poniedziałek, 18 marca 2024
Zotter Käse + Mango-Chutney mleczna 60% nadziewana serowym ganaszem i kremem z mango
piątek, 8 marca 2024
Zotter Utopia Wein + Obst mleczna 50% nadziewana gruszkami, jabłkami i ganaszem z białego wina
wtorek, 19 grudnia 2023
Zotter Spermidin + Natur-Secco mleczna 50% nadziewana kremem z wina musującego i migdałowym ganaszem z białej czekolady z kiełkami pszenicy
poniedziałek, 6 marca 2023
Zotter Muscaris Marzipan mleczna 40% nadziewana marcepanem i ganaszem z białego wina z rodzynkami
środa, 13 stycznia 2021
Zotter White Wine mleczna 40% nadziewana karmelowym ganaszem z winem Muscaris i rodzynkami
Od swej poprzedniczki, White Wine różni się też o wiele jaśniejszą barwą nadzienia. Pachnie niczym marcepan z brzoskwiniami okraszony alkoholem; wyraźnie czuć tu grappę, zaś łagodnego wina nie umiałabym się domyślić jedynie po zapachu. Urzeka gruba warstwa mlecznej czekolady.
Nadzienie okazuje się bardzo gładkie, wręcz śliskie. Nie znajdziemy w nim całych rodzynek, a jedynie ich rozdrobione fragmenty. Mnóstwo tu alkoholowej soczystości położonej na karmelowej bazie: jak z rękawa sypią się skojarzenia z koglem moglem, bezą, ajerkoniakiem. Podkręcona alkoholem karmelowość pozwala wyłonić także brzoskwinie i jasne winogrona; sama obecność wina nadal pozostaje nieoczywista. Trochę tu niebanalnej ziołowości, a mnóstwo świeżości i filuternej słodyczy. O dziwo, łagodna mleczna czekolada wcale mi nie przeszkadzała ani mnie nie zasłodziła. Tym większym jest to dla mnie zaskoczeniem, iż dawną Muscaris Grapes odebrałam jako przeraźliwie słodką. Ciekawe, na ile zmieniła się moja percepcja, a na ile są to po prostu naturalne różnice między tymi dwoma czekoladami.
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, syrop skrobiowy, białe wino Muscaris, miazga kakaowa, odtłuszczone mleko w proszku, masło, grappa, rodzynki, karmelizowane mleko w proszku (odtłuszczone mleko w proszku, cukier), słodka serwatka w proszku, verjuice (sok z zielonych winogron), pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, wanilia, sól, cynamon, ziele angielskie.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 529 kcal.
BTW: 5,5/34/47.
czwartek, 22 listopada 2018
Zotter Sting Red Edition ciemna 70% nadziewana ganaszem z czerwonego wina i rodzynkami
Zawsze z przyjemnością sięgam po kolejne wariacje Zottera na temat wina. Choć bywają wyjątki, najbardziej spektakularne wrażenie wywierały dotąd na mnie Handscooped z ganaszami na bazie czerwonego wytrawnego wina: Red Wine Rush oraz Red Wine "Salzberg Beerenauslese". Czekolady te, choć niby tak bardzo podobne jeśli chodzi o skład - bazowały na całkiem innych winach, co stanowiło o ich odmienności i bogactwie. Tym razem, w tegorocznej Sting Red Edition, Zotter sięgnął po biodynamiczne wino z toskańskiej winnicy Il Palagio, należącej do Stinga i jego żony Trudie.
Wino o nazwie When We Dance połączone zostało w ganaszu z ciemną, mleczną oraz porzeczkową czekoladą, odrobiną grappy oraz rodzynkami zamoczonymi w winie. Wszystko zaś zostało oblane ciemną czekoladą o 70% zawartości kakao.
Od samego zapachu kompozycji nabiera się ogromnej ochoty na wino. Zaskakująco mocno już w samym aromacie odznaczał się aromat wiśni, a także orzechów, no i barrrrdzo głębokiej, soczystej czekoladowości. Pierwszy kęs wiązał się z cudnym zanurkowaniem w winno-czekoladowy raj. Mocno kleista i inwazyjna konsystencja w połączeniu z wyrazistymi smakami, eleganckimi i dystyngowanymi - robi piorunujące wrażenie.
