Pokazywanie postów oznaczonych etykietą batat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą batat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 maja 2022

Hogarth Kumara mleczna 46% Peru z chipsami ze słodkich ziemniaków


Odkrywanie nowozelandzkiej marki Hogarth rozpoczęłam od bodaj najbardziej rozpoznawalnej tabliczki w ofercie. Kumara jest mleczną czekoladą o 46% zawartości peruwiańskiego criollo, którą wymieszano z drobno zmielonymi, karmelizowanymi chipsami ze słodkich ziemniaków kumara. Pochodzą one z Ameryki Południowej, lecz są bardzo popularne właśnie w Nowej Zelandii. Umieszczone w czekoladzie chipsy zostały wykonane przez Proper Crisps. Twórczość manufaktury Hogarth mogę eksplorować dzięki sklepowi Sekretów Czekolady.


Nasza tabliczka jest pięknie rzeźbiona, niepodzielona na kostki i posiada zaskakujący kolor - bardzo jasny i pastelowy. Gdybym nie wiedziała, że to Prawdziwa Czekolada, można by podejrzewać, iż to wyrób czekoladopodobny. Pachnie intensywnie pastą z orzechów laskowych - aż pomyślałam, iż może pomylono opakowania z inną czekoladą w ofercie Hogarth - Gianduia.

Najpierw odczuwamy twardość, która wraz ze smakiem kojarzy się ze skorupką od orzecha. Następnie przekonujemy się, iż tabliczka jest dość proszkowa i zwarta; a pomimo swej względnej tłustości potrzebuje dłuższej chwili na rozpuszczenie się. Prędko okazuje się, że czekolady samej w sobie doznamy tu nie wiele (a nawet jej mleczności!). Kryje bowiem w sobie całą feerię smaków wywodzących się główne z batatowych chipsów, które oryginalnie modyfikują mleczną czekoladę.


Wędrujemy do słodyczy, przez goryczkę, po słoność. Myślimy o pieczonych ziemniakach, ale także o pieczonych gruszkach. Jest ziemiście - zjadamy chrupką skórkę ziemniaka upieczonego w ognisku, przysypanego żarem. Do tego mocno przypalona skórka chleba. Myślę także o jadalnych kasztanach. Przenoszę się do jesiennego ogniska, rozpalonego w pobliżu stajni - goryczkowe akcenty kojarzą mi się ze stajennymi aromatami, a także z palonymi opadłymi liśćmi. Chipsy zdają się być zarówno słodzone, jaki solone. Dzieje się dużo i zdecydowanie jest to tabliczka jedyna w swoim rodzaju - do polecenia każdemu fanowi czekoladowych eksperymentów.


Skład: masa kakaowa 46% (ziarna kakao, tłuszcz kakaowy), cukier, chipsy kumara, odtłuszczone mleko w proszku.
Masa kakaowa min. 46%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 583 kcal.
BTW: 6,4/40,8/50.

niedziela, 8 grudnia 2019

Zotter Lime and Passion Fruit ciemna 70% nadziewana ganaszem marakujowo-limonkowym i ganaszem z białej czekolady, polenty, batatów, cytryny i brandy z cukru trzcinowego


Po jedzonej dzień wcześniej nieudanej Mango Tango z serii Zotter Handscooped, miałam wielkie obawy dotyczące Lime and Passion Fruit. Dlaczego? Ponieważ jest to ciemna czekolada 70% nadziewana ganaszem marakujowo-LIMONKOWYM oraz ganaszem z białej czekolady, batatów, CYTRYNY i brandy z cukru trzcinowego. Poza tym, w nader skomplikowanym składzie wysoko stoi też verjuice, czyli sok z zielonych winogron, znany już z trzech innych przekombinowanych Handscooped: Verjuice Green Grapes, Gourmet Journey to Peru i Tahini Palestine. Dwóch rzeczy więc naprawdę się obawiałam: przysłaniającej wszystko inwazji cytryny i limonki oraz przekombinowania, przytłoczenia licznymi składnikami. A tak pięknie by mogło być, gdyby nadzienie tej czekolady pozostało choćby jedynie połączeniem marakui z polentą...

Wszystkie moje nowe Zottery zakupiłam na biokredens.pl.


