Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SuroVital. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SuroVital. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 maja 2017

Surovital biała 36% z wiśnami


 Kupując masło orzechowe w ekologicznym sklepie, w którym uprzednio nabyłam białą Surovital z pistacjami i solą, ku mojemu zdziwieniu zastałam jeszcze jedną nową tabliczkę tego polskiego producenta surowych czekolad. Biała z wiśniami to kolejna innowacyjna propozycja na rynku czekolad. Zadziwił mnie fakt, że Surovital ostatnimi czasy tak mocno poszedł w stronę eksperymentów z czekoladami o niższej zawartości kakao (tudzież z udziałem samego tłuszczu kakaowego). Ponieważ poprzednie nowości przypadły mi do gustu, bez wahania wrzuciłam wiśniową panienkę do koszyka.

Co ciekawe, ta biała czekolada różni się od wersji z pistacjami obecnością mleka kokosowego (na opakowaniu wiśniowej nie zaznaczono także, iż masło kakaowe w niej zawarte pochodzi z tłoczenia na zimno, co poddaje w pewną wątpliwość jej surowość... A może to tylko przeoczenie producenta?). Wegańska biała tabliczka słodzona cukrem z kwiatu palmy kokosowej, w której mleko zastąpione zostało nie tylko migdałami, ale i kokosem - to brzmiało ciekawie i na dodatek budziło skojarzenia z boską kokosową 45-tką. Z podekscytowaniem otwierałam wiśniową Surovital na szczycie Łopiennika i gdy tylko zaciągnęłam się zapachem wiedziałam, że bolesne będzie podzielenie 50-gramowego maleństwa między trzy osoby.


 Czekolada pachniała cudownie - dobrą białą czekoladą przyprawioną wanilią oraz mieszaniną kokosa, migdałów i rześkich wiśni. Idealnie, po prostu idealnie gładko rozpuszczała się w ustach, pozostawiając w nich uroczo słodki kokosowo-migdałowy posmak, oryginalny i wciągający. W tej czekoladzie w połowie drogi spotkają się biała z pistacjami i solą oraz kokosowa 45%. Wprawdzie brak tu udziału ziaren kakao jak w tej drugiej, jednak kokos niesamowicie wzbogaca surową białą czekoladę. Wiśniowa tabliczka miała coś, czego zabrakło w pistacjowej - tu smak nie uciekał w siną dal po aksamitnym rozpuszczeniu się, lecz nadal pieścił podniebienie. Nie obraziłabym, gdyby Surovital zmodyfikował swą pistacjową tabliczkę dodając do niej mleko kokosowe.

Suszone wiśnie przełamywały rozkoszną słodycz i gładkość. Były cudnie cierpko-kwaśne, z naturalną dozą słodyczy. Kocham wiśnie, a w tej kompozycji odnalazły się doskonale. Huh, muszę sprawić sobie jeszcze jedną wiśniową Surovital i pozostać z nią tym razem sam na sam... Takie niekonwencjonalne białe czekolady to ja rozumiem!


 2 maja główną atrakcją naszego zejścia z Jawornego do wsi Jabłonki była obserwacja pracy najprawdziwszej wypalarni węgla drzewnego. Zastanie tak klimatycznego miejsca pośrodku pustkowia nie lada nas zaskoczyło, aż nie pomyśleliśmy o zrobieniu zdjęć...


 Dalsza droga przez Woronikówkę, Berdo i Durną na Łopiennik była mocno zalesiona i rozkosznie pusta, niestety w kontemplowaniu ciszy lasu przeszkodził nam deszcz, przez co z tego dnia nie mamy wielu zdjęć. Rozpogodziło się dopiero przy zejściu z Łopennika do Dołżycy. W Dołżycy znajduje się pijalnia regionalnych nalewek i absyntu. My musieliśmy po kolacji w Szynku na Zamościu w Cisnej wsiąść do samochodu, lecz kiedyś na pewno zawitamy w nietypowej pijalni na dłużej...

