Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herbata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herbata. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 listopada 2024

Beskid Matcha biała 40% z herbatą matcha


Moje listopadowe wędrówki odbyły się pod znakiem Beskid Chocolate! Na szczycie Quirl, pomiędzy Pffafenstein a Koenigstein, posiliłam się Matchą - białą czekoladą o 40% zawartości masła kakaowego, do której użyto "najwyższej jakości matcha premium z pierwszego zbioru, pochodzącej z wulkanicznej wyspy Kyushu, z prefektury Kagoshima". Manufaktura specjalnie wybrała właśnie taką, a nie kulinarną matchę - by włożyć w tabliczkę wszystko, co może dać najcenniejszego.
 
Próbowałam już różnych białych czekolad z matchą - zwykle są podobne, ale jednak zawsze pojawią się jakieś niuanse. Tu, prócz oczywistego stwierdzenia "o, matcha w dobrej białej czekoladzie", zanurzamy się w wilgotny, ziołowo-grzybowy muł oraz... kleiste ciasto pierogowe. A przy tym, wszystko zdaje się być subtelne, choć przecież jest takie mocne! Bardzo ciekawa propozycja; a dla fanów matchy wręcz obowiązkowa.
 
 
Skład: tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, cukier, herbata matcha 3%.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 616 kcal.
BTW: 8/48/41.

sobota, 27 kwietnia 2024

Siamaya Thai Tea mleczna z tajską herbatą

 
Agnieszka z Beskid Chocolate przywiozła mi z podróży do Tajlandii kilka czekolad tamtejszej marki Siamaya - to doskonały prezent, jeszcze raz z całego serca dziękuję! Owa manufaktura bazuje na kakao pochodzenia tajskiego oraz państw ościennych; wiele ze swych tabliczek tworząc w inspiracji różnorakimi smakami Azji. W pierwszej kolejności skosztowałam miniaturkę ich czekolady Thai Tea, która jest mleczna właśnie z dodatkiem tajskiej herbaty - czyli mocno zaparzonej herbaty cejlońskiej doprawionej mlekiem oraz cukrem.

Zapach maleństwa sugeruje tłustą miękkość. W istocie, czekolada jest bardzo łagodna i przyjazna. To faktycznie mocna czarna herbata, z dużą ilością mleka, na słodko. Kakaowość jest subtelna, gładko mieszająca się z herbatą, w soczystości i pośród iluzji ziół oraz karmelu. Zniknęła w moment. Uroczy wstęp przed dalszym odkrywaniem skarbów do Siamaya!

 
Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, pełne mleko, tłuszcz kakaowy, tajska herbata, lecytyna słonecznikowa.
Masa netto: 20 g.

niedziela, 4 grudnia 2022

Fossa Lychee Rose mleczna 52% Tanzania z liczi, różaną herbatą i nibsami kakaowymi


Lychee Rose od singapurskiej manufaktury Fossa jest mleczną tabliczką wykonaną z 52% tanzańskiego kakao, pokrytą suszonym tajskim liczi i nibsami kakaowymi; ponadto z dodatkiem różanej czarnej herbaty (płatki róż plus aromat). Obawiałam się tej czekolady. Nie przepadam za liczi, a jego połączenie z różą zdawało się móc uwypuklać wszystko to, na co niespecjalnie miałam ochotę. A jednak, w ramach odważnych testów, zdecydowałam kupić się Lychee Rose w sklepie Sekretów Czekolady? Czy będę żałować?


Duże i lepkie liczi widoczne na powierzchni tabliczki nieco mnie przeraziło, choć w połączeniu z drobnymi nibsami tworzyło w gruncie rzeczy osobliwą dla oka kompozycję. Czekolada pachniała.... cukinią w pikantnej panierce, co trochę mnie ośmieliło.