Nie będę udawać, iż wyłapałam wszystkie liczne niuanse zawarte w tej tabliczce. Oczywiście tak nie było. Jak zawsze pyszna ciemna czekolada od Zottera ukrywała w sobie bowiem tyle składników, że wręcz musiał zawładnąć nimi chaos. Nie starałam się odróżnić od siebie obu warstw nadzienia, raczyłam się całością naraz. W dolnej, marakujowo-limonkowej warstwie, na szczęście marakuja pokazała większy pazur niż limonka - limonka w istocie stała się tylko dodatkowo nadającej świeżości przyprawą. Mogłam delektować się jej specyficznym, wspaniałym smakiem, choć oczywiście i tak było mi jej za mało.

W górny ganasz powkładano bowiem wszystko i nic. Biała czekolada, bataty, polenta, brandy, cytryna, verjuice, migdały... Czego tam nie było! Słodka na modłę kukurydziano-migdałową, przełamana cytryną i brandy - smakowała, lecz w gruncie rzeczy obierałam ją jako nijaką, kierując cały czas swoją uwagę na marakuję. Ah, jakże żądna byłam tropikalnych owoców innych niż cytrusy po tym, co Zotter zafundował mi w Mango Tango!


Lime and Passion Fruit na szczęście okazała się lepsza od poprzedniczki, choć macham na nią ręką, gdy porównuję ją z licznymi, bardziej atrakcyjnymi nowościami z kolekcji Handscooped.

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, syrop ryżowy, verjuice (sok z zielonych winogron), słodkie ziemniaki, suszone marakuje, sok cytrynowy, pełne mleko w proszku, mleko, odtłuszczone mleko w proszku, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka, polenta, karmelizowane mleko w proszku (odtłuszczone mleko w proszku, cukier), brandy z cukru trzcinowego, koncentrat limonkowy, migdały, masło, koncentrat marakujowy, słodka serwatka w proszku, koncentrat soku cytrynowego, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, sól, wanilia, cynamon, olejek cytrynowy, chili, płatki róż, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier).
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 496 kcal.
BTW: 4,9/31/47

wtorek, 6 marca 2018

Zotter Punch mleczna 50% nadziewana miodowo-cynamonowym ganaszem, pomarańczową galaretką, białą czekoladą i karmelowym ganaszem z batatów, moreli i wódki


Ostatnią tabliczką Zotter Handscooped, jaka pozostała mi z zakupów w biokredens.pl, była uroczo opakowana bożonarodzeniowa nowość - Punch. Misiek z okładki rozczulił mnie od pierwszego wejrzenia, a gdy jeszcze doczytałam, jaki skład ma ten nadziewaniec - wiedziałam, że muszę go mieć. Traf chciał, iż wzięłam Punch ze sobą do Ekwadoru i zjedliśmy go w zupełnie niegwiazdkowych okolicznościach - bo wcale nie przeszkadzało cieszyć się pełnią smaków.


Punch to mleczna czekolada o 50% zawartości kakao, której wnętrze kryje kilka warstw nadzienia. U góry znajduje się kakaowy ganasz cynamonowo-miodowy, poniżej w otoczce z cienkich smużek białej czekolady położona została pomarańczowa galaretka nasączona brandy z cukru trzcinowego, zaś na samym dole - wariant, który ostatnio lubi powtarzać się u Zottera - ganasz z batatów, moreli i karmelu, wzbogacony o ziemniaczaną wódkę. W przekroju takie bogactwo składników prezentowało się wyjątkowo smakowicie.


Czekolada pachniała zaskakująco mocno owocowo, z pewną dziką nutą - pomarańcze i morele zrobiły swoje, a lekka nuta alkoholu oraz miód i cynamon widać tylko podkręciły ową świeżą owocowość. Od samego początku Punch urzekła mnie dość grubą warstwą mlecznej czekolady, która okazała się być uroczo słodka, soczysta - idealna. Taką, jaką bardzo lubię w nadziewańcach Zottera. Ponadto, bardzo spójnie wypadła wraz z nadzieniem, w którym wiele się działo, lecz... na szczęście nie przyniosło ono przesytu, nie okazało się przekombinowane (a po kilku najnowszych wyczynach Zottera trochę się tego obawiałam). Co ważne, całość nie wypadła również jakoś wybitnie świątecznie, co potraktowałam jako zaletę - tabliczkę oceniam jako uniwersalną, przyjemną do degustacji niezależnie od pory roku.


