Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bali. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bali. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 stycznia 2025

Beskid ciemna 70% Indonezja Bali Jembrana

  
W jednym z zamówień od Beskid Chocolate dostałam w gratisie ciemną 70% Indonezja Bali Jembrana, odrobinkę krzywo wylaną i zapakowaną jedynie w folijkę (fotka opakowania zapożyczona ze strony Beskidu). Ucieszyłam się bardzo, bo nie próbowałam wcześniej tej czekolady. Kakao Bali Jembrana znałam już z białej karmelowej tabliczki Beskidu oraz z ciemnej od Georgia Ramon. Z propozycją od Georgii Ramon trudno mi ją teraz porównywać - gdy czytam starą recenzję, skojarzenia są w większości odmienne.

W zapachu naszej beskidzkiej Bali Jembrana dominują żurawina z pomarańczą, doprawione chili i pieprzem. W smaku rozpościera się potężna rześkość, żywiołowo kwaskowata - przede wszystkim jest to słodzona suszona żurawina, czerwony grejpfrut i czerwona pomarańcza. Jej subtelna słodycz jakoby musująca i pulchna - wiem, że to dziwnie brzmi, ale idealnie mi pasuje do zobrazowania. Odczuwałam jej esencjonalność, która syciła; a z czasem pojawiały się akcenty ziemisto-popielne, wulkaniczne.

 
Skład: ziarna kakao, nierafinowany cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g. 
Wartość energetyczna w 100 g: 464 kcal.
BTW: 14/43/36. 

wtorek, 18 czerwca 2024

Beskid biała karmelizowana 40% Indonezja Bali Jembrana

 
W wyjątkowej kolekcji białych tabliczek bean-to-bar od Beskid Chocolate znajduje się karmelowa gwiazda - z indonezyjskiego kakao Bali Jembrana, zawierająca w sobie 40% masła kakaowego. Sięgnęłam po nią na skałkach pomiędzy Tiskimi Stenami a Ostrovem. To naprawdę niepowtarzalna karmelowa czekolada stworzona przez naszą rodzimą manufakturę, więc polecam ją każdemu!

W kwestii konsystencji, czekolada kontrowersyjnie przypomina mi wędzony ser - roladę ustrzycką! Zresztą, w smaku jest tu też dużo nut wędzonego sera. Do tego, myślałam o ciepłym mleku z miodem, co było bardzo otulającym akcentem w kompozycji. Ponadto, odznacza się skojarzenie z lekko przypaloną kaszą jaglaną. Wszystko to jest cudownie intensywne i tak bardzo nietypowe jak na karmelową białą czekoladę... Nic, tylko kochać!
 

Skład: tłuszcz kakaowy, cukier, mleko w proszku.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 70 g.

czwartek, 13 października 2022

Georgia Ramon Bali Jembrana KSS Cooperative Trinitario ciemna 75% Indonezja


Dziś za sprawą sklepu Sekretów Czekolady oraz niemieckiej manufaktury Georgia Ramon przenosimy się na indonezyjską wyspę Bali, gdzie w jej zachodniej części (w prowincji Jembrana) działa kooperatywa Kerta Semaya Samaniya. To właśnie z uprawianego przez jej członków kakao trinitario powstała ciemna tabliczka 75%. Smuci mnie nieco, iż Georgia Ramon zrezygnowała z bardziej szczegółowych opisów plantatorów oraz obróbki ziaren - teraz informacje na opakowaniu są skromne...

Głębokiej barwy tafla pachnie zarówno duszno, jak i soczyście - prostym skojarzeniem przenosząc nas w tropiki. Jest ziemiście, kawowo, egzotycznie.

Wspaniała soczystość i gęstość rozpościera się w ustach, pieszcząc je wielorakimi rodzajami palonego cukru. Mamy owoce w karmelu - truskawki, słodkie mango, miękki ananas. Dalej idziemy w stronę karmelizowanych orzechów laskowych i arachidowych. Następnie serwowana nam zostaje świeżo palona kawa o owocowych nutach, podkreślona odrobiną surowego cukru trzcinowego. Z czasem, pojawia się urocza maślaność, przełamana cynamonem - niczym w rozgrzanym masełku doprawionym na słodko do podania na przykład z knedlami. Uwielbiam wariacje Georgia Ramon w takim żywiołowym stylu! 


Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 542 kcal.
BTW: 13/42/31.

