wtorek, 28 września 2021
Michel Cluizel Grand Ivoire biała 36%
poniedziałek, 9 sierpnia 2021
Zotter Fruchttafel Himbeer & Himbeeren biała 36% malinowa z kawałkami malin
wtorek, 11 maja 2021
Zotter Fruchttafel Erdbeer & Erdbeeren biała 36% truskawkowa z kawałkami truskawek
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy 36%, suszone truskawki 16%, odtłuszczone mleko w proszku, pełny cukier trzcinowy, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier), lecytyna sojowa, wanilia, sól.
sobota, 12 grudnia 2020
Zotter Fruchttafel Orange & Orangen biała 36% jogurtowa pomarańczowa z kawałkami pomarańczy
Pojawienie się w asortymencie Zottera bardzo bogatej kolekcji Fruchttafel było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Białe czekolady (czasem białe jogurtowe), które wzbogacono o różnorakie owoce, poznałam już jako bohaterki licznych Labooko, MitziBlue oraz Handscooped. Tym razem, dzięki biokredens.pl, w moje ręce wpadło całe mnóstwo tabliczek stworzonych według nowej koncepcji - można by rzec, iż są podwójnie owocowe.
W dziś opisywanej Orange & Orangen biała jogurtowa czekolada o 36% zawartości masła kakaowego została uświetniona nie tylko mielonymi suszonymi pomarańczami wymieszanymi wprost z czekoladą, ale także drobinkami tych owoców zatopionymi w tafli.
Tabliczka prezentowała się przepięknie - z wierzchu gustowna krateczka, od spodu prześwitujące pomarańczowe drobinki. Wszystko w stonowanym beżowym kolorze, pełnym ciepła. Pachniała delikatnie pomarańczowym jogurtem bez krzty sztuczności, lekko przełamana cytryną i wanilią.
W ustach - prawdziwa pomarańczowa rozkosz i to właśnie w takim subtelnym, naturalnym wydaniu. Kwasek doskonale zbalansowany ze słodyczą, a do tego maślaność oraz wanilia. Wszystko, co najlepszego mógł pokazać Zotter w białej owocowej czekoladzie. Drobinki pomarańczy były bardzo delikatne, zupełnie nie przeszkadzały w odbiorze aksamitu samej czekolady, a raczej umiejętnie ją urozmaicały. Jestem zachwycona wymowną prostotą pierwszej mojej Fruchttafel; mam nadzieję, że cała liczna seria będzie równie udana i beztrosko przyjemna.
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, suszone pomarańcze 16%, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka, lecytyna sojowa, cytryna, wanilia, sól.
Masa kakaowa min. 36%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 561 kcal.
BTW: 2,8/56/55.
środa, 14 sierpnia 2019
Georgia Ramon Erdbeere & Joghurt biała jogurtowa 36% Dominikana z truskawkami
Na szczęście, nie był to styl znany z Holunderbeere & Joghurt. Myślę, że wpływ na to miała sama specyfika zastosowanych owoców (truskawki są jednak przystępniejsze w pracy) oraz wspomniany już wcześniej choćby niewielki udział mleka w proszku. Czekolada jest wyraziście kwaskowata na jogurtową modłę, lecz nie jest to jej istotą. Najważniejsza jest odurzająca fuzja dobrej jakości masła kakaowego z Dominikany oraz suszonych truskawek. Świeżość i dojrzałość tych słodkich owoców połączyła się z masłem kakaowym tak, iż stworzyła iluzję ciężkiego do granic możliwości dżemu, pełnego dorodnych truskawek.
To było naprawdę unikatowe wrażenie - jogurtowa czekolada pokazała bowiem wyjątkowo dużo ciała miast przewidywanej lekkości. Zdecydowanie wolę taką owocową masywność od lekkiej, lecz suchej i mdłej prezencji opcji z czarnej bzem. To było ciekawe doświadczenie. I tak jak przypuszczałam, owocowe Zottery Labooko to zupełnie inna bajka.
wtorek, 30 lipca 2019
Georgia Ramon Holunderbeere & Joghurt biała jogurtowa 36% Dominikana z czarnym bzem
Okazało się, że całkowite zastąpienie mleka przez jogurt miało kardynalny wpływ na odbiór czekolady, niestety negatywny. Całość okazała się nadmiernie sucha, monotonna, ściągająca. Jogurt zamiast wprowadzić odświeżającą kwaskowość sprawił, iż czekolada stała się po prostu smutna. Czarny bez, który tak pięknie zapowiedział się w zapachu, nie miał zapewnionej bazy, na której mógłby się rozwinąć. Czułam, że nijakość jogurtu blokuje bukiet owoców. Słodycz oraz tłustość, które mogłyby płynąć z samego połączenia masła kakaowego z cukrem trzcinowym też zdawały się mierne.
