poniedziałek, 2 grudnia 2024
Beskid Mohito Sorbet biała 40% kakao z limonką i miętą
poniedziałek, 18 marca 2024
Zotter Käse + Mango-Chutney mleczna 60% nadziewana serowym ganaszem i kremem z mango
środa, 1 czerwca 2022
Raaka Mango Mojito ciemna surowa 68% Tanzania z mango, miętą i skórką limonki
wtorek, 4 stycznia 2022
Aruntam Biancomangiare biała 48% migdałowa z wanilią, solą i limonką
poniedziałek, 13 grudnia 2021
Kacau Lime, Ginger & Black Pepper ciemna 74% Ekwador z imbirem, limonką i czarnym pieprzem
sobota, 14 listopada 2020
Zotter Cola & Popcorn ciemna mleczna 60% nadziewana galaretką z coli, ganaszem z coli, praliną migdałową i popcornem
Ubóstwiam, gdy Zotter sięga po tak banalne, ale jakże odkrywcze zarazem połączenia! Cola i popcorn - klasyk kinowych multipleksów, otrzymał bardziej szlachetną formę na wskutek zaklęcia w tabliczkę Handscooped. Kupiona na biokredens.pl Cola & Popcorn, jest ciemną mleczną czekoladą o 60% zawartości kakao, nadziewaną galaretką z coli (kocham zotterowe galaretki!), ganaszem z coli, praliną migdałową oraz popcornem.
Czekolada pachnie ciastkami typu delicje (wyjątkowo mocny wpływ galaretki na całokształt!) oraz cukierkami o smaku coli. W przekroju tabliczka prezentuje się naprawdę pięknie - niemalże czarna galaretka kontrastuje z beżową migdałową praliną.
Gdy biorę kęs zawierający w sobie wszystkie warstwy czuję się tak, jakbym jadła... posolone ciastka delicje. I nie jest to wcale wielce wyrafinowany smak, lecz rzeczywiście przypominający marketowe słodkości. W pralinie drobinki popcornu (bo niestety został on nieco za bardzo rozdrobiony, by wyraźnie go odczuć) wnoszą odrobinę chrupkości, poza tym czekolada jest generalnie gładka. Posmak coli najbardziej spektakularnie odznacza się dopiero po jakimś czasie, tak jakby dopiero musiał rozlać się w ustach. Sama mięciutka i soczysta galaretka (jak zwykle bardzo udana u Zottera) sprawia wrażenie... rodzynkowej. Tak, rodzynki są tu dominującym skojarzeniem.
Migdałowych akcentów niestety nie ma wiele, o dziwo, wypadły tu blado. Migdałowa pralina bardziej przypominała niby-śmietankowe nadzienie z ciastek typu Oreo, a to niezbyt górnolotne porównanie... Podsumowując, jak na Zottera fajerwerków tu nie było. Osobiście, nie bałabym się użyć grubszych cząstek popcornu i jeszcze mocniej bym je posoliła. Uderzyłabym też mocniej migdałami i podkręciła colę. Czekoladowa kuwertura również wypadła łagodnie. Generalnie całość oceniam jako zbyt delikatną, nawet nieco mdłą. Z komercyjnych produktów Zotter mógł stworzyć coś naprawdę awangardowego, ale niestety Cola & Popcorn zabrakło temperamentu.
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, cola (cukier, woda, ekstrakt z cytryny, przyprawy, mięta, wanilia, sok limonkowy, sok cytrynowy, kwas cytrynowy), pełne mleko w proszku, syrop kukurydziany, migdały, odtłuszczone mleko w proszku, słodka serwatka w proszku, sok cytrynowy, popcorn, pełny cukier trzcinowy, olej kokosowy, masło, koncentrat soku cytrynowego, pektyna jabłkowa, sól, lecytyna sojowa, wanilia, koncentrat limonkowy, cynamon, płatki róż, chili, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier).
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 481 kcal.