Górny, czekoladowy ganasz, przez udział kakao dobrze zgrywa się z kuwerturą. Miodowa słodycz jest delikatna i nienarzucająca się, a cynamon uwypukla najlepsze cechy miodu. Biała czekolada oddzielająca galaretkę od ganaszy nie wydaje się w znaczny sposób wpływać na poziom słodyczy całej kompozycji. Zwłaszcza, że pomarańczowa galaretka jest cudownie soczysta i intensywna, a przy tym naturalna w smaku - kropla dobrego alkoholu tylko wzmocniła jej smakowitość. Powtórzę się po raz enty, iż galaretki w wykonaniu Zottera to mistrzostwa świata! Wszystkie Handscooped z galaretkami szczególnie chwyciły mnie za serce.

Konwencję dolnego ganaszu znam dobrze z Vodka oraz Peanut Nougat • Potato Vodka • Strawberry - i bardzo ową kompozycję lubię. Wydaje mi się, że zotterowe połączenie karmelu z batatami, morelami i wódką - choć oryginalne - jest tak naprawdę bardzo uniwersalne. Bądź co bądź, w Punch spisało się świetnie, nadając całości dodatkowej ciepłej słodyczy.

Generalnie oceniam Punch jako bardzo przyjemną czekoladę, wyważoną, spójną. Spodziewałam się, że będzie jeszcze bardziej wyrazista, ale koniec końców cieszę się, iż została skomponowana w taki, a nie inny sposób.



7 lutego powinniśmy spędzić leżąc do góry brzuchem, regenerując się pomiędzy dwoma najpoważniejszymi szczytami. Bezczynność u nas jest jednak awykonalna... Po śniadaniu udaliśmy się pieszo do Tesalia Springs, gdzie oprócz fabryki wody mineralnej i napojów, znajdują się także baseny. Z zimną, naturalnie nagazowaną wodą spływającą z Cotopaxi.


Kąpiel w takiej wodzie była zbawienna dla naszych mięśni. Choć spędziliśmy w tym uroczym miejscu raptem z dwie godziny, słońce mocno nas przysmażyło (to jednak równik!), a woda "wyciągnęła" sporo energii (co odczuliśmy szczególnie popołudniem).


Po relaksie w Tesalia Springs udaliśmy się na spacer do sąsiadującego z Machachi miasteczka Aloasi. Miasteczka oddziela od siebie widoczna na ostatnim zdjęciu Panamericana. Włóczęgę po Aloasi kontynuowaliśmy dalej w Machachi, dochodząc do nieznanych wcześniej uliczek... Takie to lenistwo nam wyszło... :) A następnego dnia trzeba już było wyruszać po Chimborazo...

 


Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, koncentrat soku pomarańczowego, syrop cukru inwertowanego, mleko, miód, bataty, wódka ziemniaczana, suszone morele, odtłuszczone mleko w proszku, masło, proszek karmelowy (odtłuszczone mleko, serwatka, cukier, masło), brandy z cukru trzcinowego, cynamon, skarmelizowane mleko w proszku (odtłuszczone mleko w proszku, cukier), pektyna jabłkowa, słodka serwatka w proszku, lecytyna sojowa, pełny cukier trzcinowy, sól, wanilia, olejek pomarańczowy, chili Bird's eye.
Masa kakaowa min. 50%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 479 kcal.
BTW: 5,1/28/49

środa, 3 stycznia 2018

Zotter Peanut Nougat • Potato Vodka • Strawberry mleczna 50% nadziewana karmelowym ganaszem z wódką ziemniaczaną, nugatem z orzechów arachidowych i czekoladą truskawkową


Pomiędzy jedną z drugą Cacao Hunters, mała przerwa na coś niewymagającego dużej refleksji. Póki mam w zapasach Zotter Handscooped, nie omieszkam sięgać po nie przy najmniejszej ochocie na coś słodkiego do kawy - te cudeńka sprawdzają się w tym idealnie. Oczywiście i tak w zdecydowanej większości mowa o weekendach, gdzie dodatkowa degustacja nadziewańca w ciągu dnia jest po prostu kolejną formą relaksu z moim Ukochanym Mężem. Pewnego grudniowego popołudnia, w niedzielę, skusiliśmy się tym sposobem na Peanut Nougat • Potato Vodka • Strawberry - czekoladę ozdobioną w uroczą grafikę z trzema miśkami symbolizującymi trzy (teoretycznie) główne składniki tabliczki. Misiaki trafiły do mojej czekoladowej kolekcji jak zwykle za pośrednictwem biokredens.pl.


