Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twaróg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twaróg. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 stycznia 2015

Zotter Cheese-Walnut-Grapes ciemna mleczna nadziewana serem, orzechami włoskimi, rodzynkami i balsamicznym octem jabłkowym


 Podczas składania zotterowego zamówienia w Galerii Słodyczy miałam kilka typów, które bezapelacyjnie musiałam posiąść. Jednym z nich była dziś opisywana mleczna czekolada o 60-procentowej zawartości kakao, wypełniona zagadkowym miksem o nazwie Cheese-Walnut-Grapes. To połączenie było dla mnie tajemnicą biorąc pod uwagę fakt, że producent nie przybliża, z jakim serem będziemy mieć do czynienia. Oj, przepraszam, ma to być alpejski górski ser :D. No dobra, ale jaki? Długodojrzewający, pleśniowy, czy może zwykły twarożek? Ileż można było gdybać - trzeba było po prostu spróbować!

Liczyłam, że to tajemnicze połączenie sprawi mi ulgę po powrocie z Maroko... I szczerze powiedziawszy przypuszczałam, że jakiegokolwiek sera by nie użyto - i tak było by smacznie. W końcu orzechy włoskie i winogrona (tu rodzynki) pasują do wielu gatunków sera. Przynajmniej mi, a kocham sery - dzień bez sera jest dniem straconym ;). Wiedziałam, że cudowna mleczna czekolada z duuuuużą zawartością masy kakaowej czule otuli taki zestaw smakowy. Ponadto, dopiero wczytując się w skład dostrzegłam, że znaczny udział w kompozycji mają również: balsamiczny ocet jabłkowy, jogurt w proszku oraz grappa. Zrobiło się jeszcze ciekawiej!


Przed przekrojeniem tafla pachnie w sposób charakterystyczny dla wielu nadziewańców Zottera - bogactwo kakao, dużo kwaskowatych nut i raczej niewiele słodyczy. Gdy dobierzemy się już do wnętrza tabliczki, rodzaj sera nadal pozostaje dla nas zagadką - widzimy dość zwartą, aczkolwiek nadal kremową masę o ciemnobeżowej barwie. Porozrzucane gdzieniegdzie całe rodzynki oraz kruszone orzechy włoskie budzą oczywiste skojarzenia wizualne z popularnym wypiekiem. Proszę Państwa, przed Wami SERNIK.

Po pierwszym kęsie wiedziałam już, że jest to sernik z najwyższej półki. Wróć. Dowiedziałam się o tym w 100% dopiero po rozłożeniu tabliczki na części pierwsze (specjalnie dla Olgi dołączam zdjęcie z sekcji ;)). Jedząc osobno czekoladę i wnętrze nie umiałam wybrać, co smakuje mi bardziej. Jedno i drugie smakowało OBŁĘDNIE. Zaklinam, że można by było przede mną postawić BLACHĘ takiej czekolady i doskonale bym się z nią rozprawiła. W końcu na ciasta jestem jak wór bez dna, więc dlaczego nie miałoby się to sprawdzić w przypadku sernikowej czekolady?


Dotąd myślałam, że Lindt Kasekuchen-Mandarine był najlepszą sernikową czekoladą, jaką można stworzyć - ale to Zotter wyniósł mnie na najwyższe szczyty sernikowego nieba. Polewa z 60-procentowej mlecznej czekolady jest boska - kakao jest bardzo wyraziste, aromatyczne, a przy tym nie odznacza się znaczną kwaśnością czy goryczą. Jest delikatne i mocne zarazem. Idealnie pyszne. Wspaniała otoczka dla tak cudownego, dopracowanego wnętrza. Pełna mleczna czekolada od Zottera o 60-procentowej zawartości kakao to musi być orgazmiczna kraina łagodności i zdecydowanego charakteru. Kocham takie dwoistości.