BTW: 7,4/29/46.
poniedziałek, 6 lipca 2020
Willie's Cacao Cuban Baracoa Ginger Lime ciemna 70% z imbirem i limonką
W przekroju wiśniowo-brązowej tabliczki wyraźnie odznaczały się kawałki kandyzowanego imbiru. Zapach czekolady był przede wszystkim imbirowy, co w gruncie rzeczy mnie cieszyło, gdyż jest to dla mnie składnik o wiele bardziej atrakcyjny od limonki. Kakao, choćby nie wiem jak było bogate, umknęło jako mało ważne tło jeśli chodzi o sferę aromatu.
sobota, 7 marca 2020
Chocolate Tree Pisco Sour Nibs ciemna 70% Peru z kakaowymi nibsami, pisco i olejkiem limonkowym
Pisco sour to koktajl na bazie pisco, soku z limonki, białek jaj oraz gorzkiego likieru angostura, popularny w Peru i Chile. Miałam okazję spróbować go w Huaraz i niespecjalnie przypadł mi do gustu, aczkolwiek jego specyficzny smak mocno wrył mi się w pamięć.
Każdy kęs prędko rozpada się w ustach na mniejsze kawałeczki, a dzieje się tak za sprawą mięciutkich nibsów. Tak, nibsy kakaowe są tu drobne i wyjątkowo delikatne w strukturze - trudno nawet nazwać je chrupiącymi, nie są mocno wyczuwalne. Nadają całej kompozycji przestrzenności i lekkości, co jest wyjątkowe wśród czekolad z nibsami. Trudno wprost oddzielić je od samej czekolady. Przypominają nieco czekoladową posypkę po prostu wymieszaną z czekoladową masą.
Choć na początku wydawało mi się, że 40-gramowa tabliczka będzie zbyt mała jak na dwie osoby, z końcem degustacji przyznałam, iż ta wielkość okazała się idealna. Czekolada była naprawdę intensywna - większa dawka doznań mogłaby zwyczajnie przytłoczyć. Smaki są wyraziste, tak jak wyraziste jest pisco sour. Należy to potraktować jako wielki plus tej tabliczki, bowiem jej nazwa rzeczywiście opisuje to, czy jest - nie ma tu żadnej zwodniczej kokieterii. Dodatki tak rzetelnie wykonały swoją robotę, iż niewiele mogę napisać o samym kakao - na szczęście w asortymencie Chocolate Tree jest również wiele czekolad bez dodatków. Cieszę się, że czeka mnie jeszcze ich długa eksploracja.
środa, 15 stycznia 2020
Zotter Yuzu Citrus From Japan mleczna 50% nadziewana ganaszem z yuzu i białej czekolady
W smaku obawiałam się nieco dominacji białej czekolady - być może pojawienia się mdlącej, mydlanej słodyczy. Inną obawą był udział limonki oraz cytryny w kompozycji - po doświadczeniach z innymi nowymi Zotter Handscooped wiedziałam, że one mogą nadmiernie namieszać w odbiorze całej tabliczki. Na szczęście wszelkie me obawy były niesłuszne.
Nadzienie okazało się bowiem przede wszystkim bardzo wciągające pod względem struktury - miękkie i śliskie, cudnie rozpuszczające się w ustach niczym owocowy sos. W smaku było specyficzne - rześkie niczym połączenie grejpfruta z limonką, cytryną i mandarynką, z wyraźnym udziałem goryczki typowej dla skórek cytrusowych. Dziwacznym akcentem pozostawała ta znana ze sfery zapachu sugestia czegoś starego, zleżałego, może zbutwiałego i lekko zajętego pleśnią. Nie wypływało to jednak negatywnie na odbiór kompozycji - po prostu paradoksalnie wciągało w nią jeszcze bardziej. Pyszna jak zwykle mleczna czekolada nadawała zaś całości błogiej słodyczy z wyraźnie kakaowym rysem - na szczęście biała czekolada na której bazował ganasz nie zdołała jej zdominować.
To prosta, aczkolwiek ciekawa i oryginalna propozycja od Zottera, dobra dla każdego, kto nie boi się odkrywać nowości - nawet takich mających w sobie odrobinę dziwaczności.
niedziela, 8 grudnia 2019
Zotter Lime and Passion Fruit ciemna 70% nadziewana ganaszem marakujowo-limonkowym i ganaszem z białej czekolady, polenty, batatów, cytryny i brandy z cukru trzcinowego
Wszystkie moje nowe Zottery zakupiłam na biokredens.pl.
W górny ganasz powkładano bowiem wszystko i nic. Biała czekolada, bataty, polenta, brandy, cytryna, verjuice, migdały... Czego tam nie było! Słodka na modłę kukurydziano-migdałową, przełamana cytryną i brandy - smakowała, lecz w gruncie rzeczy obierałam ją jako nijaką, kierując cały czas swoją uwagę na marakuję. Ah, jakże żądna byłam tropikalnych owoców innych niż cytrusy po tym, co Zotter zafundował mi w Mango Tango!
niedziela, 21 lipca 2019
Georgia Ramon Limette & Thymian biała 37% Dominikana z limonką i olejkiem tymiankowym
Georgia Ramon Limette & Thymian to biała czekolada zawierająca 37% masła kakaowego z Republiki Dominikany, stworzona z dodatkiem soku limonkowego oraz olejku tymiankowego. Do degustacji przystąpiliśmy na łonie natury, w karkonoskich Budnikach.
