Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 56% kakao. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 56% kakao. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 września 2023

Goodio Coffee ciemna 56% z kawą, orzechami nerkowca i kokosem


Wariacje na temat kawy w wykonaniu fińskiej manufaktury Goodio znam już z ich Cafe Ubuntu. Teraz, dzięki sklepowi Sekretów Czekolady, mogę poznać również ich tabliczkę nazwaną po prostu Coffee, choć prócz 56% kakao (rozdrabnianego w kamiennych młynkach) i cukru kokosowego znajdziemy tam również wiórki kokosowe oraz orzechy nerkowca. W zapachu to właśnie one pojawiają się na pierwszym planie; kawa dopiero odważniej rozpościera się w sferze smaku.


Czekolada nie jest idealnie aksamitna, lecz w przypadku Goodio ma to swój specyficzny urok. Raczymy się słodką szorstkością, jakby lada moment miało się pojawić coś skarmelizowanego. Otaczają nas lekkie smaki: roztopione lody kawowo-kokosowe, w zasadzie już wypijane z dna pucharka. Mamy też niezbyt mocne latte na mleku kokosowo-nerkowcowym, pite na słonecznym tarasie w upalny dzień. Podobnie jak w Cafe Ubuntu, próbują przebić się sugestie jakiegoś tropikalnego drinka na bazie rumu i likieru kawowego, jednak w Coffee jest to o wiele łagodniejsze. To bardzo przyjemna, kołysząca czekolada.


Skład: ziarna kakao, cukier kokosowy, tłuszcz kakaowy, orzechy nerkowca, wiórki kokosowe, ziarna kawy.
Masa kakaowa min. 56%.
Masa netto: 48 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 534 kcal.
BTW: 7,4/40,5/39,2.

poniedziałek, 29 listopada 2021

Fruition Spring Salted Dark Milk mleczna 56% Peru z solą


Amerykańska manufaktura Fruition Chocolate Works dostarczyła mi już wielu wspaniałych przeżyć, toteż z radością kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady kolejną nieoczywistą mleczną czekoladę wypuszczoną spod jej skrzydeł. Spring Salted Dark Milk zawiera w sobie 56% peruwiańskiego kakao z dystryktu Pangoa w prowincji Satipo. Prócz mleka oraz cukru trzcinowego znajdujemy w niej jeszcze sól z gorących źródeł w Świętej Dolinie Inków. Mamy też odrobinę wanilii. 

Miejscem degustacji stały się okolice Borowych Wodospadów w Jesionikach. Czekolada nie okazała się zbyt bogata i na jak jej wysoką cenę naprawdę nie robiła szału. Wprawdzie wyczuwało się w niej głębię, po prócz mleczności oferowała też bardzo intensywne nuty suszonych śliwek, które na koniec przechodziły wręcz w uczucie ściągania. Pochodzenie zastosowanej soli już samej nazwy robi wrażenie, a w gruncie rzeczy okazała się ona delikatnym dodatkiem, nadającym wytrawnego sznytu. Nie odczuwam potrzeby ponownego obcowania z tą tabliczką, czego nie mogę powiedzieć o innych Fruition...


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, pełne mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, sól, wanilia.
Masa kakaowa min. 56%.
Masa netto: 60 g.

sobota, 21 lipca 2018

Antidote mleczna 56% Ekwador z truskawkami i hibiskusem


8 czerwca mieliśmy już mniej czasu na górską wędrówkę. Po pierwsze musieliśmy się choć trochę wyspać po poprzednim dniu, a po drugie czekał nas jeszcze powrót do domu (poprzedzony obiadem w ulubionym Cynamonowym Słoniu). Postanowiliśmy odświeżyć sobie Stóg Izerski (oczywiście pieszo, nie kolejką), stamtąd ponownie udać się na lubiany Smrek, wrócić na Stóg Izerski (gdzie ostatecznie zdecydowaliśmy się na degustację dziś opisywanej czekolady - a dokładnie na tarasie schroniska), a dalej udać się przez Świeradowiec na Polanę Izerską i zejść do Świeradowa.

Dzień wcześniej po raz pierwszy skosztowaliśmy czekolady nowojorskiej marki Antidote, której asortyment został udostępniony przez sklep Sekretów Czekolady. Była to mleczna czekolada z solą o 56% zawartości ekwadorskiego kakao Arriba Nacional. Tym razem, zamiast soli, jako dodatku użyto truskawek i hibiskusa. Poza tym, jest to zupełnie ta sama mleczna ekwadorska czekolada.


Antidote po raz kolejny urzeka opakowaniem, po raz kolejny uwodzi charakterystycznymi kostkami. Teraz dodatkowo tabliczka została od spodu posypana delikatnymi kawałeczkami suszonych truskawek oraz płatków hibiskusa. Producent tego nie wyszczególnił, jednakże drobinki truskawek były na tyle miękkie i smaczne, iż jest wielce prawdopodobne, że są to owoce liofilizowane, a nie klasycznie suszone.