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Krakakoa Pulukan Bali ciemna 85%


Kolejną i ostatnią już ciemną single origin bez dodatków od indonezyjskiego Krakakoa jest Pulukan Bali o 85% zawartości kakao z - jak sama nazwa mówi - upraw w okolicach miasta Pulukan leżącego na wyspie Bali (kabupaten Jembrana). Spośród próbowanych przez mnie ciemnych czystych Krakakoa, ta czekolada jest najobfitsza w kakao. Kupiłam ją, jak i pozostałe tabliczki tej marki - w sklepie Sekretów Czekolady.

Pulukan Bali w zapachu prezentowała się mocno kwaskowato i cytrusowo, z pewną musującą, odświeżającą aluzją. Pomyśleliśmy o lemoniadzie z limonką i miętą, sporządzonej na bazie gazowanej wody. Co ciekawe, już przy pierwszym kęsie czekolada również wzbudziła skojarzenia ze świeżą wodą - było w niej coś takiego przestrzennego. Jej konsystencja skojarzyła mi się z pluszem i pianką. 


 

Czego można było się spodziewać po ciemnej 85% czekoladzie, okazała się ona mało słodka. Producent na opakowaniu wspomniał o nutach oliwek, orzechów pekan oraz kardamonu. W pełni zgodzę się, jeśli chodzi o kardamon - jego specyficzny posmak przewijał się podczas całej degustacji, szczególnie w finiszu przyjmując postać niskosłodzonego dżemu z twardych gruszek solidnie doprawionego kardamonem. Jeśli oliwki, to wyłącznie czarne i to takie mało delikatne. Orzechy pekan? Owszem, lecz ja kierowałam swą wyobraźnię bardziej w stronę orzechowych łupinek oraz drewna. Znaczna kwaskowość czekolady dążyła w kierunku nie do końca dojrzałego jeszcze agrestu.

Czekolada niespodziewanie pozostawiała w ustach lekowy posmak, będący niejako kontynuacją kardamonowych tchnień. Akcent balansujący gdzieś między ziołową nalewką, syropem a uparcie niedającą się połknąć proszkową tabletką - stopniowo przemieniał się w o wiele bardziej romantyczne skojarzenie z dzikimi ziołami rosnącymi pośród wulkanicznego pyłu.


 

Spośród dotychczas próbowanych Krakakoa chyba najmniej chętnie wróciłabym właśnie do tej, co nie znaczy, że była ona niesmaczna. Wszystkie Krakakoa są oryginalne. Pulukan Bali po prostu nie wciągnęła mnie nazbyt mocno. Być może w wersji chociażby 75% stałoby się już inaczej.

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 85%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 640 kcal.
BTW: 10/48/40.

środa, 30 sierpnia 2017

Delicacao Bali ciemna 100%


Rzadko zdarza się, że dostaję od kogoś czekoladę. Nie ma się co dziwić, w końcu wiadomo, że ze swoją pasją to ja sama wybiorę dla siebie to, co najlepsze. Czasem przydarzy się jednak perełka, która niebywale mnie zaskoczy i sprawi niewymowną radość. Tak stało się w przypadku dziś opisywanej czekolady. 

Podczas gdy ja chodziłam po górach Kazachstanu, jedna z moich klientek urlopowała w Indonezji. Na naszym ostatnim spotkaniu przed wyjazdami wspominałam, że bardzo cenię indonezyjskie kakao, charakteryzujące się specyficznymi, mocnymi nutami smakowymi. W odpowiedzi przywiozła mi z tego kraju tabliczkę, za którą sporo nachodziła się po sklepach. Upominek w postaci dwóch 25-gramowych cieniutkich czekolad składających się w 100% z kakao z Bali - a to Ci dopiero niespodzianka! Obserwując moją reakcję dobra kobieta stwierdziła, że już dawno nie sprawiła komuś prezentem takiej radość jak mi. Jeszcze podczas naszego spotkania nie omieszkałam otworzyć opakowania, aby obejrzeć czekoladki, powąchać je i poczęstować kawałkiem moją klientkę. Już ten pierwszy kontakt z czekoladą sprawił mnie w osłupienie... Ale po kolei.


Niełatwo było znaleźć w sieci konkretne informacje na temat historii marki Delicacao Bali. Na Chocolate Couverture doszukałam się informacji, że najpierw siedziba firmy znajdowała się w Berlinie, dokąd sprowadzano balijskie kakao. Same czekolady powstawały tylko w Niemczech (i rzeczywiście wpisując w wyszukiwarkę hasło "Delicacao Berlin" można odnaleźć o wiele więcej). Obecnie na Bali również znajduje się oddział firmy, na bieżąco tworzący z rosnącego tam kakao czekoladowe smakołyki. 

