Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 32% kakao. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 32% kakao. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lutego 2025

Beskid Dubai Chocolate biała pistacjowa 32% nadziewana pistacjami z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini

 
Dubajskich czekolad od Beskid Chocolate ciąg dalszy! Mój mąż szczerze wątpił, jakim cudem udźwignie do sobotniej domowej kawusi podwójnie pistacjową tabliczkę, bowiem dziś prezentuję Wam dubajską z białej pistacjowej czekolady. Nadzienie jest w niej takie same, jak w pozostałych dubajskich z Beskid Chocolate - pistacje z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini. Otulenie tego masywnego wnętrza również pistacjową czekoladą wykonało kolosalną robotę!

O ile wersja mleczna z podstawowej trójki była dla mnie najbardziej zrównoważona, tak tu mamy już 100% spójności. Połączenie pistacji z pistacjami sprawia, że nie rozjeżdża mi się odbiór czekolady i nadzienia - idealnie do siebie pasują. Choć czasem mam wrażenie, iż jest tak słodko, że aż gorzko (!), to jak dodamy do tego wszystkiego słoność - odnajduje się magiczny balans. Nawet nie wiem, kiedy solidne 110 g pistacjowej tafli zniknęło... Chwilami miałam wrażenie, że jem super dopracowaną Zotter Handscooped w (nareszcie) większym rozmiarze. Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona.
 

Skład: czekolada biała pistacjowa (cukier, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, pistacje 15%, lecytyna sojowa), nadzienie pistacjowe 50% (pistacje, biała czekolada [cukier, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy 32%, lecytyna sojowa], ciasto kataifi [mąka pszenna, woda, olej słonecznikowy, sól, sorbinian potasowy], tahini [sezam], sól, barwniki).
Masa kakaowa min. 32%.
Masa netto: 110 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 607 kcal.
BTW: 11/44/42.

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Beskid Dubai Chocolate biała 32% nadziewana pistacjami z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini

 
Kolejne podejście do dubajskiej czekolady w interpretacji Beskid Chocolate to wersja biała z 32% masła kakaowego - z dokładnie takim samym nadzieniem, jak w wariancie ciemnym (pistacje z białą czekoladą, ciastem kataifi oraz tahini). Zajadałam ją z widokiem na latarnię i port handlowy w Świnoujściu.
 
To połączenie lepiej przypasowało moim kubkom smakowym. Sama czekolada nie odcina się tak wyraźnie od nadzienia, jak w wersji ciemnej - zresztą, przecież biała czekolada jest też częścią pistacjowego nadzienia. Było bardziej słodko, ale do tego rodzaju nadzienia ta słodycz mi po prostu pasuje. Nie czułam się przytłoczona, tym bardziej po nadmorskim spacerze do niemieckiej granicy i z powrotem. Teraz jeszcze czas przetestować opcję mleczną i wybrać faworyta.

 
 
Skład: czekolada biała (cukier, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa), nadzienie pistacjowe 50% (pistacje, biała czekolada [cukier, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy 32%, lecytyna sojowa], ciasto kataifi [mąka pszenna, woda, olej słonecznikowy, sól, sorbinian potasowy], tahini [sezam], sól, barwniki.
Masa kakaowa min. 32%.
Masa netto: 110 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 527 kcal.
BTW: 10/37/42.

niedziela, 5 listopada 2023

Beskid Temple biała 32% z pigwą


Praktycznie w ogóle nie pijam już alkoholu, więc choć wykonanie piwa Temple z browaru Pinta Barrel Brewing jest bardzo ciekawe, raczej go nie wypróbuję. Robi się je aż pół roku: najpierw trwa fermentacja mieszana, a potem 4 miesiące trunek leżakowany jest na owocach pigwowcach japońskiego. Na szczęście nie ma żadnych przeszkód w wypróbowaniu Temple w interpretacji manufaktury Beskid! To po prostu biała czekolada (32% masła kakaowego w składzie) z 2% dodatkiem pigwy. Wyjęłam ją z plecaka na szczycie Małego Krywania w Małej Fatrze.