  
Skład: cukier z kwiatu palmy kokosowej, tłuszcz kakaowy, migdały, wiśnie 7%, sproszkowane mleczko kokosowe, wanilia burbońska.
Masa kakaowa min. 36%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 624 kcal.
BTW: 6/48/41

czwartek, 13 kwietnia 2017

Surovital biała surowa 36% z pistacjami i solą himalajską


Rzadko zdarza się, że zjadam czekoladę praktycznie nazajutrz po jej kupnie. Dziś opisywaną tabliczkę trudno było jednak uchronić przed apetytem mojego Męża i choć planowałam zabrać ją w góry, posłużyła nam jako uzupełnienie energii po kolejnym niedzielnym trekkingu w Wielkopolskim Parku Narodowym. Po spektakularnej kokosowej Surovital polowałam na kolejną nowość z asortymentu naszych rodaków, aż w końcu dorwałam ją w jednym z poznańskich sklepów z żywnością ekologiczną.

Surovital stawia na pomysłowość, co bardzo się ceni - tym razem zaproponował nam białą czekoladę o aż 36% zawartości masła kakaowego, które można uznać za surowe, bowiem powstało wskutek procesu tłoczenia na zimno. Słodzikiem tradycyjnie stał się cukier z kwiatów palmy kokosowej. Jako dodatki wybrano pistacje i sól himalajską, zaś zamiennikiem mleka stały się sproszkowane migdały. Choć mój Mąż nie przepada za pistacjami, i tak nowość od Surovital bardzo go kusiła. Mnie zresztą też, choć wątpiłam, że przypadnie mi do gustu tak bardzo, jak ostatnio próbowana kokosowa koleżanka.



Czekoladzie nie można odmówić urody. Posiada piękną, karmelową barwę, a zgrabne pistacje stanowią oryginalną ozdobę. Grubiutka tabliczka sprawia wrażenie, jakby zaraz miała rozpuścić się w palcach - od pierwszego kontaktu wiemy, że będziemy obcować z czymś wyjątkowo gładkim. Zapach czekolady jest subtelny, odrobinę karmelowy, z nutą kokosa i wanilii. 


 

Biała panienka w istocie jest bardzo tłuściutka, w buzi rozpuszcza się łatwo i aksamitnie. Jest umiarkowanie słodka, w sposób specyficzny dla cukru kokosowego - słodycz ta niesie ze sobą urokliwą nektarową nutę. Podczas rozpuszczania w ustach raz po raz odczuwałam lekką słoność, ale była ona naprawdę nikła, delikatna. Myślę, że nie powinni mieć z nią problemów antyfani soli w słodyczach - bardziej przyćmiewa ją wanilia. Pojawia się również przyjemny migdałowy posmak, kojarzący się z nugatami Zottera.

Pistacji moim zdaniem sypnięto w sam raz, by stanowiły istotny dodatek, a jednocześnie nie zdominowały kompozycji. Widać, że nie są to przypadkowe egzemplarze - wszystkie smakowały świeżo, bardzo dobrze. Osobiście wolałabym, żeby zostały podprażone i posolone - wtedy czekolada nabrałaby pazura, ale wiem, że niekoniecznie byłoby to zamysłem marki lansującej "ekstremalnie naturalną" żywność. 


 

Generalnie czekolada bardzo mi smakowała - to oryginalny, ciekawy produkt. Jednakże niezaprzeczalną wadą jej jest... zupełny brak finiszu. Pozostawia po sobie jedynie delikatny posmak migdałów i pistacji, no i może lekką aksamitną tłustość - ale po paru minutach nie czułam już w ustach żadnego wyraźnego śladu po zjedzeniu czekolady. No cóż, przynajmniej bez przeszkód mogłam konsumować ją w towarzystwie prawdziwej kolumbijskiej kawy - nie ingerowała w jej wyrazisty bukiet. Mimo wszystko składam na ręce Surovital gratulacje za koncepcję i stworzenie całkiem fajnego produktu, nawet pomimo tego, iż biały wynalazek nawet nie dorasta do pięt genialnej surowej kokosowej.


