środa, 27 lipca 2022
Zotter Maracuja & Paranuss biała marakujowa z nugatem z orzechów brazylijskich
poniedziałek, 22 lutego 2021
Zotter Paranuss G.Nuss ciemna 60% z orzechami brazylijskimi i praliną z orzechów brazylijskich
Pewnego grudniowego wieczoru naszła mnie przeogromna ochota na dalszą eksploracje odświeżonej kolekcji G.Nuss od Zottera. Wybór padł na wariację na temat orzechów brazylijskich, należących do ścisłej czołówki moich orzechowych ulubieńców. Składem Paranuss G.Nuss w dużej mierze jest podobna do próbowanej już wcześniej przeze mnie Haselnuss G.Nuss: tu również mamy 60% kakao, jednakże za przyprawy służą nam jedynie sól i cynamon, zaś orzechy brazylijskie stanowią 31% całości. Orzechowe szaleństwo zakupiłam w foodieshop24.pl.
Ponownie nie mogłam się nacieszyć obłędną prezencją nowych G.Nuss. Wprawdzie kawałki orzechów brazylijskich nie prezentowały się w tafli tak spektakularnie, jak całe orzechy laskowe, ale i tak ich wygląd obiecywał sporo rozkoszy dla podniebienia. Dodatkowo, ten delikatnie odznaczający się na tle całej czekolady pralinowy miąższ, który tak zachęcał do wgryzienia się... Czekolada pachniała leśnie i kasztanowo, z ciepłą nutką cynamonu.
W smaku od razu mocno do akcji wkracza jakże specyficzny orzech brazylijski. Jest tłusty, wyrazisty, z tym swoim dziwacznym posmakiem, który czasem kojarzy się ze zjełczałym masłem. Ja, jako fanatyczka orzechów brazylijskich - jestem w siódmym niebie. Pławię się w tej niczym niezmąconej, słodkiej fuzji kakao i ukochanych orzechów. Natomiast mój Mąż odebrał ją z mniejszym entuzjazmem - być może dlatego, iż jego uczucie do tych orzechów nie jest tak płomienne. Połączenie czekolady z orzechami brazylijskimi wydało mu się wręcz plastikowe i oślizgłe. Tym dziwniej, iż paradoksalnie pochłonął swoją połówkę tabliczki równie szybko, jak ja...
Cóż, G.Nuss po prostu uzależnia, niezależnie od plejady emocji, które uruchamia.
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 594 kcal.
BTW: 7,8/43/39.
poniedziałek, 4 czerwca 2018
Kacau Ecuador Aji, Pineapple & Brazilian Nut ciemna 74% z chili, ananasem i orzechami brazylijskimi
Przesiadując na Dolnym Jeziorkiem Duszatyńskim chcieliśmy dłużej napawać się magiczną aurą tego miejsca, toteż sięgnęliśmy po ostatnią z zakupionych w Sekretach Czekolady czekoladę ekwadorskiej marki Kacau. Uprzednio próbowane tabliczki od Kacau nie wywarły na mnie spektakularnego wrażenia, jednak w Aji, Pineapple & Brazilian Nut dobór dodatków był tak bardzo "mój", iż miałam prawo oczekiwać od niej nieco więcej. Klasyczna ciemna czekolada od Kacau, stworzona w 74% z ziaren Arriba wzbogacona została o orzechy brazylijskie, kawałki suszonego ananasa oraz płatki papryczek chili. Same moje ulubione składniki!
Orzechy brazylijskie zostały dość grubo pokruszone, kawałki ananasów też nie były najmniejsze - a wszystko to zostało równomiernie rozmieszczone na spodzie tabliczki. Raz po raz można było odnaleźć drobinki stanowiące zapewne płatki chili, choć po smaku przypuszczać mogę, że nieco chili zaplątało się również do wnętrza tafli. Ponownie, w smaku samej czekolady nie było nic odkrywczego - ziemia, paloność, dość znaczna goryczka, umiarkowana słodycz, klasyka niespecjalnie mnie porywająca, bez głębi aksamitu. Za to dodatki... One całkowicie odmieniły oblicze tej czekolady, dzięki czemu stała się ona bezapelacyjnie moją ulubioną Kacau. Chili nie było intensywne, lecz dawało o sobie znać. Orzechów brazylijskich nie można było pomylić z żadnymi innymi, a że bardzo je kocham - to byłam wniebowzięta chrupaniem ich kawałków. No i mój ulubiony ananas - wyrazisty, naturalny, nie tak wysuszony jak mango w Mango & Maras Salt. Po prostu rewelacja! Idealna czekolada w góry, bardzo mnie usatysfakcjonowała.
