Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La Floriana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La Floriana. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 grudnia 2012

La Floriana Strudel mleczna z suszonymi jabłkami, rodzynkami, cynamonem, orzechami włoskimi i piniowymi


Apfelstrudel to tradycyjne ciasto popularne w Niemczech i Austrii. W Dolomitach podawane często gęsto, ze względu na charakterystyczną, autonomiczną kulturę Trydentu-Górnej Adygi. Ciepły strudel popijany gorącym calimero (bombardino + espresso) to najlepsza rzecz, jaka mogła czekać na mnie w górskim schronisku. Taki zestaw szczególnie doceniłam w Latemarze, którego Dzwonnice najpierw ukazały się mi w pełnej krasie, by w drodze powrotnej uraczyć siermiężną ulewą.

Oczywistością stało się więc, że spośród ręcznie robionych czekolad rodem z Canazei, wybiorę również mleczną z dodatkami typowymi dla jabłkowej strucli :).

 Miniony weekend stanął pod znakiem degustacji włoskich wyrobów La Floriana. Po przepysznej Frutti Di Bosco przyszedł czas na Strudel. 

Po rozwinięciu folii okazało się, że czekolada nieco się roztopiła. Nie lubię gdy tabliczka ma taką konsystencję, ale miała do tego prawo - jako że jestem zmarzluchem, w moim pokoju panują obecnie dość wysokie temperatury. 

Byłam ciekawa, jaki zapach będzie mieć mleczna czekolada z domowej pracowni. Hmm... rozczarowałam się. Jakiś dziwny, trudno identyfikowalny aromat. A przecież skład czekolady wydawałby się wzorowy. Na samym początku zapach ten wyraźnie mi przeszkadzał w czerpaniu radości z konsumpcji. A wydawałoby się, że zagłębianie się w grubą, aksamitną mleczno-kakaową warstwę będzie czystą przyjemnością... Na całe szczęście, z biegiem czasu denerwujący na początku aromat, stracił na intensywności. Może się przyzwyczaiłam, a może pierwsze wrażenie było złudne? 

Czekolada generalnie wydawała się być dość tłuściutka. Szkoda, że nie podano na opakowaniu zawartości masy kakaowej. To ma zawsze dla mnie duże znaczenie.

Dodatki? Orzechy włoskie i piniowe oczywiście na plus. Włoskie są jednymi z moich najukochańszych orzechów i szkoda, że tak rzadko pojawiają się jako dodatek w czekoladach. Orzeszki piniowe są jeszcze większą rzadkością w smakołykach. Ich mały rozmiar sprawiał jednak, że charakterystyczny smak ginął w głębi mlecznej czekolady.

Cynamonem tabliczka nie została potraktowana hojnie. Jedynie momentami wyczułam jakieś przebłyski tej aromatycznej przyprawy. Z korzeniami jednak łatwo przeholować, więc może dobrze, że zastosowano umiar.

Gwoździem programu stały się jabłka i rodzynki. Nie były wyschniętymi na wiór i twardymi owocowymi "odpadami". To były miękkie, jędrne i soczyste bakalie przez duże B! Takie rozpływające się w ustach :). Moim zdaniem stanowiły one najmocniejszą stronę tego produktu.


Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, miazga kakaowa, suszone jabłka, rodzynki, orzechy włoskie, orzechy piniowe, cynamon, lecytyna sojowa, wanilia.
Masa netto: 100 g

sobota, 8 grudnia 2012

La Floriana Frutti Di Bosco gorzka z suszonymi malinami, truskawkami i jagodami


 Oprócz trekkingu po górach, głównym punktem każdej wizyty we Włoszech jest oczywiście... jedzenie! Spacerując po górskich miejscowościach uwielbiałam odwiedzać sklepy z produktami regionalnymi, które zawsze zadziwiały mnogością i urozmaiceniem oferowanego asortymentu. Z tegorocznej wyprawy przywiozłam dwie tabliczki z takowego sklepu. Zostały one stworzone w domowej pracowni w Canazei. Generalnie tego typu słodkości spotkać można było w każdym punkcie sprzedaży produktów regionalnych. Pomimo podobnej konwencji, różniły się między sobą jakością czekolady i dodatków, oraz ich zawartością. Wybrane przeze mnie tabliczki z Canazei szczególnie przypadły mi swoją formą do gustu. 

W końcu przyszedł czas na degustację tych włoskich pamiątek. Pierwszeństwo przypadło gorzkiej z owocami leśnymi.

 Ciemna czekolada była dość gruba, przez co po ugryzieniu dokładnie obserwować można było teksturę jej bogatego w kakao wnętrza. Wydawała ten charakterystyczny dźwięk przy łamaniu, który jest mioooodem dla moich uszu, a przy tym obietnicą dobrej jakości. Zapach wspaniały, głęboki, z przyjemną owocową nutą. Intensywny smak gorzkiej czekolady to to, czego potrzebowałam... A te suszone owoce! Włosi ich nie szczędzili i bogato obsypali nimi tabliczkę. Fragmenty malin przypominały w smaku nieco susz z owocowych herbatek, jednak nie przeszkadzało mi to. Truskawki i jagody były przyjemnie słodkie i wybornie łączyły się z goryczą czekolady. To był prawdziwy, naturalny susz, a nie jakaś ściema w stylu granulek z cukru, aromatu i skoncentrowanego soku. Podsumowując - solidny zastrzyk endorfin został zaaplikowany do krwioobiegu. Kocham, kocham, kocham, kocham za to dobre czekolady! :)

Na koniec warto dodać, gdy opuszczając już Włochy zatrzymaliśmy się w Bressanone, w tamtejszym sklepie z czekoladami, zauważyłam podobne tabliczki, ale za to bardzo gustownie opakowane. Każdy kolejny smak otrzymał nazwę jednego z dolomickich szczytów. Na opakowaniu widniało zdjęcie danej góry. Nie mam jednak absolutnie żalu do producentów czekolad z Canazei, że zaopatrzyli swe wyroby w tak prymitywne opakowania. Wolę kupić czekoladę otoczoną przeźroczystą folią, mając pewność, że rzeczywiście zawiera w sobie dużą ilość suszonych owoców. Potępiam natomiast praktyki Krakowskiego Kredensu, który pakuje swoje tabliczki z ładne kartoniki z okienkiem, nazywając swój produkt czekoladą z np. żurawiną. Po otwarciu kartonika okazuje się, że owszem, czekolada jest z żurawiną, ale tylko w miejscu, w którym przypadało okienko ;)...

Skład: cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, suszone: maliny, truskawki i jagody; lecytyna sojowa, wanilia
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 100 g