Moje listopadowe wędrówki odbyły się pod znakiem Beskid Chocolate! Na szczycie Quirl, pomiędzy Pffafenstein a Koenigstein, posiliłam się Matchą - białą czekoladą o 40% zawartości masła kakaowego, do której użyto "najwyższej jakości matcha premium z pierwszego zbioru, pochodzącej z wulkanicznej wyspy Kyushu, z prefektury Kagoshima". Manufaktura specjalnie wybrała właśnie taką, a nie kulinarną matchę - by włożyć w tabliczkę wszystko, co może dać najcenniejszego.
czwartek, 21 listopada 2024
Beskid Matcha biała 40% z herbatą matcha
Moje listopadowe wędrówki odbyły się pod znakiem Beskid Chocolate! Na szczycie Quirl, pomiędzy Pffafenstein a Koenigstein, posiliłam się Matchą - białą czekoladą o 40% zawartości masła kakaowego, do której użyto "najwyższej jakości matcha premium z pierwszego zbioru, pochodzącej z wulkanicznej wyspy Kyushu, z prefektury Kagoshima". Manufaktura specjalnie wybrała właśnie taką, a nie kulinarną matchę - by włożyć w tabliczkę wszystko, co może dać najcenniejszego.
poniedziałek, 15 maja 2023
U Dziwisza biała z zieloną herbatą i orzechami laskowymi
środa, 3 maja 2023
U Dziwisza Long Jing biała z zieloną herbatą
piątek, 29 lipca 2022
La Naya Matcha & Raspberries biała 40% z herbatą matcha i malinami
niedziela, 17 lipca 2022
Deseo Matcha Uji Intense biała z herbatą matcha
środa, 9 lutego 2022
Zotter Tangerine - Matcha - Coconut ciemna 70% nadziewana mandarynkową galaretką, ganaszem z zieloną herbatą i praliną kokosową
poniedziałek, 15 listopada 2021
Raaka Matcha Swirl ciemna 62% Tanzania i biała kokosowa z herbatą matcha
poniedziałek, 16 listopada 2020
Raaka Green Tea Crunch ciemna surowa 66% Dominikana z komosą ryżową i zieloną herbatą
Dominikańskie kakao Reserva Zorzal z prowincji Duarte w surowej interpretacji nowojorskiej manufaktury Raaka poznałam dotąd w wielowymiarowej tabliczce Pink Sea Salt 71%. Dziś obniżamy nieco poziom tego samego kakao - do 66% - i łączymy je z ekspandowaną komosą ryżową oraz... genmaicha. Czym w ogóle jest genmaicha? Otóż - to połączenie zielonej herbaty z prażonym i łuskanym ryżem brązowym. Green Tee Crunch - bo tak nazywa się dziś prezentowana czekolada - zapowiadała się więc chrupko i herbacianie. Zdobyłam ją dzięki uprzejmości sklepu Sekretów Czekolady.
Nieokrzesany wygląd tabliczki w ciekawy sposób łączył się z delikatną wonią zielonej herbaty i ziemisto-skórzanego kakao. W ustach niby surowa, ale jednak subtelna i wyważona w swej konsystencji - od pierwszego kęsa przypominała o wysokiej klasie marki. O dziwo, wydała mi się mocno jogurtowa. Jednocześnie, przez mnogość ekspandowanych i prażonych drobinek, odczuwałam ją jako bardzo lekką. Wobec powyższych cech, kojarzyła mi się z naturalnym jogurtem z musli, pełnego właśnie komosy ryżowej, ale także orzechów. Fuzja zielonej herbaty i specyfiki kakao w ciekawy sposób poprowadziła mnie w stronę klasycznego zielonego jabłuszka oraz odświeżającej skórki limonki. Ziołowy posmak nieustannie przewijał się w tle, idąc nie tyle w stronę samej zielonej herbaty, ale... mocnej czarnej herbaty przełamanej mlekiem (nabiałowe akcenty nie pozwalały o sobie zapomnieć).
Green Tee Crunch to kolejna bardzo ciekawa czekolada z repertuaru Raaka, choć w obliczu porównania do sztosów takich jak Bourbon Cask Aged - moją faworytką zostać nie może.
Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, komosa ryżowa ekspandowana, geinmaicha (zielona herbata z prażonym łuskanym ryżem).
Masa kakaowa min. 66%.
