Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 sierpnia 2022

Mia Cashew Ginger Spice ciemna 75% Madagaskar z masłem nerkowcowym, imbirem, cynamonem, wanilią, solą i gałką muszkatołową


Moją ostatnią Mia jadłam we wrześniu 2020 w Beskidzie Niskim. Teraz, pośród skał otaczających zamek w Szczytnej, mogłam uraczyć się jednym z nowszych dokonań tej madagaskarskiej marki, kupionym w sklepie Sekretów Czekolady. Ciekawiło mnie zestawienie dodatków: orzechy nerkowca, żelki imbirowe i do tego jeszcze plejada innych przypraw: cynamon, wanilia, sól oraz gałka muszkatołowa.

Znając już sporo dokonań Mia, tutaj masło nerkowcowe wymieszane z czekoladową masą zdaje się przede wszystkim słodko łagodzić madagaskarski bukiet, który u Mia zwykle jest typowo wyrazisty. Prócz przypraw wtłoczonych w czekoladę, mamy też imbirowe drobne żelki, nieco wchodzące w zęby, ale generalnie o przyjemnej konsystencji. Orzeźwiają i urozmaicają całość. Bez nich kompozycja mogłaby się wydawać przyciężkawa w swej bogatej korzenności, zwartości struktury, madagaskarskim bukiecie. Całość okazała się oryginalna i na pewno pociągająca dla fanów piernikowych akcentów.


Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, orzechy nerkowca 6%, pastylki imbirowe 5% (imbir, cukier, pektyna jabłkowa, kwas cytrynowy), tłuszcz kakaowy, imbir 1%, lecytyna słonecznikowa, cynamon, wanilia, sól, gałka muszkatołowa.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 480 kcal.
BTW: 9,3/31/43.

czwartek, 29 października 2020

Mia Almond & Coconut ciemna 65% Madagaskar z migdałami i kokosem

O poranku w studenckiej bazie namiotowej w Regietowie, towarzystwa dotrzymała nam ciemna czekolada Mia o 65% zawartości madagaskarskiego kakao. W wariancie Almond & Coconut, jak sama nazwa mówi, została obsypana wiórkami kokosowymi oraz migdałową kruszonką. Tabliczkę tą, jak i pozostałe, wcześniej już próbowane smakołyki od Mia, kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.

Tabliczka prezentowała się przepięknie. Zdobienia typowe dla Mia, połączone z obfitą posypką dwojakiej maści - elegancka prostota. Pachniała kwiecistą łąką, co w gruncie rzeczy mnie zdziwiło. Madagaskarskie kakao w interpretacji Mia poznałam już w kilku odsłonach i zawsze odkryję w nim coś nowego.

Choć migdały i kokos zdają się być wyrazistymi, acz dość klasycznymi dodatkami, w tej czekoladzie bardzo mało je czuć. Almond & Coconut raczej prezentuje nam po prostu pełen bukiet ziaren z Madagaskaru, a migdały i kokos niezwykle subtelnie odznaczają się daleko w tle. Aż zbyt daleko! Bo to przecież pyszne i lubiane przeze mnie dodatki, chciałabym ich zaznać odrobinę więcej. Nie ma jednak na co zbytnio narzekać - sama czekolada jest wspaniała. Nagrzana słońcem ziemia, ta niebywale kwiecista łąka, paloność kawy, kosz cytrusów ociekających własnymi sokami. Maślanka z jabłkami i żurawiną. Pełnia smaku z Czerwonej Wyspy. I tak naprawdę, gdyby nie wyczuwalna na podniebieniu struktura dodatków, mogłabym stwierdzić, iż ich posmak płynie także z bogactwa samego kakao... Zachwyt, zdziwienie i lekki zawód w jednym.

 

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, migdały 3%, kokos 2%, lecytyna słonecznikowa, sól morska.
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 560 kcal.
BTW: 8,6/37,4/44.

czwartek, 6 lutego 2020

MIA Baobab & Salted Nibs ciemna 65% Madagaskar z baobabem i solonymi nibsami kakaowymi


 Moja przygoda z madagaskarską marką Mia zaczęła się od rewelacyjnej 75% czekolady bez dodatków. Następnie eksplorowałam krok po kroku ofertę ich tabliczek 65% z dodatkami - z których najmocniej ujęła mnie ostatnio próbowana Cranberry & Hazelnut. Myślałam, że w asortymencie tej manufaktury nic mnie już wielce nie zaskoczy, więc po Baobab & Salted Nibs sięgałam przede wszystkim ze względu na zaciekawienie baobabem. Baobabu w czekoladzie zaznałam dotychczas jedynie w tłumie superfoods w Zotter Artificial Fertilizer For Spirit And Soul. Solo nie miałam okazji w ogóle go próbować, toteż nie miałam pojęcia, czego się spodziewać.