Kolejny przepyszny Zotter Handscooped, łączący w sobie moc czekolady i wina. Ciekawa jestem, na ile udział porzeczkowej czekolady w ganaszu wzmocnił owocowe akcenty tutaj obecne. Było lekko słodko, mocno czekoladowo, przyjemnie alkoholowo, bogato i głęboko. Dokładnie tak, jak lubię.
Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, czerwone wino, rodzynki, syrop ryżowy, masło, pełne mleko w proszku, grappa, koncentrat z czerwonych porzeczek, odtłuszczone mleko w proszku, sól, lecytyna sojowa, wanilia.
piątek, 19 października 2018
Zotter Lemon Mousse mleczna 40% nadziewana kremem cytrynowym
Czekolada pachnie sugestią marcepanu, choć w jej składzie całkowicie brak orzechów. Myślę, że jest to związane z subtelnym akcentem grappy oraz wyraźnym zaznaczeniem wanilii. W przekroju beżowe nadzienie jawiło się jako cudownie puszyste i miękkie. Gdy tylko wzięłam pierwszy kęs, po prostu uniosłam się niczym lekki obłoczek, wprost do nieba...
Kuwertura z mlecznej czekolady schodzi na dalszy plan pod naporem tak doskonałego w swej prostocie nadzienia. Alkohol wyczuwalny jest tu w zasadzie tylko w zapachu, w smaku jest ogromnie subtelny. Ogromną zaletą Lemon Mousse prócz pysznej i lekkiej cytryny oraz urokliwej konsystencji jest rola wanilii. Wanilia wspaniale i niemalże pikantnie przełamuje cytrynę i śmietankę, nadając całości bardziej wytrawnego charakteru.
Lemon Mousse zniknęła bardzo prędko w naszych ustach. Nie mogliśmy się powstrzymać. Jeśli kolejne nowe Handscooped będą przedstawiać się podobnie, chyba postawię Zotterowi jakiś mały ołtarzyk. Klasa i brak przekombinowania. Rewelacja.
poniedziałek, 18 grudnia 2017
Zotter Gölles Apple Balsamico ciemna 70% nadziewana czekoladowym ganaszem z jabłkowym octem balsamicznym i grappą, galaretką z jabłkowego octu balsamicznego, białą czekoladą i nugatem z orzechów włoskich
Mało brakowało, a nie zamówiłabym dziś opisywanej czekolady. Podczas rozmowy z biokredens.pl na temat najnowszych nadziewanych Zotterów wyraziłam obawę, czy aby na pewno Gölles Apple Balsamico nie jest odpowiednikiem Sauerstoff pod zmienioną nazwą i szatą graficzną. Na szczęście doszliśmy do tego, że to inna tabliczka! Wprawdzie obie czekolady łączy kilka rzeczy - galaretka z jabłkowego octu balsamicznego oraz czekoladowy ganasz z miodem i grappą, jednakże różnice są na tyle zasadnicze, że koniecznie musiałam wypróbować także nowość.
W nowym octowym nadziewańcu kuwertura to ciemna czekolada o 70% zawartości kakao (w Sauerstoff była to ciemna mleczna pięćdziesiątka), zaś galaretka z jabłkowego octu balsamicznego została uwięziona pomiędzy cienkimi warstwami białej czekolady. Ponad i pod galaretką mieszczą się dwa różne nadzienia. Na dole - analogiczny do Sauerstoff czekoladowy ganasz doprawiony miodem i grappą, tutaj wykonany również z udziałem jabłkowego octu balsamicznego. U góry - nugat z moich ukochanych orzechów włoskich. W obliczu tego bogactwa zastanawiałam się nawet, czy tabliczka nie będzie przekombinowana...
