Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 63% kakao. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 63% kakao. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lipca 2023

Morin Chanchamayo Basilic ciemna 63% Peru z olejkiem bazyliowym


Po wersjach laurowej, cyprysowej oraz tymiankowej z serii Senteurs De Provence od francuskiej manufaktury Morin, przyszedł czas na czekoladę z olejkiem bazyliowym. Wszystkie zastosowane w tej kolekcji olejki eteryczne pochodzą od Baume Des Anges, zaś bazą tabliczek jest 63% ciemna czekolada z peruwiańskiego kakao Chanchamayo. Wszystkie te ziołowe pyszności kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.

Basilic pachnie rozgrzanymi słońcem zaroślami, pokrzywą, ziołami, dziką łąką, cytryną. Bazę smaku stanowi tak bardzo Morinowa soczystość i strukturalność, a na niej bazylia w połączeniu z peruwiańskim kakao rozpościera przed nami całe bogactwo nasłonecznionych, zarośniętych łąk... Wszystko to otoczone jest jasną cytrusową poświatą, prowadząca dalej w stronę jałowca, imbiru, a także naparu z pokrzyw oraz nalewki sosnowej. Nie wiem, czy obok cyprysowej, to nie najbardziej rozbudzająca wyobraźnię propozycja z tej kolekcji (nie próbowałam jedynie rozmarynowej i póki co jej nie posiadam).


 Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, olejek bazyliowy.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 590 kcal.
BTW: 7,4/41,2/45.

piątek, 30 czerwca 2023

Morin Chanchamayo Thym ciemna 63% Peru z olejkiem tymiankowym


Francuska manufaktura Morin we współpracy z Baume Des Anges stworzyła kolekcję ciemnych czekolad wzbogaconych o różnorakie olejki - Senteurs De Provence. Na blogu zaprezentowałam już wersje z laurowym i cyprysowym, dziś pora na tymiankowy. Tą kupioną w sklepie Sekretów Czekolady tabliczkę stworzoną z 63% peruwiańskiego kakao Chanchamayo skosztowałam przesiadując przy Kolorowych Jeziorkach w Rudawach Janowickich. 

Miąższysta, masywna, a przy tym pełna żywiołowości czekolada - to jest właśnie cały Morin. Choć czekolada pachnie ziołowo i sam tymianek jest dość sugestywny, podczas degustacji lawiruje gdzieś pomiędzy magią samego kakao oraz stworzonymi przez niebanalne połączenie iluzjami. Nie mogę przestać myśleć o jędrnej i soczystej skórce pomarańczowej, leciutko skarmelizowanej - jakże wyraziście ją czuć, choć przecież jest tylko wrażeniem! Jest tu też sporo delikatnych biszkoptowych ciasteczek z cytrusową galaretką, ale takich bardziej wysokojakościowych, niż najpospolitsze. Cóż, Senteurs De Provence zaskakuje - jakże różnych wrażeń mogą dostarczyć ziołowe dodatki.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, olejek tymiankowy.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 566 kcal.
BTW: 7/35,8/44,6.

niedziela, 4 czerwca 2023

Morin Chanchamayo Cypres ciemna 63% Peru z olejkiem cyprysowym


Z dwa lata temu skosztowałam czekolady z olejkiem laurowym z kolekcji Senteurs De Provence od francuskiej manufaktury Morin. Po czasie, w sklepie Sekretów Czekolady, udało mi się zakupić więcej tabliczek z tej serii. Dziś przed Wami wersja z olejkiem cyprysowym, stworzonym przez Baume Des Anges. Wszystkie te prowansalskie wariacje bazują na 63% kakao Peru Chanchamayo - tym łatwiej porównywać je ze sobą.

Solidna jak zawsze tabliczka od Morin pachnie pikantnie, ziołowo, iglaście, a zarazem lekowo. Charakteryzuje ją dość płaska i pudrowa, intensywna słodycz - wszak to tylko 63% kakao. W zasadzie o samym kakao nie można wiele powiedzieć - plejadę skojarzeń wywołuje jego połączenie z niebanalnym olejkiem cyprysowym. Zdaje się być żywiczno-cytrusowe, lecz czy takim nie czyni go cyprys? Myślimy o soczystej polędwiczce wieprzowej doprawionej jałowcem, kolorowym pieprzem i żurawiną, podanym z bukietem kiełków polanych sosem balsamicznym i aromatyczną, ziołową oliwą. Dalej mamy mocno aromatyzowaną herbatę earl grey, pachnący iglasty las w słoneczny dzień, odświeżający eukaliptus. 