Mia Baobab & Salted Nibs to ciemna czekolada o 65% zawartości madagaskarskiego kakao, z 2% dodatkiem sproszkowanego baobabu od firmy Aduna zajmującej się afrykańskimi superowocami, posypana solonymi kakaowymi nibsami (stanowiącymi 4% całości). Tę, jak i inne czekolady marki Mia, zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.


 Zapach czekolady momentalnie przywiódł na myśl Madagaskar - na pierwszym miejscu gęsta maślanka z cytrusami, na drugim ziemiste tchnienie i plejada czerwonych owoców. Jak ja za tym tęskniłam! Apetycznie wyglądające nibsy przyciągały mnie niezmiernie, toteż prędko zatopiłam się w pierwszym kęsie. I tak... zatopiłam się tym samym w przyjemności.

Zacznijmy od nibsów. Są idealne - soczyście chrupiące, świeżutkie, bez żadnych przykrych nut. Smakowo doskonale zgrywały się z czekoladą, stanowiąc jej płynne uzupełnienie. Soli praktycznie na nich nie czuć - bez wiedzy o jej obecności zapewne bym się nie domyśliła. Całą czekoladę spowijała wszak subtelna naturalna słoność, jak w mlecznych napojach fermentowanych.


 Sama czekolada była cudownie intensywna w całej przekrojowej charakterystyce madagaskarskich ziaren - tak jak z sferze zapachu, tak i w smaku pojawiła się maślanka, grejpfruty, limonki, pomarańcze, ziemista gorąca kawa oraz bardzo, bardzo dużo dorodnych owoców żurawiny maczanych w wiśniowym syropie. Przeogromna rześkość biła od tej czekolady, potęgowana wrażeniem kąsków zielonego kwaskowatego jabłka maczanych w gorącej, lejącej się czekoladzie. Ciekawą, nową i bardzo istotną dla całości nutą były lody waniliowe obficie posypane orzechową kruszonką. Cała kompozycja była przepięknie dynamiczna i żywiołowa - a jest to coś, co w czekoladach szczególnie doceniam.

Nie wiem tylko, co tak naprawdę wnosił baobab. Według informacji w sieci, smakuje on cytrusami, a przecież samo madagaskarskie kakao cechuje się cytrusowymi akcentami. Pod kątem udziału baobabowego proszku nie jestem więc w stanie oceniać tej czekolady i w zasadzie całkowicie o tym przyciągającym uwagę dodatku zapomniałam. Baobabowa nieoczywistość jest jedyną rysą na szkle tej nieskończenie przyjemnej w odbiorze tabliczki.


Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, nibsy kakaowe 4%, baobab w proszku 2%, lecytyna słonecznikowa, sól morska <1%.
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 576 kcal.
BTW: 12,2/38,3/44,5.

sobota, 27 lipca 2019

MIA Cranberry & Hazelnut ciemna 65% Madagaskar z suszoną żurawiną, orzechami laskowymi i cynamonem


Podczas niedzielnej lipcowej wędrówki po wschodnich Karkonoszach, przemierzając czeskie lasy - ta czekolada do leśnego klimatu pasowała nam jak ulał. Kolejna próbowana przeze mnie tabliczka z dodatkami od madagaskarskiej marki Mia, zawiera ponownie 65% kakao z doliny Sambirano. Tym razem wzbogacono ją o kruszone orzechy laskowe, suszoną żurawinę oraz szczyptę cynamonu. Tak jak pozostałe czekolady od Mia, również Cranberry & Hazelnut zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.

Szczerze powiedziawszy, spodziewałam się większej mnogości dodatków, którymi posypana została czekoladowa tafla. Orzechy laskowe pokruszono dość drobno, nierównomiernie i niezbyt bogato je rozmieszczając. Owoców żurawiny natomiast znalazło się tam dosłownie kilka. Cynamon swą obecność jednoznacznie pokazał dopiero w sferze smaku.