Przejdźmy do środeczka. To, co w składzie nazwano serem zdaje się być zbitym twarogiem sernikowym. Nieprzesadnie tłustym, takim w sam raz - aby nieść ze sobą kwaśno-rześki posmak twarogu, a nie masła. Ser w połączeniu z mlekiem i jogurtem daje nam kremową, zwartą masę - budzącą jednoznaczne skojarzenia z ciężkim, wilgotnym, nabitym sernikiem. Nie jakimś tam nadmuchanym i napuszonym obłoczkiem, o nie! To serowa gęstwina. Dodatkowo, mamy tu parę smaczków podkreślających twarogowy mocny charakter - jabłkowy ocet balsamiczny, jogurt oraz koncentrat cytrynowy nadają masie dodatkowej kwaskowatości (bardzo przyjemnej, typowej dla tego typu ciast, nienarzucającej się i nieodpychającej), a grappa niesie ze sobą subtelną nutkę alkoholu - idealną dla uwieńczenia wyrazistości sernika. Mamy tu jeszcze proszek sojowy - zapewne jeszcze bardziej zagęszcza masę i być może nadaje jej kolejnego orzechowego akcentu... Misterna układanka.

Rodzynki nie są zbyt duże, ale za to jędrne, świeże i bardzo naturalne. Nie są przesadnie liczne, co nie powinno dziwić - po co komu sernik, w którym jest więcej rodzynek od sera? Jako dziecko wydłubywałam rodzynki z sernika - teraz absolutnie tego nie robię, co nie zmienia faktu, że wkurzałaby mnie sytuacja, w której rodzynki przyćmiewałyby tą przepyszną sernikową pralinę. Rodzynki są tutaj tylko miłym dodatkiem. Tak samo jest z orzechami. 

No dooobra. Mam fioła na punkcie orzechów włoskich i pewnie już w ogóle piałabym z zachwytu, gdyby w takim sernikowym gąszczu umieszczono połówki orzecha. Tutaj mamy do czynienia z drobno siekanymi orzechami włoskimi, które w smaku są nie do podrobienia. Barrrrdzo wyraziste, takie jakie są w naturze - niczym nie trzeba ich podrasowywać. Kolejny czynnik, który składa się na niekwestionowany urok tej tabliczki.

Dziwi mnie tylko, że skład tej czekolady zamieszczony w sklepie internetowym Zottera różni się od składu podanego na opakowaniu. Na stronie w liście składników dostrzec możemy na przykład chili i anyż, których absolutnie nie wyczuwałam. Może ktoś popełnił błąd, albo po prostu istnieje kilka receptur tego wariantu smakowego. Nie wiem. Mi mój wariant pasował bardzo, więc wykłócać się o cokolwiek nie mam zamiaru.

Widząc pierwszy raz nazwę Cheese-Walnut-Grapes nie spodziewałam się, że dostanę tak PROSTĄ czekoladę. Tak, bo w gruncie rzeczy jej smak jest bardzo prosty - ot, sernik z polewą czekoladową. Jednakże, ta prostota została wykonana PERFEKCYJNIE. Wszystko, ale to wszystko było tu przemyślane, co do cala - przez co wyrób pretenduje w moim oczach do miana genialnego. A przecież już sam rysunek na opakowaniu zapowiada nam, że będzie prosto... Najzwyczajniej - ser, rodzynka, orzech. Najpiękniej!

Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, orzechy włoskie 8%, mleko, ser 5%, syrop glukozowo-fruktozowy, pełne mleko w proszku, rodzynki 2%, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka, balsamiczny ocet jabłkowy, grappa, odtłuszczone mleko w proszku, słodka serwatka w proszku, koncentrat cytrynowy, pełny cukier trzcinowy, proszek sojowy, lecytyna sojowa, wanilia.
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 514 kcal.
BTW: 9,8/37/33

wtorek, 19 sierpnia 2014

Lindt Kasekuchen-Mandarine mleczna z nadzieniem mandarynkowo-sernikowym


Degustacje lindtowskiej kolekcji Mit Liebe Gemacht straszliwie rozciągnęły się w czasie. I zupełnie nie wiem dlaczego tak rozwlekałam otwieranie kolejnych tabliczek z tej serii - przecież dwie już przez nas wypróbowane były bardzo smaczne i oryginalne (mowa o tej i o tej). Byliśmy dopiero na półmetku degustowania Mit Liebe Gemacht, a już z czystym sumieniem mogliśmy stwierdzić, że cała czwórka będzie niezwykle udana...