Nad Dolnym Jeziorkiem Duszatyńskim usłyszeliśmy niedźwiedzia. Niestety (albo na szczęście!) się nam nie pokazał.
Poniżej piękny przełom Oławy w okolicach Duszatyna.
I Oława z bliska, nad którą spędziliśmy nieco czasu, mocząc strudzone tygodniową wędrówką stopy. Jak przyjemnie... Do Komańczy już było tak blisko, nigdzie nie musieliśmy się spieszyć...
Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, suszone ananasy 12,24%, orzechy brazylijskie 12,24%, płatki chili 0,1%.
środa, 8 marca 2017
Zotter Brazil Nut Nougat with Jungle Pepper ciemna mleczna 60% nadziewana nugatem z orzechów brazylijskich i białą czekoladą z dzikim pieprzem
Nugat okazał się być niebywale sycący i esencjonalny. Swą strukturą był na tyle masywny, iż przypominał zwarte masło orzechowe, na dodatek idealnie dosolone. Dla mnie, fanki orzechów brazylijskiej, była to jedna z najsmaczniejszych rzeczy, jakie można sobie wyobrazić. A do tego otoczka z pysznej czekolady... Naprawdę, już sam nugat w czekoladowej polewie mógłby mi towarzyszyć na górskich wyprawach jako przesmaczny dopalacz, ale także z chęcią wracałabym do tych pyszności podczas degustacji przy kawie. Trudno mi sobie wyobrazić bardziej udany nugat z orzechów brazylijskich. To było intrygująco intensywne i naturalne, w pełni sprostało moim oczekiwaniom i wymaganiom.
Brazil Nut Nougat with Jungle Pepper jest dla mnie jedną z lepszych nowych Handscooped, niemalże wymarzoną i idealnie skrojoną pod mój gust. Zakochałam się w tej tabliczce i jestem niezwykle wdzięczna Zotterowi za stworzenie tej perełki.
sobota, 3 grudnia 2016
Zotter Mango Tango jogurtowa z mango z dyskiem z ciemnej czekolady i orzechami brazylijskimi
Bardzo wczesnym rankiem w sobotę 29 października wsiadłam z Mężem do auta i wyruszyliśmy kompletować ostatnie wyspy Beskidu Wyspowego - te, których nie zdołaliśmy zdobyć podczas wypraw wielkanocnej i majowej. Najpierw pojechaliśmy do wioski Przyszowa, nad którą króluje rozłożysta Łyżka 803 m n.p.m. Pomaszerowaliśmy na jej szczyt.
Niby taka zwykła górka, a jednak wiąże się z nią niemało tajemnic. Z historią Łyżki możecie zapoznać się tutaj. Rzeczywiście, można na jej zboczach dostrzec ślady dawnych budowli, jednak są one mocno zamazane przez czas, no i praktycznie w ogóle niezbadane...
Cała kompozycja pachnie świeżo zaparzoną kawą, a także ma w sobie wiele owocowej świeżości i aromatu pyłku ze zmielonych orzechów. Niestety czekolada dość mocno stwardniała w jesiennym chłodzie i trzeba było dość długo pracować nad nią językiem, by w pełni rozwinęła swój bukiet.
Jeśli chodzi o duży dysk, mango o dziwo wcale nie wysuwa się na pierwszy plan. Dominuje jogurtowość oraz cytrynowa kwaśność - dopiero te elementy podszyte są mango. Ogółem czekolada jest bardzo orzeźwiająca, specyficznie cytrusowa z wyraźnym jogurtowym akcentem. Była by doskonała na upał, choć przez udział mango ma w sobie też specyficzny zamulający pierwiastek.
Sposób zaprezentowania orzechów brazylijskich nieco mnie zawiódł. Tylko odrobinę odznaczał się ich charakterystyczny smak. Generalnie raczej przypominały mi cukierki "kamyki". Brakowało mi najnormalniej w świecie pokruszonych, w pełni naturalnych i nieprzerobionych orzechów brazylijskich.
Ciemna czekolada okazuje się być barrrdzo kawowa, wyraziście kwaskowa i gorzka zarazem. Jest naprawdę mocna, a przez to rewelacyjnie kontrastuje z dużym dyskiem. Za to oba dyski próbowane na raz zmieniają się nie do poznania, prezentując nam... posmak dyni. Ewidentny miąższ z dyni, bądź zupa dyniowa... Coś, co wydawało mi się na początku idealnie letnim połączeniem, wpasowało się świetnie również w jesienny klimat. Szkoda tylko tych orzechów...