Pomimo niedostatku dodatków (może odpowiedniejszym określeniem będzie, iż ich zawartość ledwo co zmieściła się w granicach mojej tolerancji), tę czekoladę od Mia uznaję jako wyjątkowo udaną. Madagaskarskie nuty znane już z wcześniej degustowanych propozycji tej marki również tu przedstawiły się w pełnej krasie, a orzechy wraz z żurawiną świetnie pasowały do tego bukietu. Leciutki posmak cynamonu świetnie zgrywał się z ziemistymi akcentami kakao, co w zasadzie zapamiętałam jako dominujący aspekt całości. Orzechy laskowe - świeże i chrupiące pomimo małego rozmiaru kruszonki) - uzupełniały owo wrażenie smakowitej ziemistości. Żurawina na szczęście nie została totalnie obtoczona w cukrze i oleju, przez co spokojnie mogliśmy delektować się strukturą jej suszonych owoców, a także lekko cierpkim smakiem, potęgującym wrażenie leśnego klimatu w tej czekoladzie. Jej kwaśność była miłą kontynuacją delikatnych sugestii maślanki i cytrusów.

Mia Cranberry & Hazelnut to bardzo sympatyczna czekolada, świetna do zabrania na spacer na łonie natury. Póki co, chyba najbardziej spodobała mi się spośród spróbowanych tabliczek Mia z dodatkami.

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, orzechy laskowe 10%, tłuszcz kakaowy, żurawina 6% (żurawina, cukier trzcinowy, olej słonecznikowy), lecytyna słonecznikowa, cynamon.
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 547 kcal.
BTW: 7,4/35,3/47,1.

wtorek, 11 czerwca 2019

MIA Hemp & Almond ciemna 65% Madagaskar z nasionami konopi i migdałami


 Kolejną czekoladą madagaskarskiej marki Mia, którą zabrałam ze sobą w Beskid Niski, jest Hemp & Almond. Kupiłam ją w sklepie Sekretów Czekolady przede wszystkim spoglądając z zaciekawieniem na nasiona konopi. Miałam okazję próbować ich dotąd w kilku czekoladach i zawsze przypadły mi do gustu, toteż nie widziałam żadnych przeciwwskazań, aby w przypadku propozycji od Mia miałoby być inaczej. Do degustacji zasiedliśmy na Przełęczy Beskid nad Czeremchą, podążając z Zyndranowej do Jasiela. Jak się okazało, decyzja o posileniu się czekoladą w tym miejscu była bardzo słuszna - kolejny posiłek zjedliśmy dopiero wieczorem, gdyż przez większość dnia prześladował nas ulewny deszcz, przed którym nie było gdzie się schronić.


 Hemp & Almonds zaskoczyła. Punktowo posypana dodatkami tabliczka (bardzo drobna migdałowa kruszonka plus zielonkawe konopie) pachniała... grzybami i runem leśnym. Pośród tego dominującego akcentu przebijały się charakterystyczne madagaskarskie nuty - mlecznych napojów fermentowanych, cytrusów, ziemi i czerwonych owoców - jednakże ów grzybowy aspekt wiódł prym, także w sferze smaku. Odniosłam nieodparte wrażenie, iż za ten efekt odpowiedzialne były konopie, zawsze bardziej kojarzone z sianem i orzechami - tutaj przesiąkły dziwaczną stęchlizną.

O ile dla mnie odmienność tej czekolady okazała się całkiem atrakcyjna i zjadłam swoją porcję ze smakiem (i zdziwieniem jednocześnie), tak dla mojego Męża Hemp & Almonds okazała się nieznośna. Mocne i specyficzne kakao od Mia połączone z tak dziwnie odznaczającym się dodatkiem może się nie podobać i w pełni to rozumiem. Ja potraktowałam tę czekoladę jako ciekawostkę, jednakże nie chciałabym do niej wrócić. Choćby Coconut jest dla mnie bardziej atrakcyjna, gdyż łączy przystępny dodatek z wyrazistą czekoladą.

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, migdały 6%, nasiona konopi 4%, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 558 kcal.
BTW: 9,1/37,2/43,7

niedziela, 26 maja 2019

MIA Coconut ciemna 65% Madagaskar z kokosem



 Na szlaku, gdzieś pomiędzy Rymanowem Zdrój a Iwoniczem Zdrój, sięgnęliśmy po kolejną tabliczkę madagaskarskiej marki Mia, w której asortyment zaopatrzyłam się w sklepie Sekretów Czekolady. Czysta ciemna czekolada od Mia o 75% zawartości kakao z doliny Sambirano wywarła na mnie piorunujące wrażenie. Później próbowana, 65% tabliczka ze skórką pomarańczową i olejkiem pomarańczowym okazała się przede wszystkim smakowitym połączeniem kakao z pomarańczą, sporo tracąc z wyrazistej charakterystyki madagaskarskiego kakao. Teraz miałam w swych dłoniach 65% wersję z kokosem, mając nadzieję, iż ten dodatek nie zaburzy tak znacznie odbioru bardzo bogatego smaku ziaren od Mia.

