Po straszliwych doświadczeniach z gryczaną wegańską czekoladą Zotter Buckwheat drżałam, co takiego przyniesie ze sobą kolejna tabliczka z tej serii. Druga panienka z duetu to Golden Millet, a więc czekolada jaglana. Mleko w proszku zostało całkowicie zastąpione w niej przez sproszkowane proso (mamy go w składzie 18%). Zawartość masy kakaowej w tym produkcie wynosi 50%, a więc o 5% więcej niż w wersji gryczanej. Choćby ta drobna różnica napawała mnie nadzieją, że będzie lepiej.
Trudno mi się zdecydować, którą kaszę kocham bardziej - jaglaną czy gryczaną. Po prostu obie z nich wykorzystuję w innych połączeniach. Co ciekawe, aż do tegorocznej wizyty w Armenii nie jadłam jaglanki na słodko. Zawsze była w moim domu towarzyszem wytrawnych dań obiadowych. W Armenii odkryłam ją na nowo ze słodkimi dodatkami, a mój Mąż wprost się w niej zakochał. Dotąd do kaszy jaglanej podchodził bardzo sceptycznie.
Czas wstrzymać oddech i przejść do tej dramatycznej próby smaku. Czy kasza jaglana zachowuje się w zotterowskiej czekoladzie bardziej przystępnie, niźli gryczana? Jaglana tabliczka charakteryzuje się równie bladą i mało głęboką barwą, co wersja gryczana. W kwestii zapachu najpierw wyczuwamy mleko (pomimo tego, iż w składzie mleka brak), a następnie kilka suchych nut. Najpierw jest to suszony bukiet kwiatów, a następnie sucha (nieugotowana) kasza jaglana przechowywana w przykurzonym słoiku.
Pierwszy kęs wiązał się z dłuższą chwilą zastanowienia. Milczeliśmy, rozpuszczając powoli czekoladę w ustach (powoli, bo robiła to ciężko), rozcierając ją językiem, wydobywając to co ma nam do powiedzenia. Gdy już dała się nam poznać, spojrzeliśmy na siebie i jednogłośnie stwierdziliśmy: "nie, ona wcale nie będzie lepsza"...
Ponownie nie wyczuwamy dość wysokiego pułapu kakao (przypomnę - i tak większego niż w Buckwheat). Znów odznacza się spora słodycz, płaska i tępa. Ponadto pozostawia nieprzyjemne, tłustawo-zimnawo-suche uczucie w buzi, przywołując dawne niemiłe wspomnienia dotyczące wyrobów czekoladopodobnych. Degustacja Golden Millet jest niczym przegryzanie margaryny. To jakaś marna podróbka mlecznej czekolady dla wegan i osób nietolerujących mleka.
W czekoladach sojowych i ryżowych wyraźnie czuć było zarówno soję, jak i ryż. One miały swój specyficzny charakter, zaś wersja gryczana i jaglana całkowicie pozbawione są wyrazistości. Na siłę próbujemy szukać zalet. Ze zmęczeniem ciamkając kolejny kęs przychodzi nam na myśl miętowy efekt chłodzący, ale już za chwilę wiemy, że to po prostu chłód kostki margaryny wyjętej z lodówki. Raz po raz pojawia się przebłysk suchej kaszy jaglanej, ale jest on bardzo słaby. Całość ani trochę nie sprawia czekoladowej przyjemności.
Golden Millet chyba odrobinkę bardziej smakowała mi niż Buckwheat, co nie zmienia faktu, że poczęstowana w ciemno tą czekoladą i tak nie byłabym zadowolona. Za nic nie domyśliłabym się, że ma tak dobry (!) skład. Zapewne milion razy lepsza byłaby Zotter Handscooped z wnętrzem z dobrze przyrządzonej jaglanki - ale koniecznie widziałabym w takim wyrobie inną, nie jaglaną kuwerturę. Tak, tej jaglanej czekolady nie chciałabym widzieć nawet w formie polewy w Handscooped, w przeciwieństwie do sojowej, która świetnie się sprawdziła np. w Goji Berries in Sesame Nougat czy Ayurveda Genusskur. Zotter pokusił się na ciekawy eksperyment w stworzeniu tabliczek gryczanej i jaglanej, ale niestety smakowo jest to wielkie rozczarowanie. Może przygotuje jakieś poprawione odsłony?
Skład: tłuszcz kakaowy, surowy cukier trzcinowy, proso w proszku 18%, miazga kakaowa, sól, wanilia.
Masa kakaowa min. 50%.
Masa netto: 70 g (2x 35 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 575 kcal.
BTW: 2,6/37/57