...ale za to trzecia zjedzona przez nas tabliczka z ww. serii chyba okaże się być najlepszą :). Już sama nazwa produktu dostrzeżona kiedyś w katalogu Lindta - "mleczna czekolada z nadzieniem mandarynkowo-sernikowym" - sprawiła, że dostałam ślinotoku. To musiał być strzał w dziesiątkę. No i nie zawiodłam się. 

Czekolada pachniała dokładnie tak, jak się nazywa. Zamknęłam oczy i czułam świeży, wilgotny sernik pełen mandarynkowych cząstek. Obłędny sernik, oblany obłędną mleczną czekoladą. Odezwą na pierwszy kęs było nasze głębokie westchnienie: "jakie to pyyyyszne!".

Mlecznej czekolady Lindta nie trzeba Wam na tym blogu przedstawiać po raz kolejny. Charakterystyczna dla tej marki rozpływająca się w ustach aksamitność, przy głębi kakao i delikatnej mleczności. A w środku mamy naprawdę wyraziste nadzienie. Wnętrze Kasekuchen-Mandarine różni się od nadzień zastosowanych w reszcie czekolad Mit Liebe Gemacht - nie mamy bowiem dwóch warstw. Zbity biały środeczek jest wyraźnie twarogowy, z kwaskowatą nutą (to dzięki jogurtowi w proszku). Cały wypełniony jest drobinkami słodkich mandarynek. I tak - nie pomarańczy, lecz mandarynek. Jest mandarynka, jak jasny skurczybyk. To czuć, tak rozkosznie to czuć! 

 Czekolada zniknęła w mgnieniu oka. Ciężko jest pogodzić ze sobą wszystkie pragnienia. Jednocześnie chcieliśmy przedłużyć przyjemność jedzenia w nieskończoność, a z drugiej strony wciąż sięgaliśmy po więcej i więcej. Aż do ostatniej kostki. Nie mam wątpliwości, że ta tabliczka została rzeczywiście "mit Liebe gemacht". Dzień jej degustacji był w ogóle aż po brzegi wypełniony Miłością, więc nie mogło być inaczej, oj nie! :)

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, olej palmowy, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka, tłuszcz mleczny, laktoza, twaróg w proszku 2%, śmietanka w proszku, mandarynki 1%, lecytyna sojowa, lecytyna słonecznikowa, syrop glukozowy, naturalne aromaty, koncentrat soku cytrynowego, odtłuszczone mleko w proszku, wanilina, ekstrakt słodu jęczmiennego.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 548 kcal.
BTW: 7,9/34/52

czwartek, 5 czerwca 2014

Lindt Quark-Kirsch mleczna z nadzieniem wiśniowym i twarogowym


Wybór kolejnej degustowanej czekolady Mit Liebe Gemacht znowu nastąpił w drodze losowania. Po prostu nie da się inaczej. Cała seria wygląda tak smakowicie, że nie sposób zdecydować się na coś bez wahania. Tak więc, tuż po agreście, przyszła pora na wiśnię. Twarożkową wiśnię. 

W czekoladach rzadko można spotkać dodatek twarogu w proszku. Moje nieliczne doświadczenia z tym produktem okazały się być jednak nader miłe. Nie wątpiłam, że w przypadku tej tabliczki Lindt mnie zawiedzie. Kocham mleczną czekoladę Lindta, kocham twaróg, kocham wiśnie... Ba, nie mogę się doczekać, kiedy wiśnie dojrzeją w moim ogrodzie. Kakaowe owsianki z serkiem naturalnym i fuuurą wiśni będą niechybnie przypominać mi opisywaną dziś czekoladę.

