poniedziałek, 26 lipca 2021
Bonnat El Castillero Nicaragua ciemna 75%
wtorek, 2 lutego 2021
Bonnat Cacao Real Del Xoconuzco Mexique ciemna 75%
Dobrze pamiętam, jaki zawód sprawiła mi meksykańska Selva Maya z francuskiej manufaktury Bonnat. Z drugiej strony, pamiętam również radość z degustacji ciemnej mlecznej meksykańskiej Morenity, również od Bonnata. W końcu przyszedł czas na trzecią czekoladę od Bonnat wykonaną z ziaren z Meksyku. Real Del Xoconuzco to ciemna czekolada o 75% zawartości kakao pochodzącego z Soconusco, czyli rejonu, gdzie od niepamiętnych wręcz czasów uprawia się kakaowce. Soconusco, jak pisałam przy okazji recenzji Georgia Ramon Mexico Soconusco Criollo, "leży na południowym zachodzie stanu Chiapas, w pobliżu granicy z Gwatemalą. Blisko stąd zarówno do gór Sierra Madre de Ciapas, jak i do Pacyfiku. Wilgotne wulkaniczne gleby od wieków stwarzają doskonałe warunku dla plantacji kakaowca."
Wszystkie moje Bonnaty kupiłam dzięki sklepowi Sekretów Czekolady.
Cudownie masywna tabliczka pachniała prażonymi jabłkami zanurzonymi w czekoladowym budyniu. W ustach prędko ukazała przyjemnie zalepiającą tłustość, choć nie wydawała się ona występować na przesadzonym poziomie, a być może przywykłam już do charakteru Bonnata? Nie zostaliśmy uderzeni bogactwem przypraw, jak to czasem bywało w przypadku czekolad z meksykańskiego kakao. Tu wszystko poszło w jedną, konkretną stronę - mocno czekoladową w klasyczny sposób. Była to maniera wręcz przerysowana, przypominająca chrupki Chocapic, świeżo zalane ciepłym mlekiem. Daleko gdzieś przebrzmiewał posmak czegoś na kształt gruszki, lecz generalnie zapowiedź owoców ze sfery zapachu odeszła tu w siną dal. Raczej poruszaliśmy się wśród zbożowości - vide rzeczone płatki, a także solidnie zaparzona kawa zbożowa.
Absolutnie nie było to spełnienie meksykańskiego marzenia, nie mniej jednak Real Del Xoconuzco sprawiła mi więcej radości, niż Selva Maya.
Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 603 kcal.
BTW: 8,8/46/42,6.
czwartek, 21 stycznia 2021
Bonnat Chocolat au Lait et aux Noisettes mleczna 55% z orzechami laskowymi
Był jeden z listopadowych długich wieczorów; akurat tego dnia praktycznie cały czas trzymał mróz. Chciałam otaczać się samymi przytulnościami: kojącą muzyką, miękkim swetrem, ulubioną herbatą, ciepłym kocem oraz oczywiście... ukochanym Mężem. Do dopełnienia ideału brakowało jeszcze jakiejś niezbyt zobowiązującej czekolady. Wybór padł na mleczny blend z francuskiej manufaktury Bonnat, o 55% zawartości kakao, uświetniony zatopioną w tafli kruszonką z orzechów laskowych (10% całości). Bonnat Chocolat au Lait et aux Noisettes kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.
Tak naprawdę, dopóki nie rozpakowałam czekolady, nie wiedziałam, w jakiej formie zastosowano tutaj orzechy. Całych raczej się nie spodziewałam - można by je było wyczuć przez opakowanie. Czułabym się nieco zawiedziona, gdyby wpleciono je w tabliczkę w formie nugatu (w zasadzie nie wiem, dlaczego byłby to zawód). Bonnat postanowił włącząć tu orzechy laskowe w formie kruszonki: nie za drobnej i nie za grubej zarazem, co dobrze widać na fotografiach.
Choć miałam ochotę na coś bezrefleksyjnie słodkiego, pojawiła się we mnie lekka obawa przed degustacją. Przypomniałam sobie mleczną siostrę bez dodatków dziś opisywanej czekolady, również o 55% zawartości kakao w blendzie, którą jedliśmy w Peru po zdobyciu Huascaran. Była dziwacznie goryczkowa, nieszablonowa, z mocnymi akcentami koziego mleka - dziś w zasadzie zastanawiam się, czy wysokość i różnice temperatur tak jej nie zmodyfikowały? A może po prostu taka była? W każdym razie, jej koleżanka z orzechami laskowymi okazała się jej zupełnym przeciwieństwem.