Gdy rozpakowałam czekoladę, moim oczom okazała się tafla obficie posypana drobnymi kokosowymi wiórkami, co momentalnie przypomniało mi kokosowo-sezamową Menakao (choć tam układ dodatków był jednak zgoła inny, jak się okazało gdy cofnęłam się do zdjęć z degustacji tejże czekolady). W sferze zapachu mieszał się apetyczny aromat lekko podprażonego kokosa wraz z kwaskowatymi sugestiami maślanki, drewna, gleby i cytrusów.


 Przyznam, że pod względem odbioru kakao dostałam to, czego chciałam. Kakao zaprezentowało cudowną madagaskarską moc. Było w pierwszej kolejności intensywnie kwaśno (zsiadłe mleko zatańczyło wraz z cytrynami, limonką, grejpfrutem i niedojrzałą pomarańczą), w drugiej zaś - ziemiście, kawowo, muliście, wulkanicznie. Wprawdzie odrobinkę brakowało mi tych 10% kakao, jakie podkręcały moc w czystej 75-tce, jednakże nawet tutaj udało mi się odnaleźć ów urokliwy finisz łączący maliny i chili.

Mój niedosyt w tej tabliczce dotyczył kokosa. Fakt, jestem wielką fanką kokosowych słodyczy i chętnie ujrzałabym tu grube i solidne kokosowe płaty, zamiast maleńkich wiórków. Wiem, że nie zaburzyłyby mi one odbioru samej czekolady, tak jak miało to miejsce w wersji pomarańczowej, bowiem kokos swobodnie można by było od czekolady oddzielić. Zdaję sobie sprawę, że to wyłącznie moje kokosowe widzi mi się i generalnie nie umniejsza ono mocno całokształowi, bowiem Mia Coconut wspominam bardzo miło.


Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, kokos 10%, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 569 kcal.
BTW: 7,3/38,9/43,9.

piątek, 19 kwietnia 2019

MIA Candied Orange ciemna 65% Madagaskar z kandyzowaną skórką pomarańczy i olejkiem pomarańczowym


Nieopodal Jeleniej Góry, przesiadując na skałkach z widokiem na wijącą się w dole rzekę Bóbr, postanowiliśmy posilić się czekoladą, która stanowiła dla mnie sporą zagadkę. Mia Candied Orange to dopiero moja druga tabliczka marki Mia, bazującej wyłącznie na afrykańskich surowcach. Wszystkie czekolady od Mia wykonane są z madagaskarskiego kakao od niezależnych farmerów z doliny Sambirano. Dotąd miałam przyjemność wypróbować klasyka - ciemną czystą tabliczkę o 75% zawartości masy kakaowej. Podczas kolejnych zakupów w sklepie Sekretów Czekolady skusiłam się na wersje z przeróżnymi dodatkami. Dziś opisywana Candied Orange zawiera 65% madagaskarskiego kakao. Zawiera dodatek kandyzowanej skórki pomarańczy i olejku pomarańczowego. Rozpierała mnie ciekawość, jak owe dodatki połączą się z bardzo charakterną czekoladą (bo taki pazurek pokazała mi czysta 75-tka).


 Tabliczka osypana została nieregularnie bryłkami kandyzowanej skórki pomarańczy. Choć widziałam w samej czekoladzie znów te intrygujące zielonkawe przebłyski, w aromacie specyfika samego kakao mocno wymieszała się z wonią olejku pomarańczowego.

Gładkość czekolady mieszała się z jej paradoksalną soczystą szorstkością, co czyniło jej konsystencję bardzo atrakcyjną. Niestety, mniej przyjazne były cząstki pomarańczy - choć naturalne i przyjemne w smaku, były mocno klejące i gumowate - po prostu wchodziły pomiędzy zęby.

Natomiast olejek pomarańczowy wykonał w tej czekoladzie o wiele lepszą pracę, bardzo kompleksową. Jego rześkość i aromat przeniknęły przez całą tabliczkę, sprawiając, iż była bardzo pomarańczowa, a jednocześnie naturalna. Niestety, ciemna Mia sama w sobie zdawała się mocno cytrusowa, a olejek wręcz przytłoczył ów naturalny bukiet kakao. Pomarańcza namieszała na tyle, iż jedząc czekoladę w ciemno nie potrafiłabym określić, iż kakao pochodziło z Madagaskaru. A przecież w wersji czystej dało tak niesamowity występ!