Masa netto: 51 g.
wtorek, 20 sierpnia 2019
Willie's Cacao Venezuelan El Blanco Matcha biała 36% z zieloną herbatą
Mocne zderzenie smaków, choć w samym zestawieniu białej czekolady z matchą herbaciana goryczka nie była nazbyt wysoka. Choć Domori Te Matcha jadłam już dawno temu, to ją wspominam jako bardziej natarczywą (w pozytywny sposób). El Blanco z matchą mimo wszystko niosła w sobie nutę przewodnią z dobrej białej czekolady - zielona herbata tylko (i aż) ją obmywała, nie modyfikując znacznie jej bazy. Willie's Cacao po raz kolejny nie sprawiło mi zawodu, co docenić należy szczególnie przy tak niecodziennym połączeniu.
wtorek, 8 sierpnia 2017
Zotter Medium Raw ciemna surowa 75% z acai, chlorellą, zieloną herbatą, lakownicą żółtawą i macą
Po otwarciu opakowania i wczytaniu się w historię umieszczoną na zakładce, wszystko staje się jasne. Otóż Zotter doskonale rozumie, że tworzenie "surowej" czekolady to tak naprawdę ściema. Magiczne i święte 42 stopnie, powyżej których kakao nie może zostać pogrzane podczas procesów technologicznych, i tak na pewno zostaje uzyskane podczas fermentacji oraz rozdrabniania ziaren. Stąd właśnie nazwa Medium Raw, tak jak tylko "częściowo surowa" i chłodna jest ta zgrabna, zdecydowania kobieta na opakowaniu - która i tak ma w sobie wiele ciepła, ba, gorąca! Przewrotny, ironizujący Zotter, chcąc jakoby "nadrobić" to, co kakao ma stracić przez operacje zachodzące w wyższych temperaturach - dodaje do niego superfoods w ilościach śmiesznych: (acai 1%, chorella 01,%, zielona herbata 0,1%, lakownica żółtawa 0,03%, korzeń maca 0,03%). Nie ma nawet co oczekiwać, że dodatki wpłyną znacząco na smak czekolady.
Warto nadmienić, że według wszelkich zasad nomenklatury ta czekolada rzeczywiście jest surowa - ziarna użyte do jej produkcji nie zostały poddane prażeniu. Czas konszowania naszej Medium Raw wynosił 12 godzin - jest to niezbyt długi czas jak na single-origin od Zottera.
Medium Raw urzeka swoją ciemną barwą, matową i pełną. W przekroju zdaje się być odrobinę mniej gładka, niż zazwyczaj bywa to w single-origin od Zottera. Być może jest to złudzenie wynikające z owej eleganckiej matowości, która spowija obie małe tabliczki. Czekolada pachnie bardzo mocno, tak jak zapewne mocne są perfumy panny z opakowania. Dużo kwasu, palonej kawy i prażonych migdałów - tak, choć przecież kakao nie było tu prażone! Zaintrygowana zagłębiłam się w smaku.
To naprawdę mocna tabliczka. Rozpuszcza się powoli i aksamitnie, lecz zalewa buzię kakaową torpedą. Wyrazista mieszanka pierwotnych kwasów i goryczy rozpływa się w buzi tak delikatnie, że staje się to wręcz absurdalne. Dla Weroniki przy pierwszym podejściu Medium Raw była zdecydowanie zbyt mocna, lecz koniec końców i tak zjadła swoją porcję. Najpierw szokuje, a potem wciąga - typowa buntownicza kobieta. Kwas i gorycz, kwas i gorycz, przepleciona jakąś tam niewinną słodyczą, oplatającą niczym słodka nuta w ciężkich, poważnych perfumach. Prażone orzechy z szczególnym naciskiem na migdałową nutę, nieco ziemi, ale za to duuużo kwaskowatej kawy, bardzo głębokiej. Lekko już przesuszone od słońca czarne porzeczki to właściwie jedyna owocowa nuta, jaka przyszła mi do głowy. Reszta to sprawy palonych słodów, goryczki z piwa o wysokim IBU, przesuszona ziemia, miks palonych w ogniu orzechów, no i kawa, kawa... Wszystko splecione lekką miodową słodyczą i cudnym aksamitem struktury.
Aż dziw bierze, jak bardzo palona może być czekolada, w której użyte kakao nie było prażone! Nad wpływem dodatków superfoods nie będę się rozwodzić, wątpię, żeby miały wiele do powiedzenia przy takiej mocy peruwiańskiego kakao. Już wiem, że porównanie z nowszą propozycją Zottera tj. Huallaga Nativo będzie bardzo ciekawe, o czym przekonała mnie recenzja Kimiko. Niespieszna degustacja Medium Raw, w obozie rozbitym na morenie pomiędzy dwoma lodowcami, wpatrując się w ich chłód i nieskończoność - była niezwykłych, wzniosłym doznaniem. Dobrze, że czekałam z zakupem tej tabliczki i mogłam skosztować jej właśnie w takich surowych warunkach. Jej bukiet okazał się tym bardziej wyjątkowy.