Wbrew pozorom, to bogactwo skojarzeń nie było przytłaczające - kompozycji smakowało się z lekkością; jej słodycz i ziołowa świeżość sprawiały całkiem prostą przyjemność, zaś typowa dla Morin konsystencja i masywność utulały. Zobaczymy, co przyniosą kolejne propozycje z serii.

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, olejek cyprysowy.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 590 kcal.
BTW: 7,4/41,2/45.

niedziela, 7 maja 2023

Morin Cote D'Ivoire Guémon ciemna 63%


Lata wstecz, spróbowałam mlecznej czekolady z francuskiej manufaktury Morin wykonanej z kakao z Wybrzeża Kości Słoniowej (region Guémon). Dziś przed Wami wersja ciemna, choć nie jakoś wielce bogata w kakao - mamy tu 63% masy kakaowej. Tabliczkę kupiłam w niezastąpionym sklepie Sekretów Czekolady.


Solidna i klasyczna 100-gramowa tafla pachniała owocowo i zarówno w konsystencji, jak i smaku, sprawiała urocze wrażenie... miękkich galaretek. Wydawało mi się, jakbym jadła jakąś podkręconą jakościowo Studentską! Oczywiście czekolada jest lita i nie ma tu żadnych dodatków, ale wyjątkowa orzeźwiająca landrynkowość, soczyście i miękko zalepiająca, tworzy nam taką radosną iluzję. Jest nieco miętowo, ale przede wszystkim słodko owocowo: truskawki, jagody, pomarańcze, jabłka; na końcu troszkę orzechów, o bardzo subtelnej paloności. To piękna prostota czekolady. Uwielbiam Morina, a tego dnia potrzebowałam dużo żywiołowej w smaku, wesołej czekolady - Cote D'Ivoire Guémon Noir trafiła w punkt!


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 581 kcal.
BTW: 7,2/41,6/39,7.

piątek, 16 grudnia 2022

Ajala Chleba ciemna 63% Tanzania z chlebem żytnim


Ajala Chleba to ciemna czekolada o 63% zawartości tanzańskiego kakao, wzbogacona o nietypowy, a jakże prosty dodatek: chleb. Chleb jest żytni, pochodzi z piekarni Chleba w Brnie. W tabliczce został umieszczony w formie suchych, drobnych okruchów - co widać zarówno z wierzchu tafli, jak i w jej przekroju. Asortyment czeskiej manufaktury Ajala mogę eksplorować dzięki sklepowi Sekretów Czekolady.


Czekolada pachnie wyraziście kwasem chlebowym, a także czymś nieco maślankowym i owocowym (brzoskwinie, słodkie cytrusy). Miękkość ściera się z mnóstwem chrupkich cząstek przypominających roztarte grzanki. Warunkują one kwaskowatość niczym w skórce chleba, która jest przyjemnie rześka i świeża w tym wydaniu - bezsprzecznie chlebowa w swym wyrazie. Zbożowy posmak towarzyszy nieustannie i pozostawia posmak za sobą, ale oprócz tego popis próbuje dać kakao. Ze spodu wyłaniają się mandarynki i nektarynki, z czasem przemieniając się w coś o iluzji musującej - ewidentnie... prosecco!

To był naprawdę ciekawy i udany czekoladowy eksperyment - trudno mi zestawić tę tabliczkę z czymkolwiek innym.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, suszony chleb żytni, drożdże spożywcze, kminek.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 45 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 552 kcal.
BTW: 7,88/36,4/47,39.

środa, 30 listopada 2022

Ajala Whisky ciemna 63% Haiti z whisky


Po czeskiej Ajali z winem, przyszedł czas na coś jeszcze mocniejszego, a mianowicie ciemną czekoladę wykonaną z 64% kakao z Haiti, wzbogaconą o whisky. Dokładniej: manufaktura użyła Laphroaig Islay Single Malt Scotch Whisky. Asortyment marki Ajala odkrywam dzięki ukochanemu sklepowi Sekretów Czekolady.