Już dawno nie miałam w swych dłoniach tabliczki Georgia Ramon, która nie byłaby doszczętnie połamana! Limette & Thymian się udało. Jej tafla była lekko żółtawa. Ów odcień był na tyle subtelny, że bez wiedzy o udziale limonki mogłabym ją zrzucić na karb naturalnej barwy białej czekolady. W zapachu uwodziła rześkością limonki, delikatnością mleka oraz subtelnym tchnieniem tymianku (który w sferze aromatu nie wydawał się ani trochę groźny, jedynie odrobinkę sugerując zielarnię tudzież aptekę).
Tymianek pojawił się jako kropka nad i, jako wisienka na torcie. Istotny element, zwieńczenie świetnej kompozycji. Bezsprzecznie wyczuwalny, ale jednak pozostający na drugim planie, pozwalający białej czekoladzie z limonką zagrać pierwsze skrzypce. Okazał się tu idealnie dobraną przyprawą. Dodał całości jeszcze większej rześkości i lekkości. Sprawił, iż czekoladę jadło się jeszcze lepiej.
Warto nadmienić, iż dotychczas z tymiankiem spotkałam się jedynie w dwóch nadziewańcach Zottera: Passion Fruit and Caramel with Thyme oraz HimbeerBlut. W tej pierwszej tymianek był aż przesadnie intensywny, w drugiej zaś stanowił tylko część złożonej kompozycji ziół. Limette & Thymian jest więc pierwszą moją czekoladą, w której tymianek pokazał się od wyrazistej, lecz tym samym wyważonej strony. Georgia Ramon zrobiła to świetnie.
piątek, 19 października 2018
Zotter Lemon Mousse mleczna 40% nadziewana kremem cytrynowym
Czekolada pachnie sugestią marcepanu, choć w jej składzie całkowicie brak orzechów. Myślę, że jest to związane z subtelnym akcentem grappy oraz wyraźnym zaznaczeniem wanilii. W przekroju beżowe nadzienie jawiło się jako cudownie puszyste i miękkie. Gdy tylko wzięłam pierwszy kęs, po prostu uniosłam się niczym lekki obłoczek, wprost do nieba...
Kuwertura z mlecznej czekolady schodzi na dalszy plan pod naporem tak doskonałego w swej prostocie nadzienia. Alkohol wyczuwalny jest tu w zasadzie tylko w zapachu, w smaku jest ogromnie subtelny. Ogromną zaletą Lemon Mousse prócz pysznej i lekkiej cytryny oraz urokliwej konsystencji jest rola wanilii. Wanilia wspaniale i niemalże pikantnie przełamuje cytrynę i śmietankę, nadając całości bardziej wytrawnego charakteru.
Lemon Mousse zniknęła bardzo prędko w naszych ustach. Nie mogliśmy się powstrzymać. Jeśli kolejne nowe Handscooped będą przedstawiać się podobnie, chyba postawię Zotterowi jakiś mały ołtarzyk. Klasa i brak przekombinowania. Rewelacja.
wtorek, 6 lutego 2018
La Naya Tanzania Kilombero ciemna 67% z limonką kaffir i trawą cytrynową
Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, liście limonki kaffir 0,7%, trawa cytrynowa 0,4%.
piątek, 24 listopada 2017
Zotter Gourmet Journey to Peru ciemna 70% nadziewana czekoladą marakujową, ganaszem batatowo-marakujowym i ganaszem kukurydziano-limonkowym z brandy z cukru trzcinowego
Jak już wspomniałam przy recenzji Yacon Beer & Whisky, w ostatnich poczynaniach Zottera bardzo wyraźnie odznacza się zauroczenie Peru. Dla mnie to świetna nowina i z wielką radością wraz z nim odkrywam peruwiańskie czekoladowe skarby. Tym razem w serii Handscooped stworzył tabliczkę o bardzo kuszącej nazwie: Gourmet Journey to Peru. Poniżej tej nazwy na opakowaniu odnajdziemy wskazówkę, co jakie punkty odwiedzimy podczas owej podróży: marakuja, limonka, batat, kukurydza. Prosta ilustracja zdobiąca front opakowania zdaje się składać wszystkie te składniki w jeden dziwny twór. Niezwykle ciekawiła mnie ta kompozycja, zwłaszcza przez udział uwielbianej przeze mnie marakui. Swoją Gourmet Journey to Peru zakupiłam oczywiście dzięki biokredens.pl.
