Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 42% kakao. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 42% kakao. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 kwietnia 2025

Beskid Dubajskie Jajo mleczna 42% nadziewana pistacjami z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini

 

 
Już za tydzień Wielkanoc, więc Dubajskie Jajo od Beskid Chocolate idealnie pasuje do tego okresu. To odzwierciedlenie zwykłej mlecznej dubajskiej z Beskidu pod postacią czekoladowego jajka nadziewanego dobrze nam już znaną beskidzką pastą pistacjową.

 
Po przepołowieniu jajka można czuć lekki zawód, że nadzienie znajduje się tylko w jednej połówce. Z drugiej strony, wypełnione w całości jajo byłoby dużo cięższe i zapewne trudno by było utrzymać jego formę. Na pewno zaletą jaja jest to, iż łatwiej jest nam skosztować osobno czekolady, a osobno nadzienia. Generalnie smakowo miły powrót do tego, co już rozpoznawalne. To będzie sympatyczny upominek wielkanocny dla każdego łasucha.
 

 Skład: czekolada mleczna (cukier, ziarna kakao, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa), nadzienie pistacjowe 50% (pistacje, biała czekolada [cukier, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy 32%, lecytyna sojowa], ciasto kataifi [mąka pszenna, woda, olej słonecznikowy, sól, sorbinian potasowy], tahini [sezam], sól).
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 90 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 535 kcal.
BTW: 12/37/47.

czwartek, 23 stycznia 2025

Beskid Dubai Chocolate mleczna 42% nadziewana pistacjami z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini


Przed zakupem kolejnych wersji dubajskich czekolad od Beskid Chocolate, należało dokończyć degustację podstawowego trio. W domowych pieleszach sięgnęłam po opcję mleczną 42% kakao, nadzianą oczywiście pastą pistacjową z białą czekoladą, kawałkami ciasta kataifi oraz tahini. Z góry przepraszam za zakurzoną monsterę na zdjęciach! Od razu przyznam, że zjedzenie wersji ciemnej i białej właśnie w domu, w sobotni leniwy poranek do kawusi - byłoby mniej przyjemne, niż przy wersji mlecznej. Jest to dla mnie najbardziej neutralna i zrównoważona propozycja z tej klasycznej trójki.

Kakao z mlekiem dokładają od siebie wiele dobrego; nawet życzyłabym sobie grubszej warstwy mlecznej czekolady, ale rozumiem, że forma tych tabliczek jest taka, a nie inna. Dominacja tego typu nadzienia, bardzo tłustego i chrupiącego przy tym, jest dla mnie czymś nowym - nawet przeróżne, nieraz szalone Zotter Handscooped, są zwykle dla mnie bardziej harmonijne w odbiorze. Tu kataifi z pistacjami uderza naprawdę mocno i nie jest to do końca moja bajka. Dlatego chwała za pyszną mleczną czekoladę, która te wnętrze elegancko otula. Mleczną dubajską od Beskid Chocolate polecam jako coś uniwersalnego.
 
 
Skład: czekolada mleczna (cukier, ziarna kakao, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa), nadzienie pistacjowe 50% (pistacje, biała czekolada [cukier, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy 32%, lecytyna sojowa], ciasto kataifi [mąka pszenna, woda, olej słonecznikowy, sól, sorbinian potasowy], tahini [sezam], sól, barwniki).
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 110 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 535 kcal.
BTW: 12/37/47.

czwartek, 9 stycznia 2025

Beskid mleczna 42% z piernikami


W kolekcji blendów od Beskid Chocolate jest taki jeden świąteczny słodziak - mleczna czekolada o 42% zawartości kakao ozdobiona uroczymi pierniczkami o eleganckim składzie. Wiedziałam, że zabiorę ją na późnogrudniowy wyjazd. Nie spodziewałam się, że wyjmę ją z plecaka poddając się w obliczu potężnej mgły, która spowiła wyspę Karsibór. Miałam plan przejść ją dookoła szlakiem rowerowym, którego posiadałam niestety nieaktualną trasę - w pewnym momencie docierał do prywatnych gruntów z zakazem wstępu. Kiedy zawróciłam i dotarłam do brzegu Kanału Piastowskiego, którym to najbardziej chciałam się przejść - przez mgłę nie było widać nawet drugiej strony... No nic, przed szybko zbliżającym się zmrokiem trza było pokrzepić się herbatą z termosu i tą słodziutką czekoladą.
 
