Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torras. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torras. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 października 2015

Torras biała z maltitolem i jagodami goji

 

Z marką Torras miałam osobiście do czynienia tylko raz. Ciemną tabliczkę z owocami leśnymi, słodzoną erytrolem i stewią, dostałam jakiś czas temu od Przyjaciółki. Okazała się być niezbyt górnolotną w smaku, ale całkiem lekką przekąską, która dobrze sprawdzałaby się w ciepłe dni. Naturalny słodzik w czekoladzie wcale nie musi smakować paskudnie. Ba, może nawet smakować wspaniale i podkreślić walory kakao, tak jak stało się to w 80-tce z Manufaktury Czekolady słodzonej ksylitolem. Kupując kolejną tabliczkę Torras, jeszcze o tym nie wiedziałam, ponieważ byłam przed degustacją czekolady z Manufaktury. Pochlebne recenzje Candy Pandas na temat migdałowej pozycji z repertuaru Torras zachęciły mnie jednak do zakupu. Już sporo czasu temu, kupując w poznańskich Arkadiach Smaku opisywaną już Vivani z chili, sięgnęłam po białą tabliczkę od Torras. Słodzoną maltitolem, z dodatkiem suszonych jagód goji.

 Biała Torras leżakowała dość długo w Magicznej Szufladzie, a jej odległy termin ważności wcale mnie nie gonił. W czerwcu zabrałam ją jako zapas w góry, ale potem zdecydowałam, że jedzenie bezcukrowej tabliczki na szlaku będzie bezcelowe. Leżała więc tak i leżała, a ja nabierałam coraz to większych obaw, czy ta czekolada w ogóle będzie mi smakować. Wiadomo, że kiepskiego sortu białe czekolady potrafią być paskudne, a jak dodamy do tego eksperyment ze słodzikiem oraz nieznanej jakości owoce - w ostatecznym rozrachunku może być strasznie. Ciągle odkładałam degustację Torras na później, aż w końcu zaplanowałam ją na konkretny dzień, bowiem ta tabliczka najdłużej zalegała w Magicznej Szufladzie i po prostu trzeba było się jej pozbyć. Raz kozie śmierć - kupiłaś, to zjedz.


 Tabliczka została zapakowana w klasyczny, coraz rzadziej spotykany już sposób, a mianowicie w papierek i sreberko. Była na tyle gruba i zwarta, że ochrona w postaci kartonika byłaby zbędna (choć generalnie przepadam za kartonikowymi opakowaniami). Tabliczkę podzielono na kostki z nietypowym grawerem, zaś zatopione w niej dość liczne jagody goji zostały nierównomiernie rozproszone na całej powierzchni produktu.

Pełna obaw zaciągnęłam się zapachem tabliczki. Poczułam ulgę, odczuwając wyraźną i przyjemną mleczność oraz subtelną waniliowość. Była to woń nieco tańszej białej czekolady, ale takiej całkiem w porządku. Aromatu owocowego nie wyczułam.



W pierwszym kontakcie z językiem wydaje się być sucha i proszkowa, co po chwili przechodzi w nieznaczną lepkość. Kubki smakowe atakuje intensywna słodycz, jak to zazwyczaj bywa w białej czekoladzie. Jest to jednak innego rodzaju słodycz - bardziej lekka, nieprzymulająca i nieobciążająca. Efekt maltitolu zauważalny jest od razu.

Jedyny ciężar w tej czekoladzie stanowi tłuszcz, który odczuwany jest nie jako gładko maślany, lecz bardziej zbity wraz z mlekiem w proszku w jedną zwartą masę. Mimo wszystko czuć, że Torras użył tutaj tłuszczu kakaowego nie najgorszej jakości. Nienachalna wanilia przypieczętowuje mleczną, wyraźną słodycz i dopełnia całości, która nie okazała się taka zła.



Jagody goji smakują gorzkawo-kwaśno-cierpko, ponownie przypominając mi owoc dzikiej róży. Nieco nie pasują do całości kompozycji. Mam wrażenie, że lepiej wypadłyby tutaj niezawodne orzechy. Jagody goji okazały się być znacznie bardziej suche, niż te w Zotter Goji Berries In Sesame Nougat. Są małymi przeszkadzajkami, choć z drugiej strony ciekawie równoważą słodycz czekolady.