Produkt pachnie niebywale. Po pierwsze, przecudowna mleczna czekolada. Po drugie, świeże i soczyste wiśnie przebijające się przez kakaowo-mleczną mieszankę delikatności. Powtórzę się po raz milionowy, że mleczna czekolada Lindta jest wprost boska. Dlatego też, czerpałam radość z możliwości obgryzienia warstwy czekolady, przed dostaniem się do środka kostki - czyli nadzienia.

A nadzienie... Hmm, no cóż... Jest ŚWIETNE. Górna warstwa to intensywna, aczkolwiek naturalna wiśnia. Nie wiem, czy dotąd spotkałam się z aż tak przyjemnym smakiem nadzienia wiśniowego w czekoladzie. Tak jak w przypadku wersji agrestowej, jest to gęsta konfitura - słodka, lecz wyraziście owocowa. 

Dolna warstwa jest na pozór podobna do białego nadzienia znanego z ostatnio degustowanych tabliczek Lindta - a jednak odznaczało się czymś innym. Zdobyłam się na wysiłek, by oddzielić tą warstwę od reszty i wyłapać ów niuans. O tak. To już nie jest czysta mleczność. Mamy bardziej kwaskowatą nutkę jogurtu, oraz właśnie twarożku. Coś bardzo orzeźwiającego - a przy tym oryginalnego, gdy połączyć to z wiśniową częścią nadzienia. 

Ah! Mit Liebie Gemacht to kolekcja tak prosta, a tak pomysłowa zarazem. Dopracowanie połączenia, które idealnie pasują na letnią porę. 

Skład: cukier, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, syrop glukozowo-fruktozowy, miazga kakaowa, koncentrat soku wiśniowego 3%, jogurt w proszku z mleka odtłuszczonego, tłuszcz mleczny, tłuszcze roślinne, laktoza, wiśnie 2%, śmietanka w proszku, koncentrat soku cytrynowego, syrop glukozowy, lecytyna sojowa i słonecznikowa, twaróg w proszku 0,5%, odtłuszczone mleko w proszku, pektyna, białka mleka, naturalne aromaty, ekstrakt słodu jęczmiennego, koncentrat z winogron, aronii i czarnej marchwi.Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 488 kcal.
BTW: 6,1/26/57

sobota, 26 stycznia 2013

Lindt Strawberry Cheesecake mleczna z nadzieniem z serka śmietankowo-truskawkowego i kawałków ciasta


To pierwsza czekolada, którą zjadłam mając już tytuł inżyniera ;).

Po rozdarciu sreberka mój Ukochany nie ukrywał zachwytu. Zapach kakao mieszał się z aromatem kwaskowo-owocowym, co przywołało na myśl jedną z jego ulubionych tabliczek - białą Lindt Zitrone-Buttermilch. Swoją drogą lindtowskie mleczne czekolady z typowo jogurtowo-owocowym nadzieniem (Joghurt Himbeer-Vanille oraz Joghurt Erdbeer-Rhabarber) również były cudowne - tak więc jak najszybciej podzieliliśmy Strawberry Cheesecake na kostki i oddaliśmy się błogiej konsumpcji :D.

 Pomimo, że przed degustacją pieczołowicie przestudiowałam skład czekolady, nie wiem dlaczego, spodziewałam się, że w nadzieniu zawarte będzie również coś na wzór sosu truskawkowego. Niczego takiego nie znalazłam w środku, co przez moment mnie rozczarowało. Ale przecież producent nie obiecał niczego takiego w składzie :). Być może, zmyliło mnie kuszące zdjęcie sernika na opakowaniu. 

