Minęło już parę miesięcy od czasu, gdy zupełnie przypadkowo zapoznałam się z bielską firmą Karmello, produkującą czekoladowe przysmaki. Dziś opisywana tabliczka naprawdę długo naczekała się w Magicznej Szufladzie na swoją kolej - to właśnie ona wraz z mleczną koleżanką były pierwszymi czekoladami tej marki, z którymi miałam do czynienia. Jak już wspominałam w wyżej podlinkowanej notce, oba produkty dostałam w prezencie. Coś musi w tym być, że te tabliczki z linii Chocoholic chomikowałam w Magicznej Szufladzie przez spory okres czasu. Tak jak zasuszam bukiety kwiatów, które dostaję - tak ciężko mi się rozstawać z niektórymi słodyczami otrzymanymi w prezencie. Czuję się wtedy trochę tak, jakbym traciła pamiątkę. Na szczęście mam bloga, aby uwiecznić na nim czekoladowe wspomnienia. No i opakowanie (na dodatek całkiem eleganckie) też przecież zostanie ze mną...
Jaka jest moja opinia na temat serii Chocoholic od Karmello? Przerost formy nad treścią. Nie chcę być przy tym źle zrozumiana - cenię sobie gustowne, a przy tym wytrzymałe opakowanie, rzetelny opis produktu (czy na pewno? patrz akapit niżej), oryginalną szatę graficzną. Nie mogę jednak pojąć, dlaczego według producenta TAKIEJ czekolady jeszcze nie było. Bo niby dlaczego? Żeby jeszcze dodać oliwy do ognia powiem, że aromaty dodane do tabliczek z tej kolekcji można sobie rozbić o kant. Nie wprowadzają niczego innowacyjnego. To są zwykłe czekolady. Dobre, ale zwykłe. Wprawdzie strona internetowa Karmello mówi, że: "Chocoholic line to nowa gama czekolad od Karmello. Charakteryzują się one wyjątkowym, niepowtarzalnym smakiem. Unikalny aromat czekolad powstał dzięki rewolucyjnej metodzie uprawiania oraz fermentacji ziaren kakaowca. To matka natura, czyli słońce, deszcz, wiatr i żyzna ziemia przyczyniły się do powstania tak subtelnego, jak i różnorodnego kakao. Na odwrocie opakowania mogą Państwo znaleźć skalę, na której zaznaczono intensywność smaków i naturalnych aromatów zamkniętych w czekoladzie. Po spróbowaniu każdemu, czy to dziecku, czy osobie dorosłej, na myśl będą przychodzić słowa: <Tak smakuje czekolada>." Żadnych szczegółów co do tej całej rewolucyjnej metody już nie otrzymujemy. W końcu Karmello nie są bean-to-bar, nie wiemy, co to za kakao. Hmm... Chyba troszkę się zagalopowali. Jeśli ktoś ma informację, że jest inaczej - proszę wyprowadzić mnie z błędu.
Karmello ciemna 70,5% z aromatem jabłkowym. Dwie rzeczy nie podobają mi się w składzie tej czekolady. Po pierwsze - na pierwszym miejscu znajduje się cukier, co przy tym pułapie zawartości kakao powinno być niedopuszczalne. Być może producent się pomylił. Po drugie - Karmello podbija zawartość masy kakaowej w tym wyrobie poprzez zastosowanie kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu. To nie powinno mieć miejsca, jeśli marka rzeczywiście chce kreować się na taką z wyższej półki.
Jaka jest moja opinia na temat serii Chocoholic od Karmello? Przerost formy nad treścią. Nie chcę być przy tym źle zrozumiana - cenię sobie gustowne, a przy tym wytrzymałe opakowanie, rzetelny opis produktu (czy na pewno? patrz akapit niżej), oryginalną szatę graficzną. Nie mogę jednak pojąć, dlaczego według producenta TAKIEJ czekolady jeszcze nie było. Bo niby dlaczego? Żeby jeszcze dodać oliwy do ognia powiem, że aromaty dodane do tabliczek z tej kolekcji można sobie rozbić o kant. Nie wprowadzają niczego innowacyjnego. To są zwykłe czekolady. Dobre, ale zwykłe. Wprawdzie strona internetowa Karmello mówi, że: "Chocoholic line to nowa gama czekolad od Karmello. Charakteryzują się one wyjątkowym, niepowtarzalnym smakiem. Unikalny aromat czekolad powstał dzięki rewolucyjnej metodzie uprawiania oraz fermentacji ziaren kakaowca. To matka natura, czyli słońce, deszcz, wiatr i żyzna ziemia przyczyniły się do powstania tak subtelnego, jak i różnorodnego kakao. Na odwrocie opakowania mogą Państwo znaleźć skalę, na której zaznaczono intensywność smaków i naturalnych aromatów zamkniętych w czekoladzie. Po spróbowaniu każdemu, czy to dziecku, czy osobie dorosłej, na myśl będą przychodzić słowa: <Tak smakuje czekolada>." Żadnych szczegółów co do tej całej rewolucyjnej metody już nie otrzymujemy. W końcu Karmello nie są bean-to-bar, nie wiemy, co to za kakao. Hmm... Chyba troszkę się zagalopowali. Jeśli ktoś ma informację, że jest inaczej - proszę wyprowadzić mnie z błędu.