Na finiszu, po połączeniu smaku jagód goji z nietypową białą czekoladą, zidentyfikowałam coś na kształt suchego orzechowego posmaku. Całość nie zasładzała w sposób obrzydzający, a przy tym dobrze udawała cukrową słodycz - tylko, że robiła to z niespotykaną lekkością. Wprawdzie ja nie mogłam dojeść całej swojej części tabliczki, ale to tylko dlatego, że mimo wszystko nie jest to produkt w moim typie (no i byłam jeszcze nieco najedzona po śniadaniu). Mój Mąż ochoczo przyjął moją resztkę.



Zdecydowanie jest to świetny produkt dla cukrzyków kochających białą czekoladę. To bardzo dobra alternatywa klasycznej bieli, bez odrzucających posmaków - powinna sprawić zadowolenie. 100 g tej czekolady to tylko 463 kcal i jedynie 10 g cukru (zapewne laktozy z mleka w proszku). Na dokładkę mamy superowoce - jakby nie patrzeć, Torras stworzył całkiem udany produkt funkcjonalny. Dla mnie doświadczenie na raz, ale dla wielu osób ta tabliczka może stanowić ostatnią deskę ratunku.

Skład: maltitol 47%, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, jagody goji 7%, inulina, lecytyna sojowa, wanilia.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 463 kcal.
BTW: 6/31/59 (cukry 10 g).

poniedziałek, 30 marca 2015

Torras ciemna z owocami leśnymi słodzona erytrytolem i stewią


Dziś opisywaną czekoladę marki Torras dostałam już parę dobrych miesięcy temu od mojej Przyjaciółki. Przywiozła mi ją z wakacji w Portugalii nie wiedząc, że jest również do kupienia w Polsce ;). Nie mniej jednak, bardzo jestem jej wdzięczna za ten prezent, bowiem sama z siebie raczej szybko bym nie zdecydowała się na zakup tej czekolady. A szkoda, bo przecież jest dość unikatowym wyrobem. Dlaczego? Hiszpańska firma Torras specjalizuje się w produkcji czekolad bez cukru, z alternatywnymi słodzikami. Mleczny wariant z dodatkiem migdałów opisywały na swoim blogu Candy Pandas. Ja uraczę Was recenzją opcji deserowej, uświetnionej owocami leśnymi.


Niestandardowej (bo 125-gramowej) wielkości tabliczka zapakowana została w nietypowo otwierający się kartonik. Jak to wygląda, możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej. Muszę przyznać, że zastosowane rozwiązanie okazało się bardzo wygodne - można sobie produkt bez problemu wysunąć z kartonika. Szkoda, że sreberko już trzeba było brutalnie rozrywać, bo zostało zbyt pieczołowicie zgrzane.



Tabliczka jest dość cienka i podzielona na duże kostki. Od spodu zauważamy liczne wybrzuszenia, będące oznaką, że nie oszczędzono dodatku owoców. Produkt intensywnie pachnie suszem z leśnych owoców. Na myśl przychodzą głównie maliny i truskawki, z lekko pudrową nutą. Naturalny zapach suszu podkręcono dodatkiem aromatu i jest to wyczuwalne - na szczęście w stopniu akceptowalnym. Przyjemny owocowy zapach dobrze komponuje się z niezbyt bogatym, lekkim aromatem kakao. Aromatem kakao w proszku, nic ponadto.

Pochylając się nad składem produktu zauważamy, że Torras przyoszczędził na surowcach kakaowych stosując odtłuszczone kakao w proszku. Czekolada i tak czy siak nie zawiera wysokiej ilości masy kakaowej (jest to 58%), przez co rzeczywiście zapach przywodzi nic ponad najzwyklejsze w świecie kakao w proszku. No, nie licząc elementu owocowego. Nieco mnie poirytowało uogólnienie, jakim jest nazwanie dodatku w składzie "owocami leśnymi". Co to znaczy owoce leśne? Moim zdaniem, nazwy każdego z gatunku zastosowanych owoców powinny być z osobna wyszczególnione.