Jabłkowy ocet balsamiczny użyty do stworzenia tej czekolady podchodzi z styryjskiej destylarni Gölles. Po stworzeniu octy Gölles poddawane są leżakowaniu w dębowych beczkach, co nadaje im wyjątkowego aromatu.
Czekolada pachniała miąższystym ciastem orzechowym, bardzo esencjonalnym, z grubą polewą czekoladową. W przekroju tabliczka ukazała w pełnej krasie swe bogactwo. Zadziwiła mnie grubość białej czekolady, która jak się okazało wcale nie przeszkadzała, nie uczyniła całości zbyt słodką. Po wgryzieniu się we wszystkie warstwy z zaskoczeniem stwierdziliśmy, iż kompozycja imituje smak... wytrawnego białego wina. Sama galaretka octowa kojarzyła się nam ze smakiem winogron, zaś cała reszta - fuzja orzechów, białej czekolady i leżakowanego octu, plus oczywiście alkohol z grappy - daje bardzo smakowite winne skojarzenie. Dolna warstwa jest właściwie odzwierciedleniem nadzienia z Sauerstoff, więc nie będę się nad nią rozpisywać - najistotniejszy efekt tworzyła dla mnie w tej tabliczce spójna całość.
Podobnie jak w Sauerstoff czekolada nie jest octowa w dosłownym słowa tego znaczeniu. Jest bardzo złożona, delikatnie słodka, zakrawająca o wytrawność. Galaretka stanowiąca serce tabliczki jest miękka i jędrna niczym domowy dżem, taka winogronowo-jabłkowa, po prostu pyszna! Nadaje całości świeżości, bez niej Gölles Apple Balsamico byłaby może aż za wytrawna. Kryje w sobie wiele ciężkich nut, ale bardzo smakowitych, pełnych. Była jednak smaczniejsza od Sauerstoff, przede wszystkim przez wyrazistość orzechów włoskich i ciemnej czekolady.
Gölles Apple Balsamico przenosi nas do ciepłego jesiennego ogrodu. Siedzimy na ławce, pijąc białe wino pośród winorośli i drzew orzecha włoskiego. Moje obawy wobec przekombinowania tej czekolady były niesłuszne. Spójność to jej wielka zaleta, jest też przy tym dość poważna i melancholijna. Przepysznie romantyczna.
Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, jabłkowy ocet balsamiczny, tłuszcz kakaowy, orzechy włoskie, syrop cukru inwertowanego, pełne mleko w proszku, miód, masło, mleko, odtłuszczone mleko w proszku, grappa, proszek sojowy (soja, maltodekstryna, syrop kukurydziany), pektyna jabłkowa, słodka serwatka w proszku, pełny cukier trzcinowy, koncentrat soku cytrynowego, sól, lecytyna sojowa, wanilia, cynamon, anyż.
poniedziałek, 20 marca 2017
Zotter Orange Wine "Pinot Gris" mleczna 50% nadziewana maślanym ganaszem z winem Pinot Gris, pomarańczami i jogurtową czekoladą
Ciąg dalszy winiarskich eksploracji z Zotterem! Kolejną nową tabliczką z serii Handscooped, w której austriacki producent ucieka się do zastosowania wina jako głównego bohatera jest Orange Wine. Pomarańczowe wino? Ale że tak naprawdę z pomarańczy? Nie do końca. Pomarańczowe wino to jeden z nowszych trendów w tworzeniu win, choć historia tego sposobu produkcji sięga zamierzchłych czasów. Po prostu teraz powróciło do łask, przez wzgląd na sposób produkcji idealnie zgrywający się z ideą slow food. Moszcz winogronowy bardzo długo maceruje się wraz ze skórkami (nawet do roku!) i to właśnie od skórek wino nabiera charakterystycznej barwy. W naszej czekoladzie użyto wina z białych winogron Pinot Gris, które zostały zaczarowane w formę pomarańczowego wina w Taus w południowej Styrii. Wino leżakowane było w beczkach przez cztery lata, a następnie trafiło do ganaszu okrytego przez delikatną mleczną czekoladę o 50% zawartości kakao.