Karmello ciemna 70,5% z aromatem jabłkowym. Dwie rzeczy nie podobają mi się w składzie tej czekolady. Po pierwsze - na pierwszym miejscu znajduje się cukier, co przy tym pułapie zawartości kakao powinno być niedopuszczalne. Być może producent się pomylił. Po drugie - Karmello podbija zawartość masy kakaowej w tym wyrobie poprzez zastosowanie kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu. To nie powinno mieć miejsca, jeśli marka rzeczywiście chce kreować się na taką z wyższej półki.
Czekolada pachnie i smakuje przyjemnie, są w niej nuty jesiennych suszonych owoców - jednakże na pewno nie można powiedzieć, że jest to zielone jabłko. Absolutnie nie. Biorąc pod uwagę 70,5-procentową zawartość kakao, bogactwo owego surowca (skądkolwiek by on nie pochodził) będzie zawsze choć trochę dochodziło do głosu. Akcenty suszonych jabłek i moreli, jakie pojawiają się w tej ciemnej czekoladzie, na bank płyną po prostu z miazgi kakaowej. Nie wiem, w jakiej dawce zastosowano aromat jabłkowy, ale nic a nic nie czuć, że producent dodał tu coś ekstra. Zwłaszcza, że "słodko-kwaśna nuta zielonego jabłka" kojarzy mi się z szamponami "zielone jabłuszko" i miałam obawy, że Karmello nam tu takiego potworka zaserwuje. Może to i lepiej, że tak się nie stało.
Dziwi mnie rozkład wypełnionych kwadracików na odwrocie opakowania. Skoro intensywność, wyrazistość i gładkość są ocenione na tak wysokim poziomie, to dlaczego środkowa część dotycząca smaków jest praktycznie pusta? Ja rozumiem, że przeciętny konsument w gorzkiej czekoladzie wyczuje tylko "intensywność kakao", ale chyba nie o takie degustowanie chodziło Karmello stawiając na "rewolucję w czekoladzie"? No i oceniony na cztery kwadraciki "posmak" - posmak czego? To, że finisz jest długi? I gładki, bo gładkość też została oceniona wysoko? O mamo, chyba mi się w główce poprzestawiało po degustacji czekolad single-origin, w jakiej brałam udział 24 stycznia ;) (tak, będzie jeszcze co nieco o niej na blogu :)).
Powiem tak. Tą Karmello jadłam przed uczestnictwem w owej degustacji, a recenzję zaczęłam pisać po. Pomimo sporządzonych notatek dotyczących opisywanej dziś czekolady, teraz, gdy jestem po degustacyjnej zabawie - tutaj wszystko wydaje mi się blade i zwyczajne. Karmello była dość słodka (jak na gorzką czekoladę oczywiście ;)), przyjemna i przystępna, bez kwachu, rzeczywiście bardziej gładka niż proszkowa - ale naprawdę niewiele więcej pamiętam ponadto (no i jeszcze nuty suszonych owoców, ale to już napisałam wcześniej). Morał z tego taki, że powinnam pisać recenzje czekolad na bieżąco. Po to, aby nic mi się nie myliło. Aby późniejsze doświadczenia nie zaburzały wspomnień o wcześniejszych. Trudno. Co ja poradzę, że braknie mi czasu. Jedno co chcę Wam przekazać, jest pewne - próbujcie Karmello, wszak to nasi rodacy, którzy coś tam kombinują z czekoladą. Jestem ciekawa Waszych opinii.
A swoją drogą, mam ochotę na TO :>...
Skład: cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, lecytyna sojowa, aromat.
Dziwi mnie rozkład wypełnionych kwadracików na odwrocie opakowania. Skoro intensywność, wyrazistość i gładkość są ocenione na tak wysokim poziomie, to dlaczego środkowa część dotycząca smaków jest praktycznie pusta? Ja rozumiem, że przeciętny konsument w gorzkiej czekoladzie wyczuje tylko "intensywność kakao", ale chyba nie o takie degustowanie chodziło Karmello stawiając na "rewolucję w czekoladzie"? No i oceniony na cztery kwadraciki "posmak" - posmak czego? To, że finisz jest długi? I gładki, bo gładkość też została oceniona wysoko? O mamo, chyba mi się w główce poprzestawiało po degustacji czekolad single-origin, w jakiej brałam udział 24 stycznia ;) (tak, będzie jeszcze co nieco o niej na blogu :)).
Powiem tak. Tą Karmello jadłam przed uczestnictwem w owej degustacji, a recenzję zaczęłam pisać po. Pomimo sporządzonych notatek dotyczących opisywanej dziś czekolady, teraz, gdy jestem po degustacyjnej zabawie - tutaj wszystko wydaje mi się blade i zwyczajne. Karmello była dość słodka (jak na gorzką czekoladę oczywiście ;)), przyjemna i przystępna, bez kwachu, rzeczywiście bardziej gładka niż proszkowa - ale naprawdę niewiele więcej pamiętam ponadto (no i jeszcze nuty suszonych owoców, ale to już napisałam wcześniej). Morał z tego taki, że powinnam pisać recenzje czekolad na bieżąco. Po to, aby nic mi się nie myliło. Aby późniejsze doświadczenia nie zaburzały wspomnień o wcześniejszych. Trudno. Co ja poradzę, że braknie mi czasu. Jedno co chcę Wam przekazać, jest pewne - próbujcie Karmello, wszak to nasi rodacy, którzy coś tam kombinują z czekoladą. Jestem ciekawa Waszych opinii.
A swoją drogą, mam ochotę na TO :>...
Skład: cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, lecytyna sojowa, aromat.
Masa kakaowa min. 70,5%.
Masa netto: 80 g.











