Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 71% kakao. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 71% kakao. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 listopada 2021

The Swedish Cacao Company Cardamom ciemna 71% Dominikana z kardamonem


Dominikańskie ziarna od Öko-Caribe w interpretacji The Swedish Cacao Company poznałam już dwa razy: w wariantach z lukrecją i z kokosem, lecz w obu połączeniach zawartość kakao oscylowała w okolicach 55%. Tym razem, również dzięki sklepowi Sekretów Czekolady, mogłam uraczyć się 71% poziomem masy kakaowej, ale nadal nie w formie czystej. Wyjątkowym dodatkiem w dziś opisywanej czekoladzie został bowiem kardamon.


The Swedish Cacao Company Cardamom przepięknie pachnie kardamonem, w sposób niebywale głęboki i przyciągający. Kakao jakoś magicznie uładziło ową mocą woń, czyniąc ją bezgranicznie przystępną.

W smaku czekolada jest obłędnie kardamonowa, a przy tym... łagodna, wręcz budząc skojarzenia z mlecznością. Jest niesamowicie świeża i nie ma w niej nic z duszności, co aż dziwi przy kardamonie i czyni kakao lekkim. W ustach gęsta i aksamitna, jeśli chodzi o nuty płynące z ziaren, oferuje przede wszystkim niezbyt dojrzałe mandarynki oraz ich pestki. 

Tą mocno kardamonową czekoladę odebrałam jako o wiele bardziej jasną i radosną od Georgia Ramon Kardamom (również z kakao Öko-Caribe!), Antidote Coffee Crunch + Cardamom czy Kuná Cardamom-Salt. Zdecydowanie, mogę ją nazwać jedną z ciekawszych i pyszniejszych tabliczek z ową przyprawą.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, kardamon.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 550 kcal.
BTW: 7,9/39/35.

sobota, 24 lipca 2021

Goodio Arriba ciemna surowa 71% Ekwador


Powracamy do eksploracji asortymentu fińskiej manufaktury Goodio, który nabyłam dzięki sklepowi Sekretów Czekolady.  Dziś mam dla Was coś klasycznego, choć nie do końca - spod skrzydeł Goodio wychodzą wszak niezbyt typowe tabliczki. Tutaj mamy 71% ekwadorskiego kakao Arriba, a więc klasyka. Jednakże czekolada jest surowa i posłodzona cukrem kokosowym, co charakterystyczne dla Goodio.


Nieduża, zgrabna tafla pachnie lawą, melasą oraz słodziutkim dżemem truskawkowym. W ustach układa się proszkowo-piaszczyście, choć jest przy tym gęsta i owocowo soczysta. W swych nutach smakowych jest bardzo ekwadorska - ma w sobie wszystko, co kojarzy mi się z ziarnami Arriba. Mnóstwo tu aromatycznego kwiatowego syropu oraz ziemistych wulkanicznych nut. Ogromną rolę odgrywają akcenty lukrecjowej wiśni oraz intensywnego truskawkowego dżemu wymieszanego z kakaowym proszkiem. Czekolada jest w pewien sposób poważna, a także konsekwentna w smaku. To kawał solidnej roboty, choć pochyliłam się nad nią bez jakiejś wyjątkowej ekscytacji. Było po prostu dobrze.


Skład: ziarna kakao, cukier kokosowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 48 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 549 kcal.
BTW: 8,9/33,9/32,3.

piątek, 1 stycznia 2021

Kuná Vanilla ciemna 71% Ekwador z wanilią

Kolejne maleństwo wypuszczone spod skrzydeł ekwadorskiej manufaktury Kuná, które chcę Wam zaprezentować, to ciemna czekolada o 71% zawartości ziaren Nacional uprawianych przez Indian Kichwa w okolicach rezerwatu biosfery Sumaco (prowincja Napo), wzbogacona o ekstrakt z wanilii. Dodatek można by rzec skromny - istniało ryzyko, iż nie wyczujemy go wcale. Warto jednak wspomnieć, skąd pochodzi zastosowana tu wanilia. Jest to wanilia meksykańska, z upraw w okolicach miejscowości Papantla, które to mają bardzo długą, jeszcze prekolumbijską tradycję w tym regionie. Kuná Vanilla 71% kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.