Swój egzemplarz zakupiłam oczywiście poprzez biokredens.pl. Zotter przewrotnie do ganaszu w Orange Wine i tak czy siak dodał suszone pomarańcze, przez co nazwa produktu jest jeszcze bardziej trafna. Bazę ganaszu w dużej mierze stanowi masło - miałam nadzieję, że nie będzie powtórki z Muscaris Grapes! Poza tym znajdziemy w nim również grappę i białą jogurtową czekoladę, no i oczywiście skrupulatnie dobrane przyprawy. Tym razem zabrakło rodzynek - może i dobrze, skoro ich obecność w Muscaris Grapes i tak była fikcją (choć w innych winnych czekoladach Zottera deklarowana obecność rodzynek w składzie produktu nie mijała się z rzeczywistością).
Po przepołowieniu czekolady dojrzałam gładziutkie nadzienie w bardzo jasnym odcieniu beżu. Nad tabliczką unosił się przyjemny rześki zapach - miks pomarańczy, jogurtu, delikatnego wina oraz apetycznej mlecznej czekolady. Zgodnie z moimi oczekiwaniami (tudzież obawami?), ganasz okazuje się być niezwykle maślany. Całość jest tak krucho delikatna, że wręcz rozpada się w rękach. Czy mamy powtórkę z rozczarowującej Muscaris Grapes?
W mojej opinii na szczęście nie. Dla mnie konsystencja nadzienia była dość wciągająca, gdyż w aksamitnej, śliskawej maślaności znalazłam też nieco drobnoziarnistej struktury, a'la galaretka. Bardzo wyraźnie odznacza się jogurtowy posmak. Widać, że Zotter wyjątkowo upodobał sobie połączenie pomarańczy z jogurtem, co nie jest złe, jednak chciałabym spróbować zotterowskiej pomarańczy w czekoladzie w nieco innym wydaniu. Tymczasem fuzja jogurtowej pomarańczy z aksamitno-drobnoziarnistą strukturą nieuchronnie kojarzyło się mojemu Mężowi i mi z gumami Fritt. Gdyby nie było to wspomnienie z dzieciństwa, prawdopodobnie potraktowałabym to jako wadę.
A gdzie wino? Owszem, pojawiają się oczywiste winne posmaki, subtelnie pieszczące podniebienie. Jednakże Zotter być może nieco przeholował tu z nieoklepanym, oryginalnym wydaniem samej pomarańczy - jako takie prawdziwe pomarańczowe wino znajduje się dopiero na dalszym planie. To pomarańcza została umiejętnie wkomponowana między alkohol i jogurt, nie jest to bezpośrednia i kompleksowa interpretacja samego wina. Dobrą robotę wykonała kuwertura z delikatnej mlecznej czekolady, bardzo dobrze komponującej się z ganaszem. Bogatsza w kakao, mocniejsza czekolada stanowiłaby chyba zbyt duży kontrast.
Nie było źle, na pewno smaczniej i ciekawiej niż w Muscaris Grapes. Nie da się jednak ukryć, że bardziej do gustu przypadły mi zotterowskie interpretacje czerwonego wina (wyjątkiem jest wspaniała Sauvignon Blanc). Nie mogę niestety obecnie porównać Orange Wine z Muscat Wine with Grapes (tu recenzja Kimiko), bo jakimś cudem nie zamówiłam jej z foodieshop24.pl...
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, wino pomarańczowe Pinot gris, syrop cukru inwertowanego, masło, grappa, suszone pomarańcze, odtłuszczone mleko w proszku, jogurt z odtłuszczonego mleka w proszku, słodka serwatka w proszku, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, sól, wanilia, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier), cynamon.
czwartek, 16 marca 2017
Zotter Red Wine "Salzberg Beerenauslese" ciemna 70% nadziewana ganaszem z czerwonego wina i rodzynkami
Dziś pragnę Wam zaprezentować kolejną alkoholową tabliczkę spośród najnowszych Zotter Hanscooped (zakupioną na biokredens.pl). Mistrz po raz wtóry pochylił się nad winem ze swoich rodzinnych zakątków Austrii. Tym razem na warsztat wziął kupaż stworzony przez Gernota Heinricha z organicznych, ręcznie zbieranych winogron Blaufrankisch i Zweigelt, które to po przejściu spontanicznej fermentacji tworzą wino Salzberg Beerenauslese leżakowane następnie w dębowych beczkach.