Według nazwy Peanut Nougat • Potato Vodka • Strawberry winna być prostym połączeniem trzech wyrazistych składników. Wystarczy jednak przeczytać opis produktu, by doznać obawy, iż Zotter balansuje na granicy przekombinowania. Pod kuwerturą z mlecznej czekolady o 50% zawartości kakao mamy jeszcze kuwerturę truskawkową. Wszystko było by ok, gdyby nie fakt, że w mojej tabliczce niemal zupełnie jej nie było - podobnie jak warstwy porzeczkowej w Bread and Roses. W Bread and Roses ową skąpość byłam jeszcze w stanie wybaczyć, ale tutaj truskawki występują w nazwie czekolady! To zobowiązuje! Powinno więc być ich więcej, ale więcej to my mamy zupełnie innych rzeczy. Tak naprawdę, jeśli mowa o owocach, w składzie odnajdziemy procentową dominację... moreli nad truskawkami. Morele, zostały wkomponowane gdzieś w ganasz batatowo-karmelowy, wzbogacony o austriacką ziemniaczaną wódkę Norderd. Poniżej owego ganaszu leży jeszcze nugat z orzeszków arachidowych, pełen drobinek orzechów. Ufff... trochę tego się nazbierało.


Czekolada pachniała przede wszystkim fistaszkami, okraszonymi nutą alkoholu i subtelną owocowością. Sama mleczna czekolada była rozkosznie słodka i sama w sobie również znacznie orzechowa. Próbowałam rozdzielić nadzienie na części, ale po odkryciu, jak nikła jest kuwertura truskawkowa - zaprzestałam tego. Nie sposób było jej oddzielić. Dostrzegłam ją tylko dlatego, że o niej wiedziałam - bez tej wiedzy nawet bym się nie domyśliła, że są tu truskawki... Owszem, w całości kompozycji odznaczała się owocowość, ale równie dobrze mogły być za nią odpowiedzialne morele. W kwestii słodyczy więcej w nadzieniu robił karmel, niż same owoce... Skąd Zotter bierze zdjęcia przekroju czekolad na swojej stronie internetowej? Nijak się mają do rzeczywistości...

Jak dotąd właściwie tylko krytykuję Peanut Nougat • Potato Vodka • Strawberry, a tak naprawdę ta czekolada bardzo mi smakowała. Dwie główne warstwy nadzienia - ganasz i nugat - nie różniły się mocno konsystencją i właściwie odbierałam je jako jedność. Jedyną znaczną różnicą było umiejscowienie drobinek fistaszków w dolnej warstwie. Nadzienie miało strukturę truflowych cukierków, taką zbitą i miąższystą, nieco marcepanową - co bardzo mi odpowiadało. Poprzez karmel, morele, wódkę i właśnie tę strukturę - od razu bardzo trafnie skojarzyła mi się z miło wspominaną Zotter Vodka.


Alkohol był subtelny i chwilami zupełnie zapominałam o jego obecności. Dominowały pyszne fistaszki (ich nieliczne drobinki tylko dodawały smakowitości) podkręcone lekką karmelowością (karmelowy bukiet prócz samego karmelu tworzyły zapewne także bataty) i muśnięciem owocowego orzeźwienia. Choć taką kompozycję łatwo byłoby przesłodzić, słodycz znajdowała się na idealnym poziomie. Przez smakowitość orzeszków (podobny level jak w Fake Chocolate, choć tam nugat fistaszkowy wyglądał inaczej), łagodną karmelowość i truflową strukturę z lekkim posmakiem alkoholu - tabliczka znikała niepostrzeżenie. Tego nadziewańca mogłabym zjeść baaaardzo dużo, a mój Mąż podzielił moją opinię. Peanut Nougat • Potato Vodka • Strawberry to smaczna i przystępna kompozycja, tylko szkoda, że nietrafnie nazwana.

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, orzechy arachidowe, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, słodkie ziemniaki, wódka ziemniaczana, suszone morele, odtłuszczone mleko w proszku, masło, suszone truskawki, syrop cukru inwertowanego, proszek karmelowy (odtłuszczone mleko, serwatka, cukier, masło), brandy z cukru trzcinowego, słodka serwatka w proszku, karmelizowane mleko w proszku (odtłuszczone mleko w proszku, cukier), pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, sól, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier), wanilia, chili bird's eye.
Masa kakaowa min. 50%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 542 kcal.
BTW: 6,6/36/45

piątek, 24 listopada 2017

Zotter Gourmet Journey to Peru ciemna 70% nadziewana czekoladą marakujową, ganaszem batatowo-marakujowym i ganaszem kukurydziano-limonkowym z brandy z cukru trzcinowego


