sobota, 12 kwietnia 2025
Beskid Dubajskie Jajo mleczna 42% nadziewana pistacjami z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini
poniedziałek, 17 marca 2025
chocoTales Of Warsaw Czekolada Dubajska mleczna 40,7% nadziewana pistacjami, ciastem kataifi i tahini
Zgrabniutka dubajska posiada doprawdy idealne proporcje, a przy okazji wielkość pozostawia zdrowy niedosyt. Mleczna czekolada nie tonie pod naporem reszty pobratymców, choć samo nadzienie jest bardzo intensywne. Każdy ma jednak swoje 5 minut. Można zatrzymać się zarówno na słoności; tłustości i smaku pistacji z sezamem, chrupkości ciasta (które mimo wszystko ma w sobie subtelność) oraz delikatności mlecznej czekolady - uroczo słodkiej i miękkiej, uwodzicielsko kakaowej. Na dzień dzisiejszy - moja faworytka w swej kategorii.

niedziela, 9 marca 2025
Sopocka Manufaktura Czekolada w Stylu Dubajskim mleczna nadziewana pastą pistacjową i sezamową z ciastem kadayif
Zatęskniłam za Sopocką Manufakturą, ale pierwsza czekolada po jaką sięgnęłam z nowej paczki od niej, była zupełnie "niesopocka". A jaka? No, dubajska! Sopocka Manufaktura wypuściła potężnego 185-gramowego kabana i tu od razu zauważę, że takiej masywnej tabliczce z bądź co bądź rozpadającym się nadzieniem przydałoby się solidniejsze opakowanie, niż tylko folijka.
Dubajska jest imponująca w swym wyglądzie. Nadzienie jest bardzo kleiste i lejące się zarazem, niemal nadające się do wyłożenia na talerzyk, bowiem prawie wypływa z przełamanej tafli. Nie da się jeść tego smakołyku małymi kawałkami. Długie niteczki ciasta oblepione są pastą pistacjową i sezamową, bez spoiwa z białej czekolady jak w przypadku Beskid Chocolate. I jest to zupełnie inna rzecz od dubajskich z Beskid Chocolate. Wybija się strukturalność i swoista "tłusta suchość" pistacji i sezamu na bazie z chrupiącego, acz miękkiego ciasta. Mleczna czekolada jest formą do obfitego nadzienia, wnosi słodycz i mleczność, ale jest za mocno przytłumiona przez wnętrze... Natomiast znalezienie równowagi między nadzieniem a czekoladą w przypadku Sopockiej, która potrafi zrobić obłędnie przyprawowe w wyrazie czekolady - stworzyłoby coś obłędnie orientalnego. Nie mniej - to było ciekawe i smaczne doświadczenie, a przy tym ogromnie sycące.
wtorek, 4 marca 2025
Beskid Dubai Chocolate mleczna 50% Madagaskar Akesson Bejofo nadziewana pistacjami z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini
Jako wisienkę na torcie wśród dubajskich czekolad z Beskid Chocolate zostawiłam nagrodzoną brązem Academy of Chocolate w 2024 roku madagaskarską mleczną single-origin z 50% ziaren Akesson Bejofo. Na jej powierzchni nie ma już zielonkawych infuzji; jest to aksamitna i jednorodna mleczna czekolada z nadzieniem w postaci pasty pistacjowej z białą czekoladą, ciasta kataifi oraz tahini.
110-gramowa tabliczka przyjemnie pachnie świeżą śmietanką, kremem pistacjowym i delikatnym sezamem. Jest to super subtelna czekolada... Nawet trudno mi się w niej doszukuje mocniejszych akcentów tak typowych dla madagaskarskiego kakao. Lekko odświeża czerwonymi owocami i poczuciem kwaskowatej śmietanki, ale jest przede wszystkim błoooogo i miękko. Nadzienie nadal dominuje - nie spodziewałam się niczego innego. Słodycz jest umiarkowania, tłustość jakoś też - mam wrażenie, że Beskid Chocolate złagodził te dubajskie nadzienia - dla mnie in plus. Jest jeszcze smakowiciej niż przy zwykłej mlecznej dubajskiej, ponownie mniejszy kontrast między czekoladą i nadzieniem, które to w łagodny sposób próbują się stopić, lgnąc do siebie.