Zotter stworzył z owego wina ganasz, dodał do nich skąpanych w winie rodzynek, a wszystko to oblał ciemną czekoladą o 70% zawartości kakao. Niezwykle cieszyłam się na tę degustację. Ciągle miałam w pamięci wspaniałą Red Wine Rush, która pozwoliła mi przekonać się, jak doskonale Zotter potrafi połączyć czerwone wytrawne wino z ciemną czekoladą. Jestem wdzięczna za możliwość porównania tych dwóch tabliczek - choć Red Wine Rush jadłam już dawno, moje wspomnienia nadal są świeże.
Czekolada pachnie przede wszystkim jak jakiś tłuściutki krem, w którym odnajdziemy od pierwszej chwili kwaśne i słodkie elementy, zdające się płynąć wprost z dodatków świeżych owoców (których de facto tu nie ma). Najistotniejszym elementem w zapachu okazuje się świeżo obrana za skórki i podzielona na cząstki dojrzała pomarańcza. Alkoholowy akcent przewija się, ale w sposób niezwykle zgrany z czekoladą. Generalnie, czekolada wydaje się być zlana z winem w jedną magiczną masę, idealnie do siebie pasującą. Jak się za moment okazało, wytrwaliśmy w tym romantycznym uścisku do samego końca degustacji.
Red Wine "Salzberg Beerenauslese" jest niezwykle gęsta, jędrna, kojarząca się z naturalną, esencjonalną galaretką. Czekoladowa kuwertura w niebywały sposób zgrywa się z winnym ganaszem, tak że oddzielanie dwóch części kompozycji od siebie nie ma najmniejszego sensu (próbowałam i po pierwszym kęsie od razu tego zaprzestałam). W środku zatopione są dość drobne, ale bardzo jędrne i soczyste rodzynki, przecudnie słodkie. Rodzynki używane w czekoladach Zottera są jednymi z lepszych, jakie przyszło mi kiedykolwiek próbować.
Alkohol odznacza się tu bardzo delikatnie, ukazując się po prostu jako jedna z licznych nut w przebogatym, świeżym winie. Na słodkawym czekoladowym ganaszu jawi się jako kwaskowato-cierpki, winogronowy posmak. Nie jest to jednak jedyny owocowy akcent, o nie! W wybitnym zbalansowaniu kompozycji odnajdziemy również aksamitny jabłkowy mus, odrobinę sfermentowany. Na równi z nim pojawiają się wspaniałe, dojrzałe morele. Oczywiście nieustannie przewijają się też soczyste pomarańcze, które tak pięknie zaprezentowały się nam w sferze zapachu. Czekolada przecudnie się z tym zgrywa, przypominając budyń czekoladowo-morelowy. Takie było moje skojarzenie podczas degustacji, lecz niedługo po niej miałam okazję jeść w ulubionej poznańskiej restauracji gruszkę duszoną w czerwonym winie. Dziś myślę więc, że Red Wine "Salzberg Beerenauslese" przyrównać można do moreli z rodzynkami duszonych w czerwonych winie, podanych z czekoladową polewą i kapką musu pomarańczowo-jabłkowego, skroplonych odrobiną cytryny! O tak!
Sam alkohol narasta w miarę degustacji, ale mi to nie przeszkadza i jest nawet atutem - wydaje mi się, że bez tego odczucia kompozycja mogłaby się pod koniec stać niemalże zbyt wydelikacona. Cały czas nie mogę się nadziwić, jakże zgrany okazał się tu duet wina i czekolady. Doprawdy, samo użyte tutaj wino musi mieć z natury nadzwyczaj czekoladowy charakter.