Dotychczas próbowane przeze mnie czekolady z whisky cechowały się ogromną różnorodnością bukietów. Czasem nuty wędzono-alkoholowe były silne, czasem samo kakao też grało dużą rolę - wiele opcji. Dzieło Ajali od pierwszego kontaktu ogłusza niczym obuchem - pachnie bardzo silnie wędzonką. Momentalnie przenosimy się do drewnianego schroniska, gdzie przy palenisku raczymy się gulaszem, wędzonym piwem (a także marcowym), gdzieś też wędzi się mięso. Jest moc...


Czekolada jest wręcz piołunowo gorzka. Rozwija jednorodne skojarzenia: słonina, gulasz, oczywiście whisky, imperialny wędzony stout, asfalt, torf, spalenizna, wędzonka, dogasające ognisko. Dobrze, iż jej konsystencja jest gładka, stopniowo rozlewająca się jako śmietankowa - to nieco łagodzi kompozycję, gdyż generalnie jest ona skrajna, jednokierunkowa. Trudno przyznać, co wnosi tutaj kakao z Haiti. Jakieś owoce nieśmiało próbują się przebić z czasem (truskawki?), lecz rozstają wyśmiane. Ajala Whisky to tabliczka nie dla każdego. Alkoholowy posmak jest ostry, a prócz tego wręcz dajemy się uwędzić. Odważne wykonanie!


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, Laphroaig Islay Single Malt Scotch Whisky.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 45 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 552 kcal.
BTW: 7,88/36,4/47,39.

wtorek, 12 października 2021

Morin Chanchamayo Laurier ciemna 63% Peru z olejkiem laurowym


Dawno temu doświadczyłam czystej single-origin z peruwiańskiej prowincji Chamchamayo, które wydostała się spod skrzydeł francuskiej manufaktury Morin. Jak pisałam w tamtej recenzji, "Chanchamayo to peruwiańska prowincja o powierzchni niemal pięciu tysięcy kilometrów kwadratowych, obfita w kakaowe skarby hodowane pod szyldem kooperatywy Chanchamayo." Teraz miałam w rękach czekoladę o 63% zawartości kakao z tamtego regionu, wzbogaconą o niebanalny dodatek - olejek laurowy. Kupiłam ją w sklepie Sekretów Czekolady.


Przyszło mi ją degustować w niemiłosierny czerwcowy upał, podczas którego procesy myślowe zdecydowanie spowolniły. Zapamiętałam, że ów olejek laurowy, co do którego odbioru żywiłam obawy - nadał kompozycji dużej ziołowej świeżości, przez co w uprzykrzających się warunkach pogodowych czerpałam z degustacji większą radość. Sama czekolada zdawała się lekko ziemista, może rzeczywiście także malinowo-śmietankowa, jak opisałam ją niegdyś. Tu, siłą rzeczy, wyrazisty wpływ olejku z liści laurowych przyćmił same kakao, wywrócił je na bardzo odświeżającą stronę, bez nuty przytłaczającej ziołowości - co było cenne. Choć laurowy smak kojarzy się mięsnie, tu była to naprawdę lekka marynata do czekolady. To fajny eksperyment zafundowany przez Morin. Marka posiada bogatszą kolekcję tabliczek z olejkami ziołowymi i mam nadzieję, że uda mi się kiedyś wypróbować resztę.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, olejek laurowy.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 590 kcal.
BTW: 7,4/41,2/45.

piątek, 23 kwietnia 2021

Ajala Pistacie A Malina ciemna 63% Dominikana i Nikaragua z pistacjami i malinami

 
Po kolejną propozycję od czeskiej manufaktury Ajala sięgnęłam potrzebując czekolady mało skomplikowanej, aczkolwiek w miarę wytrawnej. Umiarkowana, bo 63-procentowa zawartość blendu kakao z Dominikany i Nikaragui, wzbogacona o maliny i pistacje, zdawała się być świetną odpowiedzią na moją zachciankę. Kupiona w sklepie Sekretów Czekolady tabliczka, jak to u Ajali bywa, urzekła mnie zdobieniami charakterystycznymi dla marki. Od spodu tafla czekolady obficie została posypana dość grubo kruszonymi kawałkami pistacji. Po malinach nie było śladu - po zliofilizowaniu zmielono je na pył i wmieszano w jednolitą masę z czekoladą.

