Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cacao Sampaka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cacao Sampaka. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 kwietnia 2018

Cacao Sampaka Ecuador ciemna 71%


Po niezbyt udanej Cacao Sampaka Venezuela & Ecuador 91%, drugiej zakupionej przeze mnie tabliczce tej barcelońskiej marki nie dawałam dużych szans. Ecuador 71% kupiłam niemal rok temu na lotnisku w Barcelonie, nie przewidując w najśmielszych snach, że degustując ją będę już po wyjeździe do Ekwadoru! Przez ten rok, wyrobiłam sobie także jeszcze mocniej obraz tego, co może zaproponować ekwadorskie kakao... Przezornie wzięłam ekwadorską Cacao Sampaka na górski szlak, nie spodziewając się szału. Jak się okazało - był to strzał w dziesiątkę.

Po całonocnej podroży w Wielki Piątek o siódmej rano wystartowaliśmy żółtym szlakiem z Rytra w stronę szczytu Kanarkówki. Długa droga dała nam w kość, toteż prędko zapragnęliśmy krótkiej regeneracyjnej przerwy na kawę i czekoladę. Dobrze było sięgnąć po Ecuador 71% - dwie 50-gramowe gładkie tafle ciemnej czekolady... Okazały się one prostym dopalaczem o umiarkowanej słodyczy. O umiarkowanej goryczce i kwaśności również. O umiarkowanym wszystkim.


Czekolada pachniała bardzo delikatnie. Przez chwilę wydawało mi się, że może to tylko złudzenie związane z tym, że jedliśmy ją na świeżym powietrzu. Jednakże smak był dokładnym tego odzwierciedleniem. Czekolada nie miała aksamitnej tekstury, była raczej zalepiająca w sposób nieco grudkowaty. Smak określiłabym jako orzechowy, taki przytłumiony - generalnie jak w miernej jakości pralinkach z orzechowym nadzieniem (chodzi o orzechy laskowe). W tle drzemała subtelna kwiatowość, która jednak nie zaprezentowała nic spektakularnego.

Ecuador 71% smakowała tak, jakby coś nieustannie blokowało rozwinięcie jej bukietu. W konsystencji zbyt sucha, zbyt przysadzista - nie chciała w pełni się przed nami otworzyć. Smak jej był płaski... a nawet nie zdążyła zmarznąć nam na szlaku, więc to absolutnie nie była wina warunków przechowywania. Gdybym degustowała jej w domu, miałabym duży problem ze zjedzeniem jej w takiej ilości (na szlaku wciągnęliśmy 50 g na łebka). Po dwóch wypróbowanych czekoladach od Cacao Sampaka straciłam zainteresowanie tą marką, przynajmniej w kategorii single-origin. Posiada w swej ofercie jeszcze wiele tabliczek z interesującymi dodatkami i to może właśnie na nie się kiedyś skuszę.


Pochodzimy na Kanarkówkę... Dzień budzi się pośród mglistych impresji. W dole Rytro i malownicza wstęga Popradu.


A przy tej ławeczce degustowaliśmy dziś opisywaną czekoladę... Ślicznie, prawda?


Jeszcze w okolicach Kanarkówki, z widokiem na najważniejszy masyw Beskidu Sądeckiego z Radziejową na czele. Tamtędy wiodła nasza trasa powrotna tego dnia.


Następnie wkroczyliśmy na szlak zielony, łączący się po chwili z niebieskim - podążającym doliną z Rytra. Gdzieś w okolicach Wdżar Wyżnych czekało na mnie takie piękne siedzisko z punktem widokowym...


I tak oto, przez Wietrzne Dziury, Wielką Przehybę i Złomisty Wierch maszerowaliśmy sobie na Radziejową - najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego. Pech chciał, że od niedawna zamknięto wieżę widokową na szczycie... A przecież na Boże Ciało rok temu byliśmy już w tych rejonach - tylko wówczas Radziejowa nie była nam po drodze. Wtedy wieża widokowa była jeszcze czynna.