Była mięciutka i słodka, ze specyficznym bonnatowym posmakiem tłustości, bardzo przyjemna. Drobinki orzechów radośnie chrupały - nie były na tyle małe, by wchodziły nieproszone między zęby. Przy wyborze takiej formy orzechów, ich rozdrobnienie określam wręcz jako idealne. Jakże klasyczny smak orzechów laskowych połączony z mleczną czekoladą - bardzo delikatną, nawet jak na relatywnie wysoką zawartość kakao. Wszystko tu było takie, czego oczekiwałam tego wieczoru. Słodycz, choć znaczna, nie wyskakiwała na jakiś niebotyczny poziom; pozwalała taplać się w miękkiej mleczności , smacznych orzechach, subtelnych posmakach z rozwagą palonej kawy. Życzyłabym sobie takiej czekolady podczas każdego kocykowego wieczoru zimną porą.
Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, mleko w proszku, orzechy laskowe 10%.
Masa kakaowa min. 55%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 630 kcal.
BTW: 7,9/49,4/40,5.
wtorek, 22 grudnia 2020
Bonnat Puerto Cabello Venezuela ciemna 75%
W okolicy portowego miasta Puerto Cabello w Wenezueli znajdują się plantacje, z których kakao francuska manufaktura Bonnat użyła do wykonania dziś opisywanej, 75% ciemnej czekolady. Kupiłam ją oczywiście w sklepie Sekretów Czekolady. Moje najświeższe doświadczenia z Bonnat (Chuao Venezuela oraz Cuba) były wręcz spektakularne jak na tę markę, toteż z wyjątkowym zaciekawieniem zasiadłam do kolejnej degustacji. Jakoś nie spodziewałam się już z automatu ulepkowatego tłuścioszka, z którym drzewiej kojarzyła mi się niemal każda tabliczka od Bonnat.
Miałam rację. Coś się zmieniło - albo trafiłam ostatnimi czasy na takie czekolady, albo Bonnat rzeczywiście coś delikatnie zmodyfikował, bądź moje podniebienie nauczyło się inaczej odczuwać. Naprawdę, ostatnimi czasy Bonnaty są dla mnie mniej tłuste. Cudownie masywna i miąższysta Puerto Cabello pachniała leśnie i orzechowo, przytulnie. W ustach zaś układała się miękko, pełnie i spokojnie.
Dominującym smakiem okazały się drobno zmielone (ową konsystencję
również dało się iluzorycznie wyczuć) orzechy laskowe i włoskie, dobrze
przesuszone, choć nadal pełne świeżości. Taka orzechowa baza mocno
nadawała czekoladzie struktury. Jeżeli rozpatrywać tłustość, to była tu
ona nieco śmietankowa, ale tak, jak w dobrej jakości
orzechowo-czekoladowych lodach na bazie śmietanki. No, może
udekorowanych odrobiną świeżo ubitej śmietany. Nie zabijało to jednak
tego leśnego klimatu, unoszącego się nad całością. Uwodziła delikatna
goryczka, budząca skojarzenia ze zmielonymi skorupami orzechów.
Zdawałoby
się, że Puerto Cabello była mocno orzechowa, ale tak naprawdę owa moc
została znacznie ukojona - nie przyćmiona, lecz właśnie ukojona. Pewną
rześką perfumowością, ową delikatną śmietanką - czymś, co układało
orzechowy zagajnik w formę ekskluzywnej, niszowej kawiarenki. Okrywanie nowych twarzy Bonnata to zdecydowanie duża przyjemność.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 603 kcal.
BTW: 8,8/46/42,6.
sobota, 31 października 2020
Bonnat Cuba ciemna 75%
Dotąd próbowałam jedynie trzech czekolad z kubańskiego kakao (Morin, Pralus i Willie's Cacao), z czego ta ostatnia została całkowicie zdominowana przez dodatki. Moje doświadczenia z kakaową Kubą są więc nikłe, jednakże zarówno Morin, jak i Pralus, pokazały mi, iż ta gorąca wyspa rodzi naprawdę wyjątkowe, bogate ziarna. Teraz, dzięki sklepowi Sekretów Czekolady miałam się przekonać, jak kakao z Kuby zinterpretował Bonnat. Mówisz Bonnat - myślisz tłustość? Niby tak, ale ostatnio próbowana Chuao Venezuela z tej francuskiej manufaktury pokazała mi, że owa manufaktura potrafi pokazać o wiele więcej. Toteż z takim właśnie podejściem zasiadłam do degustacji ciemnej Bonnat Cuba 75%.