Jak zwykle przepięknie zdobiona tabliczka, tym razem pachniała uwodzicielską fuzją palonego drewna, tytoniu oraz... tak, wanilii właśnie. W ustach układała się z lekką proszkowatością, była przy tym gęsta i łatwo rozpuszczająca się pod wpływem ciepła podniebienia - tworzyła tylko mały pozór niewylewności. Pierwszym skojarzeniem dotyczącym smaku były po prostu lody waniliowo-czekoladowe, dobrej jakości, na świeżej śmietance, oczywiście z prawdziwą wanilią i z prawdziwą czekoladą. Dalej przyszło mi do głowy jakże rozkoszne połączenie guanabany z kokosową, skarmelizowaną śmietanką. Owa kokosowa śmietanka przemieniła się w mocne cappuccino, pite w towarzystwie pachnącego pomarańczami tytoniu. Waniliowe tło, subtelne i mocne zarazem, nadawało całości głębszego, przyprawowego tchnienia.

Krótko podsumowując - dużo przyjemności w małej czekoladzie.

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, ekstrakt waniliowy.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 30 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 600 kcal.
BTW: 7/47/40.

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Kuná Coffee Nibs ciemna 71% Ekwador z nibsami kawowymi

Niedawno miałam okazję wypróbować czekoladę ekwadorskiej marki Kuná z dodatkiem nibsów kakaowych, zaś tym razem przyszedł czas na nibsy kawowe. Coffee Nibs to ciemna tabliczka o 71% zawartości ziaren Nacional oraz lokalnych odmian, uprawianych w okolicach rezerwatu Sumaco na rodzinnych farmach Indian Kichwa, upstrzona drobinkami kawy. Jak wszystkie produkty tej manufaktury, kupiłam ją poprzez sklep Sekretów Czekolady. Tę tabliczkę dorwałam w minimalistycznej formie jedynie 30 g, toteż idealnie wpasowała się nam w mały czekoladowy głód pewnego sobotniego wieczoru.

Złotem błyskające kawałki kawy obsypały gładką taflę, która od spodu jak zwykle udekorowana była wzorami typowymi dla Kuná. Zapach czekolady budził skojarzenia z gulaszem paprykowym; zabawnie odnalazłam w nim iluzję mięsa i pikantności. To ciekawe - kilka razy miałam już możliwość degustacji czekolad z tej manufaktury właśnie o 71% zawartości kakao z upraw Kichwa, a zawsze nieco innych akcentów się z nich doszukuję.

  W tym maleństwie sporo było masywności, zarówno w samym smaku, jak i konsystencji. Zanurzyliśmy się w gęstwinie roztopionych lodów mocno czekoladowych, z waniliowym tchnieniem. Pojawił się likier kawowy i mnóstwo drewnianych akcentów. Rześka głębia poprowadziła nas w stronę mrożonych bananów i guanabany, obsypanych świeżymi orzechami makadamia.

Nibsy kawowe w gruncie rzeczy niewiele tu uczyniły. Swą strukturą przypominały kamyki bądź opiłki drewna, ewentualnie kawałki suszonej wołowiny - dwa ostatnie skojarzenia w zasadzie dobrze pasowały do zapachowo-smakowych konotacji. Jak dla mnie, w ogóle mogłoby ich tu nie być i nie odczułabym straty. Czekolada sama w sobie sprawiła mi przyjemność i... zdecydowanie, wolałabym posiadać ją w wersji 2x 30 g.

 
Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, ziarna kawy.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 30 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 429 kcal.
BTW: 7/43/43.

środa, 18 listopada 2020

Kuná Raw Nibs Atacama Salt ciemna 71% Ekwador z nibsami kakaowymi i solą

 
To już moje trzecie podejście do czekolady, w której ekwadorska marka Kuná używa soli jako jednego z dodatków. Bardzo mocne i dynamiczne połączenie pokazała nam w Cardamom-Salt, zaś o wiele łagodniejsze, niemalże niewyczuwalne - w Physalis-Salt. Tym razem, mieliśmy zmierzyć się z solą wprost z pustyni Atacama, zestawioną z surowymi nibsami kakaowymi. Tak skomponowana posypka zdobiła ciemną czekoladę o 71% zawartości kakao uprawianego w okolicach rezerwatu biosfery Sumaco na rodzinnych farmach Indian Kichwa. Kuná Raw Nibs Atacama Salt zakupiłam poprzez sklep Sekretów Czekolady.

 
Dwie trzydziestogramowe tabliczki prezentują się pięknie z obfitą (lecz nieprzesadzoną) nibsową posypką. Soli niestety zbyt wyraźnie dostrzec się nie dało. Pachniała świeżością morskiej bryzy i kwaskowatością niedojrzałych owoców. 