Z Łyżki zeszliśmy do Przyszowy inną drogą. Jakże piękna jest jesień w Beskidach...
Stamtąd podjechaliśmy do Limanowej, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Nim jednak rozgościliśmy się na kwaterze i wyruszyliśmy na obiad, wjechaliśmy autem niemal na sam szczyt kolejnej wyspy - Paproci 643 m n.p.m. Rozciąga się z niego przepiękny, rozległy widok m.in. na Jaworz i Sałasz (nasze cele na kolejny dzień) oraz znane nam już dobrze Mogielicę, Łopień, Śnieżnicę, Ćwilin...
Miło spędziliśmy wieczór we dwoje w niestety niezbyt urodziwej Limanowej, a po północy dojechała do nas spragniona górskich wędrówek Weronika - prosto po meczu siatkówki. A tak w niedzielny poranek prezentował się widok z naszego okna...
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, suszone mango 8%, orzechy brazylijskie 6%, jogurt w proszku z mleka odtłuszczonego, lecytyna sojowa, proszek cytrynowy, sól.
czwartek, 11 lutego 2016
Zotter Verjuice Green Grapes mleczna nadziewana nugatem z orzechów brazylijskich i okruchami karmelizowanego chleba z cynamonem oraz karmelowym ganaszem z sokiem z niedojrzałych winogron, batatami i morelami
Verjuice Green Grapes to kolejna z nowych Zotter Handscooped, na którą to miałam szczególną ochotę. Dlaczego właśnie na nią? Przede wszystkim, nugat z ukochanych orzechów brazylijskich zadziałał na mnie liczym lep na muchy. Ponadto, zaciekawiła mnie obecność verjuice, bowiem nigdy dotąd nie spotkałam się z tym napojem. Gwoli wyjaśnienia, verjuice to bardzo kwaśny sok przyrządzany głównie z niedojrzałych winogron. Tego typu napoje charakterystyczne są dla kuchni francuskiej, a także perskiej i syryjskiej.
Spoglądając na zdjęcie i opis czekolady w sklepie internetowym Zottera wszystko wydaje się oczywiste. Na dole ganasz oparty na białej czekoladzie z dodatkiem soku z niedojrzałych białych winogron, u góry nugat z orzechów brazylijskich upstrzony skarmelizowanymi okruchami cynamonowego chleba - wszystko to otula mleczna czekolada o 40% zawartości kakao. Przekrojenie na pół własnej tabliczki oraz przeczytanie jej opisu wewnątrz opakowania (połączone z przestudiowaniem składu) sprawiają, że rzecz staje się o wiele bardziej skomplikowana. Ba, wgryzienie się we wszystkie warstwy czekolady na raz, a także próbowanie ich z osobna - nadal nie rozwiązuje zagadki. To co takiego naprawdę kryje w sobie Verjuice Green Grapes?
Oprócz orzechów brazylijskich, winogronowego soku i ciekawego skądinąd skarmelizowanego chlebka drożdżowego (wykonanego z: mąk żytniej i orkiszowej, smalcu i korzennych przypraw), w składzie odnajdziemy bataty, suszone morele, olejek migdałowy i proszek karmelowy. Istne szaleństwo! Na pierwszy rzut oka wzbudza to jeszcze większą ciekawość, jednakże zderzenie z rzeczywistością jest brutalne. Zaraz przekonacie się dlaczego...
Wprawdzie czekolada bardzo ładnie pachnie cynamonem i orzechami, ale węchem trudno mi było zidentyfikować, z jakimi orzechami mamy do czynienia. Po przekrojeniu tabliczki na pół, usilnie próbowałam dostrzec tak jednoznaczną granicę pomiędzy dwoma warstwami nadzienia, jak widać to na fotografii w sklepie internetowym Zottera. Masakrowałam wnętrze czekolady nożem, próbując oddzielić poszczególne składniki - sukcesu nie osiągnęłam. Poddałam się i większość swojej połowy tabliczki zjadłam bez rozdzielania jej na części.
Dobrze zrobiłam. Próbując uszeregować smaki warstwami wyczułam jedynie, że na dole zlokalizowana jest miła kwaśność, którą jednak z trudem można określić jako winogronową (posmaku tych owoców brak) i jakoś szczególnie charakterystyczną. Nugat? Owszem, w tej czekoladzie znajduje się na pewno, ale nie dałabym sobie nic uciąć za to, że jest wykonany z orzechów brazylijskich. Każdy kolejny kęs Verjuice Green Grapes był smaczny, ale.. dziwny i na pewno niezaspokajający moich oczekiwań. Batatów czy moreli zupełnie nie byłam w stanie zidentyfikować. Po co one komu w tej czekoladzie?