 
Wąchając tabliczkę raczymy się miksem malin i orzechów położonym na subtelnie kakaowej bazie. Sama czekolada smakuje przede wszystkim jak delikatna pianka malinowa. Wraz z kakao, tworzy to iluzję czegoś jogurtowego, przyjemnie kwaskowatego, roślinnego i deserowego zarazem. Było soczyście, a jednocześnie spokojnie. Ciekawe wrażenie - z jednej strony czekoladę można nazwać wręcz malinową, z drugiej strony nadal mamy poczucie tych 63% kakao. Owoce i kakao równoważą się.

Pistacje okazały się zaskakująco miękkie, jakby zostały uprzednio namoczone. Nawet nie można ich w żaden sposób nazwać chrupiącymi, choć na szczęście nie sprawiają też wrażenia starości bądź niedojrzałości. Jak wszystko w tej kompozycji, również one są nienachalne w smaku, choć niosą ze sobą specyficzne, pistacjowe zwieńczenie. W połączeniu z tą całą malinowo-jogurtową miękką pierzynką, wypadają przyjemnie.

Niby nic wielkiego, ale to charakterystyczne połączenie trzech subtelności mocno zapadło mi w pamięć.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, liofilizowane maliny, pistacje.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 45 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 583 kcal.
BTW: 9/40,1/46,5.

piątek, 12 czerwca 2020

Menakao Cashew & Sea Salt ciemna 63% z orzechami nerkowca i solą morską


 Zatęskniłam za Menakao. Minęło już parę lat od czasu, gdy ostatni raz próbowałam czekolad tej madagaskarskiej manufaktury. Mam do niej szczególny sentyment, gdyż marka ta była jedną z pierwszych, jaką eksplorowałam zaczynając przygodę z Prawdziwą Czekoladą. Wprawdzie później, zdarzało mi się na Menakao zawieść, nie mniej specjalnie miejsce w serduszku nadal pozostało.

Jakiś czas temu w sklepie Sekretów Czekolady pojawiły się najnowsze propozycje od Menakao i oczywiście nie omieszkałam się ich zakupić. Dziś pragnę Wam zaprezentować ciemną czekoladę o 63% zawartości kakao pochodzącego z doliny rzeki Sambirano, wzbogaconą o orzechy nerkowca i sól morską.


 Gdy rozpakowałam tabliczkę, parsknęłam śmiechem na widok skąpo rozsianych na jej spodzie kawałków orzechów nerkowca. Spodziewałam się, iż obfitość i forma nerkowców będą choćby takie, jak zostało to rozwiązane na przykład z orzechami laskowymi w Fudgy & Smooth. Soli też pożałowano, przynajmniej tej widocznej gołym okiem.

Na szczęście czekolada już samym swym zapachem wynagradzała niedociągnięcia, urzekając wonią skorupek orzechów, wulkanicznej ziemi, korka od wina, kefiru z owocami żurawiny. Aromat dawał nadzieję na to, iż Menakao pokaże wszystko, co najlepsze w madagaskarskich ziarnach.


 Pierwsze skojarzenie smakowe okazało się zaskakujące, a mianowicie były to... pieczone ziemniaki podane z solą i kefirem! Po chwili jednak zanurzyłam się w bardziej standardowych akcentach typowych dla tego kakao, co ważne - kryjących się w miękkiej i soczystej konsystencji. Tak, struktura czekolady była bardzo wciągająca i już zapomniałam o tym, że Menakao w zasadzie zawsze było właśnie takie.

Poza pierwszym wrażeniem słoności, później nie odczuwamy soli już mocno - zdaje się ona zlewać z charakterem kakao. Mamy więc kontynuację tej ciekawej "korkowości",  cierpkie i zarazem soczyste wino (bardziej półwytrawne i wytrawne), liczne nuty ziemiste - wyjątkowo kusząco przeplatające się z korkiem i winem. Pojawiły się oczywiście oczekiwane w madagaskarskich ziarnach cytrusy, tu wyjątkowo delikatne. Podniebienie pieścił kefir, przełamany rozsądnie posłodzoną żurawiną. Nerkowce, będąca same w sobie tak pysznymi orzechami, starały się uświetnić kompozycję i każde ich przeplatanie się ze smakiem czekolady odczuwałam jako dodatkową przyjemność. Niestety, miłosne uściski nerkowców i czekolady stanowiły tu jedynie krótkie, ulotne chwile.