Zarówno nadzienie, jak i kuwertura, są w tej tabliczce dwuczęściowe. Z wierzchu tabliczkę pokrywa ciemna czekolada o 70% zawartości kakao, zaś pod nią leży cienka warstwa białej czekolady marakujowej. Dolny ganasz jest miękki i mnie zwarty od górnego - odznacza się barwą, która od razu wskazuje na udział marakui. I tak, dolny ganasz to marakujowo-batatowy miks skropiony limonką. Górna, bardziej zbita masa to kukurydziany ganasz wykonany z polenty (kaszy kukurydzianej), białej czekolady, brandy z cukru trzcinowego oraz całego mnóstwa limonek i cytryn. W składzie miejsce swe odnalazł także verjuice, czyli sok z niedojrzałych kwaśnych winogron - znany nam już z Verjuice Green Grapes. Jego dodatek tutaj nieco mnie zdziwił, zwłaszcza, że zdaje się on sporo mieszać w smaku, ale o tym za chwilę...
Tabliczka pachniała przede wszystkim limonkowo, z nutą cytryny i alkoholu. Dopiero na dalszym planie wyczuwaliśmy marakuję oraz samą ciemną czekoladę. Cieszyłam się, iż oba ganasze różnią się od siebie konsystencją, bowiem zależało mi na wypróbowaniu ich z osobna. Część marakujowa, tak jak się spodziewałam, okazała się moja faworytką. Nie tylko ze względu za intensywnie słodki, specyficznie marakujowy smak, ale i przez lekką konsystencję gładkiego musu owocowego. Trudno mi wyrokować, jaki udział w całej kompozycji miały bataty, gdyż to marakuja rządzi w dolnym ganaszu i jest tylko odrobinę przełamana limonką.
Inaczej jest w przypadku górnego ganaszu. W swej konsystencji stoi gdzieś pomiędzy kukurydzianymi ganaszami z Lemon Polenta i Coffee and Grits. W smaku na pewno bliżej jej do Lemon Polenta, szczególnie przez udział brandy z cukru trzcinowego oraz kosmiczny dodatek cytrusów. Ten ganasz jest bardzo mocno cytrynowo-limonkowy, balansujący na granicy przesady i sztuczności (alkohol jeszcze to wrażenie podkręca). Gdy dodamy do tego kwaśny sok z winogron, to w ogóle robi się hardkorowo... Jeszcze raz powtórzę, nie wiem, po co on tam potrzebny?
Przy jedzeniu wszystkich warstw naraz marakuja zupełnie ginie pod natłokiem cytryny i limonki, nawet ciemna czekolada gdzieś umyka (wszak jest jej tak mało! a zastąpienie jej części białą czekoladą marakujową wcale nie dało żadnego efektu wow...). Miałam wrażenie, że i tak czekoladowa kuwertura przesiąknęła limonkami i cytrynami...
Gourmet Journey to Peru generalnie smakowała mi, ale nie była tym, czego się po niej spodziewałam. Wiele obiecująca nazwa tabliczki nie oddaje rzeczywistości. Kompozycja była przesadzona jeśli chodzi o natłok kwaśnych elementów. Większa ilość marakujowo-batatowego ganaszu byłaby zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. Może nawet wykorzystanie jej jako jednolite nadzienie?
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, syrop cukru inwertowanego, verjuice - sok z kwaśnych zielonych winogron, bataty, suszone marakuje, sok cytrynowy, mleko, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, koncentrat limonkowy, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka, kasza kukurydziana, brandy z cukru trzcinowego, masło, migdały, proszek karmelowy (odtłuszczone mleko, serwatka, cukier, masło), słodka serwatka w proszku, koncentrat soku cytrynowego, skarmelizowane mleko w proszku (odtłuszczone mleko w proszku, cukier), pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, sól, wanilia, cynamon, olejek cytrynowy, chili Bird's eye, płatki róż, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier).