Choć nadal u naszych sąsiadów powstają czekolady Delicacao, mój egzemplarz pochodzi bezpośrednio z Bali. Stówka wykonana w Berlinie zdobyła w 2016 roku brąz na International Chocolate Awards. Z propozycji Delicacao Berlin, szczególnie ciekawe są mleczne wersje z kozim mlekiem, których bardzo chciałabym spróbować. O ile się nie mylę, samo Delicacao Bali produkuje jedynie czekolady ciemne bez dodatków, w wariantach 100, 99, 90, 80, 70 i 60%.


Indonezyjskie kakao intrygowało mnie już nie raz. Z czekoladami z balijskiego miałam wprawdzie dotąd do czynienia tylko w wykonaniu Akesson's (mleczna i ciemna), a to miał być mój pierwszy raz z tak wysoką zawartością kakao z tego regionu. Wystarczyło otworzyć opakowanie, a od razu czekolada atakowała wybitnie intensywną mieszaniną aromatu... grzybów i dymu. Szczególnie woń grzybów była tak mocna, iż od razu pomyślałam o Naive Porcini. Czekolada tylko w pierwszym wrażeniu zdaje się w nieprzenikniony sposób czarna. Wystarczy chwilę dłużej się jej przyjrzeć, by ujrzeć liczne ogniste przebłyski, obnażające wulkaniczną duszę kakao.

 Wystarczy ją dotknąć, a co dopiero położyć na języku, by przekonać się, iż producent nie szczędził tłuszczu kakaowego. Czekolada jest niezwykle tłusta i gładka, syropowo-oleista, niewyobrażalnie aksamitna. To rzadkie w stówach, ale tu tłuszcz kakaowy wyjaśnia wszystko. Z jednej strony można traktować to jako wadę, lecz z drugiej... Ostre, charakterystyczne, mocne nuty kakao są cudnie przez owe masło równoważone, a przez to uwypuklone. Możemy czerpać z nich wielką radość, zamiast czuć się zrażonymi, zamiast czuć przesadę. Dobre masło kakaowe stało się nośnikiem niebywałej energii przekazu balijskego kakao.


W smaku najpierw trudno nam się odnaleźć po zdominowaniu nosa przez grzyby, jednak po chwili okazuje się, że to wcale nie one są tutaj dominantem. Spod grzybów wyłaniają się fusy dobrej kawy zlepione oleistym syropem. Dalej uderza w nas dym, mnóstwo dymu, przechodzącego dalej w wędzonkę i ewidentne mięso. Wyczuwamy drobne kawałeczki kakao, które raz po raz pojawiają się w czekoladzie, zupełnie nie naruszając jej aksamitu. Dalej, łagodząc kompozycję, niespodziewanie pojawiają się egzotyczne przyprawy i owoce, tak trudne do zidentyfikowania po mocnym początku. Może papaja w syropie?

Paradoksalnie, nie jestem w stanie dużo więcej napisać o tej czekoladzie. Posiadała bardzo głęboki smak, złożony, ale jednak klarowny. Nie charakteryzowała się cieniem nadmiernej kwaśności czy ściągania częstego w setkach. Była bardzo mocna, ale w niebanalny, egzotyczny sposób. Nieskończenie doskonale pieściła kubki smakowe ekstremalnymi kakaowymi doznaniami położonymi na błogiej gładkości czekoladowej tafli. Stówka od Delicacao Bali trafia do zdecydowanej czołówki moich ulubionych czekolad o maksymalnej zawartości masy kakaowej. No i jeszcze bardziej zwiększyła mój apetyt na kakao z Indonezji...



PS Niedawno wizytując po raz kolejny rzeczoną klientkę, do kawy zostałam poczęstowania sześćdziesiątką od Delicacao Bali. Nie chcąc nadwyrężać gościnności, spróbowałam jej niewiele. Kawałeczek czekolady pozwolił mi już dostrzec, jak cukier uwodzicielsko złagodził wszystko to, co zaoferowała mi setka - nadal pozwalając delektować się aksamitem tabliczki i charakterystycznymi cechami balijskiego kakao. Takie czekolady mogłabym jeść tonami...

Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa 100%.
Masa netto: 50 g (2x 25 g).

wtorek, 13 grudnia 2016

Akesson's Bali Sukrama Farms 75% Trinitario ciemna


Chcąc rozpocząć przygodę z marką Akesson's, swego czasu zakupiłam u Piotra z Sekretów Czekolady dwie tabliczki - recenzowaną już boską mleczną Bali Sukrama Farms z kwiatem soli morskiej i cukrem z kwiatów palmy kokosowej oraz ciemną tabliczkę o 75% zawartości kakao - także balijskiego Trinitario, z tej samej plantacji. Od czegoś trzeba było zacząć! Dziś w mojej Magicznej Szufladzie czeka na degustację niemal cały asortyment Akesson's, co oznacza, iż dwie powyższe czekolady zdecydowanie przekonały mnie do asortymentu marki.

Spośród recenzji Akesson's Bali Sukrama Farms 75% Trinitario dostępnych w sieci, przywołam oczywiście wpis naszej Kimiko, a także opinie z blogów One Golden Ticket oraz Bean-To-Bar. Jak zawsze intryguje mnie splot podobieństw i różnic w odczuwaniu tej samej czekolady przez różnych ludzi. Chyba szczególnie mocno różnią się moje (i mojego Męża) odczucia w porównaniu do Kimiko, no ale o tym wszystkim przekonacie się w dalszych akapitach.



Nasza 60-gramowa tabliczka pomimo zgrabnego wyglądu wydawała się także przewrotnie masywna, tłusta, mokra, mimo wszystko potężna, głęboko ciemna. Przy przełamaniu z soczystym trzaskiem ukazała swoje bardzo apetyczne wnętrze - drobnoziarniste i gładkie zarazem. Czekolada pachniała delikatnie, nieco leśnie - jak połączenie igliwia, gleby i drewna. Spod tego bogatego aromatu wypływa słodko-palona woń, jak w drożdżówce z maślaną kruszonką z lekko przypalonym spodem. Mniam!

Oj tak, mniam... Czekolada rozpuszcza się powoli, lecz bardzo przyjemnie i gładko. Pracując nad nią językiem czujemy się tak, jakbyśmy stopniowo zsuwali z serca czekolady kolejne warstwy, rozpracowując ją dogłębnie. Szczególnie odznacza się mocna paloność, ale zupełnie odmienna od kopa, jakie zafundowała nam Pralus Indonesie Criollo 75%. Wprawdzie w Pralusie mieliśmy do czynienia z kakao z Jawy, a nie z Bali, ale jednak region zbliżony, nuty niby podobne - a jednak jakże inne. Pomimo tego, iż Pralus zastosował pozornie delikatniejsze Criollo, przy balijskim Trinitario obrobionym przez Akesson's mocno prażone jawajskie Criollo to siermiężny młot.



Paloność ukazuje nam tutaj swoje liczne twarze. Najpierw delektujemy się skórką świeżego chleba na naturalnym zakwasie, który za chwilę przechodzi w aromat kromek pieczonych nad ogniskiem. Jakże apetyczna była ta fuzja kwaśności i goryczy. Dalej - przychodzą skojarzenia z prażonymi orzechami. Pojawia się coraz więcej słodyczy, im mocniej rozpuścimy w ustach czekoladę. Przez przypieczony spód drożdżowego ciasta docieramy do słodkiego, pszennego miąższu. Pojawia się lekko cytrynowy lukier oraz cudna maślana kruszonka.

Pomimo tak wyrazistych palonych nut czekolada ma w sobie wiele delikatności - im dalej w las, tym odczuwamy coraz więcej słodkich niuansów. Rzeczywiście czułam się, jakbym rozpracowywała drożdżowe ciasto poczynając od przypieczonego spodu, przesuwając się w górę aż ku mojej ukochanej kruszonce. Pomiędzy tym wszystkim pojawiają się również owoce, których sok cudnie nasączył miękkie ciasto. Czujemy słodkie wiśnie z kompotu, truskawki, może także jagody.



Lepkie od owocowego soku ciasto po raz kolejny kieruje nas w stronę lasu, czy może raczej samej ziemi. Ziemiste nuty są tu mimo wszystko dość lekkie i rześkie. Przewrotnie, nie można jednak nazwać tej czekolady lekką. Jest tu wyraźny pierwiastek ciężkości, ale nie jakoś bardzo syropowej, raczej jak w lekko przepalonym lukrze. Paloność po prostu już na wstępie mocno nas uderza i cały czas dominuje, pomimo uroczych słodkich przebłysków. Lekki kwasek jest tutaj naturalną konsekwencją paloności.