Skład: cukier z kwiatu palmy kokosowej, tłuszcz kakaowy, migdały, pistacje 16%, sól himalajska <1%, wanilia burbońska.
Masa kakaowa min. 36%.
Wartość energetyczna w 100 g: 611 kcal.
BTW: 8/46/41

piątek, 10 marca 2017

Surovital surowa 45% kokosowa


Gdy podczas zakupów w pobliskim Carrefourze ujrzałam jedną z nowszych propozycji od rodzimego Surovital, od razu postanowiłam ją zakupić. Wiedziałam też, że jej przeznaczenie spełni się w górach. Zdawała się być idealnym dopalaczem, poza tym zawsze uważałam produkty Surovital jako bardzo smaczną i zdrową bombę wartości i energii. Surovital surową kokosową zjedliśmy drugiego dnia naszego walentynkowego wyjazdu w Karkonosze, delektując się widokiem spod schroniska Pod Łabskim Szczytem.

Dziś opisywana tabliczka jest naprawdę wyjątkowa. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim. Choć można by było zasugerować się, iż jest to czekolada biała - to nieprawda. Czekolada w 45% składa się z masy kakaowej, z czego większość to wprawdzie tłuszcz kakaowy, ale istotnym elementem są również nieprażone ziarna kakao (peruwiańskiego, o ile nic się nie zmieniło w polityce firmy). Na pierwszym miejscu w składzie mamy słodzik, ale nie byle jaki. Producent zdecydował się jak zwykle na cukier z kwiatu palmy kokosowej - jedno ze zdrowszych słodzideł, który stał się jednym ze znaków rozpoznawczych naszej polskiej marki Surovital. Prócz tego w składzie odnajdziemy również sproszkowane mleko kokosowe (10% całości) oraz wanilię burbońską. Bardzo oryginalny i rzeczywiście bardzo kokosowy skład. Na tyle oryginalny, że zupełnie nie wiedziałam, czego mam się po tej tabliczce spodziewać.



Po rozpakowaniu tabliczka niestety od razu złamała mi się w dłoniach, przez co nie zrobiłam jej zdjęcia w całości. Charakteryzowała się przepiękną barwą, jasnobrązową, ciepłą, jakby miodową. Pachniała niezwykle apetycznie - w aromacie pojawił się również miód, ale przede wszystkim uwodzicielski kokos. Do tego nozdrza przeszywał charakterystyczny, dziko-ziołowy zapach surowego ziarna kakao, który od razu przywiódł mi na myśl meksykańskie tabliczki Maria Tepoztlan.

Czekolada łamała się z dźwięcznym trzaskiem, a kostka położna na języku rozpuszczała się powoli, lecz bardzo przyjemnie - dając poczucie pełni, sytości, esencjonalności. Nie można tej czekoladzie odmówić słodyczy. Jest ona na dość wysokim poziomie, ale to doprawdy wyjątkowo oryginalna, smakowita słodycz. Nuty karmelowo-miodowe przeplatają się z wyrazistym kokosowym smakiem, bez śladu żadnych denerwujących wiórków kokosowych - po prostu w taflę zostało wtopione mleko kokosowe, przez co czekolada została wzbogacona w autentyczny kokosowy smak bez uszczerbku na jej gładkości.

Po raz kolejny przewijał się miód, połączony z intrygującymi ziołowo-goryczkowymi akcentami, połączonymi z rześką, przełamującą kwaśnością - to ewidentna zasługa surowego ziarna kakao. Cała kompozycja dzięki kilku tak silnym składowym to spójna, charakterna i zaskakująca czekolada. Gdy dodamy do tego dopełniającą dzieła prawdziwą wanilię - otrzymujemy naprawdę dobrą czekoladę. Cieszę się, że mogę w każdej chwili zakupić ją w nieodległym markecie. Z chęcią bym do niej wróciła przy kolejnych górskich okazjach. Bardzo mnie zaskoczyła - nie spodziewałam się czegoś tak głębokiego, złożonego i dopasowanego zarazem.



Cofnijmy się na chwilę do pierwszego dnia naszego walentynkowego pobytu z Karkonoszach. Nawiązując do przedostatniego wpisu, w końcu wśród wiatru i mgieł doszliśmy do Domu Śląskiego, gdzie wstąpiliśmy na moment by posilić się owocami oraz założyć raki. Potem wdrapaliśmy się na ukochaną Śnieżkę, po dość mocno wyślizganej ścieżce. Niestety nadal nie mogliśmy się rozkoszować rozległymi widokami, jakie przy dobrej widoczności rozciągają się z tego szczytu.



