Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 marca 2025

Beskid Tajlandia Chanthaburi ciemna 70%

 
Tajskie kakao to nadal rzadkość wśród czekolad single origin, dlatego propozycja od Beskid Chocolate ma naprawdę sporą wartość. Klasyczna siedemdziesiątka powstała z ziaren rzadkiej odmiany Chumphon z regionu Chanthaburi. Opis na opakowaniu wyjątkowo pasuje mi do moich własnych wrażeń: "złożone nuty zielonego jabłka, brzoskwini, limonki i balsamico". Choć pierwszym skojarzeniem u mnie zdecydowanie jest kawa. Mocna, kwaskowata kawa - a zaraz po niej zielone kwaśne jabłko, zanurzone w jogurcie. Brzoskwinia jest niedojrzała i twardawa, pojawia się też czerwona porzeczka - wszystko to oblane limonką i octem balsamicznym. Czekolada jest bardzo orzeźwiająca, niesie ze sobą złudzenie musowania i przeprowadza z ciężkości w lekkość. Oryginalna, udana kompozycja.


Skład: ziarna kakao, nierafinowany cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 505 kcal.
BTW: 10/38/52.

środa, 18 grudnia 2024

Siamaya Durian Milk Chocolate mleczna 48% Tajlanda z durianem

 
W końcu rozpakowałam ostatnią z tabliczek marki Siamaya, które Agnieszka z Beskid Chocolate podarowała mi po powrocie z jednej ze swych podróży do Tajlandii (dziękuję raz jeszcze!). Durian jest niezwykle kontrowersyjnym owocem, który ponoć pachnie jak piekło, a smakuje jak niebo (kocham takie paradoksy; sama nie miałam jeszcze możliwości spróbowania świeżego duriana). Aż trudno sobie uzmysłowić, że zapach padliny ze smażoną cebulą może się przeobrazić w przerozkoszny smak. Lecz faktycznie tak jest - parę lat wstecz degustowałam czekoladę z durianem od doskonałej litewskiej manufaktury Naive i było to cudowne doświadczenie.

Solidna, 75-gramowa jaśniutka, mleczna czekolada pachnie słodkimi tropikalnymi owocami, no i dobrą mleczną czekoladą, tak po prostu. Jest błogo łagodna, przy dość zwartej strukturze, powolnie lecz konkretnie rozpuszczającej się w ustach. Niby zakrawa lekko o jakąś tropikalną sztuczność z nadziewanych czekoladek, ale z drugiej strony to zupełnie nie jest to - coś słodko naiwnego i niewinnego. To mieszanka brzoskwini, dojrzałej papai, miąższu arbuza tuż przy skórce oraz tego, co zauważyłam również przy Naive - pestek mandarynek, a z bardziej lokalnych smaków: ciepłe, drożdżowe ciasto z rabarbarem. Wszystko to położone na beztrosce mlecznej czekolady. Niestety znów o samym tajskim kakao nie mogę nic powiedzieć, ale tu durian miał zagrać pierwsze skrzypce, więc wybaczam! Przeogromnie przytulne doznanie.

 
 
Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, durian 3%, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 48%.
Masa netto: 75 g.

czwartek, 28 listopada 2024

Siamaya Mango Chili ciemna 70% z mango i chili


 
Są takie prezenty, które chciałoby się trzymać na zawsze, ale... są jadalne i trzeba się w końcu za nie zabrać! Pozostałe tabliczki marki Siamaya, która Agnieszka z Beskid Chocolate przywiozła rok temu z Tajlandii, długo czekały na swoją kolej do degustacji. Dziś przed Wami ciemna czekolada stworzona z 70% tajskiego kakao, wzbogacona o suszone na słońcu mango odmiany Ruby oraz chili i sól morską. Jeszcze raz bardzo dziękuję za ten piękny upominek i mam nadzieję, że Festiwal Czekolady znów zawita do Węgierskiej Górki!