 Degustacja rozbudziła sentymenty, przepełniła mnie ciepłem, wywołała szczery uśmiech - choć przecież nie wszystko zagrało tu idealnie, to jednak powrót do Menakao należy zaliczyć do udanych.

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa, sól morska.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 597,5 kcal.
BTW: 11,6/41,82/44,28.

wtorek, 10 grudnia 2019

Amedei ciemna 63% z migdałami


Ciemną Amedei z migdałami kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady ze specjalną myślą o zabraniu jej na górski jesienny szlak. Domyślałam się, iż podczas domowej degustacji nie zaoferuje mi wiele, tymczasem w górach naładowana migdałami czekolada zawsze się przyda. To 63% blend różnych rodzajów ziaren, wzbogacony o 15% sycylijskich migdałów z regionu Avola.


Pokryta lekkim nalotem tabliczka łamała się z lekkością i specyficznym bezowym chrzęstem, co od razu przypomniało mi o legendarnej bezowości czekolad od Amedei. Niestety, sama czekolada wydawała się nam po prostu niesmaczna. Migdały w niej umieszczone rozdrobiono do formy grubej kruszonki przyjemnie chrupały, ale w dziwny sposób komponowały się smakowo z samą czekoladą. Odnosiłam wrażenie, iż już nieco zestarzałe migdały zanurzono w jakimś alkoholowym trunku o migdałowym aromacie, a cała czekolada nimi przesiąknęła.


Kompozycja smakowa tej czekolady była doprawdy dziwaczna. Strasznie dużo mokrego kartonu, nadpleśniałego drewna, suchych łodyg i właśnie jakiejś podejrzanej migdałowości. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, iż natrafienie na w pełni odpowiadającą mi czekoladę od Amedei jest niczym wygrana na loterii. Tak pięknych słów w opisach swych produktów używa ta toskańska marka i takim prestiżem się szczyci... niestety, bardzo rzadko do mnie przemawia swą twórczością.

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, migdały.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 545 kcal.
BTW: 9,6/35/48.

wtorek, 22 października 2019

Morin Perou Absolu ciemna 63%


Francuską markę Morin darzę szczególnym sentymentem - przede wszystkim ze względu na to, iż to od spotkania degustacyjnego z czekoladami Morin rozpoczęłam na dobre przygodę z Prawdziwą Czekoladą. Prowadziłam już wtedy bloga, ale owa poznańska degustacja stanowiła dla mnie pewien przełom. Do dziś lubię od czasu do czasu raczyć się tabliczkami od Morin, solidnymi 100-gramowymi przysmakami - zawsze różniącymi się od siebie w zależności od pochodzenia kakao, ale posiadającymi pewną charakterystyczną dla marki bazę (szczególnie jeśli chodzi o konsystencję).

Limitowaną edycję Perou Absolu 63% zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady. Tabliczkę tę wyróżnia fakt, iż wszystkie trzy surowce wchodzące w jej skład - ziarna kakao, cukier trzcinowy i tłuszcz kakaowy - pochodzą z Peru. O ile z cukrem rzecz nie jest zazwyczaj tak oczywista, tak z tłuszczem kakaowym, no cóż... niestety nie zawsze czekolady składają się z miazgi i masła tego samego pochodzenia, co moim zdaniem wprowadza pewien chaos. Wszak pochodzenie masła kakaowego nie jest obojętne dla smaku całej kompozycji. Kakao to kakao! Skoro dana tabliczka mianowana została peruwiańską single-origin, to dlaczego masło kakaowe w niej zawarte miałoby pochodzić z innego kraju?



