Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wafel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wafel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2025

Zotter Kirsch auf Nusswaffel mleczna 50% nadziewana wiśniowym ganaszem i nugatem z orzechów laskowych z chrupiącymi wafelkami

 
To już koniec moich zapasów Zotter Handscooped - widać, że w tym sezonie Zotter postawił na chrupiące wafelki jako sztandarowy dodatek. Czasem ratowało to kompozycję, czasem stanowiło kolejną szaloną część bardzo złożonego składu, a dziś? W Kirsch auf Nusswaffel smacznie i kompleksowo byłoby również bez tych wafelków.
 
Mamy mleczną czekoladę o 50% zawartości kakao okrywającą wiśniowy ganasz i nugat z orzechów laskowych z chrupiącymi wafelkami, oddzielone od siebie cienką warstwą białej czekolady. Chrupkość wafli kontrastuje z gładkością pozostałych komponentów, ale dobrze radziłyby sobie również bez tego. Lekko kwaskowate wiśnie dobrze zgrywają się z orzechowością oraz aksamitną mleczną czekoladą. Pojawia się drobna iluzja żelkowo-galeretkowa, no i za sprawą wafli - ciasteczek owsianych z orzechami. Jak to z Handscooped bywa - czekolada zniknęła ekspresowo...
 
 
Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, chrupiące wafelki 11% (mąka pszenna, cukier, masło, odtłuszczone mleko w proszku, ekstrakt słodu jęczmiennego w proszku, sól), orzechy laskowe 7%, pełne mleko w proszku, wiśnie 5%, odtłuszczone mleko w proszku, koncentrat wiśniowy 3%, syrop cukru inwertowanego, liofilizowane wiśnie 2%, syrop skrobiowy, olej z orzechów laskowych 1%, lecytyna sojowa, słodka serwatka w proszku, pełny cukier trzcinowy, lecytyna słonecznikowa, sól, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier), wanilia, olej z gorzkich migdałów, kardamon, anyż, cynamon.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 513 kcal.
BTW: 7,1/32/48.

niedziela, 26 stycznia 2025

Zotter Kürbis-Karamell und Erdbeeren mleczna 60% nadziewana słonym karmelem, truskawkami, nugatem z pestek dyni i chrupiącymi waflami


 Kürbis-Karamell und Erdbeeren z serii Handscooped od Zottera - cóż to jest za szaleństwo! Czego tam nie ma! Pod kuwerturą z mlecznej czekolady o aż 60% zawartości kakao kryje się nugat z prażonych pestek dyni, warstwa truskawkowej czekolady, słony karmelowy ganasz z udziałem pasty miso. Dużo! Przyznam, że wśród ostatnio próbowanych Handscooped właśnie ta jest najbardziej bogata w odbiorze, serwując mnóstwo niespodzianek i nagłych zwrotów akcji.

Najpierw kompozycja wydaje się za słona i za słodka. Marzę, by jako kuwertura pojawiła się tu co najmniej 80% ciemna czekolada. Odczuwam coś na kształt smażonego oleju; coś się ślizga, coś się klei, coś jest miękkie - cała plejada konsystencji! A jeszcze do tego drobinki chrupiących wafelków! Dynia i soja mieszają się z intensywnym słonym karmelem, raz po raz obezwładniająco uderza urokliwa truskawka. Ta tabliczka jest niczym wielowarstwowy tort i oferuje naprawdę skrajne doznania. Godna polecenia!
 
 
Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, pestki dyni 9%, masło, śmietanka, pełne mleko w proszku, miso (ryż, soja, woda, sól), syrop cukru inwertowanego, chrupiące wafle 4% (mąka pszenna, cukier, masło, odtłuszczone mleko w proszku, ekstrakt słodu jęczmiennego w proszku, sól), liofilizowane truskawki 1%, odtłuszczone mleko w proszku, sól, koncentrat soku cytrynowego, lecytyna sojowa, słodka serwatka w proszku, pełny cukier trzcinowy, wanilia, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier), cynamon.
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 552 kcal.
BTW: 9/38/40.

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Zotter Karamell Nougat Crunch biała karmelowa nadziewana karmelową praliną migdałową i kruchym waflem

 
 
Mój pierwszy Zotter zjedzony w nowym roku to Karmell Nougat Crunch z kolekcji Handscooped. Wystarczy przeczytać opis, by wiedzieć, że będzie słodko! Pod pierzynką z białej karmelowej czekolady leży cieńsza powłoczka z mlecznej czekolady, a wnętrze stanowi karmelowa pralina z migdałów (25% składu) z dodatkiem drobno pokruszonych, chrupiących wafelków.

Przyznam, że te delikatnie chrupiące wafelkowe okruszki robią robotę - bez nich byłoby zbyt przytłaczająco. Jest ekstremalnie słodko, w rozkosznie maślano-karmelowy sposób, z łagodnością migdałów, odrobiną soli i wanilii. Gratka dla fanów karmelowych słodkości. 