Okazało się, iż jędrne i miękkie liczi jest bardziej kwaskowate niż specyficznie perfumowe. Owszem, nadal nie jest wyprane ze swojej charakterystyczności, ale tutaj jakoś mi to nie przeszkadzało; uderzało w ton perfumowanej, landrynkowej brzoskwini. Ciekawie zgrywało się to z soczystymi i delikatnymi nibsami kakaowymi, subtelną różanością oraz przytulnością mleka. Wszystko było bardzo świeże. Bałam się czegoś ekstremalnego, a wyszło bezpiecznie i spójnie, a wszystkie specyficzne smaki okazały się wyważone. Z czasem, czekolada coraz mocniej wciągała mnie swym kolorytem - egzotyczna cukierkowa różaność świetnie komponowała się z przebrzmiewającym przez mleko tanzańskim kakao. To było miłe zaskoczenie.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, suszone liczi, herbata różana (czarna herbata, płatki róż, aromat różany).
Masa kakaowa min. 52%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 528 kcal.
BTW: 8,3/31,4/56,3.

poniedziałek, 19 września 2022

Raaka Rose Masala Chai ciemna surowa 68% Dominikana z nibsami kakaowymi, kokosem, owsem, czarną herbatą, kardamonem, imbirem, czarnym pieprzem i płatkami róż


Wydaje się, iż w Rose Masala Chai będzie bardzo intensywną propozycją od Raaka. Ciemna surowa czekolada o 68% zawartości dominikańskiego kakao Öko-Caribe posypana została licznymi nibsami kakaowymi z płatkami róż, zaś w jej wnętrzu znajdziemy: mleko kokosowe, owies, czarną herbatę assam przetworzoną metodą CTC, kardamon, imbir i czarny pieprz. Ileż dobroci! Stworzoną we współpracy z One Stripe Chai Co. tabliczkę kupiłam w ukochanym sklepie Sekretów Czekolady.


W zapachu ponad wyrazistą, uniwersalną czekoladowość przebrzmiewają kardamon z imbirem. W smaku w pierwszej kolejności narzuca się mocno soczystość i jędrna chrupkość nibsów - są dokładnie takie, jak lubię! Sama czekolada jest natomiast zaskakująco maślana - owies i kokos nie występują wprost, raczej stworzyły iluzję wyjątkowej przytulności. Obecności herbaty i róży raczej bym w ciemno nie odgadła, choć kompozycję cechuje pewna eteryczna kwiatowość, co w zasadzie nie dziwi z tytułu samej mnogości przypraw. Całość jest specyficzna, aczkolwiek o wiele spokojniejsza, niż można by się było tego spodziewać.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko kokosowe, owies, czarna herbata assam CTC, zielony kardamon, imbir, czarny pieprz, płatki róż.
Masa kakaowa min. 68%.
Masa netto: 51 g.

czwartek, 15 września 2022

Fossa Fermented Yomogi mleczna Filipiny z herbatą hongcha i bylicą


Na zakończenie przygody z japońską herbacianą serią od singapurskiej manufaktury Fossa pozostawiłam sobie Fermented Yomogi. Jest to mleczna czekolada stworzona z filipińskiego kakao, połączona z ziołem yogomi (japońską bylicą), które zostało sfermentowane i wymieszane wraz z herbatą hongcha. Bylica ma nieść aromaty młodych traw, zaś hongcha kwiatów imbiru. Producentem herbat, który podjął współpracę z Fossa przy wykreowaniu tej tabliczki jest również tym razem Kajihara Tea Garden z prefektury Kumamoto. Herbaciano-czekoladowe cuda możecie nabyć w sklepie Sekretów Czekolady.