Przyjemnie było znów poczuć w dłoniach masywną, słuszną tabliczkę od Morin. Pachniała przede wszystkim kwiatowo, z apetyczną nutą pieczonego banana. Konsystencja była gęsta i oblepiająca, z iluzją pewnej grudkowatości, co nieco przypominało kleik ryżowy - to takie typowe dla Morina i w jego wykonaniu naprawdę to lubię. W smaku również pojawiły się pieczone banany, oblane jakimś kwiatowym syropem. Ów aromat przywodził też na myśl słodkie i mocne czerwone wino. Generalnie słodycz tej niezbyt obfitej w kakao czekolady była wyrazista, kojarzyła się z brownie. Im dalej w las, tym jej nektarowa kwiatowość przechodziła w nieco dziki smak, uderzający w klimaty ziemiste i surowego ziarna kakao. Absolu syciła, naprawdę syciła swoją słodyczą, a owa typowo morinowa konsystencja wciągała - toteż tabliczka znikała bez problemu, lekko.

Próbowałam już peru peruwiańskich czekolad od Morina: Rio Ene, Piura Lait, Pablino, Piura. Wszystkie były inne, wciągające na swój indywidualny sposób - cóż, przecież takie właśnie jest samo Peru!


Skład: ziarna kakao z Peru, cukier trzcinowy z Peru, tłuszcz kakaowy z Peru.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 581 kcal.
BTW: 7,2/41,6/39,7.

niedziela, 29 września 2019

Michel Cluizel Noir 63% Ecorces D'Orange ciemna ze skórką pomarańczy


Michel Cluizel Noir 63% Ecorces D'Orange to czekolada, która uświetniła nasz dzień wypoczynku w mieście Huaraz. Ów dzień miał stanowić regenerację przed kolejnym górskim wypadem, tymczasem oczywiście oprócz wciskania w siebie możliwie dużej ilości płynów i jedzenia spędziliśmy czas na pieszym zwiedzaniu miasta. Spacer zajął nam dobrych kilka godzin, podczas których odwiedziliśmy oczywiście także miejsca rzadziej odwiedzane przez turystów jak lokalne targi produktów spożywczych (ja uwielbiam takie miejsca, szczególnie w Ameryce Łacińskiej!). Choć czułam jeszcze spore zmęczenie po Tocllaraju, nie mogłam sobie odmówić wędrówki huaraskimi uliczkami. Czekolada od Michel Cluizel, kupiona oczywiście w sklepie Sekretów Czekolady, doskonale spisała się i wzmocniła nas podczas odpoczynku nad rzeką Quilcay.


Wcześniej, podczas zwiedzania Limy, posililiśmy się Michel Cluizel Grand Noir 85%, którą do dziś bardzo dobrze wspominam. Wersja ze skórką pomarańczową okazała się łagodniejszą wersją poprzedniczki, gdyż równie żywe nuty w niej odnalazłam - tu dodatkowo rozjaśnione i bardziej słodkie. Kawałki kandyzowanej skórki pomarańczy były dość liczne, lecz nie na tyle, by przeszkadzały w swobodnym rozpuszczaniu się w ustach smacznej czekolady. Były przy tym miękkie i jędrne, co oczywiście należy potraktować jako olbrzymi plus. Inaczej niż w przypadku MIA Candied Orange, tutaj pomarańcza nie zdominowała całości i stanowiła przyjemny, łagodnie przełamujący czekoladę dodatek.

Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, kandyzowana skórka pomarańczy 22%, wanilia burbońska.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 100 g.

niedziela, 16 września 2018

Morin Jamaique Marvia ciemna 63%


Jamaique Marvia Noir 63% to kolejna single-origin z francuskiej manufaktury Morin, którą zakupiłam poprzez sklep Sekretów Czekolady, a tym samym dopiero druga czekolada wykonana z jamajskiego kakao, jaką dane mi było próbować. Pierwsza w nich, wykonana przez włoskie Amedei - Cru Jamaica 70% - bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Przy całych mych mieszanych uczuciach wobec Amedei, Jamaica stała się jedną z mych ulubionych tabliczek tej marki. Teraz miałam wypróbować interpretację tego kakao wykonaną przez o wiele mocniej docenianą przeze mnie czekoladziarnię Morin.

Jamaique Marvia od Morina niestety cechowała się o 7% mniejszą zawartością kakao w porównaniu do Amedei. Według producenta, czekolada prezentuje paletę nut żółtych owoców, ściółki leśnej oraz wanilii. Całkiem pasowałoby to do mojej recenzji Amedei Jamaica.