Bardzo mnie ciekawiło, w jakiej formie Beskid umieści pigwę w swojej tabliczce i... nie zauważyłam nic. Gładko została wkomponowana w taflę, musząc być uprzednio zmieloną na pył. Dopiero po porównaniu ze zdjęciami z innymi białymi czekoladami od Beskidu mogę dostrzec, że być może Temple wpada odcieniem bardziej w żółć. Smakowo... to słodka, dobra, lekka, nienachalna biała czekolada, w której akcent pigwowy jest tak subtelny, że prawie niezauważalny. Szczerze powiedziawszy, spodziewałam się jakiegoś bardziej porywającego rozwiązania - na przykład Direction o wiele bardziej mnie urzekła.


Skład: tłuszcz kakaowy, cukier, pełne mleko w proszku, liofilizowana pigwa 2%, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 32%.
Masa netto: 70 g.

wtorek, 29 sierpnia 2023

Beskid biała 32% z cascarą


To już trzecia moja czekolada z wyjątkowym dodatkiem, jakim jest cascara! Suszone owoce kawy zatopiła w swych tabliczkach czeska Ajala, signapurska Fossa, a teraz także nasz polski Beskid. Beskid postawił na połączenie z białą czekoladą o 32% zawartości masła kakaowego. Zastosowana cascara jest w odmiany kawy Red Bourbon, z plantacji w Rwandzie - zdobyto ją dzięki współpracy z Quba Caffe

Biała czekolada po połączeniu ze zmieloną cascarą nabrała brązowo-czerwonawego zabarwienia. Z racji, iż biała czekolada dała bardziej neutralne tło, niż w znanych mi wcześniej przypadkach z udziałem miazgi kakaowej - cascara pokazała swe oblicze z pełną parą, wnosząc wyraźne nuty sfermentowanych czerwonych owoców (głównie porzeczek) wymieszanych z kawą. Można wręcz rzec, iż to sugestie wina porzeczkowego, które ktoś o dużej fantazji dolał do kawy. Wszystko to łączy się ze słodyczą czekolady w sposób jedyny w swoim rodzaju, który na dłuższą metę już mnie drażnił. Nie mniej, to na pewno propozycja warta spróbowania i cieszę się, że coraz więcej cascary pojawia się na rynku.


Skład: tłuszcz kakaowy, cukier, pełne mleko w proszku, cascara 15%.
Masa kakaowa min. 32%.
Masa netto: 60 g.

czwartek, 9 czerwca 2022

Iga Sarzyńska Wzrusza Toruń biała 32,6% z orzechami laskowymi, pekan i pistacjami


Mój Mąż pragnął, abym w styczniowy wieczór zafundowała mu jakieś czekoladowe zadośćuczynienie umęczenia, jakie sprawiła mu zbyt przyprawowa dla niego Fossa Spicy Mala. Uznałam, iż najłatwiej pożądany efekt będzie uzyskać białą czekoladą z orzechami, którą otrzymałam w świątecznej paczuszce od Przyjaciół. 

Iga Sarzyńska Wzrusza Toruń to pracownia, w którym tworzy się przede wszystkim pierniki, ale również czekoladę (niestety nie single-origin). Jest prowadzona, jak sama nazwa mówi, w Toruniu przez Igę Sarzyńską-Komorowską oraz Macieja Komorowskiego. Pani Iga jest utytułowaną osobą w dziedzinie cukiernictwa. Sprezentowana mi czekolada zawiera 32,6% masła kakaowego; zaś ozdobiono ją orzechami pekan, laskowymi i pistacjami.