Tafla ma barwę stonowaną i spokojną w swej ciemności. Pachnie delikatną herbatą z mlekiem, lecz owa woń prędko zostaje pochłonięta przez swoistą wilgoć: grzybnię, mech, glebę. W ustach  każdy kęs rozlewa się gładko i gęsto, w śmietankowy sposób - mam wrażenie, że mleko wpływa tu bardziej na konsystencję, niż na smak, bowiem mleczność jest bardzo subtelna. Prym wiedzie herbata solidnie okraszona cytrusami: cytryną, grejpfrutem, limonką, a także pozbawionym wybujałej pikantności imbirem. Pomyślałam również o kiełkach lucerny i rzodkiewki, ale również z rozmytą ostrością. Wszystko jest w tej czekoladzie równoważne, a przy tym posiada spory ładunek mocy. Kakao i herbata godzą się ze sobą i przeplatają w harmonii. Zdecydowanie, japońskie trio od Fossa jest godne wielkiej pochwały.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, liście herbaty.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 543 kcal.
BTW: 7,1/39,2/44,1.

wtorek, 13 września 2022

Xocolatl Jesenicka Cokolada Mlsny Budha mleczna 55% Wenezuela z przyprawami korzennymi i czarną herbatą


Moja druga i tym samym ostatnia tabliczka z czeskiej manufaktury Xocolatl Jesenicka Cokolada, tak jak pierwsza stworzona została z kakao wenezuelskiego (Cuyagua, trinitario), a kupiłam ją również w schronisku na szczycie Serak podczas letniego urlopu 2021. Tym razem mamy jednak do czynienia z czekoladą mleczną. Nasz Mlsny Buddha został wzbogacony o korzenne przyprawy i czarną herbatę. Siłą rzeczy, teraz silny cynamonowy aromat unoszący się nad tabliczką zupełnie mnie nie zaskoczył. W zasadzie to jestem jeszcze bardziej zagubiona przez tę degustację - wystarczy cofnąć się do recenzji mojej pierwszej Xocolatl, by przekonać się, jak rozłożyła mnie na łopatki tamtejsza intensywna korzenność, która musiała płynąć jedynie z kakao (ewentualnie ze specyficznego cukru). Tu mamy przyprawy korzenne i już - nie trzeba się nad niczym zastanawiać, a szkoda, bo za ziarnami z Cuyagua kryje się niechybnie pewna tajemnica.


Do rzeczy. Znów mamy sporo proszkowości w konsystencji, co być może wynika z zastosowania minimalnie przetworzonego cukru trzcinowego rapadura. Owa proszkowość połączona jest z maślaną miękkością i bardzo łatwym rozpuszczaniem się. W kwestii smaku, umiarkowanie słodka, acz potwornie korzenna (a właściwie cynamonowa) czarna herbata przesłania wszystko inne, co może zawierać w sobie ta czekolada. No, wyczuwamy jeszcze kapkę mleka, owszem. Choć przecież jestem fanką tego typu smaków, tu wszystko odebrałam jako przesadne, męczące... Cóż, jeśli tylko nadarzy się okazja, warto będzie poeksplorować jeszcze asortyment tej marki, bo jest naprawdę specyficzna.


Skład: miazga kakaowa 45%, cukier trzcinowy rapadura, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, czarna herbata 7%, przyprawy 5%.
Masa kakaowa min. 55%.
Masa netto: 50 g.

wtorek, 21 czerwca 2022

Fossa Duck Shit Dancong mleczna Malezja z herbatą fermentowana w beczkach po winie


Po pikantniejszych doświadczeniach z singapurską manufakturą Fossa, wracamy do doznań herbacianych. Dziś mam dla Was kolejną tabliczkę stworzoną we współpracy z Pekoe&Imp, a zakupioną oczywiście - jak wszystkie moje czekolady Fossa - w sklepie Sekretów Czekolady. Nazwa tego smakołyku może przerazić - Duck Shit Dancong - co to w ogóle ma znaczyć? Otóż Duck Shit (po chińsku Ya Shi Xiang) jest rodzajem herbaty dancong uprawianym w górach Phoenix w prowincji Guangdong. Ponoć nazwa wzięła się od chęci utrzymania w sekrecie przez farmerów wyjątkowo smakowitych walorów tej herbaty właśnie przez nadanie jej nieapetycznego imienia - i tak już zostało. W rzeczywistości herbata ta ma cechować się posmakiem owocu longan, słodu oraz kwiatów.