Pierwsze chwile w smakowaniu tej czekolady fundują nam 100% ekwadorskiego szaleństwa. Zatapiamy się w totalnej owocowej soczystości i słodyczy. Banany, mango, truskawki, jeżyny, wiśnie, papaja - wszystko ociekające żywymi sokami. Raptem - ta boska energia zupełnie zmieniła swój kierunek. Z jednego basenu przeskakujemy do drugiego, z światła - w mrok. Oto wciąga nas imperial russian stout, wysokoalkoholowy, kawowy, gęsty, z posmakiem rumu. Przez dłuższą chwilę pozostawałam w uśmiechniętym zdumieniu wywołanym tym nagłym zwrotem akcji.

 
Nibsy - choć soczyste, świeże, dzikie, ziołowe i wspaniałe - nieco przeszkadzały mi w czerpaniu pełni satysfakcji z głębokiej dynamiki tej czekolady. Dobrze, iż sama czekolada nie była zbyt wylewnie aksamitna, lecz dość zwarta w swej konsystencji - przynajmniej kontrast między nią a nibsami nie okazał się zanadto szokujący.

Pozostało też we mnie pytanie - gdzie sól? Mogłabym jej szukać wypływającej z specyficznej kwaskowatości tej czekolady, tudzież z jej surowego rysu... Jednakże na pewno nie stwierdziłabym w ciemno i wprost, iż sól (i to przecież nie byle jaka!) ma w tej kompozycji znaczący udział. Podsumowując, wielopłaszczyznowość tej czekolady wprowadziła mnie w niemałą konsternację. Nieprzewidywalna - to dobre słowo na określenie Kuná Raw Nibs Atacama Salt.


 Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, surowe nibsy kakaowe, sól.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 633 kcal.
BTW: 10/47/40.

wtorek, 10 listopada 2020

French Broad India ciemna 71%

Dzięki uprzejmości sklepu Sekretów Czekolady udało mi się zakupić trzy tabliczki amerykańskiej manufaktury French Broad (nazwa pochodzi od rzeki, nad którą leży miasto Asheville w Karolinie Północnej, w którym swą siedzibę ma firma). Przede wszystkim urzekła mnie estetyka ich opakowań, lecz dopiero gdy czekolady trafiły w moje ręce, byłam w stanie docenić ją w pełni. Urocze w swej prostocie i elegancji kartoniki, w których wnętrzu niczym baśń zawarta jest historia manufaktury. Dziś opisywana czekolada została wykonana z kakao indyjskiego, a choćby Soklet pokazał mi ostatnimi czasy, jak przebogate i ciekawe potrafi ono być.

Na małej wkładce umieszczonej w kartoniku zamieszczono garstkę informacji o pochodzeniu ziaren. Pochodzą one z plantacji Anamalai, czyli z tego samego regionu, w którym pracuje Soklet. Tutaj, są to okolice miasta Pollachi, a kakao uprawiane jest wraz z kokosem i gałką muszkatołową. Nieopodal znajdują się także plantacje herbaty oraz innych przypraw. Po czekoladzie mieliśmy spodziewać się nut truskawek, hibiskusa oraz wiśni.

60-gramowa tabliczka również jest prześliczna, podzielona na kostki z grawerem loga marki. Pachnie morzem i przyprawami, przez to zdaje się duszna i świeża zarazem. Jednocześnie w jej zapachu odczuwałam coś bardzo pospolitego, niestety - co kazało mi przewidywać, iż na obcowaniu z wyglądem czekolady skończy się największa radość z jej nabycia.

W ustach przede wszystkim odczuwałam ją jako lepką. Jej smak był na początku dziwny dla mnie. Kojarzyła się z kwaśnym piwem, kwasem chlebowym bądź też po prostu chlebem na zakwasie. Miała w sobie nutę zwietrzałego pieprzu, co wzbudziło za mnie tęsknotę za tym, jak bogaty przyprawowy raj może mieścić w sobie indyjskie kakao (vide Soklet). Czułam wiercącą w nosie woń dogasających polan drewna. Pojawił się akcent dojrzałych owoców kaki.


Przy tym wszystkim - mało się w niej działo, była mocno stonowana, jakby przygaszona. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, iż charakteryzuje ją posmak zwyczajnej deserowej czekolady, jaką można nabyć w każdym sklepie. Nie była tak pospolita "po całości", ale miała w sobie coś, co kojarzyło się miernie (na pewno porównanie z Sokletem zmiażdżyło ją... No, tego nie dało się porównać). Cóż, w zapasach mam jeszcze dwie czekolady od French Broad, zobaczymy, jakie wrażenia przyniosą.

Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 60 g.

sobota, 3 października 2020

Raaka Pink Sea Salt ciemna surowa 71% Dominikana z peruwiańską różową solą


Eksploracja surowych czekolad z nowojorskiej manufaktury Raaka to prawdziwa przygoda. Tym razem, dzięki uprzejmości sklepu Sekretów Czekolady, mogłam wybrać się w zróżnicowaną podróż do Ameryki Łacińskiej. Po pierwsze, ciemna surowa czekolada o 71% zawartości kakao została stworzona z ziaren dominikańskich z Reserva Zorzal w prowincji Duarte. Po drugie, szlachetnym dodatkiem w tej kompozycji jest różowa sól morska pochodząca z Peru.


Cała tabliczka w istocie wyglądała jak pofalowane morze, co zresztą typowe dla Raaka, lecz tym razem dodatkowo jej tafla upstrzona była kryształkami różowej soli. Absolutnie ekstraordynaryjnie pachniała... świeżo spoconym ciałem, nabalsamowanym mieszanką olejków: kokosowego i kakaowego. Dla mnie, była to woń niesamowicie przyciągająca, potwornie zmysłowa.


W ustach - słodycz przeplatała się ze słonością, zupełnie tak, jakby blisko obcować właśnie z takim zroszonym świeżym potem ciałem, wygrzanym słońcem, tuż po morskiej kąpieli. Konsystencja, jak to u surowych czekolad tej marki, była nieco pierwotna, ale daleko jej było do siermiężności. Bardzo podoba mi się, jak Raaka potrafi ujarzmić dzikość surowego kakao, aby była przystępna i pociągająca. Ewidentnie skórzane, cielesne motywy oplatała owocowa dynamika soczystych brzoskwiń i truskawek. Zaserwowane nam zostały świeżo wyciśnięte owocowe koktajle, beztrosko spijane na plaży otulonej bryzą. Jako dopełnienie, pojawiły się jeszcze motywy łupin orzecha włoskiego oraz lekko słonej wody kokosowej.


To nie jest po prostu czekolada z solą. To feeria smaków, namalowany obraz, doznanie wielowymiarowej synestezji podczas degustacji. Raaka z degustacji na degustację coraz wyżej wspina się w rankingu moich ulubionych manufaktur.

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, cukier klonowy, tłuszcz kakaowy, różowa sól morska z Peru.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 51 g.

czwartek, 19 marca 2020

Kuná Physalis Salt ciemna 71% Ekwador z miechunką i solą


 Miechunka to bardzo specyficzny owoc. Wielu Polaków nadal nie miało z nim nigdy do czynienia. Te importowane owoce, które można kupić u nas, częstokroć nie odpowiadają w pełni smakowi, jaki siłą rzeczy oferują miechunki zjadane wprost w Ameryce Południowej. Wspomnienie świeżych jagód inkaskich pałaszowanych właśnie tam sprawia, iż ze szczególnym sentymentem sięgam po czekolady z miechunką, zwłaszcza te wyprodukowane w krajach pochodzenia owocu. Zakupiona w sklepie Sekretów Czekolady ekwadorska ciemna Kuná Physalis Salt 71% to właśnie taki szczególny smakołyk.


 Czekolada została stworzona z kakao Nacional oraz lokalnych odmian uprawianych przez Indian Kichwa w okolicach rezerwatu biosfery Sumaco. Sól w kompozycjach marki Kuná poznałam już w pozycji z kardamonem. Byłam szalenie ciekawa, jak połączy się z miechunką.

Dwe osobno opakowane klasycznie zdobione 30-gramowe tabliczki posypane zostały od spodu kawałkami suszonych miechunek i bardzo delikatnie przyprószone maleńkimi kryształkami soli. Czekoladki pachniały słodyczą miodową i nektarową, ze specyficzną miechunkową naleciałością.


 Czekolada sama w sobie odnalazła równowagę gdzieś pomiędzy gładkością a szorstkością, nie będąc nadmiernie powściągliwą, ani też nazbyt błogą. Powoli i nie za tłusto rozpuszczała się w ustach. Pełna była spokojnych owocowych nut: mango, marakuja, cytrusy, skórka pomarańczy. Odczuwałam, iż ta bądź co bądź niewinnie prezentująca się posypka z miechunki wywarła ogromny wpływ na całość odbioru czekolady. Dla mnie miechunka ma na tyle charakterystyczny, mocny aromat, iż przeniknął on wszystko. Jeszcze spotęgował owocowość czekolady, nadając jej rozpoznawalnego kwiatowo-miodowego polotu, z dziwnym miksem agrestu, marakui i ananasa.


