajajajajaj!

Kwiaty polne w gruncie rzeczy niewiele tu wnoszą, są tylko ozdobą, której wcale nie musiałoby być - a czekolada i tak pozostałaby rewelacyjna w smaku. Wydaje mi się, że gdyby Zotter solidniej posypał powierzchnię tabliczki tymi kwiatkami, byłaby ona bardziej pylista i sucha w odbiorze, co mogłoby zaburzyć harmonię tego wyrobu. Z drugiej strony, podczas rozpuszczania kęsa zawierającego płatki kwiatów, mój Mężczyzna odnotował dodatkową nutkę ziołowości. Dla mnie nie było to istotne, a więc może to była tylko jego autosugestia. Nieważne. I tak ten nugat ujął mnie nieprzeciętnie. Aż bałam się rozkoszy, jaka mną może zatrząść, gdy sięgnę po wariant migdałowo-różany...



Migdałowo-różanych fuzji w wykonaniu Zottera doświadczyliśmy już nie raz (Mandel Rosen,
Blossom Marzipan on Coffee Noisette, Marrakesh), ale nasz Bukiet Kwiatów miał być zupełnie odmiennym doświadczeniem. To niesamowite, jak odmienne wariacje na temat tych samych składników potrafi stworzyć Zotter.
Ciemniejsza część Bukietu Kwiatów zawiera w sobie nieco większą ilość masy kakaowej niż nerkowcowa poprzedniczka (32%), a migdałów mamy 21%. Suszone fragmenty pąków róż ozdobiły powierzchnię tabliczki.

Zapach jest o wiele bardziej intrygujący, wręcz niebezpieczny. Oznacza to, że nie każdemu różano-migdałowy nugat przypadnie dla gustu, choć dla mnie to kolejny obłęd. Jednakże zamiast rozpisywać się nad aromatem, przejdę od razu do smaku - bowiem wrażenia dostarczone przez zmysł smaku oraz zapachu były zbieżne. Tabliczka nie zawiera w sobie drobinek migdałów, bez najmniejszych przeszkód miękko rozpuszcza się w ustach, pozostawiając na języku same pąki róż. 

Pomimo sporego udziału migdałów w składzie, zostały one w ogromnej mierze przyćmione przez potężną różę, doprawioną imbirem. Degustowanie tej czekolady to jak przechadzka po kwiaciarni pełnej świeżo zerwanych róż. To spijanie esencji różanej doprawionej pikantnością imbiru, muśniętej olejkiem migdałowym i kakaowym masłem. Na pewno ten wariant jest bardziej wytrawny od nerkowcowego, również przez wyższą zawartość masy kakaowej. Nietypowe doznanie, jakbym wkładała do ust świeże płatki róż, wyciskała z nich wszystkie soki, a następnie zagryzała dobrą, lecz delikatną czekoladą (w przybliżeniu białą ;)). Kolejne skojarzenie to czerwony różaniec pachnący różami, kiedyś był taki w moim domu... Całość jest bardzo przytłaczająca mocą aromatów i nie można by było zjeść tego wariantu smakowego tak dużo, jak nugatu z nerkowców. Co nie zmienia faktu, że również była to przepyszna czekolada, lecz po prostu diametralnie inna.

Bouquet of Flowers zszokował mnie swoją odmiennością, rozłożył na łopatki wybitną smakowitością. Obie tabliczki, z których składał się ten zestaw, dostarczyły całą moc skrajnie różnych doznań. Były to wyjątkowe smaki - takie, które długo się pamięta. Bardzo słodkie, jak na Zottera, ale przy tym absolutnie elektryzujące... Choć wolę dostawać kwiaty doniczkowe, niż bukiety - takim bukietem nie pogardziłabym nigdy! :)

Nugat z nerkowców z polnymi kwiatami.
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, orzechy nerkowca 23%, pełne mleko w proszku, słodka serwatka w proszku, miazga kakaowa, cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, chabry 0,3%, stokrotki 0,3%, nagietki 0,3%, sól, wanilia, cynamon, proszek cytrynowy.
Masa kakaowa min. 27%.

Nugat z migdałów z pąkami róż.
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, migdały 21%, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, słodka serwatka w proszku, cukier trzcinowy, pąki róży 0,3%, lecytyna sojowa, sól, imbir, wanilia, cynamon, olejek różany 0,01%.
Masa kakaowa min. 32%.

Masa netto: 70 g (2x 35 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 589 kcal.
BTW: 7,9/43/41