W swej prostocie bardzo przypadła mi do gustu. Sama mleczna czekolada w beskidzkim blendzie zdaje się być cynamonowa, co w połączeniu z pysznymi pierniczkami dawało niezwykle otulający efekt. Ciasteczka były optymalnie chrupiące, z wyczuwalnym masłem, miodem i mnogością przypraw. W przyszłym roku - ta tabliczka to bardzo dobry upominek świąteczny dla każdego fana korzennych przysmaków.
 
 
Skład: cukier, ziarna kakao, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, pierniczki 12% (mąka pszenna, miód, masło, cukier trzcinowy, jaja, cynamon, kardamon, gałka muszkatołowa, imbir, goździki, pieprz, fasola tonka), lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 539 kcal.
BTW: 7/32/55.

poniedziałek, 18 listopada 2024

Beskid Wild Willy mleczna 42% z suszoną wołowiną marynowaną w sosie sojowo-żurawinowym

 
W listopadowe popołudnie na przepięknym szczycie Großer Zschirnstein w Szwajcarii Saksońskiej wypróbowałam drugiej, tym razem mlecznej propozycji z kooperacji Beskid Chocolate i Wild Willy. Czekolada o 42% zawartości kakao ma w sobie drobinki suszonej ligawy wołowej marynowanej w sosie sojowo-żurawinowym. To połączenie okazało się przepyszne!
 
Jak w wersji ciemnej, obecność mięsa wcale nie jest oczywista. Natomiast tu - głęboko mleczna i kakaowa zarazem, słodziutka i miękka czekolada - doskonale komponuje się z lekko chrupiącymi kawałeczkami o smaku palonym, żurawinowym, wędzonym, sojowym. Połączenie, które bardzo wciąga, intryguje; niby lekko kontrastuje, ale jednak - pasuje! Polecam, nie tylko dla szczególnie odważnych.
 

 
Skład: cukier, ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, suszona wołowina 5% [ligawa wołowa, bezglutenowy sos sojowy (woda, nasiona soi, sól, ocet spirytusowy), suszona żurawina (żurawina, cukier, olej roślinny), ocet jabłkowy, sok z cytryny, przyprawy)], lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 533 kcal.
BTW: 12/35/57.

czwartek, 23 maja 2024

Domori Dark Milk Short Process 42% mleczna

 
Ileż doskonałych wspomnień mam z włoską marką Domori! Wprawdzie te najwybitniejsze mają już trochę lat, ale zawsze chętnie sięgałam po ichniejsze nowości, które pojawiały się w Sekretach Czekolady. Tym sposobem, już jakiś czas temu zakupiłam jedną z dwóch bardzo prostych Dark Milk - 42% delikatnie prażonego kakao bez wskazanego pochodzenia (niestety), ogromnie minimalistyczne opakowanie (jedna cienka warstwa chroni również cienką tabliczkę) i minimum informacji...

Czekoladę zabrałam na majówkę w Szwajcarii Saksońskiej, skosztowałam jej nieopodal niezwykle widokowego szczytu Schrammsteine. Smakołyk okazał się wybitnie gęsty. Wśród całej swej słodkiej mleczności, odznaczał się wyrazistymi i przytulnymi nutami borówek amerykańskich, jeżyn oraz banana - tworząc tym samym wrażenie świeżego, rozkosznego deseru. Nie było to wielce skomplikowane ani wykwintne, ale godne zapamiętania i nadal ze specyficznym tchnieniem Domori.

 
Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 589 kcal.
BTW: 8/41/46.

niedziela, 24 marca 2024

Sobieraj Chocolate biała 42% na mleku kokosowym z ksylitolem, płatkami owsianymi i marakują


Druga tabliczka otrzymana na Beskidzkim Festiwalu Czekolady od Pawła Sobieraja z Sobieraj Chocolate to wegańska i bezcukrowa wariacja na temat owocowej białej czekolady. Aż 42% masa kakaowego połączono z mlekiem kokosowym, fińskim ksylitolem, rozdrobnionymi płatkami owsianymi oraz liofizowaną marakują. Ta ostatnia nadała 70-gramowej tabliczce specyficznej barwy.