Teraz, bez obecności soli, ekwadorskie kakao w połączeniu z mlekiem i cukrem trzcinowym odkryło przed nami nieco inną twarz. Kwaskowata owocowość była już bardziej klasyczna i przystępna, lecz ponownie nie można by nazwać mlecznej czekolady od Antidote intensywnie słodką (co zresztą podkreśla sam producent - to nie są słodkie ulepki). Ponownie jednak budziła skojarzenia z jakąś wyidealizowaną gumą Mamba. Miękko rozpuszczała się w ustach, słodycz niosła ze sobą przede wszystkim mleczko-karmelkową i waniliową, ale i tak główną rolę grały liczne owoce (podobnie jak w opcji z rolą) oraz nuty kwiatowe. Z tego tytułu, dodatek truskawek i hibiskusa niczego tu nie rewolucjonizował, po prostu spoił się z czekoladą. Powiem nawet, że hibiskus gdzieś w tym wszystkim zaginął. Słodziutką, aromatyczną truskawkę czuło się wyraźniej, zaś hibiskus - w którym pokładałam spore nadzieje - po prostu zlał się z czekoladą, którą samą w sobie można określić jako nieco hibiskusową.


Gdybym miała sięgnąć jeszcze raz po którąś z mlecznych czekolad od Antidote, zapewne wybrałabym wariant z solą. Był bardziej nieoczywisty, choć gdy zamawiałam obie tabliczki spodziewałam się, że będzie odwrotnie.

Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, pełny cukier trzcinowy, truskawki, hibiskus, wanilia, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 56%.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 615 kcal.
BTW: 12/46/40

niedziela, 15 lipca 2018

Antidote mleczna 56% Ekwador z solą


Nareszcie - weekend w górach, z ukochanym Mężem. Choć zdawać by się mogło, że dopiero co wróciliśmy z gór (wszak zabawiliśmy tam przy okazji długiego weekendu związanego z Bożym Ciałem) - wszystkie kolejne weekendy pracowałam w delegacji, więc naprawdę zapragnęłam już aktywnego wypoczynku wraz z najdroższą osobą. Decyzja o wyjeździe była spontaniczna. Zadzwoniliśmy do sprawdzonego pensjonatu w Świeradowie Zdrój, pytając o jeden wolny nocleg. Z naszego miasta w Góry Izerskie jest względnie blisko, więc nie trzeba się było długo zastanawiać. W sobotę 7 lipca wstaliśmy przed świtem, by po dziewiątej być już w czeskich Hejnicach, po uprzednim zameldowaniu się w Świeradowie. W planach było zrobienie szlaku, który dwa lata temu totalnie nas zauroczył. Pisałam o nim przy okazji recenzji Zotter Heaven on Earth (Nut Delight), Chocolate Amatller Ecuador 85%, Zotter Walnut Nougat.

 Przesiadując na skałkach Ptaci Kupy w przyjemnym słońcu, owiewani leciutkim wiatrem - oglądaliśmy cudowną panoramę i zajadaliśmy się naszą pierwszą czekoladą nowojorskiej marki Antidote. Sięgnęliśmy po mleczną czekoladę o 56% zawartości ekwadorskiego kakao Arriba Nacional (Ekwador mnie ostatnio prześladuje i bardzo dobrze!) z dodatkiem soli. Zakupiłam ją w sklepie Sekretów Czekolady.


Mając pierwszy raz do czynienia z Antidote, zostałam po pierwsze urzeczona oryginalnymi opakowaniami, a po drugie formą tabliczek, która zdaje się być tak beztroska, dziecięca... Zresztą, sam producent na odwrocie opakowania apeluje, abyśmy obudzili w sobie dziecko. Może ja nie do końca chcę, lubię siebie najbardziej taką, jaką jestem teraz - w pełni potrafiącą docenić istotę chwili. A kosteczki Antidote wydawały się tak miękkie i aksamitne... Tabliczka pachniała bardzo owocowo, słodziutko z kwiatowym przełamaniem i głęboko mleczną nutą. Dało się wyczuć waniliowe akcenty (wanilia jest obecna w składzie). Nie wiedzieć czemu, woń i cała miękkość czekolady skojarzyła się nam z gumami Mamba. Akurat tutaj było to bardzo miłe skojarzenie.

Czekolada rozpuszczała się w ustach z pełną miękkością, zgodnie z moim przypuszczeniem. Od razu na czoło wysunęła się sól, która jednak nie odznaczała się kontrastem od reszty czekolady, lecz paradoksalnie z każdym kolejnym kęsem stanowiła jej spójność. Doszło to do takiego etapu, że nie potrafiłam odróżnić co jest tutaj mlekiem, co kakao, a co solą. Tłuściutka, aromatyczna mleczność naszej Antidote urozmaicona została nie przede wszystkim karmelowym posmakiem pełnego cukru trzcinowego, lecz bogactwem ekwadorskiego kakao. To Arriba takie, jakie kojarzy mi się ze sztandarowym - mocno owocowe, mocno kwiatowe, a przy tym lekko przytłumione, przyprószone ziemią.