 
Skład: surowy cukier trzcinowy, migdały 25%, tłuszcz kakaowy, karmelizowane mleko w proszku 8% (odtłuszczone mleko w proszku, cukier), kruszone wafle 6% (mąka pszenna, cukier, masło, odtłuszczone mleko w proszku, ekstrakt słodu jęczmiennego w proszku, sól), pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, masło, odtłuszczone mleko w proszku, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, słodka serwatka w proszku, sól, wanilia, cynamon, płatki róż, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier).
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 570 kcal.
BTW: 8,8/37/52.

poniedziałek, 12 grudnia 2022

Fjåk Vafler & Brunost biała karmelowa z brązowym serem kozim Brunost, goframi, truskawkami i solą morską


Dobrze jest głębiej eksplorować tereny już znane i lubiane. Fjåk zdążył mnie uraczyć swoją białą karmelową czekoladą w Caramelized White Gingerbread i zapoznać z norweskim smakołykiem w postaci brązowego koziego sera Brunost w Milk & Brown Cheese. Dziś, dzięki sklepowi Sekretów czekolady, mogłam uraczyć się limitowaną Vafler & Brunost - białą karmelową czekoladą z brązowym kozim serem Brunost, a także z posypką z gofrów na maślance doprawionych kardamonem oraz liofilizowanych truskawek. Wszystko wieńczy szczypta soli morskiej. Brzmi obłędnie, a wygląda jeszcze lepiej! Wystarczy spojrzeć - ta kompozycja jest kwintesencją błogości.


Choć gofry i truskawki robią wrażenie wizualne, w smaku nie mają wiele do powiedzenia. Połączenie białej karmelowej czekolady z serem Brunost jest bowiem potężne. Całość pachnie miodem, karmelem, goframi, owym cudnym serem, wyśmienitą białą czekoladą. Gofry, gdyby się na nich skupić, dostarczają przyjemnie chrupiących wrażeń i bardzo delikatnej zbożowości. Kawałki liofilizowanych truskawek - powiem szczerze - zapadły mi się całkiem w smaku czekolady, chyba mogłoby ich dla mnie nie być (a przecież kocham truskawki!). To czekoladowo-serowa masa dominuje i detronizuje, z całą swą błogą maślanością, ekstrawagancką karmelowością, iluzją miodu, pokładami ciepła i przytulności, zachwycającą słodyczą, masywną gładkością zalepiającą podniebienie. Subtelna nuta soli mogłaby wyłuścić to, co kozie, ale "kozie akcenty" są bardzo sprytnie zamaskowane w Brunost, o czym zdążyłam się już przekonać. 

Podsumowując - Fjåk tworząc tak bajecznie śliczną czekoladę chyba się trochę przeliczył chcąc urozmaicić jej warstwę smakową, bowiem jeden sztandar niesie tu smak... Porażającego karmelowego nieba.


Skład: tłuszcz kakaowy, nierafinowany cukier trzcinowy, mleko w proszku, brązowy ser kozi Brunost, gofry (mąka, cukier, maślanka, mleko, kardamon), liofilizowane truskawki, sól morska.
Masa netto: 53 g.

czwartek, 18 marca 2021

Michel Cluizel Grand Lait 45% Christmas Praline mleczna 45% z kandyzowaną skórką pomarańczy, migdałami, orzechami laskowymi, waflami, cynamonem, anyżem, imbirem i wanilią



Wprawdzie święta Bożego Narodzenia już dawno za nami i o wiele bliżej jest do Wielkanocy, jednak na czekolady podobne do tej mam chętkę niezależnie od pory roku. Dziś przed Wami Christmas Praline z francuskiej manufaktury Michel Cluizel, zakupiona w sklepie Sekretów Czekolady. Mleczna czekolada o 45% zawartości kakao kryje w sobie mnóstwo dobroci - dodatków jest na tyle dużo, iż odrobinę obawiałam się przeciążenia. Kandyzowana skórka pomarańczy (to składnik, który już naprawdę przeróżnie potrafi wypaść), migdały, orzechy laskowe, wafle oraz moc przypraw: cynamon, anyż, imbir, wanilia - zapowiadało się intensywnie!

Jak to u Michel Cluizel bywa, zdobiona tabliczka prezentowała się przepięknie, w przekroju ukazując moc dodatków. W zapachu spodobało mi się, iż aromat pomarańczy nie uderzał od samego początku - prym wiodły mleko, orzechy, ciepłe kakao z korzeniami.

Miękka i masywna czekolada urzekała umiarkowaną słodyczą, jakże przyjemnym połączeniem jakby drzewnego kakao z mlekiem oraz kompozycją przypraw, co czyniło ten smakołyk głębokim i kojącym. Drobinek kandyzowanej skórki pomarańczy jest całkiem sporo, ale okazały się całkiem leciutkie, wysokiej jakości, aromatyczne i nieprzesadzone w swym bukiecie. Ocieplały i orzeźwiały zarazem całą kompozycję, posiadały też nienarzucającą się konsystencję - naprawdę dały radę!