Czekolada w dotyku jest wyjątkowo tłusta i śliska - co ciekawe, w ustach nie ma już tych odczuć. Pierwszym doznaniem okazuje się intensywna (acz jak najbardziej naturalna) marakuja na rozwodnionym mleko kokosowym. Płatki owsiane nadają kompozycji chrupiącej struktury, ale ostatecznie swą formą przypominają raczej piasek na zębach. Gdy pozwolić się czekoladzie swobodnie rozpuszczać, dominuje pyszna marakuja z kokosowym echem i to jest przyjemne! W dalszym etapie przebrzmiewa chłód ksylitolu, a także przytulna owsiankowość. Nie mniej, jest to melanż mało czekoladowy sensu stricte.

Dziękuję za to doświadczenie!


Skład: tłuszcz kakaowy 42%, mleko kokosowe, ksylitol fiński, płatki owsiane, liofilizowana marakuja 7,1%.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 437,9 kcal.
BTW: 2/40,9/19,6.

poniedziałek, 4 września 2023

Deseo mleczna 42% Togo z kawą


Ostatnio jadłam sporo czekolad z kawą, lecz propozycja od warszawskiej manufaktury Deseo miała być zupełnie odmienna. Kupiłam ją w poznańskim firmowym salonie, znajdującym się w Starym Browarze. Jest to mleczna czekolada o 42% zawartości kakao z Togo, wzbogacona o świeżo mieloną kawę (nie znamy jej pochodzenia).

Delikatna i cienka tafla ma odcień kawy przełamanej mlekiem. Pachnie zaskakująco uwodzicielsko maślanym karmelem oraz świeżo ubitą śmietaną. W smaku również kawa absolutnie nie gra pierwszych skrzypiec, a raczej... słoność.  Odczuwamy akcenty karmelizowanego koziego mleka, słodkiego masła z orzechów nerkowca - tak, jest to intensywnie słodka czekolada, ale nie przekracza pewnej bariery; specyficzna słoność trzyma w ryzach. Jest miękko, otulająco, bardzo śmietankowo; ponadto pośród aksamitnej i gęstej maślaności wyczuwalne są jakby delikatne karmelowo-kawowe chrupki. Tak, więcej jest tu słonego karmelu i słodkiej śmietanki, niźli kawy, ale w tym dalekim kawowym kontekstem wyszło to naprawdę genialnie.


Skład: czekolada mleczna (miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, cukier, mleko w proszku, lecytyna sojowa), kawa świeżo mielona.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 494 kcal.
BTW: 8,8/24,3/59,9.

wtorek, 6 czerwca 2023

Beskid Reputation mleczna 42% z nibsami kakaowymi i karmelizowanymi migdałami

 

Po Curiosity, przyszedł czas na kolejną czekoladę z Beskid Chocolate inspirowaną piwem z browaru Pinta. Reputation, tak jak Curiosity, kupiłam na Beskidzkim Festiwalu Czekolady. Jest inspirowana imperialnym stoutem o tej nazwie. To mleczna czekolada o 42% zawartości kakao (blend), posypana kakaowymi nibsami z ziaren Kolumbia Tumaco oraz karmelizowanymi syropem klonowym, solonymi migdałami. 


Tabliczka pachnie orzechami w miodzie, ciepłym karmelem i ciepłym kakao. Kruszonka z lekko karmelizowanych migdałów często jest drobniejsza od kakaowych nibsów, jednak jak się zaraz przekonamy - w smaku odznaczy się mocniej (jest jej też po prostu więcej). Całość jawi się jako zbożowa, słodka i rześka. Mimo mlecznej, beztroskiej słodyczy, dzięki głębi kakao idziemy nawet bardziej w stronę koniaku, likieru, whisky czy miodu pitnego, niż imperialnego stoutu (choć przecież ten rodzaj piwa też potrafi być mocny, syropowy).

Drobne dodatki są jak najbardziej ok - wyróżniają się, przyjemnie chrupią, podbijają zbożowo-orzechowy efekt, ale nie przytłaczają błogiej czekolady, w której nurzamy się bez przeszkód. Mamy skojarzenia z delikatnymi, acz dobrze wypieczonymi wafelkami, batonami orzechowo-zbożowymi zlepionymi miodem. Odznacza się syrop klonowy, w którym karmelizowane są migdały - bardzo dobrze pasuje do wyrazu samej czekolady.