Ze Śnieżki zeszliśmy do Strzechy Akademickiej, a następnie do Samotni - schroniska, które darzę wyjątkowym sentymentem. Nad Małym Stawem wyciągnęliśmy z plecaka kolejną czekoladę, ale o tym już za parę wpisów... Z Samotni udaliśmy się ponownie na Polanę i wróciliśmy pod świątynię Wang. Przeparkowaliśmy auto pod zaprzyjaźniony pensjonat Kamieńczyk, gdzie przywitaliśmy się z właścicielką. Następnie udaliśmy się na beztroską kolację U Ducha Gór...
 

Skład: cukier z kwiatu palmy kokosowej, tłuszcz kakaowy, nieprażone ziarna kakao, sproszkowane mleko kokosowe 10%, wanilia burbońska.
Masa kakaowa min. 45%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 599 kcal.
BTW: 4/44/44

poniedziałek, 23 maja 2016

Surovital ciemna surowa 65% z jagodami goji i kruszonym ziarnem kakao


Nim przejdziemy do dalszego opisu naszej pierwszomajowej wędrówki, przed Wami jeszcze parę kadrów z magicznego miejsca, gdzie konsumowaliśmy mleczną Vanuato Ka Kaw...




Kontynuując drogę czerwonym szlakiem dotarliśmy ponownie na Przełęcz Przegibek. Tym razem nie zatrzymywaliśmy się przy schronisku, lecz od razy obraliśmy szlak czarny, rozpoczynając tym samym podejście na Bendoszkę Wielką 1144 m n.p.m. Na jej szczycie znajduje się krzyż łatwo zauważalny z okolicy. Na wierzchołku Bendoszki planowaliśmy urządzić sobie piknik, jednak przy krzyżu grupa rodziców z dziećmi uskuteczniała modły, toteż zeszliśmy niżej na hale otaczające Bendoszkę. Aura stawała się coraz mniej przejrzysta, ale widoki nadal imponowały swym pięknem.


Dalej maszerowaliśmy w dół do Przełęczy Przysłóp Potocki przy której w uroczym zaciszu położona jest baza namiotowa o tej samej nazwie. Z przełęczy rozpoczęliśmy dość strome podejście na kolejny szczyt - Praszywkę Wielką 1043 m n.p.m. Pustki na tym szlaku były prawdziwym ukojeniem po dość znacznym ruchu na eksplorowanym wcześniej tego dnia szlaku czerwonym. Delektowaliśmy się ciszą i spokojem bijącym z lasu.



W końcu osiągnęliśmy szczyt Praszywki, z którego to można kontynuować wędrówkę czarnym szlakiem przez Rycerkę Dolną do miejscowości Sól. My jednak po przybiciu sobie piątki przy punkcie pomiarowym, cofnęliśmy się na łąkę położoną na zboczu Praszywki. Usadowiliśmy się na trawie, rozkoszowaliśmy się widokami i... wyciągnęliśmy czekoladę.



Po zawodzie, jaką sprawiła nam Surovital Wiśnia-Acai bardzo chciałam pokazać Weronice, że nasza rodzima marka potrafi zrobić o wiele lepszą czekoladę. Nigdy wcześniej nie próbowałam wariantu z jagodami goji i kruszonym ziarnem kakao, jednakże pokładałam w nim spore nadzieje. Wersja z jagodami goji zawiera o 5% peruwiańskiego kakao więcej, niż wariant wiśniowy. Posypanie tabliczki dodatkami zamiast wtopienie ich w czekoladową masę pozwala przypuszczać, że czekolada bez przeszkód rozwinie przed nami swój bukiet.

Ciemnobrązowa tafla została suto posypana okruchami kakao oraz dorodnymi jagodami goji. Ich rozmieszczenie nie było wprawdzie równomierne, ale dzieląc tabliczkę na trzy jakoś sobie z tym poradziliśmy. Prezentowała się naprawdę atrakcyjnie, a przy tym pachniała bardzo smakowicie i zachęcająco. Woń czekolady lekko świerzbiła w nosie niczym dobrej jakości gorąca kawa przyprawiona korzeniami.