  Kawałeczki wafli delikatnie chrupały, zaś orzechy zdawały się być niemal wtopione w kakaową masę - czuć je było przede wszystkim w smaku, nie w strukturze. Wafelki zaś nadały całości takiej przytulności, iż skojarzyły się nam z... goframi podanymi z mięciutkimi bananami.


 Całość wypadła tak, jak tylko mogła najlepiej - żaden składnik nie przeszkadzał drugiemu, wszystko płynęło razem, a także obok siebie. Bardzo sympatyczna i bogata mleczna czekolada.

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, ziarna kakao, kandyzowana skórka pomarańczy (kandyzowana skórka pomarańczy, cukier, syrop glukozowy), migdały, orzechy laskowe, wafle (mąka pszenna, cukier, masło, odtłuszczone mleko w proszku, słód jęczmienny, sól), cynamon, anyż, imbir, wanilia burbońska.
Masa kakaowa min. 45%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 548 kcal.
BTW: 6/35/52.

sobota, 21 lutego 2015

Lindt Creation Coffee Dream ciemna nadziewana kremem migdałowym i kawowym


Nigdy nie próbowałam lava cake, które było inspiracją dla Lindt Chocolate Cake - tak samo brak mi doświadczeń w kwestii francuskiego deseru opera. Mimo, że nie jestem fanką tego typu kremowych ciast, połączenie czekolady, migdałów oraz kawy brzmi naprawdę obiecująco. Nazwa jednej z nowszych propozycji Lindt Creation na polskim rynku - Coffee Dream, była dla mnie - osoby, która nie wyobraża sobie dnia choćby bez filiżanki kawy - obietnicą raju. Kawowe marzenie od Lindta, którego przecież darzę tak wielką sympatią... Czy to mógł być niewypał? Nie chciałam w to wierzyć, ale niestety recenzje pozostałych blogerek nieubłaganie sugerowały porażkę... 

Coffee Dream kupiłam wraz z Chocolate Cake po promocyjnej cenie w Almie, więc w razie czego nie musiałam ubolewać nad niepotrzebną stratą kasy. Mimo wszystko, do degustacji dziś opisywanej czekolady podchodziłam nastawiona bardzo neutralnie, choć jedna rzecz nie dawała mi jednak spokoju po lekturze składu tego "kawowego" smakołyku... Tu NIE MA kawy! Haloooo?! Jak produkt o nazwie Coffee Dream może nie mieć kawy w składzie? I to na dodatek wyrób wywodzący się od Lindta? Naturalny aromat kawowy majaczący gdzieś na końcu listy składników to nie jest to, czego oczekiwałam... Pierwsza wtopa.

Drugą wtopą jest jedynie 47-procentowa zawartość masy kakaowej. Wiem, że większość tabliczek z serii Excellence cechuje się taką jej ilością, ale przecież tu mamy do czynienia z inną kolekcją i Lindt mógł się wyłamać, pokusić o kakaowego kopa. To by było na tyle jeśli chodzi o wtopy, które można wyczytać z opakowania jeszcze przed jego otwarciem. Całe szczęście, Lindt tym razem uniknął wpadki związanej z dodaniem tłuszczów roślinnych do nadzienia - a czasem taki paskudny manewr się mu zdarza. Ok, co czeka na nas w środku?


Produkt pachnie dobrą lindtowską deserową czekoladą i... tyle. Żadnej kawy, żadnych migdałów. Wgryzam się do środka. Czekolada zgodnie z moimi przypuszczeniami smakuje tak jak pachnie - dobrze. Przyjemnie tłusta deserówka, z wyważoną słodyczą. Przyjemnie się ją je, ale jest bardzo przewidywalna. Miła, poprawna i już. W połączeniu ze smacznym nadzieniem stałaby się jeszcze milsza, ale niestety... Nadzienie w Coffee Dream bardzo rozczarowuje...

Mam wrażenie, że nadzienie w Coffee Dream to trufla kakaowa żywcem wyjęta z Chocolate Cake, w której to rzeczona trufla została w pełni przysłonięta wspaniałym czekoladowym sosem. Taka tam czekoladowo-maślana masa, w której na próżno można szukać śladu migdałów oraz kawy. Na dłuższą metę jest monotonna, naprawdę nie ma czego wspominać i nad czym się rozpisywać. W nadzieniu znalazł się jednak pewien element, który zapamiętam na długo... Raz po raz można natrafić we wnętrzu tej czekolady na coś paskudnego...

Te paskudy to cieniutkie kawałki wafli. Rozpuszczając kęs w ustach, natrafiając na ten wafelek czujemy raczej, jakby w czekoladzie zatopione zostały jakieś śmieci. Kawałki bibuły lub waty, dosłownie takie wrażenie sprawiają. Ma się ochotę je wypluć, ale są na tyle drobne, że nie za bardzo się da. Fuj. Lindt mógł sobie je darować - i tak czekolada szału nie robiła, a ten dodatek jeszcze mocniej minusuje moją ocenę...