 Same kawałki miechunki były dość miękkie, nieprzesadnie przesuszone, co czyniło odbiór czekolady jeszcze przyjemniejszym. Baza zdawała się układać w sposób nieco kawowo-ziemisty, bardzo spokojny, lecz owoce nieustannie ją przełamywały, nie pozwalając zbytnio myśleć o innych akcentach. Co ciekawe, nic a nic nie wyczułam tutaj soli. O ile w wersji z kardamonem miała ona znaczenie, tak tu zupełnie przepadła, niezauważona. Nie za bardzo wiem, co o tym myśleć, bo to mimo wszystko mogłaby być intrygująca konfrontacja smaków, nadająca kompozycji większej dynamiki.


Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, suszone miechunki, sól.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 60 g (2x 30 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 601 kcal.
BTW: 7/44/44.

sobota, 22 lutego 2020

Kuná Cardamom-Salt ciemna 71% Ekwador z kardamonem i solą


 Ekwadorskie ziarna Nacional uprawiane na plantacjach Chakra w okolicy Rezerwatu Biosfery Sumaco poznałam już w czystej ciemnej czekoladzie Kuná Napo Amazonas 71%. Tym razem, również dzięki sklepowi Sekretów Czekolady, miałam okazję wypróbować analogicznej czekolady od ekwadorskiej Kuny, lecz wzbogaconej o sól z meksykańskiego wybrzeża oraz aromatyczny kardamon.

Maleńka 30-gramowa tabliczka urzekała - jak to u Kuny - zgrabnością i wzorzystością kostek. Od spodu, czekolada posypana została kryształkami soli i kardamonowym proszkiem. Pachniała przede wszystkim bardzo kardamonowo, z sugestią aronii i kawy.


 Przyjemnie gładko rozpuszczająca się w ustach czekolada, którą w czystej postaci Napo Amazonas wspominałam jako ekscytujący flirt pinacolady z lukrecją - tym razem od razu uderzyła nas mocną słonością odznaczającą się na języku, a do tego kardamonem tak wyrazistym, że aż lekowym. Połowę czasu degustacji zajmowało nam otrząśnięcie się z tego szoku - sypki kardamon przepychający się z świdrującymi na podniebieniu płatkami soli, począł stwarzać wrażenia anyżowe i kminkowe. Sól odzywała się raz po raz piorunującą kanonadą, nierównomiernie pokrywając powierzchnię tabliczki - już sama nie wiedziałam, czy wolałabym ją czuć równo, czy też odbierać ją co jakiś czas z całym jej namolnie uwodzicielskim impetem.


 W drugiej połowie degustacji - zdążyliśmy się już do tej całej intensywności przypraw przyzwyczaić. Ułożyła się już grzeczniej na czekoladowej bazie. Uroki kakao próbowały dojść do głowy - przyjemną słodyczą bakalii, lekka palonością kawy, aksamitem śmietanki. Nie dało jednak rady zidentyfikować aż tak dynamicznych nut, jakie pojawiły się w czystej Napo Amazonas - przyprawy i tak wywarły przeogromny wpływ na kompozycję.


 Kardamonowo-słona Kuná na pewno okazała się o wiele bardziej żywiołowa niż dominikańska Georgia Ramon Kardamom 70%, co zawdzięcza na pewno dodatkowi soli, ale zapewne również charakterystyce samego ekwadorskiego kakao. A Ekwador to esencjonalne, buzujące życie.

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, kardamon, sól.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 30 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 600 kcal.
BTW: 8/44/44.

wtorek, 1 października 2019

Blanxart Filipinas San Isidro Davao ciemna 71%


Podczas lipcowego weekendu w Karkonoszach mieliśmy okazję skosztować mlecznej Blanxart Filipinas San Isidro Davao 44%, która była moją drugą czekoladą z asortymentu barcelońskiej marki. Już wtedy miałam w swych zapasach więcej tabliczek od Blanxart, zakupionych w sklepie Sekretów Czekolady, lecz te dwie degustacje nakreśliły we mnie pewną opinię o tej manufakturze. Cały zapas Blanxartów zabrałam ze sobą do Peru i każda z tych tabliczek nie wywołała we mnie większej refleksji, czemu zresztą dałam wyraz w poprzednich wpisach. Stojąc u stóp najwyższego szczytu Peru - Huascaran 6768 m n.p.m. - żałowałam tylko, iż tak mało dostępnych jest czekolad z filipińskiego kakao, gdyż w interpretacji Blanxart prezentuje się ono naprawdę mało ciekawie.