Red Wine "Salzberg Beerenauslese" była zupełnie inna od Red Wine Rush - na pewno o wiele od niej spokojniejsza, ale wcale nie mniej głęboka. Była ona bardziej zbalansowana, a mniej dynamiczna od Red Wine Rush. Red Wine Rush jawi się w mych wspomnieniach niczym zadyszka po zachłannym czerpaniu z życia wszystkimi zmysłami - Red Wine "Salzberg Beerenauslese" to głęboki oddech niosący pokój każdej komórce ciała. Odnalazłam tu więcej aksamitu, harmonii poszczególnych składników, błogiego relaksu. Relaksu, który po ciężkim dniu czasem może przynieść jedynie lampka dobrego czerwonego wina pita wśród przytulnej pościeli.
Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, wino Salzberg Beerenauslese, rodzynki, syrop cukru inwertowanego, masło, pełne mleko w proszku, grappa, sól, lecytyna sojowa, wanilia.
niedziela, 12 lutego 2017
Zotter Muscaris Grapes mleczna 50% nadziewana karmelowym ganaszem z winem Muscaris i rodzynkami
Jasna, soczyście brązowa mleczna czekolada kryje idealnie gładkie nadzienie, jaśniejsze o kilka dobrych tonów. Struktura całej kompozycji jest błogo aksamitna - zarówno kuwertura, jak i ganasz - miękko i maślanie rozpuszczają się w ustach. W ganaszu odnajdujemy jednak nieco drobnoziarnistej szorstkości, kojarzącej się z kolumbijskimi galaretkami z guawy i cukru trzcinowego (bocadillo).
Zdecydowanie, Muscaris Grapes jest propozycją dla osób, które niekoniecznie są fanami wina w słodyczach (czy też w ogóle alkoholu). Ja poleciłabym tę tabliczkę ludziom, którzy akurat mają ochotę na... coś naprawdę słodkiego, a przy tym niebanalnego. Mnie Muscaris Grapes totalnie zasłodziła, co pomimo niezaprzeczalnej smakowitości tabliczki nieco mnie zawiodło. Choć w końcu Muscaris jest półsłodkim winem, spodziewałam się czegoś choć odrobinę poważniejszego.
niedziela, 11 grudnia 2016
Zotter Sauvignon Blanc mleczna 40% nadziewana ananasowo-karmelowym ganaszem z winem Sauvignon Blanc, pieprzem, rodzynkami i miodem
Od kuwerturą z mlecznej czekolady o 40% zawartości kakao ukryty został ganasz ananasowo-migdałowy z miodem i pieprzem, podlany bohaterem tytułowym - białym winem Sauvignon Blanc z austriackiej Styrii. Zotter ponownie stawia na promocję regionu, wykorzystując jedno z lokalnych, tradycyjnych win. Choć już same bazowe składniki produktu wskazują na wyjątkowość kompozycji, jest ona jeszcze bardziej złożona. W składzie znajdziemy nawet suszone pokrzywy, czarny bez czy paprykę w proszku. Mistrz zapewne przemyślał recepturę co do cala.
Apetyczny, soczysty brąz mlecznej kuwertury otacza nadzienie wyglądające niczym gładki marcepan. Zresztą, kompozycja również pachnie marcepanowo (bardzo delikatnie). Odczuwaliśmy również kwaśnawą woń wina, wymieszaną z feerią przypraw.
Czekoladowa powłoczka jest delikatna i słodka, barrrdzo mleczna i tłuściutka. Idealnie pasuje to dość charakternego, jak się po chwili okazało, ganaszu. Nadzienie jest niezwykle gładkie, lekko się rozpuszcza pozostając w ustach maślany film. Z jednej strony charakteryzuje się tłustością niczym w migdałowym kremie, z drugiej zaś - ma w sobie wiele rześkiej kwaśności (choć także w specyficzny sposób wytrawnej). Pośrodku jasnobeżowej gładzi odnaleźć można raz po raz maleńkie, jędrne rodzynki. Nie było ich wiele, lecz stanowiły miłe urozmaicenie, nie wpływające mocno na smak całości.