Na morenie leżącej pomiędzy lodowcami Bogatyr i Uraltcer rozbiliśmy obóz. Kolejnego dnia czekał nas bardzo ważny dzień...
niedziela, 7 sierpnia 2016
Domori Te Matcha biała z zieloną herbatą matcha
Czasem w sobotni wieczór spędzony wraz z Mężem najdzie nas ochota na dodatkową, wieczorną degustację. Zazwyczaj wybieramy wtedy mniejszą tabliczkę. Tak stało się i tego dnia, gdy na prośbę Ukochanego o wyczarowanie jakiejś czekolady do popołudniowej kawy wyciągnęłam z Magicznej Szuflady wyjątkowy eksperyment wypuszczony spod skrzydeł włoskiego Domori. "A meeting of flavours and cultures" - niezwykłe połączenie japońskiej zielonej herbaty matcha z słodziutką białą czekoladą. Takie cuda mogłam spróbować oczywiście dzięki Sekretom Czekolady.
Choć praktycznie codziennie piję zieloną herbatę, nigdy nie miałam okazji spróbować matcha. Stykając się z Domori Te Matcha postanowiłam poczytać trochę o tym japońskim skarbie i... czuję się skuszona. Intensywny, fluorescencyjny wręcz kolor herbaty zamienionej w sypki puder naprawdę intryguje. To jedna z najbardziej pozytywnie pobudzających herbat, a z jej przyrządzaniem wiążą się całe rytuały. Choć powszechnie wiadomo, że zielona herbata posiada wiele zalet, matcha jest w królestwie herbat prawdziwą władczynią. To skarbnica dobroczynnych antyoksydantów, witamin (szczególnie dużo witaminy C) i stabilizującego nastrój aminokwasu teaniny.
Po wypakowaniu 25-gramowej tabliczki z jak zwykle bardzo gustownego opakowania zachwycić się można jej niesamowitą, zieloną barwą. Coś pięknego! Takie oryginały zawsze cieszą oko. Nos również czuł się dobrze w obcowaniu z Domori Te Matcha. Wąchając czekoladę wyczuwałam przede wszystkim dopiero co wysuszone liście dobrej zielonej herbaty. Przez ów mocny aromat przebijały się nuty maślane i mleczne, bardzo świeże. Całość wzbudzała skojarzenia z górską, aromatyczną łąką - gdzie zapach świeżo wydojonego tłustego mleka miesza się z olejkami eterycznymi licznych traw i ziół oraz z rześkim, czystym powietrzem.
Dalej idące skojarzenia to świeżo skoszona trawa (szczególnie, gdy połączymy smak herbaty z cechami białej czekolady), słodkie w zapachu łąkowe siano, a także morskie glony. Pomyśleliśmy również o słodkim ziołowym syropie, lecz wiązało się to z żadnymi obrzydliwościami. To po prostu było bardzo specyficzne doświadczenie. Pierwszy raz poczułam wyraźną goryczkę połączoną z wszelkimi atrybutami dobrej białej czekolady - i to okazało się niezwykle intrygujące!
sobota, 25 lipca 2015
Zotter Goji Berries in Sesame Nougat sojowa nadziewana nugatem sezamowym, jagodami goji i zieloną herbatą
Zapewne niejeden raz mieliście tak, że po zobaczeniu fotografii jakiegoś produktu w sieci zapragnęliście go mieć - i nie mam tutaj na myśli atrakcyjnego opakowania. Chodzi o wygląd jedzenia, który momentalnie doprowadził Was do ślinotoku. I choć zdecydowana większość czekolad Zottera ma bardzo apetyczny wygląd, to zdjęcie przekroju dziś opisywanej czekolady doprawadzało mnie do szaleństwa. Goji Berries in Sesame Nougat w internetowym sklepie Zottera przedstawiało się po prostu bosko. Wiedziałam, że muszę ją nabyć przy najbliższym zamówieniu z Czekolady Zotter Polska. Nie tylko sam wygląd był kuszący - połączenie orientalnych smaków również trafiało w moje gusta.
Wprawdzie nigdy dotąd nie próbowałam jagód goji solo (nie ulegając modzie na superfoods), ale za to sezamowy nugat w czekoladach Zotter Handscooped kosztowałam już nie raz. Ayurveda Genusskur, Yummy! Meals For Schools, Hummus Stret Art... Za każdym razem było to smakowite doświadczenie. Sojowa czekolada otaczająca bogate nadzienie jest mi dobrze znana z fenomenalnie oryginalnej Soy Dark & White, poza tym pełniła taką samą formę polewy jak tutaj w genialnej, wspomnianej już wyżej Ayurveda Genusskur. Zieloną herbatę w czekoladzie kosztowałam dotąd jako wyraźny dodatek do białej Wagner Traum Des Zenji, subtelny do mlecznej z Dolphin oraz symboliczny w Zotter H2O Superfood. Jako dominujący składnik nadzienia - zielonej herbaty nie spotkałam jeszcze nigdy. Pijam ów napój codziennie, co najmniej dwa duże kubki - takie nadzienie jest mi więc bardzo w smak.