sobota, 21 kwietnia 2018
Chocolate Organiko mleczna 36% z chili, wanilią i cynamonem
Kolejną zakupioną przeze mnie w sklepie Sekretów Czekolady tabliczką od madryckiej marki Chocolate Organiko jest Chile, Vainilla & Canela. Przez wzgląd na zastosowane przyprawy ta propozycja szczególnie mnie zainteresowała. Szczególnie, gdy dwukrotnie przekonałam się już, jak dobrze smakuje mleczna czekolada od Chocolate Organiko - jej połączenie z chili, wanilią i cynamonem kusiło mnie niesamowicie.
Los chciał, abyśmy zasiedli do jej degustacji w pieleszach hotelowego pokoju, a nie na górskim szlaku, jak uprzednio planowałam. Niedziela Wielkanocna w Beskidzie Sądeckim wiązała się z nieustającym od samego rana deszczem. Wyruszyliśmy na szlak, lecz po zagubieniu się we mgle i totalnym przemoknięciu zdecydowaliśmy się na zawrócenie. Rozgrzewając się pod kołderką z kubkiem gorącej kawy sięgnęliśmy po przyprawową Chocolate Organiko.
Czekolada pachniała słodką mlecznością, a przy tym łagodną palonością kakao. Rozpuszczała się w ustach aksamitnie i miękko. Oferowała swą słodycz, przyjemną mleczność, głębię kakao - po raz kolejny dobra mleczna czekolada. Bez jakiejś wyjątkowej oryginalności, po prostu klasyczna przyjemność. Prędko z owej mlecznej klasyki wyłania się chili - wyraźne, nie do przeoczenia, uwodzicielskie. Dość intensywne, ale absolutnie nie zaburzające delikatności samej czekolady. Chili tutaj było jak na mój gust idealnie wyważone, przez co czekoladę jadło mi się jeszcze przyjemniej.
Na drugim miejscu w intensywności przypraw uplasowała się wanilia - tak samo, jak w nazwie tabliczki. Wzbogaca słodycz czekolady, dzięki czemu chili tym lepiej wpasowuje się w jej konwencję. Cynamon jako taki ciężko mi było zidentyfikować. Pewnie dlatego, że już samo chili wykonało ogromną robotę, choć trudno zweryfikować, czy kompozycja nie smakowała by inaczej bez udziału cynamonu w ogóle.
Z czystym sumieniem polecam Chile, Vainilla & Canela wszystkim fanom czekolad z chili. Wprawdzie nie jest to Carolina Reaper i może właśnie dobrze... Głębia dobrej mlecznej czekolady tak frywolnie spaja się z pikantnością chili - jedno drugiemu ani trochę nie przeszkadza. Bez wahania zakupiłabym zapas tych tabliczek. Z chęcią zabierałabym je w góry, ale także pałaszowała w domu przy słodyczowej chcicy. Bardzo ciekawa, oryginalna i solidnie zrobiona czekolada. Nawet nie żal mi tego cynamonu. No i jakże śliczne jest opakowanie!
Jak już wspomniałam, w Niedzielę Wielkanocną wyruszyliśmy rano na szlak z Rytra w deszczu... Nim zdecydowaliśmy się na odwrót przy schronisku Cyrla, odwiedziliśmy most nad Głębokim Jarem - bardzo urokliwe miejsce. Generalnie lasy w tych okolicach są bardzo urokliwe i pomimo deszczu napawałam się nimi... W Boże Ciało wrócimy zrealizować naszą zaplanowaną na Niedzielę Wielkanocną trasę - oby wtedy pogoda nam dopisała!
Zawracając przemoczeni do Rytra pokusiliśmy się jeszcze na odwiedzenie zamku górującego nad miejscowością. Mroczna aura nadała mu dodatkowego uroku...
A po względnym wysuszeniu butów... resztę dnia spędziliśmy ponownie w Piwniczej, w restauracji Pod Kasztanami.
Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, ziarna kakao, chili 0,5%, cynamon 0,1%, wanilia, lecytyna sojowa.
wtorek, 17 kwietnia 2018
Chocolate Organiko mleczna 36% z migdałami i miodem
W recenzji Chocolate Organiko Limón & Canela wspomniałam, w jaki niespodziewany sposób zaczęłam na nowo przygodę z ową madrycką marką. Wszystko za sprawą niezastąpionych Sekretów Czekolady oraz nowych, bardziej atrakcyjnych opakowań tabliczek Chocolate Organiko. Na wielkanocny wyjazd w Beskid Sądecki zabrałam dwie kolejne hiszpańskie propozycje w odświeżonych ubrankach. Jedną z nich była mleczna 36% z migdałami i miodem, którą doładowaliśmy swe zapasy energii przesiadując na konarze drzewa na szczycie Niemcowej.