Dalej pojawia się również wyrazisty dym w towarzystwie kolejnych, innych owoców. Owiany dymem z ogniska banana oraz podwędzana gruszka zapiekana pod kruszonką - one dopełniają wyrazistą kompozycję. Niesamowity jest fakt połączenia dymnych, drzewnych i ziemistych, ciężkich nut z świeżością i beztroską owoców. To tak, jakbyśmy rozpalili wielkie ognisko na nadmorskiej plaży. Choć w ogniu kotłuje się od piekielnych wyziewów, dookoła owiewa nas rześka bryza, otacza nas nieskrępowana przestrzeń. Dym koniec końców umyka w górę, przez co nasza czekolada nie jest skrajnie przysadzista, ma w sobie... wiele nieba.

Równowaga pomiędzy palonością i słodyczą zachwyciła mnie. Akesson's zafundował nam mocne, typowo indonezyjskie nuty w cudnie smakowitym wydaniu. Mmmm... Będę bardzo podekscytowana przy otwieraniu kolejnych tabliczek od Akesson's!



Skład: masa kakaowa min. 75% (ziarna kakao, tłuszcz kakaowy), cukier trzcinowy, lecytyna sojowa non-GMO.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 575 kcal.
BTW: 9,3/45,81/31,37

piątek, 11 listopada 2016

Akessons's Bali Sukrama Farms mleczna 45% z kwiatem soli morskiej i cukrem z kwiatów palmy kokosowej


Poprzednia recenzja opisywała moje pierwsze doświadczenia z kakao kongijskim, tym razem czas na inny pierwszy raz. W sieci roi się od pochlebstw odnośnie marki Akesson's (chociażby u Kimiko), a że bez trudności można nabyć ich tabliczki w Sekretach Czekolady - nie omieszkałam spróbować. Zapraszam Was do odwiedzenia strony internetowej Akesson's, gdzie możecie zapoznać się z historią oraz ofertą tej niezwykle utytułowanej manufaktury.


Moja pierwsza Akesson's to swoista perełka - mleczna czekolada o 45% zawartości kakao pochodzącego z Bali, wyhodowanego przez rodzinę Sukrama na plantacji położonej we wschodniej części wyspy, w regionie Melaya. Jako słodzidło prócz cukru trzcinowego użyto również cukru z kwiatów palmy kokosowej. Czekoladę doprawiono ponadto solą morską.


Przepięknej barwy tabliczka prezentuje się niezwykle elegancko, lecz muszę zarzucić jej niezbyt praktyczny podziału na kostki. Pachnie słooooodko, cudnie mlecznie i lekko palono, jak mleko kokosowe i kozie w jednym. Wydaje się być bardzo mokra. Mój Mąż od razu skojarzył sobie ów aromat z mleczną Bonnat Java 65%, choć ja nie do końca się zgadzam z jego opinią. W sumie, gdyby dołożyć do niej nieco nut z Michel Cluizel Mangaro 50%, to może złożyłoby się to na część bogatego aromatu naszej Akesson's.


Zakochałam się w tej czekoladzie od pierwszego kęsa. Od razu rozlała się w ustach boską słodyczą, rozpuszczając się gęsto, lepko, błotniście i aksamitnie. W każdej sekundzie obcowania z tabliczką mamy pełną świadomość, iż mamy do czynienia z produktem najwyższej klasy i jakości. Jest idealnie śmietankowo, idealnie karmelowo, a spod tych dwóch przewodnich nut samych w sobie stanowiących o smakowitości czekolady - wydobywa się uwodzicielski posmak kokosa. Karmelowa, mocna paloność kakao wraz z rozkoszną śmietankowością i nutką kokosa już same w sobie tworzą genialną kompozycję, ale to nie wszystko... Tutaj ich walory - razem i z osobna - zostały podkreślone drobinami soli morskiej, intensywnej i wyrazistej.


To jedna z lepszych mlecznych czekolad jaką kiedykolwiek jadłam i myślę, że więcej słów już nie potrzeba...


Skład: ziarna kakao, cukier z kwiatów palmy kokosowej, cukier trzcinowy, mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, sól morska.
Masa kakaowa min. 45%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 591 kcal.
BTW: 9,72/42/43,5