Reputation to czekolada dobra na wszystko. Otulająca, chrupiąca, miękka, ciepła, słodka, kakaowa. Pyszna.

Skład: cukier, ziarna kakao, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, karmelizowane migdały 6,6% (migdały, syrop klonowy, sól), nibsy kakaowe Kolumbia Tumaco 3,3%, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 60 g.

piątek, 30 grudnia 2022

Manufaktura Czekolady Manu mleczna 42% z pomarańczą


To był długi, trudny, acz bardzo piękny dzień. W pierwszej jego części - w upalnej i słabo oznakowanej drodze spod schroniska Vegarredonda do Vega De Ario posililiśmy się dwoma pomarańczowymi Manu od Manufaktury Czekolady. Dlaczego dwoma? Bo przez przypadek zamówiłam dwie, a w ten dzień wyjątkowo w smak było nam cytrusowe orzeźwienie.

Jak wspomniałam w poprzedniej recenzji, mleczne Manu są przytulne niczym orzechowa mleczna kawa z przyprawami. Połączenie takiej czekolady z pomarańczą okazało się wyjątkowo celne. Rzadko bowiem zdarza się, by pomarańcza wypadała tak nienachalnie i nieostro, a przy tym stała się istotną, nierozerwalną częścią kompozycji. Ot, jakby ktoś do tej mlecznej kawy starł nieco suszonej skórki pomarańczy (czy lepiej: dodał suszone plasterki tego owocu). Cieplutko? Owszem, i akurat tego w upale nie potrzebowaliśmy, ale to nic nie szkodzi, ponieważ czekolada mimo wszystko ma w sobie również sporo lekkiej świeżości. Bardzo udane zestawienie.


 Skład: cukier trzcinowy, ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, liofilizowana pomarańcza 4,5%, lecytyna słonecznikowa, wanilia.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 550 kcal.
BTW: 10/32/53.

sobota, 10 lipca 2021

Domori Nocciola mleczna 42% z orzechami laskowymi


Rozochocona pyszną Hazelnut Milk Chocolate od Dick Taylor sięgnęłam po wariację na temat orzechów laskowych w wykonaniu innej świetnej manufaktury, a mianowicie włoskiej Domori. W ofertę Domori możecie zaopatrzyć się w sklepie Sekretów Czekolady. Cóż, większość czekolad tej marki dotychczas mnie zachwycała... Co poczuję tym razem?

Niepodzielona na kostki tabliczka z logo firmy została nierówno upstrzona całymi orzechami laskowymi z Piemontu. Pachnie bardzo mlecznie, co przełamane zostało intensywną wonią orzechów laskowych - tak, jakby zanurzyć nos w paczce pełnej orzechów.


Same orzechy zdają się być bardziej miękkie niż chrupiące. Oczywiście, sprawiają przyjemność, lecz... czekolada prezentuje się mocno słodko, wprawdzie w sposób przede wszystkim mleczny, nie mniej jednak brakuje mocy kakao. Miazga kakaowa jest daleko w składzie i choć wszystko jest smaczne w swej prostocie, po Domori spodziewałabym się czegoś lepszego. Orzechy i mleczna czekolada nie mogą znaleźć łączności ze sobą; jakby były zupełnie osobnymi tworami, a nie zostały złączone w jedno. Wszak choćby we wspomnianej propozycji od Dick Taylor wszystkie składniki współpracowały ze sobą, a tutaj... Zbyt prosto. Zbyt prosto, jak na Domori. Nawet podczas degustacji rzekłam do Męża, że jakieś budżetowe to Domori... 

Cóż, nawet najlepszym zdarzy się coś przeciętnego.