Mleczna czekolada Lindta pyszna jak zawsze, ale co zastaliśmy w środku? Mamy to fajne, kwaskowate nadzienie jogurtowo-twarożkowe, o jasnej barwie - właśnie tego się spodziewaliśmy :). W nim zanurzone zostały chrupiące drobinki liofilizowanych truskawek, a także kawałeczki ciasta - nie poskąpiono obu dodatków i są mocno wyczuwalne. Możecie sobie wyobrazić, że całość jest bardzo smakowita. Truskawkowy sernik i do tego TA czekolada... :) Jest super! No może, gdyby rzeczywiście dodano trochę tego sosu truskawkowego - było by jeszcze lepiej ;)...


Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz roślinny, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka, tłuszcz mleczny, laktoza, śmietanka w proszku, mąka pszenna, truskawki 1%, serek śmietankowy w proszku 1%,  lecytyna sojowa, lecytyna słonecznikowa, odtłuszczone mleko w proszku, syrop glukozowo-fruktozowy, skoncentrowany sok cytrynowy, aromaty naturalne, białko mleka, sól, aromaty, ekstrakt słodowy jęczmienny, węglan amonu, wodorowęglan sodu, syrop ze skarmelizowanego cukru.
Masa kakaowa min. 30%.
Masa netto: 100 g
Wartość energetyczna w 100 g: 549 kcal

niedziela, 14 października 2012

Orion mleczna z nadzieniem jagodowo-twarogowym



Wybierając się do Czech, nastawiłam się na zakup tej czekolady. Bardzo zaciekawiło mnie jej nadzienie. Dodatek sproszkowanego twarożku jest rzadki. Dodać do tego moje uwielbienie dla owoców jagodowych i było wiadomo, że muszę ją mieć.
Większych rozmiarów tabliczka niestety nie za dobrze przetrwała podróż - złamała się, a po otwarciu zauważyłam lekki biały nalot. 
Sama warstwa czekolady ma delikatny mleczny aromat, zaś w smaku jest przeciętna. Tego się jednak mogłam spodziewać - Orion znów oferuje nam mleczną czekoladę w zawartością masy kakaowej jedynie min. 25%. 
Przejdźmy jednak do sedna, czyli do nadzienia. To ono jest bowiem najbardziej interesujące w tym produkcie. Nie wiedziałam, czego spodziewać się po warstwie twarożkowej, jednak nie wyróżniła się ona jakimś mocno wyczuwalnym smakiem. Zdecydowanie, prym w tym przypadku wiodą JAGODY. Po podzieleniu tabliczki na części, uwalnia się bardzo intensywny, jagodowy zapach. I nie jest on wcale sztuczny. Niezwykle zaskoczyła mnie konsystencja jagodowego nadzienia - nie jest lejąca się, lepka ani mazista, jak to w przypadku stricte owocowych nadzień bywa. Przypomina ona bardziej gęstą i jędrną konfiturę, bogatą w owoce. Fakt, iż cała tabliczka jest dość gruba sprawia, że tego nadzienia mamy dość dużo - i staje się to ogromnym plusem, bowiem jest to unikat. Niestety nie doszukałam się kawałków suszonych owoców w warstwie twarogowej. 
 Z chęcią spróbowałabym czekolady gorzkiej z takim skoncentrowanym jagodowym nadzieniem. Myślę, że gdyby tak licznie dostępne na rynku czekolady o nadzieniu owocowym, miały swe wnętrze właśnie w takiej konsystencji, byłyby o wiele smaczniejsze (no i nie brudziłyby tak wszystkiego dookoła :)).


Skład: cukier, mleko w proszku, nadzienie jagodowe (cukier, syrop glukozowy, woda, suszone jagody 8%, skoncentrowany sok jagodowy 2,7%, karagen, cytrynian sodu, koncentrat soku z czarnej marchwi, kwas cytrynowy, aromat), tłuszcz roślinny, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, serwatka w proszku, suszone jagody 1,5% (jagody, cukier, olej roślinny), tłuszcz mleczny, laktoza, lecytyna słonecznikowa, twaróg w proszku 0,3%, aromat.
Masa kakaowa min. 25%
Masa netto: 240 g
 Wartość energetyczna w 100 g: 486 kcal