czwartek, 10 sierpnia 2017
Seed and Bean Chilli and Lime ciemna Dominikana 72% z chili i limonką
Przyznam, że Seed and Bean Chilli and Lime pozytywnie mnie zaskoczyła, szczególnie przez wzgląd na moc chili. Położone na umiarkowanie słodkiej, mocno ziemistej dominikańskiej czekoladzie, która okazała się być bardziej zwarta niźli aksamitna - uderzało z wyjątkową siłą. Co ważne, nie wykrzywiało przy tym buzi na wszystkie strony, nie wzbudzało obrzydzenia i nie było przesadzone. Fakt faktem, to odczucie może być bardzo subiektywne, w zależności od tolerancji na pikantność. Dla mnie było super i przyznam, że to jedna z czekolad z najbardziej udaną rolę chili, jaką miałam dotąd przyjemność jeść. Plasuje się wysoko na podium wraz z . Urok chili podkręcany był nie tylko przez wspomnianą ziemistość czekolady, ale i przez limonkowy powiew świeżości. Limonka wynurza się z tła, naturalna niczym w świeżo wyciśniętym soku, ujarzmia nieco chili jak w dobrej meksykańskiej potrawie. Chili rozlewa się w buzi swym bukietem, grzejąc intensywnie i powodując wyrzut endorfin - zaś limonka odrobinę ten skwar studzi, zalotnie przekomarzając się. Mogłabym kiedyś powrócić do tej tabliczki, to naprawdę udane połączenie.
Tak jak wspomniałam w poprzednim wpisie, 14 lipca miał być dla nas wyjątkowym dniem na kazachskim szlaku. Po zwinięciu obozu ruszyć mieliśmy lodowcem Uraltcev, a następnie podejść na przełęcz Akgul położoną na wysokości 4500 m n.p.m. Stamtąd mieliśmy wykonać trawers przez kolejne dwie przełęcze leżące również powyżej 4000 m n.p.m. i przejść na lodowiec Korzhenevsky. Tam planowaliśmy założyć bazę przez atakiem na najwyższy szczyt Ałatau Zailijskiego - Talgar (według różnych pomiarów ma on nieco poniżej lub nieco powyżej 5000 m n.p.m.). Nasze plany zostały niestety pokrzyżowane.
Złożyło się na to kilka czynników. Po pierwsze, i najważniejsze - od nocy 14 lipca nieustannie padał śnieg. To, co na naszej morenie na bieżąco topniało, wyżej na lodowcu Uraltcev stworzyło nową solidną czapę, zakrywającą wszelkie szczeliny. Nasze podejście lodowcem trwało więc dłużej niż normalnie, gdyż każdy kolejny krok prowadzącego Jurija okupiony był dokładnym sprawdzeniem stabilności podłoża - a i tak nie obyło się bez przygód typu "siadam na skraju szczeliny" lub "jedna noga w szczelinie, a drugie kolano pod brodą". Uparcie szliśmy dalej, ale śniegu tylko przybywało. W ten ważny dzień trafiła nam się najgorsza pogoda z całego wyjazdu.
Gdy zbliżaliśmy się do podejścia na przełęcz, Jurij zadzwonił z telefonu satelitarnego do Ałmaty po prognozę pogody. Nadal miało padać. Przeciekające buty Weroniki dodatkowo utwierdziły nas w przekonaniu, że należy zmienić plany. Będąc sama z Mężem i chłopakami pewnie upierałabym się na dalszej walce, ale czy to dobrze? Zawróciliśmy po własnych śladach, których i tak już praktycznie nie było widać. Jurij zaproponował nam nowy scenariusz na kolejne dni. Z najwyższego szczytu musieliśmy zrezygnować. Na nowo rozbiliśmy obóz w tym samym miejscu co poprzednio. Na rozgrzanie zaserwowałam ekipie dziś opisywaną czekoladę, która mimo wszystko dla Weroniki i mojego Męża była nieco za mocna (więcej dla mnie!).
Dopiero pod wieczór przestało na dobre padać, przynajmniej na naszej morenie. Poprawa pogody od razu rozbudziła wątpliwości - a może trzeba było iść? Próbowałam je zagłuszyć czytając książkę (na tak malowniczym stanowisku do czytania, jak na zdjęciu powyżej), lecz nie obyło się bez burzliwej dyskusji z Mężem, ba, nawet kłótni. Wyrzuciłam z siebie złe emocje mając nadzieję, że następny dzień przyniesie już tylko słońce, porozumienie i dobry humor...
Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, ekstrakt z wanilii, chili w proszku <1%, limonka <1%.