W strukturze czekolady odnajdujemy pewną dwoistość. Z jednej strony jest ona dość twarda, typowa dla Surovital. Ma w sobie pewną szorstkość, jakby rozpuszczać w ustach kostki lodu - a jednocześnie nie jest to szorstkość perfidna, bo czekolada mimo wszystko tworzy w ustach gładki i spójny film. Kruszone ziarno kakao rewelacyjnie zgrywa się z taką niejednoznaczną strukturą czekolady - podczas badania owej konsystencji przez swobodne rozpuszczanie na podniebieniu, możemy jednocześnie bawić się przegryzaniem chrupkich ziaren. Ziaren, które dodatkowo są prawdziwą bombą smaku. Ale o tym za chwilkę...

W smaku samej czekolady po pierwsze mocno uderza nas miód, co wydaje mi się już być typowe dla surowych czekolad. W zasadzie, to jeśli chciałabym dokładnie opisać tą czekoladę, musiałabym niemal kropka w kropkę powtórzyć recenzję klasycznej 70-tki od Surovital. Te same nuty smakowe, tak samo przyjemne i w gruncie rzeczy bardzo łagodne. Wersja z kruszonym kakao i jagodami goji ma jednak nad siedemdziesiątką tą przewagę, iż kakaowa posypka czyni ją bardziej charakterną, mocniej kakaową. Kruszone ziarno kakao w połączeniu z subtelną surową czekoladę uwalnia całą feerię palono-słodkawych akcentów, pełnych energetyzującej soczystości. Rewelacyjne doznanie.



Dorodne jagody goji według mojego Męża są tutaj bardzo istotnym dodatkiem niosącym ze sobą mnóstwo winno-owocowych nut, natomiast dla Weroniki i mnie w konfrontacji z mocą kakao schodzą one na dalszy plan. Przyjemnie rześko-cierpkie urozmaicają wprawdzie kompozycję, ale nie stają się gwoździem programu, co w gruncie rzeczy bardzo mnie cieszy. Ich struktura nie jest przesadnie sucha, nie są też wprawdzie tak jędrnymi sztukami jak w zotterowskiej Goji Berries in Sesame Nougat, ale generalnie nie mogę im niczego zarzucić.

Muszę przyznać, że to najsmaczniejsza tabliczka do Surovital, jaką było mi dane wypróbować. Jej dostępność w Tesco, Carrefourze i licznych sklepach z ekologiczną żywnością jest dla mnie prawdziwym wybawieniem - już wiem, jakimi czekoladowymi upominkami będę z czystym sumieniem obdarowywać znajomych. Świetnie przemyślana kompozycja, pozwalająca na pełne delektowanie się bogactwem smaku i struktur.




Z Praszywki Wielkiej cofnęliśmy się w dół, ale nie powróciliśmy już na Przełęcz Przysłóp Potocki. Zboczyliśmy w jedną z nieoznakowanych leśnych dróg prowadzących w stronę Rycerki Górnej i to właśnie nią doszliśmy do zaparkowanego rano auta. Tego dnia, planowaliśmy podjechać jeszcze do Zwardonia na Rachowiec, ale coraz to bardziej mglista aura oraz długi czas spędzony tego dnia na wylegiwaniu się w punktach widokowych sprawił, że zrezygnowaliśmy w tego pomysłu. Pojechaliśmy bezpośrednio do Soblówki, gdzie po domowym obiedzie wybraliśmy się na krótki spacer po Soblówce o zachodzie słońca, w towarzystwie... wina z kompotów. Przed nami był jeszcze jeden dzień wędrówki, z najdłuższą trasą na tym wyjeździe...


Skład: nieprażone ziarno kakaowca, cukier z kwiatu palmy kokosowej, tłuszcz kakaowy, jagody goji 5%, kruszone ziarna kakaowca, wanilia burbońska.
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 579 kcal.
BTW: 8/44/36

czwartek, 19 maja 2016

Surovital ciemna surowa 60% z wiśnami, jagodami i acai


Dotarliśmy na Przełęcz Przegibek, gdzie schodzi się kilka szlaków turystycznych. W tym malowniczym i spokojnym miejscu położone jest Schronisko na Przegibku. My rozsiedliśmy się na zewnątrz, pragnąc posilić się własną kawą i czekoladą, lecz wejście do środka przekonało mnie, że posiłki serwują tu w nie najgorszym standardzie, a ponadto można zakupić lokalne przetwory - również z jagód. My sięgnęliśmy po tabliczkę z udziałem między innymi tych owoców, wytworzoną przez jednego z nielicznych polskich producentów bean-to-bar.