 
Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, orzechy laskowe 20%, mleko w proszku, miazga kakaowa, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 610 kcal.
BTW: 9,5/46/35,5

niedziela, 17 maja 2020

Auro mleczna 42% Filipiny z nibsami kakaowymi


 Po niezbyt udanej ciemnej Auro z kawą, musiałam wykonać mały reset, sięgając po drugą (i ostatnią już posiadaną przeze mnie) mleczną czekoladę tej filipińskiej manufaktury bean-to-bar. Mleczna miniaturka z bananami była moim pierwszym doświadczeniem z Auro i podbiła moje serce, spodziewałam się więc, iż analogiczna opcja z nibsami kakaowymi również sprosta wymaganiom mojego podniebienia. Wszystkie tabliczki od Auro zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.


 Przez 27-gramowe maleństwo o 42% zawartości filipińskich ziaren, od spodu przebijały się wypukłości kakaowych nibsów. W przekroju były już one mniej widoczne - sprawiały wrażenie czekoladowej posypki do ciast, zatopionej w tabliczce. Znów poczułam zapach, które tak zaintrygował mnie przy pierwszych doświadczeniach z Auro - szlachetny tytoń przełamany mlekiem, niepokojące nuty ziołowe na gładkim mlecznym tle.


 Gładziutka, słodko-tłusta czekolada smakowała niczym cappuccino stracciatella - o tak, te dwa słowa najlepiej ją charakteryzują! Ewentualnie jeszcze gęsty jogurt wymieszany z grubo tartą ciemną czekoladą, ale jako takich kwaskowatych jogurtowych nut tutaj nie odnalazłam. Mleczność jest przyjemnie głęboka, zaś nibsy kakaowe bardzo delikatne i rzeczywiście najbliżej im po prostu do czekoladowej posypki. Smakują też niczym ciemna czekolada, bez wyrazistszej paloności bądź surowego posmaku, jakie często charakteryzują nibsy. Spod tego wynurzała się ten intrygujący ziołowo-tytoniowy akcent i iluzja tropikalnych owoców, których to elementów w tak smutny sposób zabrakło mi przy ciemnej tabliczce z kawą arabiką.


 Wśród maleństw od Auro czeka mnie jeszcze ciemna tabliczka z nibsami, a potem tylko i wyłącznie większe single-origin bez dodatków i... ma nadzieję, że to dopiero one prawdziwie wyrobią moje zdanie o tej jakże odległej manufakturze.

Skład: cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, nibsy kakaowe, lecytyna sojowa, ekstrakt waniliowy.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 27 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 540 kcal.
BTW: 7/37/44.

niedziela, 3 maja 2020

Auro mleczna 42% Filipiny z chipsami bananowymi


 Gdy tylko filipińska marka bean-to-bar o nazwie Auro pojawiła się w sklepie Sekretów Czekolady, została mi tak silnie zachwalona, iż bez wahania kupiłam cały asortyment. I tak to czasem bywa, że gdy wiem, iż dana manufaktura zaserwuje mi wyjątkowe doznania, to nie mogę się zdecydować na rozpoczęcie z nią przygody. Tak, jakbym była a nazbyt onieśmielona. W końcu jednak po wieczornym spacerze podczas przymusowej marcowej izolacji nabraliśmy ochotę na kawę i coś pysznego do niej. Świetnym wyborem zdawała się jedna z maleńkich, 27-gramowych tabliczek od Auro. W ten oto sposób sięgnęliśmy po mleczną czekoladę o 42% zawartości filipińskiego kakao uprawianego w regionie Davao, wzbogaconą o dodatek chipsów bananowych.


 Bardzo prostego wyglądu tabliczka o ciepłej i żywej barwie podzielona została na cztery kostki. W przekroju widoczne były niezbyt duże kawałki kruchych bananowych chipsów. Pachniała w nader intrygujący sposób - mleczno-kokosowym koktajlem z mocnym alkoholem i tropikalnymi owocami (ale jednak nie pinacoladą - banany i dzika kwiatowość prowadziły ku bardziej niestandardowym skojarzeniom).


 Czekolada okazała się dość mocno tłusta i słodka, ale w sposób niebanalny i bardzo przyjemny. Sama w sobie była niebywale gładka, błogo mleczna, a dodane chipsy chyba dodatkowo dokładały tłustości. Uwielbiam chipsy bananowe, szczególnie, gdy nie są zbyt twarde - a właśnie takie zastosowano tutaj. Bananowy smak świetnie komponował się z oryginalną czekoladą. Niezwykle oryginalną mleczną czekoladą...