Na moim blogu czekolady Lindta występują w liczebnej przewadze. Na szczęście tylko na nieliczne z nich jestem zmuszona spuścić zasłonę milczenia, chcąc o nich jak najszybciej zapomnieć (jak było na przykład w przypadku serii Black&White). Nawet najlepszym zdarzają się porażki. A to mogła być tak smaczna czekolada, kawowe marzenie... :(

Skład: cukier, miazga kakaowa, tłuszcz mleczny, tłuszcz kakaowy, migdały 3%, cukier inwertowany, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, syrop glukozowy, sorbitol, orzechy laskowe, kruszone ziarno kakaowe, laktoza, wafel (mąki: ryżowa i pszenna, cukier, węglany sodu, sól, naturalny aromat waniliowy), lecytyna sojowa, odtłuszczone mleko w proszku, pełne mleko w proszku, naturalny aromat kawowy, wanilina, ekstrakt słodowy jęczmienny.
Masa kakaowa min. 47%.
Masa netto: 150 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 528 kcal.
BTW: 5,8/32/50

poniedziałek, 17 listopada 2014

Wedel KarmelLove biała karmelowa z wafelkami



Znacie ten ból, kiedy macie gotową niemal całą notkę, a nagle magicznym sposobem wszystko Wam się kasuje i zapisuje? Tak właśnie stało się w przypadku dziś publikowanej recenzji... Trudno, trzeba było przysiąść i próbować odtworzyć to, co już raz zostało napisane.

Pewnie dziwicie się, że karmelowy Wedel ponownie pojawia się na moim blogu. Myślicie, ah, znowu Baśka dostała ataku irracjonalnego czeko-zakupoholizmu. Otóż tym razem nie! W tym przypadku mam dla siebie usprawiedliwienie :). Wszystkiemu winien jest mój Facet! Po niezwykle udanej degustacji karmelowego Wedla z solonymi orzechami ziemnymi, mój Mężczyzna nie szczędził sobie KarmelLove. Wszystkie trzy dostępne w sklepach warianty często gęsto gościły jako towarzysz do jego porannych kaw w pracy. No halo! Nie mogłam tak tego zostawić. Musiałam spróbować chociaż jeszcze jednej karmelowej propozycji Wedla, weryfikując opinię Ukochanego :). I co, dobre mam wytłumaczenie? ;)

Miałam obawy, czy karmelowa biała czekolada, pozbawiona przełamania smaku solą i orzechami – nie okaże się za nadto mdła. Czy dam radę przebrnąć przez taką dawkę słodyczy? Całe szczęście, już po pierwszej kostce moje obawy zostały w dużej mierze rozwiane. Zapach tabliczki jest tak jak w przypadku wersji z orzechami obezwładniająco karmelowy. Mleczna krówka, ulubiona. Zapowiadająca dużą dawkę słodyczy, ale podaną w sposób inny niż zazwyczaj. To nie cukierniczka, margaryna i stare mleko w proszku – o nie. Ta biała czekolada do takich nie należy. To cukierek-krówka w formie czekolady i za ten produkt naprawdę Wedlowi należą się brawa.

Smak samej czekolady nie różni się niczym od wersji z orzechami, toteż odsyłam Was do jej recenzji. Dodatek wafelków nie wnosi praktycznie żadnych szczególnych wrażeń smakowych. Nie dość, że są one bardzo cienkie, to na dodatek drobno pokruszone. Pomimo braku smakowych efektów specjalnych, jakie mogłyby fundować dodatki w czekoladzie – dostrzegłam zalety wafelków zatopionych w KarmelLove. Tylko i wyłącznie przez to, że otwierając w biegu tą czekoladę, pozwoliłam sobie na moment zwolnić…

Najlepiej ugryźć pół kostki. Zostawić ten kawałeczek na języku i delikatnie ssać. Karmelowa słodycz powoli zacznie rozpościerać swoją kołderkę na całym podniebieniu, aby koniec końców dojść do tych wafelkowych drobinek. Lekko chrupiących, lecz delikatnych – nie są kłujące, nie przeszkadzają, pasują.  To naprawdę fajne uczucie, że tak tania i łatwo dostępna czekolada może podczas wieczornej bieganiny po chłodnym jesiennym mieście przenieść nas w ustronne miejsce, w tak samo rozbieganym jak ja tłumie. Dodajmy do tego cynamonowe cappuccino kupione na wynos i mamy szansę na relaks pomimo tego, że nadal pędzimy.

Z KarmelLove zdecydowanie bardziej smakowała mi wersja z solonymi orzeszkami, ale ta z wafelkami również jest niczego sobie. Wciąż ciężko mi uwierzyć, że to jest ten sam Wedel, który zrobił paskudną w mojej opinii Creme Brulee. KarmelLove jest w porządku i tylko szkoda, że do stałej oferty ma wejść jedynie wersja bez dodatków…

PS Co do mojego zapytania o częstsze dodawanie notek... Z chęcią bym tak robiła, zwłaszcza, że po naszym wyjeździe w góry na długi weekend nazbierało się sporo zjedzonych czekolad - ale sęk w tym, że nawet nie miałam czasu ich opisać :P. Muszę przysiąść przez kilka długich wieczorów i zabrać się za pisanie, obudzić czekoladowe wspomnienia :).