Co ciekawe, znów doznałam podobnego złudzenia jak przy Chuao Venezuela, a mianowicie, iż czekolada jest... ciepła. Ciepło biło od niej już w sferze zapachu i naprawdę miałam wrażenie obcowania z czymś podgrzanym. Pachniała wulkanicznie, a jednocześnie owocami zalanymi świeżutkim budyniem.
Fioletowe opakowanie zobowiązuje - sama tabliczka również mieniła się fioletowymi tonami. Dobrze rozpuszczała się w ustach, choć z woskowym filmem, co nadawało jej odrobinę powściągliwości. Dzięki temu, stopniowo zanurzałam się w popielno-skórzanej masie z kawowym akcentem, mrocznej tylko z pozoru. W kolejnym momencie potrafiła wystrzelić do góry słodyczą pieczonego jabłka, guanabany, waniliowego budyniu, gorącymi malinami, figami, kremowym jogurtem.
Zdawała się prowadzić mnie nieustannie dwoma równoległymi drogami - wulkaniczną oraz owocową. Dzięki tym różnorodnym, wręcz skrajnym ścieżkom, Bonnat Cuba 75% nie pozwalała nam się nudzić. I choć być może, jej degustacja na łonie natury nie pozwoliła wyciągnąć z niej wszystkich walorów, ze spokojem sumienia mogę sklasyfikować ją jako bardzo udaną propozycję Bonnata. Niechybnie odmienną od kubańskich poprzedniczek, ale przy typowości czekolad Bonnat było to do przewidzenia.
Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 603 kcal.
BTW: 8,8/46/42,6.
piątek, 9 października 2020
Bonnat Chuao Venezuela ciemna 75%
Nie wiem, czy to nie jedna z bardziej urokliwych propozycji od manufaktury Bonnat. Pośród spokoju Beskidu Niskiego zaciągałam się nią...
niedziela, 9 sierpnia 2020
Bonnat Apotequil Variete Porcelana de Perou ciemna 75%
Oczywiście, w kwestii struktury czekolady Bonnat nie spuścił z tonu jeśli chodzi o tłustość. Jednakże, tutaj ponownie odczuwaliśmy ją jako wyjątkowo zgraną ze specyfiką ziaren Porcelana. Gliniasta, tłusta, lekko gumowata, a przy tym bardzo delikatna, przy pierwszych kęsach zaprezentowała nam kwaskowate nuty tytoniowe. Dalej oczywiście pojawiła się kawa, zapowiedziana już w sferze zapachu. Owa kawa, cudownie przełamana została lodami na maślance, udoskonalonymi wyśmienitymi owocami - tu na myśl przyszła mi moja ukochana guanabana. Delikatnie próbowały dość do głosu także charakterystyczne akcenty miechunki.
Peruwiańska Porcelana w interpretacji Bonnata zdawała się być nieco bardziej charakterna i mniej subtelna od wersji wenezuelskiej. Obie jednak na tyle urokliwie i niebanalnie zaprezentowały nam specyfikę ziaren, iż z czystym sumieniem mogę je uplasować jako jedne z ulubionych "porcelanowych" czekolad, jak i dzieł marki Bonnat w ogóle. Tłusty Bonnat lubi się z Porcelaną - te ziarna są niemal stworzone do interpretowania ich właśnie w tej sposób.
sobota, 18 lipca 2020
Bonnat Porcelana Venezuela ciemna 75%
W pierwszej kolejności spróbowałam klasyka, czyli Porcelany z Wenezueli (75% kakao). Przepięknie prezentująca się czekolada pachniała delikatnie i świeżo kwiatami i kawą, w sposób lekko perfumowany.
Dalej poszło już naprawdę bardzo klasycznie, jeśli chodzi o Porcelanę. Solidnie przypieczona grzanka posmarowana masłem i mieszaną konfiturą: śliwki, maliny, porzeczki, truskawki, sok z cytryny. Do tego mocna kawa, wyraziście palona, z kapką mleka. Przez naturalną tłustość Bonnata szczególnie wyraziste okazało się masło, przy wszystkich pozostałych akcentach stanowiło przyjemne śniadaniowe dopełnienie. To, co czasem w Bonnatach wkurza, tu okazało się być spójne z tym, co prezentują ziarna Porcelana - czyli dokładnie tak, jak się spodziewałam.