Tabliczka oraz oszczędne opakowanie zwracają uwagę prostotą i wyważeniem, a jednocześnie są po prostu ładne - szczególnie wygrawerowane logo marki oraz równomierne rozłożenie starannie dobranych orzechów. Czekolada pachnie cytrynowym ptasim mleczkiem, zaś w smaku jest maślana z waniliowym aromatem, słodziutka, aksamitnie mleczna. Odzwyczaiłam się od takich prostych białych czekolad i bez obecności orzechów pewnie byłaby dla mnie trudna, nie mniej jednak, nie przytłoczyła mnie niczym zdrożnym, czego po białej czekoladzie można by się czasem obawiać.  Co jeszcze raz warto podkreślić, wybór orzechów jest pierwszorzędny, są świeże i pyszne, a ma to niebagatelny wpływ na odbiór całości. Jak widać, taka tabliczka może mi smakować nie tylko na górskim szlaku. Czekoladowe podarunki zawsze cieszą!


Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, orzechy pekan, orzechy laskowe, pistacje, lecytyna sojowa, naturalny aromat waniliowy.
Masa kakaowa min. 32,6%.
Masa netto: 80 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 594 kcal.
BTW: 6/41/50.

środa, 28 lipca 2021

Zotter Fruchttafel Johannisbeer & Johannisbeeren biała 32% porzeczkowa z kawałkami czarnych porzeczek


Wędrując w kwietniu po Górach Kaczawskich, umościliśmy się na łące gdzieś u podnóża Lubrzy, z widokiem na Połom. Kilka godzin wcześniej raczyliśmy się jagodowym Zotterem z serii Fruchttafel, a teraz nadszedł czas na wersję bazującą na czarnych porzeczkach, zakupioną również na foodieshop24.pl. W Johannisbeer & Johannisbeeren mamy mniej masła kakaowego niż w poprzedniczce, zaś więcej owoców - nie spodziewałam się jednak, że porazi mnie swoją spektakularnością tak bardzo, jak urzekające jagódki.


Nie myliłam się. Wprawdzie tutaj również nurzamy się w prawdziwych konfiturach, ale jednak ziemia nie zatrzęsła się pode mną tak bardzo, jak w przypadku obcowania z wersją jagodową. Może po prostu jagody kryją w sobie więcej magii, leśnej magii... Masło kakaowe wraz z mlekiem próbuje nieco uładzić wyrywające się, nawet nieco wytrawne czarne porzeczki i troszeczkę im się to udaje. Całe szczęście, iż jest to Fruchttafel i mamy tu liczne kawałki suszonych owoców - one ponownie w dużej mierze stanowią o dynamice kompozycji, o jej wyjątkowej świeżości i autentycznej owocowości. Bezapelacyjnie - dla fanów czarnych porzeczek jest po pozycja obowiązkowa.


Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy 32%, suszone czarne porzeczki 17%, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 32%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 538 kcal.
BTW: 3,5/33/53.

sobota, 9 maja 2020

Auro biała karmelowa 32% Filipiny z orzechami nerkowca


 Ciężki dzień w pracy, a po nim rozjaśniający wszystko intensywny trening... Cóż jeszcze prócz wysiłku fizycznego było mi potrzebne do idealnego zreperowania humoru? Oczywiście Prawdziwa Czekolada! Miałam ochotę na coś małego, nietypowego, słodkiego. Po ostatnio próbowanej mlecznej Auro z chipsami bananowymi, poszłam za ciosem i sięgnęłam po kolejne maleństwo z filipińskiej manufaktury bean-to-bar. Kupiona w sklepie Sekretów Czekolady dziś opisywana tabliczka należy do rodziny białych karmelowych czekolad, które w moim sercu znalazły sobie szczególne miejsce. Masła kakaowego wprost z Filipin użyto tu 32%, a urozmaicającym kompozycję dodatkiem stały się orzechy nerkowca. Na mój gust, brzmiało to zabójczo przepysznie.