Jak już wspomniałam przy recenzji Yacon Beer & Whisky, w ostatnich poczynaniach Zottera bardzo wyraźnie odznacza się zauroczenie Peru. Dla mnie to świetna nowina i z wielką radością wraz z nim odkrywam peruwiańskie czekoladowe skarby. Tym razem w serii Handscooped stworzył tabliczkę o bardzo kuszącej nazwie: Gourmet Journey to Peru. Poniżej tej nazwy na opakowaniu odnajdziemy wskazówkę, co jakie punkty odwiedzimy podczas owej podróży: marakuja, limonka, batat, kukurydza. Prosta ilustracja zdobiąca front opakowania zdaje się składać wszystkie te składniki w jeden dziwny twór. Niezwykle ciekawiła mnie ta kompozycja, zwłaszcza przez udział uwielbianej przeze mnie marakui. Swoją Gourmet Journey to Peru zakupiłam oczywiście dzięki biokredens.pl.


Zarówno nadzienie, jak i kuwertura, są w tej tabliczce dwuczęściowe. Z wierzchu tabliczkę pokrywa ciemna czekolada o 70% zawartości kakao, zaś pod nią leży cienka warstwa białej czekolady marakujowej. Dolny ganasz jest miękki i mnie zwarty od górnego - odznacza się barwą, która od razu wskazuje na udział marakui. I tak, dolny ganasz to marakujowo-batatowy miks skropiony limonką. Górna, bardziej zbita masa to kukurydziany ganasz wykonany z polenty (kaszy kukurydzianej), białej czekolady, brandy z cukru trzcinowego oraz całego mnóstwa limonek i cytryn. W składzie miejsce swe odnalazł także verjuice, czyli sok z niedojrzałych kwaśnych winogron - znany nam już z Verjuice Green Grapes. Jego dodatek tutaj nieco mnie zdziwił, zwłaszcza, że zdaje się on sporo mieszać w smaku, ale o tym za chwilę...


Tabliczka pachniała przede wszystkim limonkowo, z nutą cytryny i alkoholu. Dopiero na dalszym planie wyczuwaliśmy marakuję oraz samą ciemną czekoladę. Cieszyłam się, iż oba ganasze różnią się od siebie konsystencją, bowiem zależało mi na wypróbowaniu ich z osobna. Część marakujowa, tak jak się spodziewałam, okazała się moja faworytką. Nie tylko ze względu za intensywnie słodki, specyficznie marakujowy smak, ale i przez lekką konsystencję gładkiego musu owocowego. Trudno mi wyrokować, jaki udział w całej kompozycji miały bataty, gdyż to marakuja rządzi w dolnym ganaszu i jest tylko odrobinę przełamana limonką.

Inaczej jest w przypadku górnego ganaszu. W swej konsystencji stoi gdzieś pomiędzy kukurydzianymi ganaszami z Lemon Polenta i Coffee and Grits. W smaku na pewno bliżej jej do Lemon Polenta, szczególnie przez udział brandy z cukru trzcinowego oraz kosmiczny dodatek cytrusów. Ten ganasz jest bardzo mocno cytrynowo-limonkowy, balansujący na granicy przesady i sztuczności (alkohol jeszcze to wrażenie podkręca). Gdy dodamy do tego kwaśny sok z winogron, to w ogóle robi się hardkorowo... Jeszcze raz powtórzę, nie wiem, po co on tam potrzebny?



Przy jedzeniu wszystkich warstw naraz marakuja zupełnie ginie pod natłokiem cytryny i limonki, nawet ciemna czekolada gdzieś umyka (wszak jest jej tak mało! a zastąpienie jej części białą czekoladą marakujową wcale nie dało żadnego efektu wow...). Miałam wrażenie, że i tak czekoladowa kuwertura przesiąknęła limonkami i cytrynami...

Gourmet Journey to Peru generalnie smakowała mi, ale nie była tym, czego się po niej spodziewałam. Wiele obiecująca nazwa tabliczki nie oddaje rzeczywistości. Kompozycja była przesadzona jeśli chodzi o natłok kwaśnych elementów. Większa ilość marakujowo-batatowego ganaszu byłaby zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. Może nawet wykorzystanie jej jako jednolite nadzienie?



Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, syrop cukru inwertowanego, verjuice - sok z kwaśnych zielonych winogron, bataty, suszone marakuje, sok cytrynowy, mleko, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, koncentrat limonkowy, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka, kasza kukurydziana, brandy z cukru trzcinowego, masło, migdały, proszek karmelowy (odtłuszczone mleko, serwatka, cukier, masło), słodka serwatka w proszku, koncentrat soku cytrynowego, skarmelizowane mleko w proszku (odtłuszczone mleko w proszku, cukier), pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, sól, wanilia, cynamon, olejek cytrynowy, chili Bird's eye, płatki róż, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier).
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 488 kcal.
BTW: 4,8/31/44

czwartek, 9 czerwca 2016

Zotter Vodka mleczna nadziewana batatami, wódką, morelami i karmelem


Zotter Vodka - to jeden z tych nadziewańców od ulubionego austriackiego producenta, który w wielu z Was wzbudzi skrajne emocje. Nazwanie czekolady "vodka" momentalnie budzi skojarzenia z tym, iż kęs nadzienia będzie piekł nas niczym szybkie wypicie pięćdziesiątki. Co innego czekolady w winem, co innego czekolady z whisky - je zawsze łatwo wkomponować w smakowite ganasze. Ale wódka? Szczerze powiedziawszy, ja sama miałam duże wątpliwości co do tego, jak właściwie będzie wyglądać ta kompozycja. Nastawiłam się na coś mocnego - nazwa naprawdę sugerowała coś do bólu bezpośredniego. Z tej oto przyczyny, zaplanowałam degustację Zotter Vodka na dzień po powrocie z kilkudniowego wyjazdu szkoleniowo-integracyjnego. Śmiałam się, że ta czekolada miała pełnić funkcję wyszukanego klina, sposobu na stopniowe i łagodne odstawienie alkoholu.


Mój egzemplarz zakupiłam oczywiście przez biokredens.pl. Gdy tylko wpadł w moje ręce, zachwyciłam się grafiką na opakowaniu. Z jednej strony jest to zgrabna kobieta, z drugiej smukła butelka. Z jednej strony bujne blond włosy, z drugiej - bandaże utrudniające właściwą percepcję. Jedne i drugie - trzepoczą na wietrze, uciekając wysoko do nieba - po prostu są na haju. To dla mnie jedno z najbardziej działających na wyobraźnię opakowań Zottera.

Wczytanie się w opis czekolady mimo wszystko zaskakuje. Jako kuwertury użyto górskiej mlecznej czekolady o 40% zawartości kakao. Pytanie, czy wybór padł akurat na nią, by złagodzić wpływ alkoholowego ganaszu? Przeczytanie opisu owego ganaszu rodzi kolejne pytania. Bazę mają stanowić bataty oraz ziemniaczana wódka (40% etanolu) pochodząca z austriackiego regionu Waldviertel. Nadzienie wzbogacono o suszone morele oraz karmelową czekoladę. Istotne miejsce w składzie stanowi masło, co pozwala wyobrazić sobie konsystencję nadzienia. Oprócz wódki, w ganaszu znajdziemy również nieco brandy z cukru trzcinowego (Zotter lubi ten dodatek!). Całość doprawiono solą, wanilią, cynamonem i chili. No, czyli w rzeczywistości nie jest to tylko wóda!



Gruba warstwa dość jasnej czekolady niechybnie zawierającej w sobie sporo mleka, kryje beżowo-żółtawe nadzienie, utrzymane w bardzo łagodnej tonacji. Zauważamy, iż raz po raz zatopiono w nim drobinki suszonych moreli. Wwąchanie się w czekoladę wcale nie sugeruje nam, iż wódka będzie grała tutaj pierwsze skrzypce. Przede wszystkim czułam tu... marcepan. Wiecie, soczysty i miąższysty marcepan z kroplą spirytusu, oblany wyśmienitą mleczną czekoladą o podwyższonej zawartości kakao. Być może, kryjący w sobie serce z morelowo-likierowego musu. Tak, morele również wyraźnie odznaczają się w aromacie. Słowem, woń tej czekolady jest niesamowicie apetyczna.


Mleczna czekolada jest rozkosznie słodka, a przy tym głęboka, owocowo-orzechowa. Od razu przyznam, że świetnie skomponowała się z nadzieniem i żadna inna czekolada nia pasowałaby tu lepiej. Wcale nie dlatego, że jak przypuszczałam, łagodzi ona brutalny alkoholowy kop. Po prostu tak jak ganasz jest ona... miękka i łagodna!

Struktura nadzienia jest świetna, niczym ciastowata masa. Ma w sobie wiele wilgoci, właśnie jak nasączony spirytusem esencjonalny marcepan. Ciągle gdzieś tam przewija mi się to skojarzenie z marcepanem, w istocie znajduje się tu pewien marcepanowy posmak - a jednak w składzie nie odnajdujemy migdałów. Myślę, że migdałową iluzję tworzą tutaj bataty. Wraz z pozostałymi składnikami przemieniają się w coś naprawdę szlachetnego.