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, proszek karmelowy 9,6% (mleko odtłuszczone, serwatka, cukier, masło, aromat), serwatka w proszku, wafelki 3% (mąka pszenna, cukier, tłuszcz mleczny, tłuszcze roślinne: sojowy, palmowy i rzepakowy; laktoza, białka mleka, sól, mąka ze słodu jęczmiennego, wodorowęglan sodu), lecytyna sojowa, polirycynooleinian poliglicerolu, aromat, sól.
Masa netto: 90 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 546 kcal.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Wawel Brownie ciemna z nadzieniem czekoladowo-kakaowym i waflami



To się nazywa zakupoholizm! Ledwo co dotarły do mnie dostawy tabliczek zamówionych przez internet, a ja skusiłam się na parę nowości podczas promocji na czekolady w Biedronce... I jeszcze, wstydziłam się przyznać do tego mojemu Ukochanemu... Wprawdzie zakupy w Biedronce nie wiązały się z dużym wydatkiem, ale sam fakt zapchania po brzegi Magicznej Szuflady poprzez dokupienie produktów, które na bank nie dostarczą nam wyjątkowych smakowych wrażeń - wydawał się nieco irracjonalny. Trudno. Ja swoje argumenty za miałam. Zresztą, koniec końców, jedna z Biedronkowych tabliczek wyfrunęła z czeluści Magicznej Szuflady bardzo szybko. Wybrana na dodatek przez mojego Ukochanego i przez niego zapakowana do torby na wielkanocny wyjazd w góry! A tak bardzo się odgrażał, że on "nawet nie chce tego próbować", kiedy pokazywałam mu nowe propozycje Wawla.
 
A jakie były moje argumenty za zakupem nowych tabliczek Wawel? Po pierwsze, obdarzam tą firmę większą sympatią niż Wedla i od czasu do czasu mam ochotę na coś spod ich skrzydeł. Deserowe czekolady o dość ciekawych na pierwszy rzut oka nadzieniach przykuły moją uwagę. Jeśli chodzi typowo o czekoladę Wawel Brownie, skojarzyła mi się ona z genialną Lindt Dark Chocolate Cookie. Chociaż wystarczyło spojrzeć na skład, aby przekonać się, że Wawel i Lindt to zupełnie dwie inne ligi. Skład Wawel Brownie jest z trzy razy dłuższy niż Lindt Dark Chocolate Cookie, a to o czymś świadczy... Poza tym, Lindt nie omieszkał się uraczyć nas maślanym nadzieniem, natomiast Wawel solidnie obdarza nas margaryną. Czasy, kiedy konsumenci tolerowali wszechobecny utwardzony tłuszcz roślinny odchodzą już w niepamięć, ale Wawel nadal jedzie po kosztach. Zresztą, czego mogłam się spodziewać po niemal 300-gramowej tabliczce, która kosztowała mnie w promocyjnej cenie niecałe 5 zł?

Duże i grube kostki swoim zapachem przywodzą na myśl niedawno degustowanego Oriona. To podobny pułap - rzecz zjadliwa, ale przeciętna. Ot, tanie pralinki. Czuć kakao, ale nie jest to kakao królewskie: intensywne i bogate... Pierwszy kęs uwalnia kolejne skojarzenia. Kropka w kropkę Wawel z nadzieniem truflowym, swego czasu (a może nadal?) również dostępny w Biedronce. Przeciętne kakao, nutka alkoholu i tyle. Zresztą, skład obu czekolad jest bardzo podobny. 

Mocno zawodzi mnie wygląd kostki w środku. Obrazek na opakowaniu przedstawia zupełnie coś innego. Rzeczywistość wypada o wiele bardziej blado. Obie warstwy nadzienia niemal nie różnią się od siebie. Bardzo podobna barwa, a nawet tekstura. No, warstwa górna jest nieco gładsza, ale bardzo daleko jej do gęstego czekoladowego kremu widocznego na opakowaniu. To raczej tłuszczowo-cukrowa masa zabarwiona kakao. Niestety.

Dolna warstwa jest odrobinę bardziej chrupka od górnej, ze względu na dodatek wafli. Są one bardzo rozdrobnione i niewidoczne gołym okiem. Całość nie jest przesłodzona, nie odrzuca niechcianymi posmakami. Mam wrażenie, że Wawel ratuje się dodatkiem alkoholu w tego typu czekoladach, aby zupełnie nie zemdlić nas margarynowym ulepkiem. Jedna wielka przeciętność. 

Na górskim szlaku cała tabliczka została zjedzona przez nas szybko, ze względu na ułamywanie raz na jakiś czas rządku kostek w ciągu całego wyczerpującego dnia. Gdyby Wawel Brownie zjadana była przez nas w sposób standardowy, do kawy w domu - dłuuugo nie moglibyśmy jej dokończyć. Tego typu czekolada powinna odkrywać przed nami kakao na nowo, w formie miliona zastosowań zawartych w jednej tabliczce. Szkoda, że Wawel nie był w stanie nam tego zaoferować. 
 