Byłam bardzo ciekawa wariacji od Surovital, łączącej w sobie surową czekoladę o 60% zawartości peruwiańskiego kakao z liofilizowanymi owocami wiśni, jagody czarnej i jagody acai. Przede wszystkim, intrygowała mnie możliwość wzbogacenia smaku znanej mi już czekolady od Surovital przez wtopienie w nią owoców. Poza tym, dodatkowe ziarno zaciekawienia zaszczepił we mnie Piotr z Sekretów Czekolady, który chciał się przekonać, czy obecna Wiśnia-Acai dorównuje tej, którą jadł jakiś czas temu. Zachwyty o niesamowicie autentycznej wiśniowości tej czekolady, jakie usłyszałam podczas kameralnej kwietniowej degustacji w Łodzi sprawiły, że czułam potrzebę zweryfikowania tego jak najszybciej.



Porównując kolor tabliczki do wcześniej próbowanych Surovital rzeczywiście odnosi się wrażenie, że posiada fioletowo-bordowe zabarwienie. W zapachu niepokój wzbudza skojarzenie z tanią galaretką wiśniową. Zaraz po nim pojawia się jednak wyraźna tytoniowa nuta, bardzo intrygująca - napawająca nadzieją, że czekolada pokaże nam swoje bogactwo.

Czekolada dość trudno rozpuszcza się w ustach, wydaje się być piaskowa. Nim wydałam jakikolwiek osąd na temat jej smaku długo czekałam, aż rozwinie przede mną swój bukiet i... nie mogłam się doczekać. Smak raził swoją bombierkowością. Weronika całkiem trafnie przyrównała go do wiśni w likierze marki Solidarność. Wkurzał mnie bardzo ów dominujący smak, nie taką Prawdziwą Czekoladę chciałam pokazać Werci.



Dalej pojawia się również iluzja czegoś przefermentowanego, tanio-winnego. Czujemy pewne odświeżenie, które bije się z denerwującą likierowością. Sama czekolada ginie w specyficznej owocowości, owocowości zupełnie przeciętnej, nijakiej, płytkiej. Dopiero gdzieś na samym końcu pojawia się wyraźny akcent acai, który przypomniał mi o dobrze wspominanym Lindt Excellence Acai-Brombeere. Ta nuta smakowa pasowała mi tutaj o wiele bardziej niż wiśnia. Jestem ciekawa, jak surowa czekolada wypadłaby z dodatkiem samych acai.

Niestety ta tabliczka od Surovital bardzo mnie zawiodła i na pewno nie zakupiłabym jej nikomu w prezencie... Póki producent nie zmieni receptury, a z tego co mówiła łódzka ekipa - jedna z poprzednich wersji była wręcz rewelacyjna.




Z Przegibka obraliśmy szlak w stronę przysiółka Mlada Hora. Wędrując malowniczymi ścieżkami dotarliśmy z powrotem na Przełęcz Kotarz, z której przed południem wyruszaliśmy w stronę Rycerzowych. Mogliśmy wrócić stamtąd na naszej Soblówki, ale ponieważ były to moje urodziny, miałam inne życzenie... Obraliśmy drogę w stronę miejscowości Ujsoły, wiodącą przez szczyty Kotarz i Muńcuł.

 



To był zdecydowanie dobry wybór! Choć na Kotarzu widok był dość znacznie ograniczony przez zalesienie, a sam szczyt Muńcuła był już całkowicie zalesiony to... Pod Muńcułem znajduje się spora hala z niesamowitą, rozległą panoramą w kierunku Pilska, Grupy Oszusa, Romanki, Rysianki i Tatr. Spędziliśmy tam dłuższą chwilę, siedząc na trawie i napawając się widokami. Co z tego, że dochodząc do Ujsoł musieliśmy nadłożyć sporo drogi, którą na szczęście sporo skróciliśmy łapiąc stopa. Ten fragment szlaku był naprawdę przepiękny.