Czekolada pachnie w sposób mocno wytrawny i przyprawowy, trochę jak orientalna potrawa. Przekrój wyrobu nie został wyidealizowany na fotografii w sklepie internetowym Zottera - rzeczywiście zauważyć tu możemy unikalny kontrast beżowej i naturalnie zielonej warstwy, pomiędzy którymi umieszczono jędrne i soczyste jagody goji. Wspaniały widok!
Zagłębiając się najpierw w grubą warstwę sojowej czekolady o 40-procentowej zawartości kakao, odczuwamy dokładnie ten sam charakterystyczny posmak, jak w Soy Dark. Mocno orzechowa, a następnie ziołowa i kwiatowa, z sugestią kawy. Sojowa czekolada w tej tabliczce była jednak bardziej kremowa, zdecydowanie mniej sucha niż w Soy Dark. Zapewne wynika to z przesiąknięcia nadzieniem od spodu. Oprócz tego, przebija się tutaj również wyraźna przyprawowość nadzienia (przede wszystkim wyczuwalna jest kolendra i wanilia).
Na zwiększoną kremowość czekolady na pewno wpływ miała tłustość nadzienia znajdującego się pod spodem. A pod grubszą, górną warstwą czekolady - leży solidnym płatem tłuściutki sezamowy nugat. Jest on mocno zbity, a przy tym znacznie sypki w swej strukturze, przez co sprawia wrażenie naprawdę surowego. Ów sezamowy nugat ze spokojem przyrównać można do dobrej jakościowo, nieprzesłodzonej chałwy. Prawdziwa gratka dla każdego fana chałwy, będącego jednocześnie zwolennikiem zdrowego odżywiania. Jakiż to był cudny, naturalny smak! Pełna głębia sezamu, która została w umiejętny sposób doprawiona szczyptą kolendry, wanilii, anyżu i cynamonu.
Poniżej, w kontraście do szorstkawego wręcz nugatu - znajduje się zielony herbaciany krem. Jest o wiele gładszy w konsystencji, ale również niezbyt słodki i z wyraźnie wyczuwalnymi przyprawami. Niesie ze sobą charakterystyczny cierpkawy posmak, przyjemny dla każdego miłośnika herbaty. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy dotąd nie odczułam tak mocno w czekoladzie posmaku zielonej herbaty. To było naprawdę ciekawe doznanie, coś świetnie pasującego do całej reszty smaków.
W przekroju tabliczki szczególną uwagę zwracają jagody goji. Wyglądają fenomenalnie - chyba wszyscy się z tym zgodzą. Są to bowiem autentyczne świeże owoce zanurzone w nugacie i herbacianym kremie! Duże, jędrne, soczyste. W smaku są lekko cierpkie i gorzkawe, skojarzyły mi się w owocami dzikiej róży. Stanowiły idealne dopełnienie całej kompozycji, nadając jej nuty owocowej świeżości - a przy tym nadal ortodoksyjnie pozostając w orientalnym klimacie.
Warto zauważyć, że Goji Berries In Sesame Nougat ma bardzo prosty i krótki skład jak na Zotter Handscooped. Kolejna ważną cechę stanowi fakt, iż jest to produkt w pełni wegański. Otwiera to drogę do degustacji nie tylko weganom, ale i osobom, które po prostu nie tolerują mleka krowiego. Tak bogate nadzienie bez ani grama surowców mlecznych to niemalże fenomen.
Mojemu Ukochanemu zabrakło w tej czekoladzie przełamania jakimś odmiennym smakiem. Mnie natomiast prawdziwie urzekła spójność Goji Berries In Sesame Nougat. To piękna esencja smaków Dalekiego Wschodu. Całość ma niezwykle wytrawny charakter. Przez cały czas konsumowania czekolady utrzymuje się sojowy posmak, świetnie komponujący się z sezamem, a także całą resztą składników. Goji Berries In Sesame Nougat to dla mnie perfekcyjnie przemyślana i dopracowana czekolada tematyczna, która w wykwitny sposób przenosi osobę degustującą do odległych krain. Smakowita podróż zmysłów.
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, proszek sojowy (soja, maltodekstryna, syrop kukurydziany), sezam 12%, miazga kakaowa, jagody goji 9%, syrop glukozowo-fruktozowy, olej sezamowy 1%, zielona herbata w proszku, lecytyna sojowa, kolendra, wanilia, anyż, cynamon.