Do stworzenia mlecznej czekolady z udziałem tej herbaty użyto kakao z Malezji, które - co wyjątkowe - było fermentowane w beczkach po winie.



Odniosłam wrażenie, iż zapach tej czekolady był bardziej neutralny w porównaniu do wcześniej próbowanych herbacianych Fossa. Owszem, herbata odznacza się mocno, ale jest bardziej karmelowo-ziołowa, a także torfowa. Mamy również wrażenie wąchania homogenizowanego serka z toffi.

W  smaku uderza zimna, odstana i solidnie zaparzona herbata, w której taniny ściągają już mocno. Ciekawie ściera się to z gładkością oraz miękkością konsystencji. Jeśli mam herbacianość (wyłączając samą ekspansję tanin) przyrównać do jakiegoś znanego mi smaku, to przychodzi mi namyśl karmelowy rooibos. Czekolada jest przy tym nieco lekowa, winno-torfowa, przewrotnie mleczna i zostawia po sobie strukturalny film, jakbyśmy polizali ogrzaną słońcem skałę.

Każda herbaciana Fossa prezentuje nam zupełnie coś innego, dlatego póki co nie potrafię wybrać swojej faworytki. A to jeszcze nie koniec przygody z tą wyjątkową kolekcją.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, mleko w proszku, liście herbaty.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 543 kcal.
BTW: 7,1/39,2/44,1.

niedziela, 27 lutego 2022

Fossa Honey Orchid Dancong Hongcha mleczna Tanzania z herbatą


Niedawno na moim blogu pojawił się opis Fossa Honey Orchid Dancong Oolong, a teraz czas na jej siostrę - Fossa Honey Orchid Dancong Hongcha, którą również zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady. Baza obu tabliczek jest taka sama: mleczna czekolada z tanzańskiego kakao Kokoa Kamili, bez określonej zawartości masy kakaowej. W kolejnej czekoladzie tej singapurskiej manufaktury również zostały użyte liście herbaty Dancong Honey Orchid uprawianej w górach Phoenix w chińskiej prowincji Guangdong, a zebrane ręcznie w 2020 rok konkretnie z plantacji w wiosce Tian Zhu Keng. Tym razem, spreparowano je w innym stylu, a mianowicie Hongcha (wschodnia czarna herbata), dzięki czemu a się charakteryzować innymi nutami niż poprzedniczka: możemy spodziewać się więcej liczi oraz czerwonych daktyli.


Wąchając tabliczkę czujemy delikatną maślaną woń przełamaną odrobiną liczi. W smaku znów uderza nas mocna herbata podana z masłem i mlekiem, ale jakby mniej tu tak natrętnej syropowości i lekowości, jaką pokazała nam Oolong. Idziemy wręcz w stronę koziego twarogu. Sporo jest ściągania, lecz typowo herbacianego, nie kakaowego. Wyraziście pojawia się liczi, lecz nie tak mocna jak guawa w Oolong, z czego się cieszę, bo nie przepadam za liczi. Herbacianość w połączeniu z tanzańskim kakao podąża z jednej strony w swojskim kierunku łąkowo-nabiałowym, a jednocześnie mieści w sobie mnóstwo egzotyki. Prócz liczi odnajdujemy mimo wszystko właśnie odrobinę guawy, a także dojrzałej marakui. Następnie czekolada rozwija się w kierunku posmaku bardzo orzeźwiającej zielonej herbaty - opieram się oczywiście na prostych smakach, które znam, gdyż niestety nie jestem specjalistką w dziedzinie herbaty. Coraz więcej mamy w finiszu okołoherbacianej, klasycznej słodyczy: słodkie herbatniki z kawałkami daktyli maczane w naparze z przyprawami orientalnymi. Fossa po raz kolejny pokazuje mi zupełnie nowy świat czekoladowych połączeń...