Będzie się działo dzięki tym filipińskim ziarnom, oj będzie! Być może dzięki bananom i mleku, całość wydała mi się dość ajerkoniakowa, budząca wspomnienia o bombardino. Napotkałam tu mnóstwo egzotycznej kwiatowości, iluzję ziołowej wódki, wyobrażenie o straganach wypełnionych po brzegi tropikalnymi owocami, których nazw nie sposób spamiętać. Ledwo zdążyłam się tym wszystkim zachwycić, a czekolady już nie było... Zdecydowanie, byłabym zadowolona z większego formatu! Bananowy przysmak rozpalił moją ciekawość wobec kolejnych propozycji Auro. Jestem szczęśliwa, że w końcu będę mogła poznać bliżej tak rzadko stosowane filipińskie kakao.


Skład: cukier trzcinowy, ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, chipsy bananowe, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 27 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 530 kcal.
BTW: 6/36/47.

piątek, 23 sierpnia 2019

Domori Chacao mleczna 42% Wybrzeże Kości Słoniowej


Chacao to zupełnie nowa seria czekolad od włoskiego Domori, która bazuje na kakao z regionu, który twórcy Prawdziwych Czekolad raczej omijają. Mowa o Wybrzeżu Kości Słoniowej. W jednej swej tabliczce Domori pokazało mi już wcześniej, iż potrafi znaleźć dobre ziarna także w tym kraju (mowa o Costa D'Avorio 70%). Tym razem, ulubiona włoska marka sięgnęła po kakao rzadkiej odmiany forastino i zaklęła je w tabliczki o różnej jego zawartości. Dziś zaprezentuję Wam wersję mleczną, z 42% forastino.

Wszystkie moje Chacao kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.


W porównaniu do ekwadorskiej Domori Cioccolato al Latte, nasza Chacao okazała się być również bardzo sielankowa, lecz w zupełnie odmienny sposób. Raczej nie odnalazłam tu złagodzonych mlekiem orzechów, kwiatów i kawy - wszystko poszło bardziej w stronę orzeźwiających owoców. Ta mleczna czekolada okazała się wyjątkowo orzeźwiająca. Budziła mnóstwo skojarzeń z jabłkami: od świeżych zielonych wcinanych wraz z chrupką skórką, przez jabłecznik solidnie przyprawiony prawdziwą wanilią (nie cynamonem, lecz właśnie wanilią!), aż po galaretki jabłkowe. Do głowy przyszły również dojrzałe banany otoczone karmelem - nadal bardziej żywiołowe i radosne, niż przymulające swą słodyczą.

To prosta, lecz bardzo dobra i oryginalna mleczna czekolada, o szczególnie wyrazistych nutach przewodnich. Ciekawe, co afrykańskie forastino zaprezentuje w czekoladach ciemnych.


Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 591 kcal.
BTW: 8/41/46,5

środa, 22 maja 2019

Naive Tahini mleczna 42% Ekwador z sezamem


 Lubię czekolady z sezamem. Połączenie tych małych ziarenek bądź pasty z nich z kakaowym kopem w większości przypadków sprawiło mi dużo przyjemności. Stopniowo eksplorując litewską markę Naive, której tabliczki zakupiłam za pośrednictwem sklepu Sekretów Czekolady, mogłam skosztować ich wariacji na temat sezamu i mlecznej czekolady. Tahini zawiera w sobie 42% ekwadorskiego kakao połączonego zarówno z pastą sezamową, jak i z prażonymi ziarnami sezamu.

Sięgając po Naive Tahini warto zwrócić uwagę na wkładkę wewnątrz opakowania. Opisuje ona koncepcję ekwadorskiej kolekcji Naive (do której należy również próbowana rok temu Peanut Butter), przybliża występujące w produkcie nuty smakowe, a także proces produkcji tej konkretnej tabliczki. Ciekawostką są sugestie eksperymentów kulinarnych i degustacyjnych z użyciem Naive Tahini. My potraktowaliśmy ją jako energetyczny dopalacz podczas majówki w Beskidzie Niskim, co nie przeszkodziło nam w docenieniu walorów czekolady.


