(Na dzień dobry komunikat i prośba o pomoc: Blogger robi mi psikusa i wyświetla na poszczególnych stronach bloga inną ilość wpisów, jaką sobie życzę. Na wszelkie zmiany tego parametru w ustawieniach nie ma odzewu. Czy jest ktoś w stanie mi z tym pomóc? Naprawdę nie podoba mi się wyświetlanie tylko dwóch recenzji na stronie głównej...)
Nie wiem, czy w Waszych Biedronkach odnaleźć jeszcze można czekolady Imperial Jubileu z Tygodnia Portugalskiego. Przypuszczam, że już nie… Po dość przyjemnych, choć zwyczajnych i prostych doznaniach związanych z degustacją wersji Lime & Hot Pepper przypuszczałam, że nie wypróbuję już żadnej czekolady z asortymentu tej portugalskiej firmy. Zorganizowana już jakiś czas temu promocja na wszystkie czekolady w Biedronkach połączona z moją akuratną potrzebą na odstresowanie w pracy – związała się jednak z kupnem kolejnej tabliczki Jubileu (a także trio litewskich Tai Tau). Postawiłam na Strawberry Intense, a jej degustacja płynnie powiązana została z rozkręcającym się sezonem na truskawki.
Nie wiem, czy w Waszych Biedronkach odnaleźć jeszcze można czekolady Imperial Jubileu z Tygodnia Portugalskiego. Przypuszczam, że już nie… Po dość przyjemnych, choć zwyczajnych i prostych doznaniach związanych z degustacją wersji Lime & Hot Pepper przypuszczałam, że nie wypróbuję już żadnej czekolady z asortymentu tej portugalskiej firmy. Zorganizowana już jakiś czas temu promocja na wszystkie czekolady w Biedronkach połączona z moją akuratną potrzebą na odstresowanie w pracy – związała się jednak z kupnem kolejnej tabliczki Jubileu (a także trio litewskich Tai Tau). Postawiłam na Strawberry Intense, a jej degustacja płynnie powiązana została z rozkręcającym się sezonem na truskawki.
Mam niemiłe wrażenie, że w tym
roku nie nasycę się truskawkami. Muszę zdać się na opiekuńczość mojej Mamy –
sama po prostu nie mam kiedy ich zakupić w zaufanym miejscu. Pachnące, prosto
ze straganu, nasze polskie… Uwielbiam truskawki i całe szczęście, że chociaż w
czekoladach będę miała możliwość ich kosztowania.
Nazwa Strawberry Intense
niechybnie przywołuje na myśl Lindta, który w swej kolekcji Excellence posiada tabliczkę o identycznej nazwie. Wydaje się, że Jubileu ma przewagę
nad Lindtem w kwestii tej wariacji na temat truskawek – portugalskie wydanie
Strawberry Intense posiada po pierwsze więcej truskawek niż Lindt (4% vs. 1%),
a po drugie o wiele więcej masy kakaowej (70% vs. śmieszne 47%). Pomimo tak
znacznej różnicy w zawartości kakao, obie czekolady posiadają dodatek masła.
Oglądając od spodu podzieloną
na duże kostki dość płaską tabliczkę Jubileu, dostrzec możemy mnogość
uwypukleń. Teraz już wiemy, że liofilizowanych truskawek rzeczywiście nie
pożałowano! Nad produktem unosi się nie w pełni naturalny zapach truskawkowy –
znowu odniosłam wrażenie, że mam do czynienia z galaretkami. Na szczęście nie
była to bardzo wyraźna sugestia, jak w kilku innych ostatnimi czasy próbowanych
czekoladach. Wrażenie sztuczności dość prędko odchodzi w las, robiąc miejsce
bardziej naturalnie kojarzącym się nutom. Przez to paratruskawkowe pole
przebija się kakao, o którego bogactwie nie mogę powiedzieć nic. Ot, zapach
kakao, taki jak w przypadku odtłuszczonego, sproszkowanego odpadu.
Konsystencja czekolady jest
podobna, jak w Lime & Hot Pepper: dość sypka, miękka, sprawiająca wrażenie
suchości. Cieszę się, że nie musiałam jeść tej czekolady solo. Przypuszczam, że
nie dostarczyłaby mi najprzyjemniejszych wrażeń, oscylując gdzieś naokoło
doświadczeń z Tai Tau 82%. Tylko i wyłącznie truskawki sprawiają, że bez
wysiłku sięga się po kolejne kostki. Liofilizacja to naprawdę mistrzowski
sposób na utrwalanie owoców!
Zatopionych w czekoladzie kawałków
truskawek jest naprawdę mnóstwo. O ile w zapachu są odrobinę podejrzane, to w
smaku są już w pełni naturalne. Nie są to scukrzone cząstki, ale prawdziwy liofilizat
odzwierciedlający rzeczywisty smak tych owoców. Przyglądając się tabliczce
dostrzec możemy truskawkowe pestki, co tym bardziej nadaje wyrobowi autentyczności.
Liofilizat jest lekko gąbczasto-miękki, balansujący pomiędzy suchością a
wilgocią – przypominał mi strukturę truskawek poddanych tej samej obróbce
będących dodatkiem w białej Pelczar.
Imperial Jubileu Strawberry
Intense to prosty, nieprzekombinowany produkt – przeciętnej jakości ciemna
czekolada, podana w towarzystwie smacznych owoców. Bez przeciążenia słodyczą,
goryczą czy kwaśnością – ot, zwyczajna tabliczka do bezrefleksyjnego czerpania
z wiosennych darów. Na pewno bardziej przypadła mi to gustu niż wersja z limonką
i chili. Pozostałych opcji od Jubileu, jakie znalazły się na półkach Biedronek
już nie przetestuję.
Skład: czekolada gorzka 96% (miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, masło skoncentrowane, lecytyna sojowa, aromat), truskawki liofilizowane 4%.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 579 kcal.
BTW: 9/44/32