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, liście herbaty.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 543 kcal.
BTW: 7,1/39,2/44,1.

środa, 26 stycznia 2022

Fossa Honey Orchid Dancong Oolong mleczna Tanzania z herbatą


Singapurska manufaktura Fossa przedstawia następną szaloną czekoladę - tym razem, rozpoczynam rozsmakowywanie się w  kolekcji połączeń z różnorakimi herbatami. Dzięki sklepowi Sekretów Czekolady, mogę się dziś z Wami podzielić wrażeniami dotyczącymi Honey Orchid Dancong Oolong - mlecznej czekolady wykonanej z tanzańskiego kakao Kokoa Kamili (niestety nie podano zawartości procentowej), w kolaboracji z dystrybutorem herbat Pekoe & Imp. Dzięki niej, dodano do tabliczki herbatę Honey Orchid, będącą rodzajem herbaty dancong uprawianej w górach Phoenix w chińskiej prowincji Guangdong. Liście zostały ręcznie zebrane w wiosce Tian Zhu Keng wiosną 2020 roku. Herbata ta ma się charakteryzować wyjątkowym aromatem... guawy.


Czekolada posiada ciekawy odcień, jakby przytłumiony. Pachnie odurzająco: raffaello zanurzonym w herbacie oraz jaśminem. W ustach oferuje mnóstwo ściągania, niczym mocno zaparzona herbata, przełamana odrobiną mleka. Jest naprawdę szalenie intensywnie herbaciana, co z tanzańskim kakao miesza się w sposób lekowy i syropowy, nieco przypominając posmak źle rozpuszczonych pastylek - balansujący na granicy obrzydliwości. Co jest jednak w tej czekoladzie najpiękniejsze - spod mocy typowo herbacianej rzeczywiście niesamowicie wypływa guawa, jakby zatopiono w tafli soczyste i świeże owoce. To wrażenie było kosmicznie intrygujące, wciągające, przepyszne. Iluzja guawy jest niesamowita. Oprócz tego, pojawiają się przebłyski mango oraz dojrzałego awokado. Kompozycja jest obłędnie nietypowa i w pełni zaspokoiła mój instynkt czekoladowego odkrywcy. Fossa, chcę Cię więcej!


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, liście herbaty.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 543 kcal.
BTW: 7,1/39,2/44,1.

piątek, 4 czerwca 2021

Antidote ciemna 70% Ekwador ze skórką pomarańczy i herbatą earl grey


Wolno prażone ziarna Arriba Nacional z Ekwadoru w połączeniu z różnorakimi dodatkami - oto wizytówka manufaktury Antidote, której asortyment eksploruję dzięki sklepowi Sekretów Czekolady. Tym razem, klasyczną ciemną siedemdziesiątkę połączono ze skórką pomarańczy oraz herbatą earl grey. Z tak intensywnie aromatycznymi składnikami mogło wyjść różnie... Nie pozostało mi jednak nic innego, jak zaufać czekoladniczce Red R. Thalhammer  i dać się ponieść smakom.


Spód tafli pokryty jest dość sporymi kawałkami skórki pomarańczowej (sporymi jak na tego rodzaju dodatek), które swą strukturą przypominają jednak coś na kształt czipsów bananowych, co jest zaskakujące. Skórka pomarańczowa zwykle kojarzy mi się z mocno słodzoną, lepiącą się kostką, a tu mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Tabliczka pachnie nienachalnie pomarańczowo, z równie nienachalną nutą herbaciano-bergamotkową, a wszystko to otula dobrze znany kwiatowo-ziemisty aromat ekwadorskiego kakao używanego przez Antidote.