Maleńka czekolada posiadała przepiękną karmelową barwę (nawet jak na karmelowe czekolady wyjątkowo ciemną), a zatopione w niej kawałki nerkowców jeszcze mocniej pobudzały śliniaki do pracy. Pachniała słonym karmelem, cudowną palonością oraz... pieczoną w ziołach świeżą rybą. Ta ostatnia nuta wyraźnie wskazywała na to, iż Auro także przy selekcji masła kakaowego nie idzie na łatwiznę i stawia na dziką autentyczność aromatów.


Czekolada okazała się nie być idealnie gładka i to nie tylko przez wzgląd na nerkowce, które odczuwałam jako przyjemnie miękkie i delikatne (na szczęście nie dołożono do pieca intensywnym ich prażeniem). Była niczym mokry proszek, jak zbita otoczka ciągnącej się krówki. I rzeczywiście, wręcz zdawała się tą swoją wilgocią przyjemnie ciągnąć w ustach. Kojarzyła się również z niedokładnie wymieszanym, mokrym ciastem. W smaku przede wszystkim przecudownie karmelowa, mocna i delikatna zarazem - a nietypowa struktura potęgowała to oksymoroniczne spostrzeżenie. W tej karmelowości filuternie próbowała się przebić jakaś niepokojąca ziołowość, która absolutnie upajała moje zmysły i czyniła czekoladę jeszcze bardziej uzależniającą. No i nerkowce, słodkie i miękkie nerkowce, jak spójna cząstka czekolady, jej idealne dopełnienie.


Chciałabym jej dużo, dużo więcej. Takie 27 g to jest śmiech... Ledwo co zdążyło mnie rozpalić, rozbudzić apetyt na niebanalną karmelowość, której nigdy nie za wiele. Oh, Auro, cóż Ty mi jeszcze pokażesz!


Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, orzechy nerkowca, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 32%.
Masa netto: 27 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 530 kcal.
BTW: 6/37/44.

czwartek, 19 stycznia 2017

Amedei Toscano Brown mleczna 32%


5 grudnia był naszym ostatnim dniem trekkingu... Pragnęłam chłonąć każdą chwilę jak najmocniej, celebrować każdy krok. Przed siódmą rano zjedliśmy ostatnie przygotowane przez gospodynię La Primavera śniadanie. Jej mąż załadował na muły nasze bagaże i konno wyruszył w stronę Valle de Cocora. Pożegnaliśmy się z La Primavera i ruszyliśmy. Nasz powrót do Valle de Cocora był zaplanowany inną drogą, niż ta, którą przybyliśmy do gospodarstwa La Primavera kilka dni temu. Jej początek łączył się z pierwszym etapem podejścia na kolorowe Paramillo del Quindio. Potem zeszliśmy w dolinę, a następnie maszerowaliśmy przeciwległym zboczem - sukcesywnie w dół.




Nim wkroczyliśmy w las deszczowy, zatrzymaliśmy się w dwóch gospodarstwach. Pierwsze z nich - Buenos Aires - jest już od kilku lat opuszczone. Tak urządziliśmy sobie degustację Zotter Pineapple + Coconut. Nieco dalej znajdowała się La Argentina, gdzie gospodarze poczęstowali nas ciepłą zupą i pyszną kawą.



Chwilę przed zrobieniem zdjęcia wokół tych kwiatów kursowały kolibry. Jakże ciężko jest fotografować te żywe srebra!

Coraz więcej palm woskowych równało się z coraz większą liczbą napotkanych ludzi... Spotkaliśmy także gospodarza La Primavera, który wracał z mułami do domu, po pozostawieniu naszych bagaży w dole i zrobieniu zakupów.


Wyszliśmy z lasu deszczowego, maszerując teraz regularną drogą pośród palm woskowych, gdzie w weekendy spacerują tłumy ludzi. Wkrótce dotarliśmy do miejsca, z którego kilka dni temu wyruszaliśmy. Odebraliśmy bagaże, wypiliśmy triumfalne piwo... Plan wykonany! Szczęście, spełnienie, w końcu to tyyyle piękna! Ale z drugiej strony... w głębi serca już pojawiał się smutek.