Czekolada sama w sobie jest dość łagodna i niestety nie jestem w stanie powiedzieć zbyt wiele o cechach użytego kakao - tak wiele zamieszania czynią wokół siebie dodatki. Miękkie i soczyste mango niesie ze sobą dziwny posmak galaretek tropikalnych - nawet nie określiłabym tego smaku wprost jako mango, ale jakąś fuzję papai, guawy, guanabany i mango. Jest tu pewna ziołowość, nie do końca wiem, czy płynąca z mango, czy z kakao - coś podobnego częste jest w tabliczkach Sopockiej Manufaktury. Chili nie jest ani zbyt mocne, ani zbyt delikatne - mi już przeszkadzało, ale nadal jestem w fazie wyczulenia na skrajne smaki. Brzmi mi to jak fuzja czekolady tylko dla dzieci (te szalone owocki) z tylko dla dorosłych (poważne chili) - kakao popada w szaleństwo będąc świadkiem wariackiego tańca zastosowanych dodatków. Nieco chaotyczna ta podróż przez Tajlandię, zamknięta w 75-gramowej tabliczce.

 
Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, suszone mango Ruby, tłuszcz kakaowy, chili, sól morska.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 75 g.

niedziela, 19 maja 2024

Siamaya Lemongrass & Perilla ciemna 70% Tajlandia z pachnotką, trawą cytrynową i cytryną.

 
Znów mam okazję podziękować Agnieszce z Beskid Chocolate za doskonały prezent przywieziony z Tajlandii! Przechodzimy już do pełnowymiarowych, 75-gramowych tabliczek z tajskiej manufaktury Siamaya. W czekoladzie Lemongrass & Perilla 70% tajskiego kakao połączono z cukrem trzcinowym, olejkami z cytryny i trawy cytrynowej oraz ziarenkami pachnotki - niezwykle dobroczynnej rośliny, wykazującej szerokie działanie antyalergiczne, kojące, przeciwutleniające.

Bardzo prosto prezentująca się tabliczka przyjemnie pachnie cytryną i ziołami. Widocznie są liczne nasionka pachnotki - leciuteńko chrupią, z początku przypominając w smaku głównie dość neutralne ryż preparowany czy amarantus, z czasem uwalniając więcej akcentów subtelnie orzechowych i korzennych. Nie odznaczają się jakoś mocno. Sama czekolada jest słodka i przede wszystkim zdominowana przez olejki z cytryny i trawy cytrynowej. Ważne: mimo dominowania w kompozycji, nie są one przytłaczające. Są bardzo lekkie i cudnie odświeżające. Nie mniej, nie pozwalają zanurzyć się w walorach rzadkiego na rynku tajskiego kakao, co z chęcią bym uczyniła! To pyszna czekolada i zdaję sobie sprawę, że trudno uczynić taki manewr, by zgodnie z koncepcją producenta wyłuszczyć azjatyckie smaki, jednocześnie pozwalając popisać się mocy kakao.

 
Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, nasiona pachnotki, tłuszcz kakaowy, olejki: z trawy cytrynowej, z cytryny.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 75 g.

sobota, 27 kwietnia 2024

Siamaya Thai Tea mleczna z tajską herbatą

 
Agnieszka z Beskid Chocolate przywiozła mi z podróży do Tajlandii kilka czekolad tamtejszej marki Siamaya - to doskonały prezent, jeszcze raz z całego serca dziękuję! Owa manufaktura bazuje na kakao pochodzenia tajskiego oraz państw ościennych; wiele ze swych tabliczek tworząc w inspiracji różnorakimi smakami Azji. W pierwszej kolejności skosztowałam miniaturkę ich czekolady Thai Tea, która jest mleczna właśnie z dodatkiem tajskiej herbaty - czyli mocno zaparzonej herbaty cejlońskiej doprawionej mlekiem oraz cukrem.

Zapach maleństwa sugeruje tłustą miękkość. W istocie, czekolada jest bardzo łagodna i przyjazna. To faktycznie mocna czarna herbata, z dużą ilością mleka, na słodko. Kakaowość jest subtelna, gładko mieszająca się z herbatą, w soczystości i pośród iluzji ziół oraz karmelu. Zniknęła w moment. Uroczy wstęp przed dalszym odkrywaniem skarbów do Siamaya!

 
Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, pełne mleko, tłuszcz kakaowy, tajska herbata, lecytyna słonecznikowa.
Masa netto: 20 g.