Gdybym wcześniej nie próbowała czystej ciemnej czekolady od Mia, oceniłabym Candied Orange dość wysoko. Była przyjemna, bardzo orzeźwiająca, łączyła w sobie żywiołowość dobrej czekolady z naturalnością dodatków. Tymczasem odniosłam wrażenie, iż przez te pomarańczowe wariacje coś straciłam, coś mi umknęło. Bardzo specyficzne kakao po prostu zostało przytłumione. Cóż, bywają ziarna, które najlepiej prezentują się w najbardziej klasycznych wydaniach. Nie mnie jednak, posiadam w swej kolekcji więcej tabliczek tej marki z dodatkami i nadal rozpiera mnie ciekawość, jak w innych przypadkach kakao znajdzie porozumienie z innymi smakami.

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, kandyzowana skórka pomarańczy 5% (skórka pomarańczowa, cukier, woda, glukoza, kwas cytrynowy), lecytyna słonecznikowa, olejek pomarańczowy <1%.
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 491 kcal.
BTW: 6,6/25,2/56,2

czwartek, 3 stycznia 2019

MIA ciemna 75% Madagaskar


W ramach uszczuplania najstarszych czekoladowych zapasów sięgnęliśmy w końcu po czystą ciemną czekoladę marki MIA, którą zakupiłam ponad rok temu w sklepie Sekretów Czekolady. MIA to marka tworząca ma bazie wyłącznie afrykańskich surowców, pracująca na madagaskarskim kakao uprawianym przez niezależnych farmerów w dolinie Sambirano. Madagaskarskie kakao ma zarezerwowane szczególne miejsce w moim sercu, przez swą niebywałą charakterystykę - lubię do niego wracać i odkrywać jego kolejne twarze, przedstawione przez kolejne manufaktury.

Madagaskar w wykonaniu MIA to 75-gramowa tabliczka niepodzielona na kostki, z wygrawerowanym logo marki. Kryła w sobie odcienie czerwieni oraz zieleni. O ile pierwsza barwa często spotykana jest w madagaskarskich czekoladach, to ta druga prawdziwie mnie zaskoczyła. Czekolada pachniała pikantnością i ziemią, czymś suchym i świeżym zarazem. Aromat zapowiadał niecodzienne wrażenia - spodziewałam się, że nie będzie słodko...


Miałam rację - nie było słodko. Po pierwsze, czekolada miała konsystencję dość piaskową, choć gładką zarazem. Dobrze rozpuszczała się w ustach, ale pozostawiała po sobie wrażenie drobnych miękkich kryształków. W tych kryształkach zdawała się tkwić moc smaku. Tak... Gdyż, po drugie - od samego początku uderzyła nas niebywałą kwaśnością. Była to cytryna, z wszystkimi swymi cechami - należącymi do soku, skórki, miąższu. Dalej pomyśleliśmy również o żółtym grejpfrucie, nie do końca dojrzałym, a także o pestkach winogron jedzonych wraz z mało jędrnymi owocami. Ta kwaśność była perwersyjnie przyjemna, absolutnie nie przeszkadzała, była wykwintna - choć już bardzo skrajna. Nuty maślankowe to jedynie jakieś tło - mlecznych posmaków było tu niewiele, moc kwaśności osiągała inny pułap.

Dalej uwodziła nas ziemistość. Czułam się trochę tak, jakbym zjadła z własnej twarzy maseczkę z czerwonych glinek... Czerwone, wulkaniczne gleby... Dopiero co wystudzona lawa, która miała w sobie jeszcze tchnienie piekielnego gorąca. Ten skwar przejawiał się przez iluzję pikantności. Chili i pieprz, które pojawiały się gdzieś pomiędzy kolejnymi drobinkami tej sucho-wilgotnej, zwarto-gładko-sypkiej czekolady. Paradoksalnej czekolady, w której mieszały się ekstremalne nuty - w cudownej spójności. Słodycz była tylko majaczącą w tle iluzją... Malinowym oddechem.

 

Niedawno zrobiłam kolejne zamówienie w Sekretach Czekolady. Przygarnęłam do siebie parę tabliczek od MIA, z dodatkami. W ciemno zaufałam firmie, której jeszcze przecież nie wypróbowałam przed następnym zakupem. Dziś bezapelacyjnie cieszę się, że to zrobiłam. Coś czuję, że to będzie nielada przygoda! 

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 563 kcal.
BTW: 9,8/39,4/38