Skład: nieprażone ziarno kakaowca, cukier z kwiatu palmy kokosowej, tłuszcz kakaowy, liofilizowane wiśnie 2%, liofilizowane jagody, liofilizowane jagody acai 1%.
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 587 kcal.
BTW: 6/43/41

sobota, 9 kwietnia 2016

Surovital ciemna surowa 70%


 Raz na jakiś czas moje sumienie dręczył fakt, iż nie mam w pełni rozpracowanych wszystkich Prawdziwych Czekolad pochodzących z naszych rodzimych manufaktur: Surovital oraz Manufaktura Czekolady. Postanowiłam sobie, że sukcesywnie będę owe braki nadrabiać, bo w końcu "cudze chwalicie, swego nie znacie"... Przy ostatnim zamówieniu Zotterów z foodieshop24.pl zakupiłam również dwa najnowsze dzieła Manufaktury, zaś z postanowieniem dotyczącym Surovital uwinęłam się jeszcze sprawniej. Dotąd próbowałam jedynie dwóch tabliczek z ich asortymentu (i było to już całkiem dawno temu), zaś podczas promocji w Carrefourze spontanicznie dokupiłam pozostałe trzy, jakie firma ma w swojej ofercie. Surovital pod względem czekolad w tabliczkach będę więc mieć całkowicie odhaczony.


W pierwszej kolejności postanowiłam sięgnąć po tabliczkę nazwaną "Klasyczna Gorzka". Zawiera ona 70% masy kakaowej, w pełni surowej, pochodzącej z peruwiańskich ziaren. Siedemdziesiątkę od Surovital znałam już z wersji z orzechami pekan, która dwa lata temu totalnie zawładnęła moim sercem. Ja, orzechomaniaczka, stwierdziłam wówczas nawet, że pyszne pekany przeszkadzają mi w delektowaniu się jeszcze pyszniejszą czekoladą. Po takich wspomnieniach oczekiwałam, że i tym razem zostanę urzeczona. Pierwszą czekoladą Surovital którą jadłam była wersja z migdałami, morwą i kawą o jedynie 55% zawartości kakao, a więc do niej nie chciałam się tak bezpośrednio odnosić w porównaniu zwłaszcza, że konsumowałam ją jeszcze dawniej. I tak czy siak, największym hitem od Surovital jaki dotąd jadłam były orzechy brazylijskie w surowej czekoladzie, niezapomniany prezent od Aurory Czekoladowej.


 Z ideą surowej czekolady zapoznałam Was bliżej przy okazji opisu Pacari Raw 70%. Uparcie będę Was odsyłać właśnie do tego prostego opisu, bowiem od raw-propagandy na oficjalnej stronie Surovital zrobiło mi się niedobrze. W zakładce "Dlaczego Surowa Czekolada?" dowiemy się bowiem, że każda inna czekolada prócz surowej jest wyrobem szkodliwym dla zdrowia, wręcz niebezpiecznym (i na dodatek, uwaga, zawierającym konserwanty). W mojej opinii to wierutna bzdura, zaś moje uczulenie na popadanie w skrajne ideologie od razu sprawiło, że moja sympatia do Surovital trochę zmalała. To coś, jak kampania promocyjna Farmio, przez którą firma przewala się po sądach - nasze jaja są bez antybiotyków, a to oznacza, że wszystkie inne są z! NIE dla radykalnych eko-raw-fit-wege-sratatata-wojowników zakłamujących rzeczywistość!


 Odrzućmy jednak na bok wszelkie ideologie i skupmy się na najważniejszym - samej czekoladzie. W 50-gramowych tabliczkach Surovital podoba mi się ich grubość, z poręcznym podziałem na kostki. Czekolada wydaje się być smukła, a odcień brązu jest przyjemnie ciepły. Kilka chwil zaciągnięcia się zapachem tabliczki już pozwoliło mi wystawić opinię, iż nazwa "klasyczna gorzka" jest w tym wypadku totalnie nietrafna. Gorycz? W którym miejscu?