 




Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 100 g (2x 50 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 576,5 kcal.
BTW: 7,8/45,8/27,6

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Cacao Sampaka Venezuela & Ecuador ciemna 91%


Wiosną zeszłego roku wracając z wyjazdu służbowego do Katalonii, zakupiłam na lotnisku w Barcelonie kilka czekolad. Wśród nich znalazły się dwie tabliczki z stricte barcelońskiej marki o nazwie Cacao Sampaka. Firma posiada w swojej ofercie przede wszystkim czekolady i praliny, lecz także kremy i konfitury. Dziś przeglądając ich stronę internetową widzę, iż oferują niezły przekrój czekolad single-origin, a nawet bardzo ciekawą serię "light roast". Nie mniej jednak, na lotnisku przeważała bogata paleta czekolad z dodatkami. Jeśli już o nich mowa, za swoją mleczną czekoladę z czarnymi truflami Cacao Sampaka otrzymała w 2017 roku złoto na International Chocolate Awards.

Podczas moich zakupów sięgnęłam po dwie ciemne tabliczki wykonane z ziaren z Ameryki Południowej. Dziś przed Wami pierwsza z nich, zawierająca aż 91% kakao - blendu z Wenezueli i Ekwadoru.


Kartonik tworzący opakowanie czekolady jest prosty i elegancki, a przez okienko możemy przyjrzeć się zawartości (co daje szczególny efekt przy wariantach z dodatkami). Po wyjęciu smakołyku z kartonika okazało się, iż w szczelnie zgrzanym opakowaniu foliowym znajduje się nie jedna, lecz dwie tabliczki. Obie dość cienkie, ważące 50 g każda, nie zostały podzielone na kostki. Czekolady od Cacao Sampaka to jedna gładka tafla z nazwą firmy wygrawerowaną na jej górze. Wszystko wyglądało bardzo kusząco i stylowo, ale... zmartwił mnie zapach czekolady. W pierwszym kontakcie zdawał się być bombonierkowo - jak polewa czekoladowa okalająca wiśniowe i orzechowe pralinki jakości nie najgorszej, ale też nie najlepszej. Pomimo tego miałam nadzieję, że w smaku czekolada da pozytywny popis - w końcu dysponowałam aż 100 g, z czego kakao stanowiło aż 91%! W aromacie dało się wyczuć także liczne palone nuty karmelu i kawy.


Pomimo początkowego wrażenia plastiku, czekolada szybko i gładko rozpuszcza się w ustach, prędko znikając. Rozpuszczała się z lekką popiołowością (zarówno w kwestii smaku, jak i konsystencji). Pomimo swej wysokiej zawartości kakao absolutnie nie masakrowała brutalnymi nutami, wręcz przeciwnie - z początku zauroczyła mnie łagodną nutą orzechów laskowych. Później narastała kwaśność połączona z lekkim ściąganiem i suchością. Pod koniec pojawiał się słodki akcent owocowy, w którym zidentyfikowałam truskawki i marakuje. Co ciekawe, mój Mąż w ogóle nie zanotował owej słodyczy - nazywał to raczej przepalonym karmelem. Generalnie wystawił tej czekoladzie surowszą opinię niż ja.


Gdyby tabliczka była mniejsza, być może tak dosadnie nie odczulibyśmy jej monotonii. Niby była w porządku, ale zdawała się jakby mało zarysowana, za mało wyrazista. Przyziemna i przysadzista, bez górnych nut pełnych energii, ulatujących gdzieś do nieba. Dynamika tej czekolady jest krótka i podczas kolejnych prób podejścia do niej nie przychodzi do głowy nic nowego - zamiast tego pojawia się uczucie ciężkości i przytłoczenia, jakby zaraz miała wywołać zgagę. Coś w tej czekoladzie było blokującego, jakbyśmy zastosowane kakao lizali przez szybę. Być może poziom kakao przy tym blendzie i obróbce ziaren był po prostu za wysoki?

Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że inna posiadana przeze mnie czekolada tej marki sprawi, iż nadal będę miała ochotę eksplorować jej asortyment.


PS Przez jakiś czas zmniejszy się częstotliwość publikowania recenzji... Przyczyna może być tylko jedna - wkrótce wyjeżdżam na urlop! :)

Skład: miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, cukier, lecytyna sojowa, naturalny aromat waniliowy.
Masa kakaowa min. 91%.
Masa netto: 100 g (2x 50 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 534,8 kcal.
BTW: 10,4/52,9/13,4