Jamajskiego Morina zabrałam w piękne, wymarzone miejsce... Niestety wniesienie go tam okupione zostało faktem, iż tabliczka nieco "zmarzła". W ustach musiałam dać jej więcej czasu na ukazanie bukietu smaków, ale warto było czekać... Po pierwsze odwdzięczyła się lubianą przeze mnie strukturą charakterystyczną dla czekolad Morin - kakaowo masywną, ale przy tym mającą w sobie dozę wyrafinowanej delikatności. Dalej ukazała się nam intensywna słodycz dojrzałych żółtych śliwek, wymieszana z jasnymi winogronami, morelami i odrobiną mango. Nuta mango uderzała już bardziej w leśno-drewniane klimaty, dzięki czemu już na samym początku degustacji zachwyciłam się jednoznacznością jamajskiego kakao.


Odnalezione na Chocolate Codex porównanie Amedei Jamaica do wylizanego do cna drewnianego patyczka po lodach waniliowych tu pasowało równie trafnie. Drzewne subtelne nuty, ciepłe i przyjemne - mieszały się ze słodką przyprawowością wanilii oraz feerią wybitnie żółtych owoców (w tle jagody i czerwone porzeczki, ale to jedynie urozmaicające wstawki). Nie ma się dziwić, że podczas degustacji na Roche Ecrit chmury rozstąpiły się i ukazał się nam upragniony widok na cyrk Salazie. Po prostu atmosfera stała się przytulna. Choć jamajskie Morin i Amedei prezentują bardzo zbieżne nuty smakowe, Morin pozbawiony wkurzającej bezowości wygrywa batalię - swą strukturą.

Jeśli będę mieć okazję wypróbować jakiejś trzeciej czekolady z jamajskiego kakao, na pewno się skuszę. Z chęcią przekonam się, czy jamajskie ziarna są rzeczywiście tak urokliwie monolityczne w smaku.





Reunion - nasze wielkie marzenie od lat. Kiedyś zobaczyliśmy w internecie zdjęcie rajskich strzelistych szczytów zatopionych w zieleni, tryskających wodospadami - dopiero wtedy dowiedzieliśmy się tego egzotycznego skrawka terenu Unii Europejskiej. Reunion jest bowiem terytorium francuskim, będąc jednocześnie wyspą na Oceanie Indyjskim, położoną między Madagaskarem a Mauritius.

Od dawna planowaliśmy przejść kiedyś wyspę w poprzek, z północy na południe, wyznaczonym szlakiem GR R2. Problemem były paskudnie drogie bilety lotnicze. W końcu udało nam się upolować atrakcyjną promocję - wprawdzie z kilkoma utrudnieniami podczas podróży (zmiana lotniska w Paryżu podczas przesiadki, podroż tylko z bagażem podręcznym), ale kupiliśmy je niemalże w ciemno, na miesiąc przed wylotem.

Tak to znaleźliśmy się w Saint Denis - największym mieście Reunion. Pierwszy dzień na wyspie spędziliśmy odpoczywając właśnie tam. Ruszyliśmy też do Decathlonu w Saint Suzanne celem zaopatrzenia się w resztę podstawowego sprzętu (namiot, palnik gazowy, kartusze), którego nie mogliśmy przewieźć w bagażu podręcznym.



A następnego dnia, to jest w piątek 31 sierpnia, od rana ruszyliśmy na GR R2, zaczynając w dzielnicy Saint Denis La Providence. 



Ocean, miasto i... dżungla.








Pierwszy nocleg w terenie spędziliśmy nieopodal schroniska Roche Ecrite. Przydał się namiot - całe schronisko było wynajęte przez myśliwych z psami.



1 września rano ruszyliśmy na szczyt Roche Ecrite 2276 m n.p.m.  i to właśnie na nim zjedliśmy dziś opisywaną czekoladę. Nim doszliśmy na szczyt trochę się zagubiliśmy i w międzyczasie wraz ze zdobywaniem wysokości popsuła się pogoda...





Wystarczyło chwilę poczekać podjadając Morin Jamaique Marvia, by ze szczytu ukazała nam się przepaść, mająca na swym dnie spektakularny cyrk Salazie...



 Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 581 kcal.
BTW: 7,2/41,6/39,7.