Tabliczka znów była sucha, nudna, nazbyt goryczkowo-kwaskowata w sposób zakrawający o ordynarność. Trochę ziemi, trochę ziół i... nic więcej nie pamiętam, nic innego nie umiałam z niej wykrzesać. Miałam szczęście, iż sporą 125-gramową czekoladą mogłam podzielić się aż z sześcioma osobami - gdybym bowiem zasiadła do niej wyłącznie z Mężem, byłabym niepocieszona.


Jeden dzień wypoczynku w Huaraz i ruszaliśmy w dalszą drogę. Bus zawiózł nas do wioski Huaypan (swoją drogą sama owa podróż przysporzyła mi mnóstwo radości z obserwacji toczącego się wokół peruwiańskiego życia), skąd z ciężkimi plecakami ruszyliśmy pod schronisko Huascaran, położone na ok. 4700 m n.p.m. Nieopodal rozbiliśmy naszą bazę, w której zbieraliśmy siły na kolejny dzień i obserwowaliśmy niesamowicie ognisty zachód słońca...

Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, wanilia.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 125 g.

czwartek, 29 sierpnia 2019

Beskid Ekwador 71% ciemna z erytrytolem Hacienda Zoilita Nacional Arriba


Przyznam szczerze, że gdy sięgałam po dziś opisywaną czekoladę miałam w głowie myśl, iż chcę mieć już to za sobą. Skąd taki brak entuzjazmu? Otóż niedawno próbowana wenezuelska czekolada 80% od Beskidu słodzona maltitolem wydała mi się po prostu smutna i ponura. Teraz dzierżyłam w dłoniach wprawdzie zupełnie inną czekoladę - zawierającą 71% ekwadorskich ziaren Nacional Arriba, słodzoną innym poliolem - erytrytolem, lecz miałam w sobie obawę, czy nie nastąpi powtórka z rozrywki. Cóż, lepiej pochodzić do danej degustacji sceptycznie i doznać miłego rozczarowania, niż odwrotnie.

Wszystkie moje czekolady z rodzimej manufaktury Beskid z siedzibą w Węgierskiej Górce zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.



Czekolada pachniała rześko, prezentowała się aksamitnie - czym już przyniosła mi ulgę. Jej woń przyniosła na myśl kruche babeczki czekoladowe z borówkami amerykańskimi i listkami mięty. W smaku okazała się bardzo delikatna i subtelnie kwiatowa. Rozpuszczała się w ustach o wiele przyjemniej i lżej niż Wenezuela. Wyraźnie czuć w niej chłodzący efekt polioli, a przy tym nie jest tak siermiężna jak maltitolowa, gorzka Wenezuela. W przypadku wersji ekwadorskiej, zawartość kakao i jego typ zostały jeszcze w odpowiedni sposób zrównoważone tym zamiennikiem cukru.

Esencją tej czekolady jest lekko szczypiąca w język swą rześkością i cytrusowością ziołowa herbata z plasterkami cytryny. Szczególnie mięta pieprzowa wychodzi tu na z znaczący plan. Wszystko otacza również miękkość, chłód i nienachalna słodycz lodów owocowo-śmietankowych (borówki, trochę truskawek). W finiszu bardzo klasycznie pojawiają się kawa, ziemia i orzechy.

 

Ta czekolada nie posiada wyjątkowego charakteru i jest dość lekka, dzięki czemu dobrze sprawdziła się w upalny dzień. Nie miałabym ochoty do niej wracać, choć na pewno zrobiłabym to chętniej niż w przypadku tabliczki wenezuelskiej z maltitolem. Wydaje mi się, że ekwadorska czekolada z erytrytolem będzie o wiele lepszą propozycją dla diabetyków, szukających klasycznych i bardziej subtelnych smaków w ciemnej czekoladzie bez cukru.


Skład: ziarna kakao, erytrytol, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 50 g.

środa, 20 marca 2019

Kuná Napo Amazonas ciemna 71%


 Maleńkie, pięknie zdobione 30-gramowe tabliczki od ekwadorskiej marki Kuna idealnie sprawdzają się na zaspokojenie małego czekoladowego głodu. Dotąd miałam okazję spróbować dwóch propozycji od Kuna - obie zostały wykonane z kakao uprawianego w kantonie Rio Verde w prowincji Esmeraldas (100% i 82%). Tym razem, dzięki sklepowi Sekretów Czekolady, w moje ręce trafiła 71% Napo - Amazonas, czyli tabliczka stworzona z ziaren z prowincji Napo leżącej na terenach ekwadorskiej Amazonii. Z kakao z tego regionu stosowane jest także przez markę Kallari. Z Napo spotkałam się również degustując Alexandre Ecuador Nacional Cooperative Winak Napo. Kuna skorzystała z ziaren z upraw Chakra otaczających Rezerwat Biosfery Sumaco.