Skład: czekolada 43% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, tłuszcze roślinne: olej rzepakowy i olej shea, lecytyna sojowa, polirycynooleinian poliglicerolu, aromat), cukier, częściowo utwardzony tłuszcz roślinny (palmowy, rzepakowy), kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 6%, odtłuszczone mleko w proszku, czekolada 1,5% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, tłuszcze roślinne: olej rzepakowy i olej shea, lecytyna sojowa, polirycynooleinian poliglicerolu, aromat), syrop glukozowy, całkowicie utwardzony olej palmowy, spirytus, skondensowane słodzone mleko (mleko, cukier), lecytyna sojowa, wafle (mąka pszenna, olej rzepakowy, sól, węglan sodu i amonu), żółtko jaja w proszku, suszona serwatka, aromaty.
Masa kakaowa min. 43%.
Masa netto: 290 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 514 kcal.
BTW: 5,5/29/54

poniedziałek, 25 listopada 2013

Lindt Creation Creme Brulee mleczna z nadzieniem mlecznym z karmelizowanym cukrem i wafelkami


Lubię takie niespodzianki - podczas wyprawy po ulubione grahamki do Biedronki zauważyłam Lindt Creation Creme Brulee w bardzo przystępnej cenie... Kto by się tego spodziewał! Od razu zamieniłam się w przebierającą nóżkami dziewczynkę z wielkimi błyszczącymi oczami, które błagają: "Skaaarbie, kuuup!!!" Skarb kupił, a jakże ;). Zwłaszcza, że sam uwielbia Lindta.

Muszę się przyznać, że nigdy dotąd nie miałam okazji jeść prawdziwego creme brulee. Wynika to z tego, że będąc w restauracjach zawsze jako deser wygrywały wszelkie ciasta bądź lody. Creme brulee zostawiałam na "zaś potem", a w domu nie odczuwam potrzeby samodzielnego wykonywania takich dań. Doskonale wiem, czym jest creme brulee, no ale właśnie... Smakowego odniesienia brak.

Jednak nie przeszkadzało mi to zupełnie w czerpaniu przyjemności z degustacji Lindt Creation Creme Brulee. Ba, owa przyjemność była naprawdę bardzo duża... Lindt wyczarował coś cudownego - przewyższając moje oczekiwania.

Tak jak ostatnio jedzona przeze mnie tabliczka z serii Creation, czyli Rhum Raisins - Creme Brulee została wyprodukowana przez filię francuską firmy. Ten produkt również nie odbiegał jakością od szwajcarskich wyrobów, co bardzo mnie ucieszyło. 

Największym atutem jest jak zwykle sama czekolada. Bardzo kakaowa jak na mleczną, nieprzesłodzona, z śmietankową nutą. Delikatna, lecz nie wątła ;) . Zjadanie warstwy czekolady sponad nadzienia sprawiało mi niewypowiedzianą przyjemność. 

A nadzienie? Biały krem o idealnej konsystencji. Znów procentuje duży udział tłuszczu mlecznego, a brak tłuszczy roślinnych - nadało to nadzieniu cudowny, maślany smak. W owym kremie zatopione są kawałki wafelków i karmelizowanego cukru. O wafelkach rozpisywać się nie będę - są na tyle malutkie i jest ich tak niewiele, że w żaden sposób nie rzutują na całokształt. Natomiast karmelizowany cukier jak najbardziej... Spore kryształy, w żaden sposób nie przypominające żelowego ulepka. Chrupkie, mocno wyczuwalne na zębach. W smaku... intensywnie kakaowe i palone, wręcz goryczkowe. A to Ci heca! Mniam!

 Lindt Creation Creme Brulee wydawała mi się być dość niepozorną, nawet i skromną tabliczką na tle innych smaków w ofercie Creation. Tymczasem, kryje ona w sobie naprawdę wiele dobrego. Proste połączenie smaków wykonane z ogromną pieczołowitością. Klasa.

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku 15%, tłuszcz mleczny 9%, miazga kakaowa, laktoza, cukier karmelizowany (cukier, tłuszcz kakaowy) 3%, całkowicie odtłuszczone mleko w proszku, cząstki waflowe (mąka pszenna i kukurydziana, cukier, wodorowęglan sodu, olej palmowy) 1%, lecytyna sojowa, ekstrakt słodu jęczmiennego, aromaty (jajo, wanilina).
Masa kakaowa min. 30%.
Masa netto: 150 g.

środa, 15 maja 2013

Ritter Sport Erdbeer Vanille-Waffel mleczna z kawałkami wafli, kremem waniliowym i truskawkowo-jogurtowym


Edycja limitowana lato 2013.

Kolejna smaczna nadziewana czekolada oferowana przez Rittersport. Mamy warstwę jogurtowo-owocowego kremu, znanego Nam dobrze z Strawberry Yogurt. Pod nią, znajduje się cieniutka warstewka waniliowego kremu, położona na kruchym wafelku. Urozmaicenie smaków. Przyjemna w degustacji słodycz.