Ciekawe, czy wersja peruwiańska sprawi mi równie dużo przyjemności i pozytywnego zaskoczenia.
piątek, 11 października 2019
Bonnat Surabaya Indonesie ciemna mleczna 65%
Bonnat Surabaya to jedna z tych tabliczek, o której wypróbowaniu marzyłam od dawna. Po zakupieniu jej w sklepie Sekretów Czekolady zabrałam ją do Peru, jednak czekałam na odpowiedni czas ku jej degustacji. Wracając komfortowym autobusem z Huaraz do Limy, siedząc wygodnie w fotelach i mając szeroki widok na mijane krajobrazy - wyjęłam z plecaka tylko dla Męża i dla mnie opakowaną w brąz tabliczkę.
Surabaya należy do trójcy indonezyjskich ciemnych mlecznych czekolad o 65% zawartości kakao od francuskiej marki Bonnat. Najpierw zdetronizowała mnie Java, potem urzekł Asfarth, a w między czasie miałam okazję wypróbować nowość wśród ciemnych mlecznych propozycji Bonnat, a mianowicie meksykańską Morenitę. Wszystkie te czekolady zapamiętałam na długo i szczególnie ceniłam wśród wyrobów manufaktury Bonnat. Choć jak się okazało, 55% mleczna czekolada w blendzie (Chocolat au Lait) nie zaprezentowała takiej klasy jak wyżej wymienione tabliczki, od Surabaya nadal wymagałam wiele.
Surabaya to drugie po Dżakarcie największe miasto indonezyjskiej Jawy Wschodniej. Kakao użyte do wykonania dziś opisywanej czekolady pochodzi z plantacji położonych w okolicach tego miasta. Ziarna te poznałam już w interpretacji Willie's Cacao (Milk of the Stars 54%, Surabaya Gold 69%).
W ustach Surabaya była aksamitna i ciężka zarazem, miała w sobie coś przytłaczającego. Być może ów ciężar stanowiła mocarnego kalibru paloność, sprawiająca, iż trudno tę czekoladę nazwać delikatną. Wymieszana z popiołem ziemia, palona kawa, prażone orzechy w sposób niecodzienny łączyły się z pachnącym łąkowym kwieciem oraz iluzją tłustego koziego mleka. Wszystko to zwieńczone było przytłumionym miksem orientalnych przypraw położonych na iście bonnatowskiej tłustości. Indonezyjskie kakao można było zidentyfikować tu w ciemno, a i w Chocolat au Lait pewnie sporo się go znalazło.
Surabaya nie zafundowała mi już takich fajerwerków jak Java i Asfarth. Być może to po prostu kwestia upływającego czasu i nabytych doświadczeń. To dobra, nietypowa w swej goryczce mleczna czekolada, a jednak po prostu nie porwała mnie bardziej, niż choćby Morenita. Może zbyt wiele od niej oczekiwałam?
Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, mleko w proszku.
poniedziałek, 7 października 2019
Bonnat Chocolat au Lait mleczna 55%
Kolejnego dnia zwinęliśmy obóz drugi i ruszyliśmy w drogę powrotną. Wówczas Octavio zrozumiał, iż pozostanie poprzedniego dnia w obozie było dobrym pomysłem. O ile podchodzenie do obozu II z dwoma czekanami w dłoniach stanowiło dla mnie frajdę, o tyle w dół trzeba już było zjechać po linie. Ja niestety, nie nauczyłam się jeszcze po prostu robić to, zamiast myśleć o miliardzie niepotrzebnych rzeczy tj. głównie projektować sobie fikcyjne zagrożenia w momencie zjazdu. Przez mój stres nasze zjazdy trwały dłużej niż powinny. W miejscu po obozie I zrobiliśmy sobie przerwę na posiłek, a potem schodziliśmy już łatwiejszym terenem aż w okolice schroniska, gdzie na nowo rozbiliśmy bazę. Euforia mieszała się ze spokojem - wspaniały stan. Całe popołudnie i wieczór minęły nam na wypoczynku, z obserwacją kolejnego cudnego zachodu słońca włącznie.
Rozdzieliłam tę wyjątkowo jasnej barwy tabliczkę wśród wszystkich członków naszej wyprawy i... gdyż już tylko powąchałam swoją część wiedziałam, że nie będzie tak łatwo. Tak specyficzny dla wielu mlecznych czekolad o wyższej zawartości kakao aromat koziego mleka tutaj był wyjątkowo ostry i mieszał się z czymś mocno goryczkowym.