Łagodna mleczna czekolada tym bardziej nie pomaga w oddzieleniu od siebie smaków, które powinny być wręcz kontrastowe. Za nic nie powiedziałabym, że ta tabliczka kryje w sobie taką skomplikowaną kompozycję nadzienia. Jedyne, co naprawdę mi tutaj przypasowało, to kruszonka z chleba. Zdecydowanie wyróżniała się ona na tle dość kremowego nadzienia. Przypominała ona czekoladowe chrupki, podprażone w cukrze, twardawe i lekko przyschnięte, wspaniale doprawione cynamonem. Dla odmiany - mojemu Mężowi bardzo przeszkadzała jego konsystencja, więc dla niego już w ogóle Verjuice Green Grapes znalazła się na przegranej pozycji. Dla mnie okruchy tego chlebka to jedyny naprawdę wyrazisty element kompozycji.
Niestety, Verjuice Green Grapes jest w mojej ocenie totalnie przekombinowana. Przepiękna grafika na opakowaniu sugerowałaby naprzemienne przeplatanie się dwóch wyrazistych smaków, a tymczasem... Przesadzono z ilością składników, przez co charakterystyczne smaki poszczególnych składowych rozmywają się w jedną słodko-kremową masę z lekkim kwaśnym echem. Najbardziej zawiodło mnie zupełne pozbawienie mocy orzechów brazylijskich, które przecież znajdują się całkiem wysoko w składzie. Warstwy się mieszają, za dużo tu wszystkiego...
Eh! Chyba jeszcze nigdy degustacja nadziewanego Zottera nie była dla mnie tak irytująca... Chcę jak najszybciej zapomnieć o tej czekoladzie i liczę na to, że producent pójdzie po rozum do głowy i za jakiś czas stworzy na nowo tą tabliczkę w sposób prosty i wyrazisty - tak jak w moim wyobrażeniu... A może po prostu nie zrozumiałam co autor miał na myśli?

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, chleb (mąka żytnia, mąka orkiszowa, smalec, sól, przyprawy, drożdże), orzechy brazylijskie, verjuice - sok z niedojrzałych winogron, bataty, cukier inwertowany, olejek migdałowy, suszone morele, proszek karmelowy (odtłuszczone mleko, serwatka, cukier, masło), masło, odtłuszczone mleko w proszku, słodka serwatka w proszku, lecytyna sojowa, cynamon, sól, pełny cukier trzcinowy, wanilia, chili bird's eye.
środa, 7 listopada 2012
Heidi SummerVenture Amazon gorzka z orzechami brazylijskimi, granulkami limonki, marakui i bananów
Góry to miejsce, gdzie dieta rządzi się zupełnie innymi prawami. Długi dzień trekkingu przetrwany na bułach i batonach, aby wieczorem zjeść 2 kolacje w restauracji. Albo dużą pizzę. Albo... tabliczkę czekolady, bo jest się tak zmęczonym, że nie ma opcji, aby jeszcze gdzieś wychodzić. Tak, tabliczka z tchnieniem tropików - to dobre rozwiązanie po marszu w śniegu, mgle i wietrze. Do tego Najważniejsza Osoba obok, przytulna kołdra i gorąca herbata...
Amazon to ostatnia tabliczka z serii SummerVenture, która została nam do wypróbowania. Wiedziałam, że i tym razem Heidi zaoferuje coś przyjemnego. Czekolada po otwarciu atakuje iście tropikalnym, intensywnym zapachem owoców. Do tego mocny aromat kakao i od razu zrobiło się ciepło :). W smaku dominują limonka i marakuja, które świetnie łączą się z ciemną czekoladą. Niestety kawałki orzechów brazylijskich są bardzo małe, dlatego ich smak nie jest wyróżniający się.
Podsumowując, ta czekolada to prawdziwa owocowa bomba. Polecam wszystkim Heidi - to jeszcze mało znana w Polsce rumuńska firma, a dotąd każda wypróbowana przez nas tabliczka tej marki była świetna. Produkty Heidi znajdziecie na pewno w sieciach Alma i Tesco.
Skład: cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, kawałki orzechów brazylijskich 4%, granulki limonki 3% (sacharoza, limonka 28%), marakuja suszona i banany suszone 1% (50% marakuja, 50% banan), marakuja suszona 0,2%, lecytyna sojowa, ekstrakt waniliowy i marakui.