Skład: cukier, tłuszcz roślinny, tłuszcz kakaowy, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka 9%, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, mąka pszenna, laktoza, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz mleczny, syrop glukozowy, słodka serwatka w proszku, truskawki 0,5%, maltodekstryna, naturalny aromat, glukoza, lecytyna sojowa, mąka sojowa, ekstrakt słodu jęczmiennego, kwas cytrynowy, mielona laska wanilii, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, przyprawy, orzechy laskowe, sól.
Masa kakaowa min. 30%.
Masa netto: 100 g.


niedziela, 31 marca 2013

Lindt biała z nugatem z orzechów laskowych i kawałkami wafli


Kolejna z czekolad, której nie spodziewałam się w polskich sklepach, a jednak ją znalazłam :). W katalogu niemieckim w tej serii jest również podobna tabliczka, lecz z nadzieniem migdałowym. Zarówno w Almie, jak i PiP niestety jej nie widziałam... No ale miałam ogromną przyjemność spróbować choć dwóch czekolad z tej białej edycji, więc i tak mam powód do radości :).

Wraz z Ukochanym z wielką uwagą otwieraliśmy kartonik, rozrywaliśmy sreberko... Po wcześniejszych doświadczeniach z tego typu produktami Lindta byliśmy pewni, że i tym razem to będą fajerwerki. I oczywiście znów mieliśmy do czynienia ze zgraną co do cala kompozycją...

Tabliczka ma delikatny zapach dobrej jakości wafelków z nadzieniem śmietankowo-orzechowym. Biała czekolada jest doskonała, rozpływa się w ustach, jest bajecznie mleczna. W połączeniu z genialnym nadzieniem - miażdży system. Wnętrze tabliczki jest orzechowo-brązowej barwy, o puszystej konsystencji. Naprawdę mocno orzechowe w smaku. Aksamit czekolady, aksamit nadzienia, wszystko powoli topnieje w ustach dostarczając niebywałej przyjemności i na koniec... chrupiący wafelek. Idealnie wieńczący rozkosz zaskakujący efekt.

Istny raj dla podniebienia. Sprawdza się zasada, że dobra biała czekolada jest cenniejsza niż złoto. 

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, orzechy laskowe 14%, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz mleczny, miazga kakaowa, mąka pszenna, lecytyna sojowa, aromaty, tłuszcz roślinny, syrop karmelowy (cukier palony).
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 577 kcal.


środa, 23 stycznia 2013

Lindt Nougat Crunch mleczna nadziewana nugatem, kruchym orzechem laskowym i kawałkami wafla


Pozytywne wrażenia po degustacji Caramel Brownie zachęcały do jak najszybszego skosztowania kolejnych tabliczek z serii Nice To Sweet You.

Zapach. Jak zwykle, boski aromat charakterystyczny dla mlecznego Lindta. I do tego wyrazisty, orzechowy akcent. O taaak, już chcę poczuć wnętrze! :D

I co mamy w środku? Jest delikatnie i chrupiąco zarazem. Rozdrobnione do formy nugatu orzechy laskowe w połączeniu z warstwą mlecznej czekolady rozpuszczają się w ustach. Jednakże bazą nadzienia jest znaczna ilość orzechowego crunchu i kawałków wafli (i tu pomyślałam o wedlowskim Bajecznym, po czym zaśmiałam się... totalnie inne podejście do podobnej kompozycji smakowej, szkoda!). 

Nougat Crunch - chrupiemy i rozpływamy się zarazem. Mniam :)
Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, orzechy laskowe 12%, miazga kakaowa, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz mleczny, mąka pszenna, lecytyna sojowa, laktoza, sól, wanilina, tłuszcz roślinny, ekstrakt słodowy jęczmienny, syrop z cukru skarmelizowanego, naturalny aromat waniliowy, wodorowęglan sodu.
Masa kakaowa min. 30%.
Masa netto: 100 g
Wartość energetyczna w 100 g: 552 kcal

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Wedel Bajeczny mleczna z nadzieniem orzechowym z wafelkami i kawałkami orzechów arachidowych


W najbliższym czasie na blogu pojawią się recenzje produktów rodzimego Wedla. Dla wielu Polaków dumą narodową jest wedlowskie Ptasie Mleczko czy też Mieszanka Wedlowska. Ja mam do tego kultu sceptyczne podejście i nie uważam tych produktów jako fenomenów na rynku słodyczy. Oczywiście, zapewne jest to kwestia zapotrzebowania mas na konkretne, łatwo akceptowane produkty, ale... Nie będę doszukiwać się pozytywnych superlatyw w tym, na czym się zawiodłam, prawda? :) Tak, na przestrzeni lat Ptasie Mleczko i Mieszanka Wedlowska smakują już inaczej... Ptasie Mleczko zawsze bardziej smakowało mi z Otmuchowa. A cukierki z Mieszanki Wedlowskiej są miłym wspomnieniem dzieciństwa... Kiedy wróciłam do nich po latach, bardzo się zawiodłam. To już nie było to samo. Zdecydowanie wolę Mieszankę Teatralną z Goplany, i to ona jest dla mnie kultowa.