Wkrótce przetestuję dubajskie czekolady z innych polskich manufaktur.
czwartek, 13 lutego 2025
Beskid Dubai Chocolate biała pistacjowa 32% nadziewana pistacjami z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini
O ile wersja mleczna z podstawowej trójki była dla mnie najbardziej zrównoważona, tak tu mamy już 100% spójności. Połączenie pistacji z pistacjami sprawia, że nie rozjeżdża mi się odbiór czekolady i nadzienia - idealnie do siebie pasują. Choć czasem mam wrażenie, iż jest tak słodko, że aż gorzko (!), to jak dodamy do tego wszystkiego słoność - odnajduje się magiczny balans. Nawet nie wiem, kiedy solidne 110 g pistacjowej tafli zniknęło... Chwilami miałam wrażenie, że jem super dopracowaną Zotter Handscooped w (nareszcie) większym rozmiarze. Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona.
czwartek, 23 stycznia 2025
Beskid Dubai Chocolate mleczna 42% nadziewana pistacjami z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini
Przed zakupem kolejnych wersji dubajskich czekolad od Beskid Chocolate, należało dokończyć degustację podstawowego trio. W domowych pieleszach sięgnęłam po opcję mleczną 42% kakao, nadzianą oczywiście pastą pistacjową z białą czekoladą, kawałkami ciasta kataifi oraz tahini. Z góry przepraszam za zakurzoną monsterę na zdjęciach! Od razu przyznam, że zjedzenie wersji ciemnej i białej właśnie w domu, w sobotni leniwy poranek do kawusi - byłoby mniej przyjemne, niż przy wersji mlecznej. Jest to dla mnie najbardziej neutralna i zrównoważona propozycja z tej klasycznej trójki.
Kakao z mlekiem dokładają od siebie wiele dobrego; nawet życzyłabym sobie grubszej warstwy mlecznej czekolady, ale rozumiem, że forma tych tabliczek jest taka, a nie inna. Dominacja tego typu nadzienia, bardzo tłustego i chrupiącego przy tym, jest dla mnie czymś nowym - nawet przeróżne, nieraz szalone Zotter Handscooped, są zwykle dla mnie bardziej harmonijne w odbiorze. Tu kataifi z pistacjami uderza naprawdę mocno i nie jest to do końca moja bajka. Dlatego chwała za pyszną mleczną czekoladę, która te wnętrze elegancko otula. Mleczną dubajską od Beskid Chocolate polecam jako coś uniwersalnego.
poniedziałek, 6 stycznia 2025
Beskid Dubai Chocolate biała 32% nadziewana pistacjami z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini

wtorek, 31 grudnia 2024
Beskid Dubai Chocolate ciemna 72% nadziewana pistacjami z białą czekoladą, ciastem kataifi i tahini
poniedziałek, 26 lutego 2018
Zotter Gingerbread ciemna 70% nadziewana piernikiem i marcepanem
Jak już wspomniałam w poprzedniej recenzji, zaraz rozdzieleniu między pięć osób paskudnej Georgia Ramon Grünkohl & Senf (cud, że mimo wszystko została przez nas zjedzona!), otworzyłam kolejną czekoladę, która miała zamaskować smak zielonego ohydztwa. W plecaku miałam jeszcze Zotter Gingerbread i wiedziałam, że powinna świetnie spisać się w roli odwracacza uwagi od smaku zgnilizny. Nadziewany Gingerbread, który Zotter wypuszcza co roku w okresie przedświątecznym, po prostu musiał być pyszną, intensywną czekoladą.
Może pamiętacie z recenzji Mulled Wine, że Handscooped Gingerbread miałam już zakupioną półtora roku temu. Tamten egzemplarz jednak... zagubił się gdzieś podczas remontu. Do dziś nie wiem, jak to możliwe. W kolejnym roku ponownie zdecydowałam się na zakup Handscooped Gingerbread w biokredens.pl. Teraz tabliczka zasłużyła sobie na degustację w przepięknych okolicznościach przygody - podczas schodzenia ze szczytu Iliniza Norte w Andach Ekwadorskich.