Zatrzymajmy się na chwile przy zastosowanych słodzikach. Użycie erytrytolu oraz glikozydów stewiolowych sprawiło, że produkt jest niesamowicie niskokaloryczny jak na czekoladę - to tylko 410 kcal w 100 g! Erytrytol jest nieprzyswajalnym przez organizm (a przez to praktycznie bezkalorycznym) poliolem naturalnie występującym na np. w niektórych owocach (gruszki, melony, winogrona). Do celów spożywczych uzyskuje się go drogą fermentacji glukozy przez drożdże. Jego przewaga nad ksylitolem wynika z faktu, iż nie ma on praktycznie żadnego działania drażniącego na układ pokarmowy. Jeśli zechcielibyśmy zakupić sam erytrytol, to często występuje on w połączeniu ze stewią - tak jak w czekoladzie od Torras. O magicznej roślince jaką jest stewia ostatnimi czasy jest coraz głośniej, także nie będę się tutaj nad nią rozwodzić. Odsyłam do źródeł internetowych, jeśli macie ochotę poczytać o dobroczynnych właściwościach stewii. Ponadto, do czekolady dodano również inulinę, która jest dobrym prebiotykiem.


O zapachu już co nieco napisałam, teraz czas przejść do kolejnych wrażeń zmysłowych :). Kostki odłamują się łatwo i bez trzasku. Tekstura czekolady jest miękka, ale nie rozpływająca się. Sprawia bardziej wrażenie kruchości, ale nie sypkiej. Po umieszczeniu kawałka czekolady w ustach musimy chwilę popracować językiem, aby zaczęła się rozpuszczać. Pozostawia po sobie klasyczny posmak kakao w proszku, bardzo prosty i raczej gładki. Słodycz w tej czekoladzie jest delikatna i specyficzna, kojarząca się z posłodzoną miodem wodą. To bardzo, ale to bardzo lekka czekolada.

Zdecydowanie muszę przyznać, że jest to tabliczka idealnie nadająca się na upały, bowiem każdy kęs pozostawia po sobie przyjemnie chłodzące uczucie rześkości, budzący skojarzenie z miętą. Domyślam się, że jest to efekt zastosowania stewii. Poza tym, kolejnym odświeżającym czynnikiem są owoce. Przypuszczam, że występują one tutaj w formie zliofilizowanej, ale jest to tylko mój domysł, bowiem nie zamieszczono takiej informacji na opakowaniu. Nie są to jednak sztuczne paraoowocowe kostki, ale aromatyczne i autentyczne suszki. Zatopione zostały wewnątrz tabliczki w sporej ilości. Podczas ich spożywania wychodzi na wierzch problem nieścisłości opisu składu surowcowego. Te nieszczęsne "owoce leśne"... Na mój gust, w tej czekoladzie umieszczono jedynie suszone maliny i truskawki. Wnioskuję to nie tylko po smaku, ale również po wyglądzie i barwie tego dodatku. Wszystkie suszki jakie znalazłam miały odcień czerwonawy.

Czekolada marki Torras to na pewno świetna alternatywa dla osób bardzo dbających o linię, dla których 600 kcal na 100 g nawet barrrrdzo zdrowej ciemnej czekolady z wysoką zawartością kakao będzie wartością zaporową. Ja jednak potraktuję Torras jako ciekawostkę, bo mam zamiar eksplorować bogaty świat kakao bez oglądania się na wartość energetyczną produktu. Na pewno wielką zaletą czekolady jest jej specyficzny efekt chłodzący - latem taki smakołyk sprawdzi się jak ulał. Jestem pewna, że znajdzie się grono odbiorców, którzy czekoladami Torras będą pragnęli raczyć się regularnie. Ja podziękuję, aczkolwiek było to na pewno ciekawe doświadczenie.

Skład: miazga kakaowa, słodziki (erytrytol, glikozydy stewiolowe 0,026%), tłuszcz kakaowy, inulina, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, owoce leśne 2%, lecytyna sojowa, aromat waniliowy i owoców leśnych.
Masa kakaowa min. 58%.
Masa netto: 125 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 410 kcal.
BTW: 6,5/36/33