Taka też przede wszystkim jest nasza czekolada - pełna akcentów kwiatowych i ziemistych, prostych i smacznych. Posmak earl grey dość spójnie przenika przez charakterystykę kakao, nie odznacza się tak, jak chociażby w Beskidzie z herbatą earl grey (nie porównuję Antidote z późniejszą Beskid Earl Grey, gdyż miała ona w sobie jedynie dodatek olejku z bergamotki, bez herbaty). Zdecydowanie, daje dojść do głosu samemu kakao, a także niebanalnej skórce pomarańczowej. 

Jak wspomniałam wyżej, ma ona nietypową konsystencję kojarzącą się z czipsami bananowymi. Smakuje rześko pomarańczowo, trochę żelkowo, co czyni degustację jeszcze bardziej beztroską. Wszystko połączyło się ze sobą harmonijnie i zupełnie inaczej, niż się tego spodziewałam. To była przyjemna, niewymagająca czekolada.


Skład: ziarna kakao, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, skórka pomarańczy, herbata earl grey, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 584 kcal.
BTW: 9/48/40.

czwartek, 26 grudnia 2019

Beskid ciemna 73% z herbatą earl grey


Dziś po raz kolejny pragnę uraczyć Was śnieżną aurą, tak pożądaną podczas trwających świąt Bożego Narodzenia. W zupełnie inne święto, a mianowicie w Dzień Niepodległości, delektowaliśmy się bowiem zimową ciszą pośród szczytów Beskidu Śląskiego. Prócz Zotter Whisky & Becon, posililiśmy się wówczas czekoladą z naszej rodzimej manufaktury, która swą siedzibę posiada całkiem blisko miejsca naszych wspominanych tu wędrówek - w Węgierskiej Górce na pograniczu Beskidu Śląskiego i Żywieckiego. Manufaktura Beskid tym razem uraczyła nas ciemną czekoladą o 73% zawartości kakao (nie wiemy, jakiego pochodzenia - zakładam, że to blend), wzbogaconą o 0,7% udział herbaty earl grey. Tabliczkę tę kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.


Już w jednej czekoladzie od Beskidu doznałam wrażenia, iż zastosowany dodatek całkowicie zdominował same kakao - stało się tak w przypadku aż 98% czekolady ze stewią. Choć oczywiście herbata earl grey to zupełnie innego rodzaju dodatek niż stewia będąca słodzikiem, a kakao tutaj mieliśmy też o wiele mniej - moje odczucia co do dominującej roli dodatku okazały się podobne. To niesamowite, jak jedynie 0,7% udział czarnej herbaty o silnym aromacie bergamotki potrafi zmodyfikować czekoladę, przyćmić moc kakao. Przyćmić, czy może raczej uzupełnić, wzmocnić? Umiejętnie zmodyfikować? Nie potrafiłam sobie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

Czułam się tak, jakbym jadła słodzoną cukrem trzcinowym mocną herbatę earl grey, zaklętą w formę tabliczki. Doprawdy, tę powoli rozpuszczającą się w ustach czekoladę odebrałam jako ekstremalnie herbacianą czy może raczej bergamotową. Znów jest to ciekawe doświadczenie jeśli rozpatrujemy rażącą moc niektórych dodatków na zmianę smaku czekolady. Niby lepsze jest takie ekstremum, niż symboliczny udział czegoś, czego zupełnie się nie wyczuje. Ten wyjątkowy romans herbaty z czekoladą zjadłam ze smakiem i fascynacją, ale wątpię, bym chciała do niego wracać. To było zbyt mocne, a za mało czekoladowe przy tym.


Swoją drogą, jestem ciekawa czy nasz Beskid zachwyci mnie jeszcze jakąś swą tabliczką tak mocno, jak ich pierwszą przeze mnie próbowaną mleczną z wenezuelskiego kakao...

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, herbata earl grey 0,7%.
Masa kakaowa min. 73%.
Masa netto: 50 g.