Niepodzielona na kostki tafla ozdobiona została dużym charakterystycznym logo marki. Wyraźnie widoczne były zatopione wewnątrz czekolady ziarna sezamu. Czekolada pachniała bardzo sezamowo, z przełamaniem przez iluzję słonego koziego mleka oraz kwiatowo-owocowe bogactwo ekwadorskiego kakao.


 Tahini rozpuszczała się w ustach dość masywnie, co od razu pozwoliło zidentyfikować udział pasty sezamowej. Przyznam, że pomysł na tę kompozycję był wyjątkowo udany. Jak na mleczną czekoladę o niezbyt wysokiej zawartości kakao Tahini okazała się mało słodka, wręcz roiło się w niej od smakowitych, aromatycznych nut. Zgodnie z sugestiami płynącymi z zapachu, mleko miało tu zacięcie koziego, co dodatkowo zostało podkręcone przez zawartości soli w składzie. Ekwadorskie kakao wniosło akcenty kwiatów, drewna i niedojrzałych owoców, co trzymało całość w niemalże wytrawnych ryzach. Sezam - zarówno w formie pasty, jak i prażonych ziaren - pięknie prezentował swój specyficzny smak, lecz nie wyrywał się nachalnie na pierwsze miejsce. Odczuwałam go jako jeden z elementów spójnej i zaskakująco bogatej układanki.


 Tahini potwierdza wniosek płynący z moich dotychczasowych degustacji czekolad z dodatkami od Naive - są one bardzo przemyślane, skupione na bardzo dobrym kakao, zaś dodatek jest tu tylko wieńczącym dzieła uzupełnieniem, jakoby innowacyjną interpretacją kakaowych ziaren.


Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, sezam, sól morska.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 57 g.

niedziela, 13 maja 2018

Naive Peanut Butter mleczna 42% z masłem orzechowym


Litewska marka Naive intryguje mnie, choć znam ją jeszcze słabo. Szykuję się jednak na przetestowanie całej jej oferty (z pomocą sklepu Sekretów Czekolady) - uważam, że jest tego warta. Moje pierwsze doświadczenie z Naive było mocne i kontrowersyjne - Porcini, czyli tanzańska ciemna mleczna 62% z borowikami, okazała się prawdziwym cacuszkiem. Dalej postanowiłam sobie dawkować Naive, stopniowo odkrywając ich asortyment. Tak się złożyło, że niemal rok temu po Porcini sięgnęłam po jakąś drugą ich czekoladę. Marka zdążyła w międzyczasie zmienić szatę graficzną opakowań na bardziej barwną. Na bieszczadzkim szlaku rozsmakowaliśmy się w Peanut Butter.


Peanut Butter to mleczna czekolada o 42% zawartości kakao (pochodzącego, jak to ujął producent - "z okolic równika") z dodatkiem orzechów arachidowych i soli morskiej. Jak ma to w zwyczaju Naive, tabliczka nie została podzielona na kostki. Tafla w odcieniu przytłumionego brązu sprawiała wrażenie dość tłustej, pachniała natomiast znacznie palonymi orzechami - nie tylko arachidowymi, choć oczywiście przede wszystkich (skojarzenia z innymi orzechami musiało przynieść samo kakao).

 Szybciutko topniała w dłoniach, prędko i gładko rozpuszczała się w ustach. Od razu zalewała wyrazistą orzechowością, aż odrobinę gorzkawą, mocno przypaloną. To intensywne masło z orzechów arachidowych, lekko posolone. Im dalej w las, tym przez wzgląd na nuty z kakao - sprawiała wrażenie również mocno prażonego masła migdałowego. Przy całej swej goryczce i paloności - tak paradoksalnie orzeźwiającej (!) - była też intensywnie mleczna, przyjemnie mlecznie słodka (lecz nie za słodka). Przywiodła również na myśl czekoladowe przypalone ciasto gofrowe.


Dodała nam ogromu energii na dalszy marsz, zwłaszcza, że sięgnęliśmy po nią, jak zdecydowanie potrzebowaliśmy naładowania akumulatorów. To niebanalny orzech, w najlepszym wydaniu. Chcę więcej Naive, jeszcze...


I dalej niebieskim szlakiem między Polską a Słowacją... Dochodząc do szlaku prowadzącego z Łupkowa - weszliśmy tym samym na ścieżkę, którą dane już nam było iść rok temu. A nawet, ponad tunelem kolejowym, znów spotkaliśmy konie huculskie - tak jak rok temu.