Wyraźnie wyczuwamy białe wino, wymieszane z charakternymi przyprawami. Szczególnie mocno rzeczywiście odznacza się pieprz, którego w składzie znajdziemy aż 3%. W zaskakująco smakowity sposób komponuje się z mocno kwiatowym, nieco egzotycznym w posmakach winem. Świetnie również pasuje do aksamitu migdałowego o kremu o lekkim jak chmurka smaku. Za to największym zaskoczeniem było, jak bosko pieprz łączył się z ananasem, który także stanowi istotny element ganaszu. Zresztą, takie połączenie to nie debiut w twórczości Zottera, że wspomnę tylko o genialnej Strawberry + Pineapple and Pepper. Skąd w ogóle spłynęło na Zottera to odkrycie, iż soczysty ananas tak doskonale komponuje się z aromatycznym pieprzem?
Alkoholowy posmak przebrzmiewa gdzieś w tle, jednak nie dominuje. Myślę, że w obliczu pozostałych elementów: pysznej czekolady, subtelnych migdałów, kwiatowości wina, rześkości ananasa i przyprawowego pazura - alkohol sam w sobie stanie się znośny nawet dla jego antyfanów w słodyczach. Nad wszystkim unosi się lekka karmelowość. To bardzo ciekawa, spokojna i elegancka kompozycja, którą bez skrępowania wręczyłabym w formie wyszukanego prezentu dla wymagającej osoby. Bez dwóch zdań, sprezentowana czekolada przebije najlepszą, okazjonalną bombonierkę.
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, wino Sauvignon Blanc 9%, syrop cukru inwertowanego, miazga kakaowa, masło, pieprz 3%, sproszkowany karmel, suszone ananasy 2%, suszone pokrzywy, czarny bez, rodzynki, miód, grappa, słodka serwatka w proszku, sok cytrynowy, nierafinowany cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, papryka w proszku 0,1%, sól, wanilia, proszek cytrynowy, cynamon, chili Bird's Eye.
sobota, 1 października 2016
Zotter Candied Ginger ciemna nadziewana imbirem i ganaszem czekoladowo-sojowym z miodem i grappą
Marsz aromatycznym lasem pozwolił nam w pełni się zrelaksować, choć czasem brakowało prześwitu ukazującego nam rozległy widok na sąsiednie Pasma Koskowej Góry i Barniasiówki. Barnasiówka czasem mignęła nam tam, gdzie las był mnie gęsty, ale Koskowa maskowała się dobrze, na szczęście do czasu... ale o tym już w następnym wpisie.
Na jednej z nielicznych, maleńkich polan skrytych gdzieś w gęstwinie zatrzymaliśmy się na kawę i czekoladę, rozsiadając się na trawie. Wybór padł na zotterowską Candied Ginger, która niezwykle pasowała mi do panującej wokół aury - końca sierpnia w zacienionym lesie. Niedawno tę czekoladę opisywała u siebie Kimiko, zapraszam Was do porównania naszych opinii.
O ile przed przełamaniem tabliczki czekolada pachnie przede wszystkim właśnie samą kuwerturą - bardzo leśno-kwiatową, wyważoną i elegancką - to po ukazaniu wnętrza zapach zostaje wzbogacony o dodatkowe silne nuty. Imbir odkrywa przed nami pokłady cytrusowości i drapiącej w nos słodyczo-pikatności. Nam osobiście ów aromat w pierwszej chwili skojarzył się z kolorowymi żelkami posypanymi z wierzchu cukrem i kwaśnym pyłkiem. Zapowiadało się ciekawie.
Poza tym, Zotter świetnie dobrał pozostałe dodatki. Grappa swą rześką alkoholową nutą gra w tle melodię uwypuklającą zalety zarówno samego imbiru, jak i czekolady. Miód podkreśla słodycz kandyzowanego imbiru, a także świetnie zgrywa się z delikatnym sojowym posmakiem ganaszu, nadaje mu łagodności. Wanilia, anyż i cynamon umiejętnie podkręcają korzenność kompozycji, choć absolutnie nie czynią jej "piernikową".