Zotter Handscooped Gingerbread to ciemna czekolada o 70% zawartości kakao nadziewana piernikiem i marcepanem. Choć nieraz widziałam już zdjęcia jej wnętrza, i tak miałam nadzieję, iż ujrzę nadzienie dwuwarstwowe. Znając asortyment nadziewańców Zottera mogłabym się wówczas spodziewać naprawdę udanego, wyrazistego duetu. Tymczasem w Gingerbread piernik i marcepan stanowią jedność. Skład tej czekolady jest bardzo złożony, pełen różnorakich przypraw (aż nie starczyło mi tagów na blogu!).
Tabliczka pachniała rzeczywiście na równi marcepanowo i piernikowo, z nutką rumu, jeszcze w otoczce głębokiej ciemnej czekolady. W konsystencji oczekiwałam od niej nieco większej soczystości, choć i tak mnie nie zawiodła - była dość zwarta, ale dzięki temu wszystkie przyprawy uderzały z jednakową, wyważoną mocą. Migdały dawały o sobie znać, jednak nie tak mocno, jak gdyby marcepan zastosowano jako odrębną warstwę. Nad całością bardziej dominował czekoladowy piernik posłodzony delikatnym miodem, podkręcany dodatkowo ciemną kuwerturą, no i filuternie podlany odrobiną rumu. Rum cudnie pasował do feerii przypraw korzennych, do akcentów skórek cytrusów.
Na pewno była to czekolada o wiele bardziej wytrawna niż Mulled Wine. Mulled Wine degustowałam w domu, choć wolałabym w górach - Gingerbread chyba jednak ciut lepiej spisałaby się w domowych pieleszach. Nie mniej jednak nie zawiodła mnie pod względem kompozycji i intensywności, ale z chęcią spróbowałabym ją w wariancie z piernikiem i marcepanem występującymi jako samodzielne warstwy.
Wchodzenie na Ilinizę Norte było dla nas wielką przyjemnością i nie kosztowało nas wiele wysiłku. Załapaliśmy się na dobrą pogodę i cudne widoki, a wysokość ani trochę nam nie doskwierała (jedynie głowa bolała trochę podczas noclegu w schronisku). Niesamowite jest to, iż tego samego poranka na szczyt wyszła dzielna młoda Amerykanka z protezą nogi i udało się jej wejść na górę... Dała mi dziewczyna do myślenia, jak o wiele łatwiej mamy i jak cenne jest zdrowie!
Cotopaxi cały czas nas kuuusi z oddali!
Widok wstecz na zdobyty przed chwilą szczyt.
Lisek na parkingu oczekiwał na mięsne datki ;). My mieliśmy tylko słodycze...
A tak po południu uzupełnialiśmy energię w Machachi... Churrasco zawsze zdawało egzamin!
Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, piernik 12% (mąka żytnia, cukier, skórka cytryny, skórka pomarańczy, syrop kukurydziany, jaja, miód, masło, mleko, orzechy laskowe, orzechy włoskie, cynamon, przyprawa do piernika, wodorowęglan sodu, ziele angielskie, gałka muszkatołowa), mleko, tłuszcz kakaowy, rum, marcepan (migdały, cukier, syrop cukru inwertowanego), orzechy laskowe, syrop glukozowo-fruktozowy, miód, pełne mleko w proszku, wiórki kokosowe, odtłuszczone mleko w proszku, przyprawa do piernika 0,2%, sól, cynamon, wanilia, lecytyna sojowa, pełny cukier trzcinowy, kardamon, anyż.
środa, 24 maja 2017
Ritter Sport Johannisbeer Streusel mleczna z nadzieniem jogurtowym z kruszonką i czerwonymi porzeczkami
Tak zapatrzyliśmy się w panoramę z Wielkiej Rawki, iż krocząc dalej przed sobie w wielkim zachwycie, kolejną czekoladę otworzyliśmy dopiero na Małej Rawce - również prześlicznej widokowo. Choć piękno tego miejsca zasługiwałoby na najwykwintniejszą czekoladę, my wyciągnęliśmy prawdziwego cukrowego dopalacza. Już dawno nie kupowałam Ritter Sportów, ale dwa egzemplarze z wiosennej kolekcji przykuły mój wzrok w Netto i postanowiłam je zakupić ze specjalną myślą o górach.