A gdzieś pomiędzy Głębokim Wierchem i Wysokim Groniem, na przytulnej polance, rozbiliśmy swój pierwszy obóz. W nocy obudziła nas... rozdzierająca cisza.


Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, orzechy arachidowe, sól morska.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 55 g.

czwartek, 19 kwietnia 2018

Georgia Ramon Rote Bete & Kokosnuss biała 42% Dominikana z kokosem i burakiem


Po paskudnej Grünkohl & Senf niesamowicie obawiałam się kolejnej białej wegańskiej propozycji od Georgia Ramon. Choć przed zakupem Rote Bete & Kokosnuss w sklepie Sekretów Czekolady, tabliczka wydawała mi się bardzo atrakcyjna przez wzgląd na dobór bardzo lubianych przeze mnie na co dzień składników - buraka i kokosa - po porażce jarmużowo-gorczycowej moje nastawienie diametralnie się zmieniło. Gdy na szczycie Niemcowej mój Mąż po pysznej Chocolate Organiko Almendras & Miel zasygnalizował ochotę na jeszcze coś słodkiego, bez wahania podałam mu Rote Bete & Kokosnuss. Ja byłam już czekoladowo nasycona, a więc bez problemu mogłabym odpuścić sobie dalszą buraczaną-kokosową degustację, jeśli po jednej kostce uznałabym, że to nie to. W istocie... właśnie tak się stało.


Skład czekolady jest w gruncie rzeczy prosty i bardzo naturalny. Na pierwszym miejscu stoi tłuszcz kakaowy pochodzący z Dominikany, stanowiący aż 42% całości. Potem mamy pełny cukier trzcinowy, sproszkowany sok z buraków, wiórki oraz mąkę kokosową. Pomimo tak "szlachetnego" składu, czekolada pachniała sztucznością. Jej woń kojarzyła mi się z dziwnym zapachowym mydłem. Co na pewno trzeba oddać tabliczce - jej żywa barwa jest piekielnie atrakcyjna, a widoczne tu i ówdzie wiórki kokosowe sprawiają wrażenie solidnej struktury. Wygląd kusi, lecz zapach już budzi wątpliwości.

 Położyłam na języku jedną maleńką kosteczkę. Poczęła powoli rozpuszczać się, ukazując swój roślinny bukiet smaków, kojarzący się z czymś zupełnie niejadalnym (a jeśli już, to jadalnym tylko dla zwierząt). Czekolada posiada strukturę sprasowanego, rozdrobionego suszu z traw, co w połączeniu z nutą buraka oraz tłustością masła kakaowego czyni ją dle mnie kompletnie niezjadliwą. Odrzuciło mnie od niej natychmiastowo. Wiórki kokosowe, które normalnie byłyby dla mnie wielkim plusem, jeszcze mocniej podkręcały odczucie sianowatości i tłustości. Sianowatość na tyle dominowała, że mimo wszystko podsumowałabym tę czekoladę jako suchą.


Myślę, że pod względem obleśności ze spokojem mogę ją przyrównać do Grünkohl & Senf. Zdecydowaną większość tabliczki spakowałam z powrotem do kartonika, by po powrocie z gór wysłać ją do Kimiko - jestem ciekawa, czy ona również odbierze ją w tak radykalny sposób. Wegańskie czekoladowe eksperymenty niech Georgia Ramon pozostawi Zotterowi... Tym samym, całkowicie straciłam zainteresowanie Georgią Ramon brokułowo-migdałową, na którą swego czasu strasznie się napalałam.


Droga powrotna do Piwnicznej przebiegła nam w spokoju i w ładnej pogodzie. Na chwilę refleksji przystanęliśmy w wyjątkowym miejscu skrytym gdzieś przy szlaku - Jackowa Pościel to symboliczny cmentarz ludzi gór.



A już w samej Piwnicznej uraczyliśmy się pyszną kolacją w restauracji Pod Kasztanami znajdującej się przy piwniczańskim rynku.


Skład: tłuszcz kakaowy, pełny cukier trzcinowy, sok z buraków w proszku 16%, prażone wiórki kokosowe 8%, mąka kokosowa. 
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 599 kcal.
BTW: 4/45/43