Zapach jest bardzo łagodny, słodki w bogaty sposób. Na pierwszy plan najpierw wysuwają się maliny obtoczone w cukrze pudrze, by następnie przejść w bardziej palone nuty karmelowe. Karmel miesza się z malinami dając efekt kwiecistej miodowości.


 W smaku od pierwszego kontaktu uderza nas bardzo wyraźny miód. To dla mnie niesamowite, że w każdej dotąd próbowanej surowej czekoladzie miód był tak dominującą nutą. Wprawdzie nie jadłam ich wiele, ale w Pacari wykonanej z ekwadorskiego, a nie jak Surovital peruwiańskiego kakao - miód był równie mocno wyczuwalny. Surovital jest bardzo wilgotna w swej miodowości, a przy tym twarda niczym skrystalizowany miód - lecz rozpuszcza się w ustach bez żadnych problemów. Wypełnia gęsto podniebienie, ale nie tworzy na nim ściśle zalepiającej masy.

Zaraz po miodzie przychodzi do nas orzeźwiający efekt mięty. Rześkość zdaje się tym większa, iż struktura czekolady ma w sobie coś z przewrotności lodu - tak samo gładkiego, co chropowatego. Wraz z miętą odczuwamy lekką kwaskowatość niczym w jadalnych kwiatach dyni czy cukinii. Łagodna fuzja kwaśności ze znaczną słodyczą przywodzi na myśl również twarde i niedojrzałe banany.



 Podczas degustacji nieustannie miałam wrażenie, że specyficzność cukru kokosowego miesza tu więcej, niż sama moc kakao. Całą kompozycję podsumowałabym jako lody miętowo-bananowe ze zmrożonymi kryształkami, polane miodem, posypane malinami i kwiatami. To przede wszystkim palono-miodowa słodycz z lekkim efektem chłodu, bez ogromnej głębi i niekończącego się finiszu (na końcu pozostawia jedynie lekką szorstkość okraszoną miodem). Klasyczna Surovital jest bardzo przystępna i prosta, aż... zbyt prosta. To smaczna czekolada, ale nie porwała mnie.

Mając porównanie czystej surowej Surovital z analogiczną Pacari doskonale czuję, iż Pacari jest od naszego rodzimego wyrobu kilka razy bogatsza. W dziś opisywanej Surovital brakowało mi jakiegoś urozmaicenia, co częściowo tłumaczy fakt, dlaczego tak smakowały mi wcześniej jedzone warianty z dodatkami (choć wtedy miałam też po prostu mniejsze doświadczenie z czekoladami). Dziwi mnie tylko fakt, dlaczego wersja z pekanami wydawała mi się sama w sobie tak wybornie orzechowa.


Wydaje mi się, iż pozostałe dwie tabliczki Surovital zabiorę ze sobą na najbliższe wyjazdy w góry. Będą smacznym uwieńczeniem wędrówki, a przy tym prawdopodobnie nie wymagają maksymalnego skupienia nad niekończącymi się, dynamicznymi nutami smakowymi. Tu konsekwencja smaków wiodących jest bardzo wyraźna. Przy okazji tej czekolady - ze słodyczą jako motywem przewodnim, wielką łagodnością wynikającą zapewne po części z delikatnego prażenia - po raz kolejny wyśmiewam epitet "gorzka" zastosowany wobec ciemnych czekolad.

Pomimo tego, że czysta Surovital nie urzekła mnie mocno, jestem szczęśliwa, iż jest to polska marka. Wszak jest to Prawdziwa Czekolada, wykonana sumiennie i bez oszustw - a na dodatek coraz to lepiej dostępna! Możliwość jej zakupu nie tylko w specjalistycznych sklepach, ale i w marketach takich jak Carrefour czy Tesco jest ogromnym udogodnieniem. Życzyłabym sobie, aby Manufaktura Czekolady była równie łatwo osiągalna dla każdego.


PS Ów wariant Surovital został już wcześniej opisany na blogu Czoko.

Skład: nieprażone ziarno kakaowca, cukier z kwiatu palmy kokosowej, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 583 kcal.
BTW: 8/43/36