W ustach czekolada rozpuszczała się aksamitnie i tu nie miałam absolutnie żadnych zastrzeżeń - było w miły sposób tłuściutko. Smak jednak był zdecydowanie zbyt gorzki. Z jednej strony zawsze chętnie sięgam po mleczne czekolady, które nie porażają słodyczą, lecz oferują coś więcej. Tu jednak w zasadzie wcale nie odnalazłam bogactwa. Specyficzna "sianowatość" i ostry posmak koziego mleka mieszał się z piołunowym posmakiem, z czymś przepalonym. O ile mi jeszcze dziwaczność owej tabliczki sprawiała pewną perwersyjną przyjemność, o tyle dla osób niewprawionych w czekolady na pewno nie było to łatwe doświadczenie - oj, widziałam skrzywione miny. Na pewno Bonnat ten wyjątkowo mnie zaskoczył, gdyż pod tak niepozorną aparycją kryje się coś mocnego i nietypowego...
czwartek, 3 października 2019
Bonnat Madre de Dios Perou ciemna 75%
Najpierw trochę historii. Madre de Dios (Matka Boża) to jeden z departamentów Peru, graniczący z Boliwią i Brazylią, częściowo pokryty przez lasy deszczowe. W okolicach rezerwatu Tambopata znajdują się uprawy, z których ziarna o pierwotnej genetyce wykorzystał w swej czekoladzie Bonnat.
środa, 25 września 2019
Bonnat Madagascar ciemna 75%
środa, 5 czerwca 2019
Bonnat Morenita Mexique ciemna mleczna 65%
Na nowo odzyskałam wiarę w Bonnat. Z pełnym przekonaniem stwierdzam, że ciemne mleczne czekolady tej marki są najlepszym, co może nam ona zaoferować i polecam je każdemu. W niesamowity, bardzo charakterystyczny sposób łączą w sobie błogość mlecznej czekolady ze specyfiką zastosowanego kakao.
wtorek, 16 kwietnia 2019
Bonnat Fraize biała z truskawkami
Tabliczka pachniała przede wszystkim delikatną, tłustą śmietanką, w tle zaś majaczyły naturalne truskawki. Smak samej białej czekolady okazał się mocno neutralny. Nie uderzał wyrazistością w którąkolwiek ze stron - można go by określić wręcz jako płaski i powierzchowny. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, nie porażała nieznośną tłustością. Nie okazała się również przesadnie słodka. Nieco zgłupiałam. Zabrakło tu także jakieś wyjątkowo głębokiej mleczności, czekolada nie została też doprawiona choćby wanilią więc... dalej było nijako. Nawet nie mdło, po prostu do bólu zwyczajnie. Nawet w samej strukturze, czekolada jakoś niemrawo rozpuszcza się w ustach...
wtorek, 20 marca 2018
Bonnat Selva Maya Mexique ciemna 75%
Z początku w kontakcie z ustami nasza Bonnat wydaje się wyjątkowo twarda. Wystarczy jednak odrobina ciepła, by na podniebieniu rozlała się typowa dla Bonnata tłustość. No właśnie. Gładka tłustość. I to wszystko. Wszystko inne w tej czekoladzie stanowi jedynie marne, nikłe tło.
Nie spodziewałam się, że to stwierdzę, ale... rzeczywiście doznałam przesytu czekoladami od Bonnat. Stop. Na pewno w najbliższym czasie nie zdecyduję się na żadną tabliczkę tej firmy (no może...Surabaya.. Na nią się skuszę, bo mam chętkę od dawna).
sobota, 18 listopada 2017
Bonnat Surfin ciemna 65%
Słodycz była, owszem. Surfin dla mnie różniła się jednak konsystencją od pozostałych Bonnatów. Nie była tak tłusta, co pewnie wielu ucieszy. Charakteryzowała się drobnoproszkową strukturą, co absolutnie nie przeszkadzało w jej gładkim rozpuszczaniu się. Powolnym, lecz gładkim. Smakowo zaś... naprawdę, nie cechowała się niczym szczególnym. Pod tym względem mocno mnie zawiodła. Chciałam moich gości naprowadzić na odkrywanie niuansów w czekoladach podczas tej degustacji, a tymczasem sama miałam problem, by wyodrębnić w niej konkretne akcenty. To była po prostu łagodna ciemna czekolada, którą równie dobrze można jeść bez głębszej refleksji.