Na tej soczystej bazie w pełnej krasie ukazują się przed nami morele, bardzo, ale to bardzo wyraźne. Przepyszne! Ich drobiny umieszczone w ganaszu są mięciutkie i delikatne, lecz zdecydowane w smaku. Myślę, że ich walory są uwypuklone przez karmelową czekoladę wkomponowaną w ganasz. Ów maślano-karmelowy posmak uwydatnia morelową, naturalną słodycz. Nad wszystkim unosi się przyjemna, lekko cytrusowa kwaskowatość.

Wszystkie składniki połączone z odzywającą się gdzieś w tle alkoholową nutą, tworzą raczej coś jak owocowy likier albo dobry ajerkoniak. Na pewno nie doszukałabym się tu czystej wódki! Wprawdzie jest tu ona obecna, to oczywiste - ale w fuzji z batatami, mleczną czekoladą, maślanym karmelem, morelami i przyprawami (swoją drogą, spośród użytych przypraw wyraźnie odznacza się chyba tylko wanilia) - tworzy coś wyjątkowego, wyszukanego, przepysznego!



Chciałam jeszcze nadmienić, iż właśnie tak wyrazistego połączenia batatów i moreli oczekiwałam po Verjuice Green Grapes. W tamtej czekoladzie doszło do przekombinowania, tutaj absolutnie nie ma o nim mowy. Kompozycja jest bardzo spójna, zaskakująco łagodna jak na nazwę Vodka. Jest niczym dobre ciasto nasączone alkoholem. Wódka ani trochę nie piecze w gardło, w ogóle się nie narzuca - a przemienia w owocowy likier.

Nie wiem, czy to dobrze, iż Zotter postanowił tak a nie inaczej nazwać tą czekoladę. Myślę, że dla wszystkich będzie ona sporym zaskoczeniem. Osoby, które nie tolerują wódki nawet na nią nie spojrzą, a tym samym stracą wiele niezapomnianych wrażeń. Ci zaś, którzy poszukiwali w owej tabliczce mocnych alkoholowych uderzeń na pewno ich nie otrzymają, ale... nie powinni się czuć zawiedzeni, a wręcz przeciwnie. Ja zostałam urzeczona. Być może byłam zbyt bardzo przepita, by wyczuć tutaj po prostu wódkę i zupełnie mi ona umknęła w tak małym stężeniu, ale nie... ta czekolada to o wiele więcej niż alkoholowa pralina.


Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, słodkie ziemniaki, wódka z ziemniaków 5%, miazga kakaowa, suszone morele, masło, syrop glukozowo-fruktozowy, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, pełen cukier trzcinowy, sól, wanilia, cynamon, chili Bird's eye.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 534 kcal.
BTW: 4,7/35/45

czwartek, 11 lutego 2016

Zotter Verjuice Green Grapes mleczna nadziewana nugatem z orzechów brazylijskich i okruchami karmelizowanego chleba z cynamonem oraz karmelowym ganaszem z sokiem z niedojrzałych winogron, batatami i morelami


Verjuice Green Grapes to kolejna z nowych Zotter Handscooped, na którą to miałam szczególną ochotę. Dlaczego właśnie na nią? Przede wszystkim, nugat z ukochanych orzechów brazylijskich zadziałał na mnie liczym lep na muchy. Ponadto, zaciekawiła mnie obecność verjuice, bowiem nigdy dotąd nie spotkałam się z tym napojem. Gwoli wyjaśnienia, verjuice to bardzo kwaśny sok przyrządzany głównie z niedojrzałych winogron. Tego typu napoje charakterystyczne są dla kuchni francuskiej, a także perskiej i syryjskiej.

Spoglądając na zdjęcie i opis czekolady w sklepie internetowym Zottera wszystko wydaje się oczywiste. Na dole ganasz oparty na białej czekoladzie z dodatkiem soku z niedojrzałych białych winogron, u góry nugat z orzechów brazylijskich upstrzony skarmelizowanymi okruchami cynamonowego chleba - wszystko to otula mleczna czekolada o 40% zawartości kakao. Przekrojenie na pół własnej tabliczki oraz przeczytanie jej opisu wewnątrz opakowania (połączone z przestudiowaniem składu) sprawiają, że rzecz staje się o wiele bardziej skomplikowana. Ba, wgryzienie się we wszystkie warstwy czekolady na raz, a także próbowanie ich z osobna - nadal nie rozwiązuje zagadki. To co takiego naprawdę kryje w sobie Verjuice Green Grapes?