Ciekawa byłam, w jaki sposób rozmieszone zostaną w mlecznej tafli zastosowane dodatki. Tabliczka o ciepłej, jasnobrązowej barwie z jednej strony podzielona była na kostki typowe dla Chocolate Organiko, natomiast z drugiej strony widniała nieregularnie rozdrobniona i rozmieszczona migdałowa kruszonka. Poczułam lekki zawód, gdyż spodziewałam się większego formatu migdałów, a także gęstszego ich rozmieszczenia.
Trafiona w punkt jeśli chodzi o wypad w góry. Migdałów rzeczywiście mogłabym życzyć sobie więcej, zaś miód również mógłby występować w sposób bardziej wyraźny niż tylko w nazwie - ale w góry tak prosta i pyszna przy tym mleczna czekolada pasowała idealnie. Zresztą, Chocolate Organiko chyba już zawsze będzie mi się kojarzyła górsko, bowiem wszystkie tabliczki tej marki jadłam dotąd w górach.
Z Eliaszówki skierowaliśmy swe kroki do Obidzy, skąd ponownie weszliśmy na Wielkiego Rogacza. Następnie powtórzyliśmy drogę z dnia poprzedniego - z Wielkiego Rogacza na Niemcową. Z Niemcowej jednak udaliśmy się w stronę Piwnicznej. I tu widoki już były całkiem, całkiem. Pogoda bardziej nam sprzyjała w drugiej połowie dnia, co stało się zwyczajem podczas całego wyjazdu.
Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, ziarna kakao, migdały 0,5%, miód 0,2%, lecytyna sojowa.
piątek, 2 marca 2018
Domori Cioccolato al Latte mleczna 36% Ekwador Arriba
5 lutego w zasadzie również był dla nas dniem relaksu w Ekwadorze, a ściślej - zebraniem sił przed atakiem na Cotopaxi, który miał nastąpić już w nocy. Od rana raczyliśmy się lekturą książek, by około południa pojechać z Ivanem do Parku Narodowego Cotopaxi. Nad wyraz porządną drogą wznosiliśmy się do góry najpierw wśród gęstych lasów, a potem pośród pustkowi, nad którymi majestatycznie królował przepiękny Cotopaxi. Tego dnia czekał nas jedynie krótki marsz z parkingu do schroniska Jose Rivas położonego na północnych stokach Cotopaxi, na wysokości 4800 m n.p.m. To właśnie tam, w towarzystwie herbaty z liści koki, sięgnęliśmy po dziś opisywaną czekoladę.
Domori Cioccolato Al Latte to kolejna, obok Fondente Extra, czekolada tej doskonałej włoskiej marki wykonana z ekwadorskiego kakao Arriba (przywiozłam drzewo do lasu, znowu!). Tym razem jest to czekolada mleczna, o 36% zawartości tegoż kakao - również o 50% gramaturze. Co ciekawe, nasza tabliczka miała już wygrawerowane logo Domori na kostkach - w przeciwieństwie do dziwnie "pustej" Fondente Extra. Dla przypomnienia - swoje Domori zakupiłam w niezastąpionym sklepie Sekretów Czekolady.
Teraz, siedząc już w domowych pieleszach, powróciłam do recenzji nieco bogatszej w ekwadorskie ziarna Arriba mlecznej Domori Lattesal 45%. Choć od jej zjedzenia minęły już ponad dwa lata, czytając opis wspomnienia powróciły niczym żywe... Lattesal jest bardziej wyrazistą wersją Cioccolato Al Latte (podkreśloną także przez sól), przecudowną - ale osobom mającym chętkę na klasyczną mleczną czekoladę piekielnie dobrej jakości polecę jednak bohaterkę dzisiejszej recenzji. Mleczna rozkosz w najlepszym wydaniu.
Trochę ludzi planowało zdobyć Cotopaxi tego dnia, ale absolutnie nie można było mówić o tłumie prącym do góry.
Jedyne zdjęcie z podejścia - kolejne mamy już ze szczytu, na który weszliśmy o świcie... Ale o tym już w kolejnym wpisie.
Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, miazga kakaowa, lecytyna sojowa.
niedziela, 28 maja 2017
Surovital biała 36% z wiśnami
Co ciekawe, ta biała czekolada różni się od wersji z pistacjami obecnością mleka kokosowego (na opakowaniu wiśniowej nie zaznaczono także, iż masło kakaowe w niej zawarte pochodzi z tłoczenia na zimno, co poddaje w pewną wątpliwość jej surowość... A może to tylko przeoczenie producenta?). Wegańska biała tabliczka słodzona cukrem z kwiatu palmy kokosowej, w której mleko zastąpione zostało nie tylko migdałami, ale i kokosem - to brzmiało ciekawie i na dodatek budziło skojarzenia z boską kokosową 45-tką. Z podekscytowaniem otwierałam wiśniową Surovital na szczycie Łopiennika i gdy tylko zaciągnęłam się zapachem wiedziałam, że bolesne będzie podzielenie 50-gramowego maleństwa między trzy osoby.
Suszone wiśnie przełamywały rozkoszną słodycz i gładkość. Były cudnie cierpko-kwaśne, z naturalną dozą słodyczy. Kocham wiśnie, a w tej kompozycji odnalazły się doskonale. Huh, muszę sprawić sobie jeszcze jedną wiśniową Surovital i pozostać z nią tym razem sam na sam... Takie niekonwencjonalne białe czekolady to ja rozumiem!
czwartek, 13 kwietnia 2017
Surovital biała surowa 36% z pistacjami i solą himalajską
Rzadko zdarza się, że zjadam czekoladę praktycznie nazajutrz po jej kupnie. Dziś opisywaną tabliczkę trudno było jednak uchronić przed apetytem mojego Męża i choć planowałam zabrać ją w góry, posłużyła nam jako uzupełnienie energii po kolejnym niedzielnym trekkingu w Wielkopolskim Parku Narodowym. Po spektakularnej kokosowej Surovital polowałam na kolejną nowość z asortymentu naszych rodaków, aż w końcu dorwałam ją w jednym z poznańskich sklepów z żywnością ekologiczną.
Surovital stawia na pomysłowość, co bardzo się ceni - tym razem zaproponował nam białą czekoladę o aż 36% zawartości masła kakaowego, które można uznać za surowe, bowiem powstało wskutek procesu tłoczenia na zimno. Słodzikiem tradycyjnie stał się cukier z kwiatów palmy kokosowej. Jako dodatki wybrano pistacje i sól himalajską, zaś zamiennikiem mleka stały się sproszkowane migdały. Choć mój Mąż nie przepada za pistacjami, i tak nowość od Surovital bardzo go kusiła. Mnie zresztą też, choć wątpiłam, że przypadnie mi do gustu tak bardzo, jak ostatnio próbowana kokosowa koleżanka.
Czekoladzie nie można odmówić urody. Posiada piękną, karmelową barwę, a zgrabne pistacje stanowią oryginalną ozdobę. Grubiutka tabliczka sprawia wrażenie, jakby zaraz miała rozpuścić się w palcach - od pierwszego kontaktu wiemy, że będziemy obcować z czymś wyjątkowo gładkim. Zapach czekolady jest subtelny, odrobinę karmelowy, z nutą kokosa i wanilii.
Biała panienka w istocie jest bardzo tłuściutka, w buzi rozpuszcza się łatwo i aksamitnie. Jest umiarkowanie słodka, w sposób specyficzny dla cukru kokosowego - słodycz ta niesie ze sobą urokliwą nektarową nutę. Podczas rozpuszczania w ustach raz po raz odczuwałam lekką słoność, ale była ona naprawdę nikła, delikatna. Myślę, że nie powinni mieć z nią problemów antyfani soli w słodyczach - bardziej przyćmiewa ją wanilia. Pojawia się również przyjemny migdałowy posmak, kojarzący się z nugatami Zottera.
Pistacji moim zdaniem sypnięto w sam raz, by stanowiły istotny dodatek, a jednocześnie nie zdominowały kompozycji. Widać, że nie są to przypadkowe egzemplarze - wszystkie smakowały świeżo, bardzo dobrze. Osobiście wolałabym, żeby zostały podprażone i posolone - wtedy czekolada nabrałaby pazura, ale wiem, że niekoniecznie byłoby to zamysłem marki lansującej "ekstremalnie naturalną" żywność.
Generalnie czekolada bardzo mi smakowała - to oryginalny, ciekawy produkt. Jednakże niezaprzeczalną wadą jej jest... zupełny brak finiszu. Pozostawia po sobie jedynie delikatny posmak migdałów i pistacji, no i może lekką aksamitną tłustość - ale po paru minutach nie czułam już w ustach żadnego wyraźnego śladu po zjedzeniu czekolady. No cóż, przynajmniej bez przeszkód mogłam konsumować ją w towarzystwie prawdziwej kolumbijskiej kawy - nie ingerowała w jej wyrazisty bukiet. Mimo wszystko składam na ręce Surovital gratulacje za koncepcję i stworzenie całkiem fajnego produktu, nawet pomimo tego, iż biały wynalazek nawet nie dorasta do pięt genialnej surowej kokosowej.