Maleństwo lekko błyszczało się, co jeszcze potęgowało urok wyżłobień na kosteczkach. Napo Amazonas pachniała chłodną świeżością kokosowo-śmietankowych lodów, z zapowiedzią owocowości i odrobiny ziemistości uzupełnionej o przyprawy.


 Według producenta, czekolada miała cechować się gładkością i kompleksowym ziemistym smakiem z nutą lukrecji. W moim odczuciu powyższe akcenty stanowiły jedynie tło. Rzeczywiście, Napo Amazonas rozpuszczała się bardzo aksamitnie, niczym śmietankowe lody - porównania do lodów użyłam nie tylko przez wzgląd na konsystencję, ale także przyjemny chłód, jaki ze sobą niosła. Dla mnie ta czekolada to przede wszystkim schłodzona pinacolada. Tabliczka cudownie łączy w sobie nuty kokosa, śmietanki, ananasa i rumu - w sposób tak spójny, że można się w tym zapaść i żałowałam, że nie mam więcej smakołyku do dyspozycji.

Faktem jest, że dalej w mych skojarzeniach pojawiła się ziemista, mocna ziołowa herbata, w której dostrzec można było cień lukrecji. Intensywniej myślałam jednak o pysznym deserze, który zaserwowano nam w jednym ze schronisk na wyspie Reunion - gorące ciasto czekoladowe z płynnym wnętrzem, podane z śmietankowymi lodami z rumem i bakaliami.


 W sieci znalazłam informacje, iż Kuna jest blisko związana z kichwańską kooperatywą Winak, z której to ziaren użył także wspomniany wcześniej Alexandre. Dziw bierze, że Kuna potrafiła wziąć na warsztat to kakao z naprawdę przepysznym i oryginalnym efektem, w przeciwieństwie do Holendra. Kontrast był naprawdę duży. Gdy będę mieć okazję dalej eksplorować asortyment marki Kuna, na pewno z niej skorzystam.

Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 30 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 599 kcal.

czwartek, 21 lutego 2019

Willie's Cacao Sambirano Gold ciemna 71% Madagaskar


Moje dotychczasowe doświadczenia z Willie's Cacao dotyczyły tylko dwóch czekolad mlecznych i jednej białych. Wszystkie one były przepyszne i rewelacyjne pod względem jakości, toteż przy najbliższej możliwej okazji zdecydowałam się w końcu zamówić nieco ciemnych wariantów od Williego, za pośrednictwem niezastąpionego sklepu Sekretów Czekolady.

W pierwszej kolejności sięgnęłam po Sambirano Gold, czyli ciemną czekoladę o 71% zawartości madagaskarskiego kakao pochodzącego z doliny rzeki Sambirano, tak popularnej wśród tabliczek wywodzących się z Madagaskaru. Czekolada pachniała przyjemnie rześko, przywodząc na myśl niebiańską plażę o zachodzie słońca, pełną rozpalonych ognisk przy których kłębią się rozbawieni ludzie. Pomiędzy nimi znajduje się głębia oceanu oraz bujna dżungla. Bogactwo wprost biło od tej czekolady.



Od samego początku ułożyła się w ustach gęsto i cudnie je wypełniając, ukazując nam soczystą esencję Madagaskaru. Ów Madagaskar był tutaj bardzo specyficzny. Odnalazłam charakterystyczne nuty dla kakao z tej wyspy, ale podane one zostały w zaskakująco kompleksowy i syropowy sposób - tak, że jej bardzo rześka paleta smaków wypełniała moje usta jeszcze przez kilka godzin po zakończeniu degustacji. Ogniska palone na plaży pachniały nie tylko ogniem i drewnem, ale i soczystymi kawałkami mango, które ktoś próbował przypiec w tlącym się dymie. Pomyślałam również o sałatce z pieczonych warzyw, podanej z nie do końca dobrze umytą z drobinek ziemi sałatą, co było absolutnie zaskakujące. Dalej pojawiła się również marakuja, a następnie z pełnym impetem pomarańcze i grejpfruty, a cytrusy to już przecież typowo madagaskarska nuta.


Powróciliśmy do ogniska. Czułam osmolone drewno, porządnie już przesuszone, ciepłą ziemię, a także... skórzaną kurtkę. Palone nuty mieszały się z kwaskami i słodyczą, dając obraz mielonej kawy podanej z gęstą ukwaszoną śmietaną i cząstkami dojrzałych owoców. Sambirano Gold cała była tak wspaniale soczysta i dynamiczna, iż wyobraziłam ją sobie w formie płynnej czekolady do picia - musiałaby świetnie wypaść w takiej formie.