Stary jeep zawiózł nas do Salento. Niestety padało i choć mieliśmy jeszcze nieco czasu w Salento na autobus do Pereiry, nie była to dobra aura na spacer. Porządnie wymoczyłam się pod prysznicem, a resztę czasu spędziliśmy na oglądaniu zdjęć z całej naszej wyprawy.


Gdy wsiadaliśmy do autobusu do Pereiry, całe Salento płakało ulewnym deszczem. Na szczęście w Pereirze pogoda była korzystniejsza. Eduardo tej nocy nie miał już z nami nocować w hostelu Coffee & Travel. Miał przyjechać po niego Sebastian, który chciał się też z nami pożegnać. Ponieważ miał problemy z autem, czekaliśmy na niego niemal do północy. Nic nie szkodzi. Piwo za piwem, obiad, rozmowy. W końcu przybył Sebastian, a ze sobą miał najcudowniejszy mikołajkowy prezent dla nas - koszulki Montanas Colombianas, które bardzo chcieliśmy mieć. Pożegnanie z chłopakami było dla mnie baaardzo smutne. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy! W Polsce lub w Kolumbii... A może i tu, i tu? Dzięki za wszystko Montanas Colombianas!!!


 Podczas naszego pożegnania otworzyłam ostatnią czekoladę, jaką przywiozłam z Polski. Znów żałowałam, że nie jest to ciemna single-origin, no ale cóż... Włoska Amedei Toscano Brown Cioccolato al Latte miała choć trochę osłodzić mi pożegnanie.

Dla pomysłodawczyni mlecznej Amedei - Cecilii Tessieri - jest to czekolada wyjątkowa. W tabliczce o 32% zawartości kakao pragnęła zamknąć wspomnienia z dzieciństwa - mleko, zielone pastwiska, wakacje z rodzicami... Według producenta, czekolada wyróżnia się kremowością z nutami maślanymi, miodowymi i waniliowymi - lecz nie jest przy tym zbyt słodka. Ma też charakteryzować się specyficzną, nieco kruchą strukturą, przypominającą pralinę. Swój egzemplarz zakupiłam oczywiście poprzez Sekrety Czekolady.



Dwie kosteczki nie zostały zjedzone w Kolumbii, usiadłam do nich wraz z Mężem po powrocie. Dziwne jest to, że w Kolumbii czekolada ta zdawała się pachnieć intensywniej... Mleczna Amedei pachnie błogą mlecznością, niczym jakieś wyidealizowane maślane ciasteczka. Zapach sugeruje sporą dozę słodyczy, ale rzeczywiście ma on w sobie coś "chropowatego", bardziej ciastkowego, niż w pełni aksamitnie czekoladowego. W aromacie odnaleźliśmy też lekko gorzkie nuty, kojarzące się z przypalonym ciastem właśnie.

 Wbrew obietnicom producenta, mi czekolada wydawała się bardzo słodka, lecz jednocześnie bardzo mleczna. Była to specyficzna, nieco dziwna słodycz. Nietypowość podkręcana była przez strukturę - rzeczywiście, czekolada nie rozpuszczała się klasycznie, w sposób aksamitnie bagienkowy. Miała w sobie odrobinę szorstkości, takiej gruboziarnistej - choć nie można jej odmówić miękkości. Konsystencja połączona ze smakiem, podkręconym wanilią, przywoływała na myśl piankowe ptasie mleczko. Potem Mąż podpowiedział mi bezę i... przyznałam mu rację. Na dodatek zorientowałam się, że to nie pierwszy raz, gdy Amedei kojarzy mi się bezowo. Było już także przy okazji Toscano Black 63.
 

Dziś mleczna Amedei pomimo swych słodkich walorów kojarzy mi się i tak bardzo melancholijnie...


Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, wanilia.
Masa kakaowa min. 32%.
Masa netto: 50 g.

piątek, 9 grudnia 2016

Amedei Toscano Nut Brown mleczna 32% z nugatem z orzechów laskowych


W poniedziałek 31 października rano podjechaliśmy z Limanowej do miejscowości Żegocina, znajdującej się już w gminie Bochnia. Stamtąd wyruszyliśmy zdobywać kolejne najdalej wysunięte, graniczne wyspy Beskidu Wyspowego, a nasza trasa przebiegała tak. Najpierw podeszliśmy na szczyt Kamionnej, spod którego wyrastają wyciągi narciarskie. Na polance pod szczytem urządziliśmy sobie przerwę na kawę i czekoladę.

 Przed Wami kolejna Amedei, tym razem naprawdę barrrdzo włoska. Prócz 32% kakao, cukru trzcinowego i pełnego mleka w proszku, Toscano Nut Brown zawiera w sobie miazgę z orzechów laskowych Tonda Gentile Trilobata z Piemontu (będących chlubą tamtego regionu) oraz nieduży dodatek migdałów. Nie zabrakło oczywiście ulubionej przez Amedei wanilii. Ah, gdy tylko zakupiłam tę orzechową tabliczkę w Sekretach Czekolady od razu wiedziałam, że jej przeznaczenie spełni się w górach!


Jasnobrązowa barwa tabliczki od razu przywodzi na myśl pyszny nugat. Zresztą, zapach już w ogóle nie pozostawia złudzeń - Toscano Nut Brown przepięknie pachnie pastą z orzechów laskowych. Znajdziemy tu także bardzo intensywną mleczną nutę. Głęboka woń kakao dodana do tego wszystkiego sprawia, iż całość kojarzy sie nam z aromatem gorącego czekoladowego budyniu.

Czekolada dość dobrze rozpuszczała się w ustach pomimo panującego na dworze chłodu. Wydaje mi się, że w cieple byłaby rozkosznie bagienkowata. Nie była jednak w pełni zalepiająca czy niewyobrażalnie gładka - kryła w sobie nutkę zawadiackiej szorstkości, dzięki czemu orzechowa bomba ukryta w środku odczuwana była jeszcze autentyczniej.

Tak, w smaku orzechy laskowe dawały czadu, idealnie wymieszane z mlekiem, cukrem i kakao - ponownie tworzyły iluzję budyniu, doprawionego prawdziwą wanilią. Mleczność była na tyle bogata, iż zakrawała wręcz o śmietanę. To bardzo spójna kompozycja, idealna dla fanów orzechów. Migdały wprawdzie nie zagrały tu istotnej roli, ale same orzechy laskowe są tutaj naprawdę wyborne. Generalnie, Toscano Nut Brown nieco przypominała mi Nougsusy od Zottera, jednak była od nich zdecydowanie mniej słodka. To wielka zaleta tej czekolady - żadna nadmierna słodycz nie przeszkadza w czerpaniu radości z tej prostej, klasycznej i przepysznej kompozycji.



 A oto widoczki z Kamionnej i okolic... W dole Mogielica w pełnej okazałości.



Po zdobyciu Kamionnej udaliśmy się nieco dalej na Pasierbiecką Górę, po której ponownie wróciliśmy na Kamionną i innym już szlakiem zeszliśmy w dół, ku Przełęczy Widomej.



Ostatnimi zdobytymi przez nas wyspami były Łopusze Wschodnie i Zachodnie - niewysokie, mało uczęszczane, ale bardzo malownicze. Z nich powróciliśmy do Żegociny... Ostatnie kroki na szlaku podczas tego wyjazdu, ale żal nie był za wielki - wkrótce czekał nas kolejny długi weekend!





Skład: cukier trzcinowy, orzechy laskowe Tonda Gentile Trilobata, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, migdały, wanilia. 
Masa kakaowa min. 32%.
Masa netto: 50 g.