Oprócz orzechów brazylijskich, winogronowego soku i ciekawego skądinąd skarmelizowanego chlebka drożdżowego (wykonanego z: mąk żytniej i orkiszowej, smalcu i korzennych przypraw), w składzie odnajdziemy bataty, suszone morele, olejek migdałowy i proszek karmelowy. Istne szaleństwo! Na pierwszy rzut oka wzbudza to jeszcze większą ciekawość, jednakże zderzenie z rzeczywistością jest brutalne. Zaraz przekonacie się dlaczego...


Wprawdzie czekolada bardzo ładnie pachnie cynamonem i orzechami, ale węchem trudno mi było zidentyfikować, z jakimi orzechami mamy do czynienia. Po przekrojeniu tabliczki na pół, usilnie próbowałam dostrzec tak jednoznaczną granicę pomiędzy dwoma warstwami nadzienia, jak widać to na fotografii w sklepie internetowym Zottera. Masakrowałam wnętrze czekolady nożem, próbując oddzielić poszczególne składniki - sukcesu nie osiągnęłam. Poddałam się i większość swojej połowy tabliczki zjadłam bez rozdzielania jej na części.

Dobrze zrobiłam. Próbując uszeregować smaki warstwami wyczułam jedynie, że na dole zlokalizowana jest miła kwaśność, którą jednak z trudem można określić jako winogronową (posmaku tych owoców brak) i jakoś szczególnie charakterystyczną. Nugat? Owszem, w tej czekoladzie znajduje się na pewno, ale nie dałabym sobie nic uciąć za to, że jest wykonany z orzechów brazylijskich. Każdy kolejny kęs Verjuice Green Grapes był smaczny, ale.. dziwny i na pewno niezaspokajający moich oczekiwań. Batatów czy moreli zupełnie nie byłam w stanie zidentyfikować. Po co one komu w tej czekoladzie?




Łagodna mleczna czekolada tym bardziej nie pomaga w oddzieleniu od siebie smaków, które powinny być wręcz kontrastowe. Za nic nie powiedziałabym, że ta tabliczka kryje w sobie taką skomplikowaną kompozycję nadzienia. Jedyne, co naprawdę mi tutaj przypasowało, to kruszonka z chleba. Zdecydowanie wyróżniała się ona na tle dość kremowego nadzienia. Przypominała ona czekoladowe chrupki, podprażone w cukrze, twardawe i lekko przyschnięte, wspaniale doprawione cynamonem. Dla odmiany - mojemu Mężowi bardzo przeszkadzała jego konsystencja, więc dla niego już w ogóle Verjuice Green Grapes znalazła się na przegranej pozycji. Dla mnie okruchy tego chlebka to jedyny naprawdę wyrazisty element kompozycji.


 Niestety, Verjuice Green Grapes jest w mojej ocenie totalnie przekombinowana. Przepiękna grafika na opakowaniu sugerowałaby naprzemienne przeplatanie się dwóch wyrazistych smaków, a tymczasem... Przesadzono z ilością składników, przez co charakterystyczne smaki poszczególnych składowych rozmywają się w jedną słodko-kremową masę z lekkim kwaśnym echem. Najbardziej zawiodło mnie zupełne pozbawienie mocy orzechów brazylijskich, które przecież znajdują się całkiem wysoko w składzie. Warstwy się mieszają, za dużo tu wszystkiego...

Eh! Chyba jeszcze nigdy degustacja nadziewanego Zottera nie była dla mnie tak irytująca... Chcę jak najszybciej zapomnieć o tej czekoladzie i liczę na to, że producent pójdzie po rozum do głowy i za jakiś czas stworzy na nowo tą tabliczkę w sposób prosty i wyrazisty - tak jak w moim wyobrażeniu... A może po prostu nie zrozumiałam co autor miał na myśli?

 

 

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, chleb (mąka żytnia, mąka orkiszowa, smalec, sól, przyprawy, drożdże), orzechy brazylijskie, verjuice - sok z niedojrzałych winogron, bataty, cukier inwertowany, olejek migdałowy, suszone morele, proszek karmelowy (odtłuszczone mleko, serwatka, cukier, masło), masło, odtłuszczone mleko w proszku, słodka serwatka w proszku, lecytyna sojowa, cynamon, sól, pełny cukier trzcinowy, wanilia, chili bird's eye.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 508 kcal.
BTW: 5,5/33/45