Jak już wyżej wspomniałam, podana inaczej niż zwykle madagaskarska kompleksowość bardzo długo odznaczała się swym smakiem na podniebieniu. Doskonale, że zdecydowałam się w końcu na solidną eksplorację Willie's Cacao, bowiem jest to manufaktura, która ma naprawdę wiele do powiedzenia w kwestii świetnie wykonanych czekolad.




Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 582 kcal.
BTW: 8,2/43,2/35,5.

środa, 11 kwietnia 2018

Cacao Sampaka Ecuador ciemna 71%


Po niezbyt udanej Cacao Sampaka Venezuela & Ecuador 91%, drugiej zakupionej przeze mnie tabliczce tej barcelońskiej marki nie dawałam dużych szans. Ecuador 71% kupiłam niemal rok temu na lotnisku w Barcelonie, nie przewidując w najśmielszych snach, że degustując ją będę już po wyjeździe do Ekwadoru! Przez ten rok, wyrobiłam sobie także jeszcze mocniej obraz tego, co może zaproponować ekwadorskie kakao... Przezornie wzięłam ekwadorską Cacao Sampaka na górski szlak, nie spodziewając się szału. Jak się okazało - był to strzał w dziesiątkę.

Po całonocnej podroży w Wielki Piątek o siódmej rano wystartowaliśmy żółtym szlakiem z Rytra w stronę szczytu Kanarkówki. Długa droga dała nam w kość, toteż prędko zapragnęliśmy krótkiej regeneracyjnej przerwy na kawę i czekoladę. Dobrze było sięgnąć po Ecuador 71% - dwie 50-gramowe gładkie tafle ciemnej czekolady... Okazały się one prostym dopalaczem o umiarkowanej słodyczy. O umiarkowanej goryczce i kwaśności również. O umiarkowanym wszystkim.


Czekolada pachniała bardzo delikatnie. Przez chwilę wydawało mi się, że może to tylko złudzenie związane z tym, że jedliśmy ją na świeżym powietrzu. Jednakże smak był dokładnym tego odzwierciedleniem. Czekolada nie miała aksamitnej tekstury, była raczej zalepiająca w sposób nieco grudkowaty. Smak określiłabym jako orzechowy, taki przytłumiony - generalnie jak w miernej jakości pralinkach z orzechowym nadzieniem (chodzi o orzechy laskowe). W tle drzemała subtelna kwiatowość, która jednak nie zaprezentowała nic spektakularnego.

Ecuador 71% smakowała tak, jakby coś nieustannie blokowało rozwinięcie jej bukietu. W konsystencji zbyt sucha, zbyt przysadzista - nie chciała w pełni się przed nami otworzyć. Smak jej był płaski... a nawet nie zdążyła zmarznąć nam na szlaku, więc to absolutnie nie była wina warunków przechowywania. Gdybym degustowała jej w domu, miałabym duży problem ze zjedzeniem jej w takiej ilości (na szlaku wciągnęliśmy 50 g na łebka). Po dwóch wypróbowanych czekoladach od Cacao Sampaka straciłam zainteresowanie tą marką, przynajmniej w kategorii single-origin. Posiada w swej ofercie jeszcze wiele tabliczek z interesującymi dodatkami i to może właśnie na nie się kiedyś skuszę.


Pochodzimy na Kanarkówkę... Dzień budzi się pośród mglistych impresji. W dole Rytro i malownicza wstęga Popradu.


A przy tej ławeczce degustowaliśmy dziś opisywaną czekoladę... Ślicznie, prawda?


Jeszcze w okolicach Kanarkówki, z widokiem na najważniejszy masyw Beskidu Sądeckiego z Radziejową na czele. Tamtędy wiodła nasza trasa powrotna tego dnia.


Następnie wkroczyliśmy na szlak zielony, łączący się po chwili z niebieskim - podążającym doliną z Rytra. Gdzieś w okolicach Wdżar Wyżnych czekało na mnie takie piękne siedzisko z punktem widokowym...


I tak oto, przez Wietrzne Dziury, Wielką Przehybę i Złomisty Wierch maszerowaliśmy sobie na Radziejową - najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego. Pech chciał, że od niedawna zamknięto wieżę widokową na szczycie... A przecież na Boże Ciało rok temu byliśmy już w tych rejonach - tylko wówczas Radziejowa nie była nam po drodze. Wtedy wieża widokowa była jeszcze czynna.



 




Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 100 g (2x 50 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 576,5 kcal.
BTW: 7,8/45,8/27,6