Czekolada rozpuszczała się w ustach z pełną miękkością, zgodnie z moim przypuszczeniem. Od razu na czoło wysunęła się sól, która jednak nie odznaczała się kontrastem od reszty czekolady, lecz paradoksalnie z każdym kolejnym kęsem stanowiła jej spójność. Doszło to do takiego etapu, że nie potrafiłam odróżnić co jest tutaj mlekiem, co kakao, a co solą. Tłuściutka, aromatyczna mleczność naszej Antidote urozmaicona została nie przede wszystkim karmelowym posmakiem pełnego cukru trzcinowego, lecz bogactwem ekwadorskiego kakao. To Arriba takie, jakie kojarzy mi się ze sztandarowym - mocno owocowe, mocno kwiatowe, a przy tym lekko przytłumione, przyprószone ziemią.

Pomimo wyraźnej mleczności i pozornej łagodności, czekolada była bardzo bogata jak na mleczną. Miała w sobie pewną dynamikę - za którą odpowiedzialna zdawała się być właśnie sól. Kakaowa plejada owoców - moreli, mango, truskawek, malin, porzeczek - i wonnych kwiatów - najpierw grała solo (no, nieustannie przy akompaniamencie szczypty soli), potem scaliła się z mlekiem i karmelowym cukrem, a na koniec zamieniła się w dziwny kwaśnawo-słony duet. Całość sprawiała wrażenie mało słodkiej, niebanalnej, trochę zwariowanej, no i na pewno nie nazwałabym jej mleczną czekoladą dla dzieci. Zbyt wiele się tu działo, zbyt odważne fuzje i przemiany się w niej wydarzyły. Była w nieoczywisty sposób pyszna i okazała się znakomitym wprowadzeniem do dalszej eksploracji asortymentu Antidote - co zamierzam czynić.


Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, pełny cukier trzcinowy, wanilia, sól, lecytyna sojowa 0,5%.
Masa kakaowa min. 56%.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 584 kcal.
BTW: 9/46/40

wtorek, 20 lutego 2018

Domori Cioccolato Fondente Extra ciemna 56% Ekwador Arriba


 1 lutego po śniadaniu w hostelu w Machachi przyjechał po nas nasz przewodnik Ivan, który miał z nami wejść na wszystkie następne szczyty w Ekwadorze. Samochodem terenowym ruszyliśmy do stóp położonego w niedalekiej okolicy wygasłego wulkanu Corazón, mierzącego 4790 m n.p.m. Był to nasz kolejny cel aklimatyzacyjny.

Na jego szczycie, zdobytym bez żadnych problemów i z czystą przyjemnością, otworzyłam Domori Cioccolato Fondente Extra, zakupioną niegdyś w sklepie Sekretów Czekolady. Ta tabliczka wprost czekała na taką okazję! Prosta, a przy tym szlachetna, no i jeszcze stworzona przez wybitną włoską markę z kakao Arriba wyhodowanego oczywiście w Ekwadorze!



 Przede wszystkim zadziwił mnie wygląd tabliczki. Wprawdzie podzielona była na charakterystyczne dla Domori kostki, ale pozbawione one były logo marki. Tym dziwniejsze, iż jedzona parę dni później analogiczna mleczna Domori już owe loga posiadała. A to Ci heca! To właśnie naszą Fondente Extra chciałam porównać z degustowaną poprzedniego dnia Hoja Verde 58%, wykonaną z tego samego kakao.

 Jak się pewnie domyślacie oglądając zdjęcia, na szczycie Corazón bardzo trudno było się w szczegółach skupić na cechach czekolady... Tym trudniej mi teraz wrócić do nich po czasie, podczas pisania recenzji. Najwyraźniej zapamiętałam po prostu różnice pomiędzy Domori, a o 2% bogatszą w kakao Hoja Verde. Domori była bardziej aksamitna i gęstsza, w bardziej inwazyjny sposób rozpuszczała się ustach, okazała się po prostu bardziej błoga (w końcu jedząc ją byłam siłą rzeczy bliżej nieba niż na Pasochoa ;)). Kwiatowe nuty były również bardzo wyraziste, ale mniej surowe - więcej było tu nut klasycznych, uderzających w stronę karmelu czy kawy (ale takiej słabiej prażonej). Domori wydała mi się słodsza od Hoja Verde, ale zanotowałam ową słodycz jako szlachetną, wyważoną. Słowem - wszystko to, czego mogłam spodziewać się po podobnej Domori.


Parę kadrów z drogi na Corazón...




A poniżej oczywiście Cotopaxi... Znów boski wulkan kusił niemiłosiernie swym wyglądem, prezencją przy idealnej pogodzie.



A poniżej po prawej stronie widać dwa szczyty wulkanu Iliniza - południowy i północny.


A to już sam Corazón. To stary wulkan, mocno już wyerodowany - skalisty teren znajduje się jedynie w widzianych poniżej okolicach szczytowych.


Tam gdzieś za chmurami jest Ocean Spokojny...




Na szczycie z Ukochanym...


A tu już schodzimy.



Po powrocie do Machachi oczywiście nie omieszkaliśmy udać się na kolejną włóczęgę wypełnioną odwiedzaniem lokalnych knajpek.

Skład: cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 56%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 557,5 kcal.
BTW: 6,5/39,5/46,5