Wróćmy jednak do rzeczonej Mieszanki Wedlowskiej. Orzechowe cukierki Pierrot i Bajeczny to dla wielu osób zdecydowani faworyci w tej gamie. Ja również najbardziej je lubię, to samo tyczy się batoników Wedla o powyższych nazwach. Gdy jakiś czas temu, Pierrot i Bajeczny pojawiły się w formie tabliczek, zapragnęłam ich spróbować. W pierwszej kolejności próbowałam Pierrota. To była miła degustacja, przypominała mi nieco tabliczkową wersję Michałków Zamkowych (jednakże gorszą, bowiem w mlecznej czekoladzie ;)). Bajecznemu więc postawiłam dość wysokie wymagania i...

...zawiodłam się. Tabliczka przypominała mi w smaku jakieś tanie cukierki z tłuszczowo-cukrową masą okraszoną solidną dawką aromatu orzechowego... Mleczna czekolada była zupełnie bez wyrazu. Nadzienie maziste, niezbyt przyjemne w konsystencji. Kawałki orzechów i wafli zbyt małe, aby nadzienie nabrało sensownej struktury. Tłuszcz roślinny częściowo utwardzony w składzie straszy na kilometr... I niestety, czuć tą margarynę w smaku. Gdyby Wedel zamiast tego pokusił się o solidniejszy dodatek miazgi orzechowej - było by o wiele przyjemniej.

Jest kiepsko. Źle. Ta czekolada utwierdza mnie w przekonaniu, że kolekcjonerstwo każdych nowych smaków, które pojawiają się na rynku - jest tylko wyrzucaniem pieniędzy w błoto... Lepiej odłożyć te trzy złote i dokonać przemyślanego zakupu lepszej czekolady, za wyższą cenę. Wtedy i degustacja będzie bardziej przyjemna, i recenzja na blogu bardziej spektakularna... :)


Skład: czekolada mleczna 50% (cukier, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, mleko pełne w proszku, serwatka w proszku, tłuszcz mleczny, lecytyna sojowa, polirycynooleinian poliglicerolu, aromat), cukier, tłuszcz roślinny częściowo utwardzony, orzechy arachidowe 7,1% (miazga i kawałki), mleko odtłuszczone w proszku, serwatka w proszku, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, listki waflowe 1,5% (mąka pszenna, mąka żytnia, olej słonecznikowy, jaja w proszku, maltodekstryna, lecytyna sojowa, sól, wodorowęglan sodu, wodorowęglan amonu, pirosiarczyn sodu), miazga z orzechów laskowych 1,4%, lecytyna sojowa, aromat.
Masa kakaowa min. 31%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 546 kcal


środa, 29 sierpnia 2012

Ritter Sport Amarena Kirsch mleczna z nadzieniem mlecznym o smaku wiśniowym i kawałkami wafla


Edycja limitowana lato 2011.

Skład: cukier, tłuszcz roślinny, tłuszcz kakaowy, śmietanka w proszku, laktoza, odtłuszczone mleko w proszku, miazga kakaowa, serwatka w proszku, przecier wiśniowy, sok wiśniowy, zagęszczony sok wiśniowy, mąka pszenna, przecier wiśniowy, maltodekstryna, tłuszcz mleczny, lecytyna sojowa, aromat, skrobia, sól.


Ritter Sport Neapolitaner Waffel mleczna z waflami i kremem orzechowym w nugacie


Ritter kupiony w alpejskim schronisku na rozładowanie stresu po zejściu, podczas którego nieźle trzęsłam portkami. Biały nalot stał się niczym w porównaniu do widoków, jakie oglądałam jedząc tą czekoladę - więc wspomnienia miłe.

Skład: cukier, masa z orzechów laskowych (16%), tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, śmietana w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, mąka pszenna, słodka serwatka w proszku, tłuszcz roślinny, cukier mleczny, masło klarowane, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, lecytyna sojowa, tłuszcz roślinny, sól, aromat.
Wartość energetyczna w 100 g: 548 kcal


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Milka Choco Wafer mleczna z nadzieniem orzechowym, waflem i karmelizowanymi orzechami laskowymi


Masa netto 300 g


Wawel Piernikowa Ze Śliwką deserowa z nadzieniem o smaku piernika ze śliwką


Skład: czekolada 42,5% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, tłuszcz roślinny, lecytyna sojowa, polirycynooleinian poliglicerolu, aromat), nadzienie śliwkowe 24% (syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, śliwka 20%, woda, pektyna, agar, kwas cytrynowy), cukier, tłuszcz roślinny, wafle 5,2% (mąka pszenna, olej roślinny, sól, wodorowęglan sodu, wodorowęglan amonu), kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, mleko w proszku odtłuszczone, przyprawy korzenne 0,3%, lecytyna sojowa, polirycynooleinian poliglicerolu, aromaty.
Zawartość masy kakaowej w czekoladzie min. 43%
Masa netto: 290 g
Wartość energetyczna w 100 g: 454 kcal

Wawel Złoty Kasztanek deserowa z nadzieniem kakaowym z waflami