piątek, 2 stycznia 2015

Pichler Kürbiskern ciemna nadziewana kremem dyniowym


Na dobre rozpoczęcie Nowego Roku mam dzisiaj dla Was coś naprawdę godnego uwagi. Dzisiaj na blogu prezentuję ostatnią czekoladę z rodzinnej, austriackiej manufaktury Pichler, jaką zakupiłam w innsbruckim sklepie R.Rajsigl. Czy należycie do osób, które zostawiają sobie to, co najlepsze na sam koniec? U mnie nie ma tej reguły, a w przypadku Pichlera zadecydowała o tym po prostu lista kolejności degustacji, wynikająca z terminów ważności.

Pichler Kürbiskern była jedną z tych tabliczek, która od razu wpadła mi w oko na sklepowej półce. Dyniowe nadzienie to prawdziwy oryginał, a przekrój tabliczki uwidoczniony na fotografii zdobiącej opakowanie doprowadzi do ślinotoku każdego sympatyka pestek dyni. Wprawdzie sezon na dynie już dawno za nami, a ja i tak podczas niego nie zjadłam ani grama dyni... Cóż, muszę przyznać, że nie przepadam za dyniowym miąższem. Może po prostu nigdy nie miałam okazji spróbować go przyrządzonego w atrakcyjny sposób. Bardzo cenię sobie jednak pestki dyni i cieszy mnie fakt, że to one wiodą prym w dyniowym nadzieniu dziś opisywanego Pichlera.



Charakterystycznie pofalowana jednolita tafla czekolady kryje w sobie grubą warstwę niezwykle ciekawego nadzienia. Deserową czekoladę Pichlera znamy dobrze z uprzednio opisywanych na blogu tabliczek tej marki. Nie ma w niej szalonej wykwintności - jest zwyczajna, lecz smaczna. Sama tabliczka przed przekrojeniem jej na pół pachnie również całkiem zwyczajnie. Dopiero gdy dłużej zaciągniemy się jej zapachem - możemy wyczuć, że w środku coś się dzieje. Aromat jednak nie podpowiada, z czym konkretnie będziemy mieć do czynienia.

Nadzienie to mieszanina odcieni zieleni i brązu. Przede wszystkim, mamy tu caaaałe mnóstwo pestek dyni. Naprawdę ich nie oszczędzono, przez co całkowicie dominują w smaku - bardzo przyjemnie chrupiąc. Ja i mój Ukochany, po dorwaniu się do swoich połówek czekoladowej tafli - nie mogliśmy się od nich oderwać. Smaczne i zdrowe chrupkie pestki otoczone deserową czekoladą aż prosiły się o coraz to kolejne kęsy. Mnogość dobrej jakości pestek to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Nie pogardziłabym, gdyby na rynek wprowadzono batony o podobnej konwencji.


Pozostała część nadzienia jest w zasadzie neutralna - dość tłusta, odrobinę słodka - dająca swobodnie wykazać się pestkom dyni. Godzien uwagi i pochwały jest jednak skład masy, w której umieszczono owe nasiona. Krem dyniowy w przeważającej mierze składa się ze sproszkowanej dyni. Jego tłustawość pochodzi nie od pospolitych tłuszczy roślinnych, a nawet nie od masła! Do produkcji kremu użyto oleju dyniowego, przez co należy uznać Pichler Kürbiskern za czekoladę POTRÓJNIE DYNIOWĄ.

Pichler nie poszedł na łatwiznę. Nie umieścił pomiędzy pestkami dyni byle czego. Bazą dyniowego kremu stała się bowiem biała czekolada. Nie jest ona wprawdzie wyczuwalna w smaku (pestki naprawdę dominują nad wszystkim), ale cenię to, że producent postawił na jakość. Zresztą, absurdem byłoby, gdyby dla austriackiej rodzinnej manufaktury czekolady jakość nie była priorytetem. W efekcie otrzymaliśmy naprawdę smakowitą i odżywczą czekoladę. Ja i mój Mężczyzna będziemy za nią tęsknić.

Skład: krem dyniowy 60% (dynia w proszku, cukier inwertowany, pestki dyni, olej dyniowy, biała czekolada: cukier, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, lecytyna sojowa, wanilia), ciemna czekolada (miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, wanilia).
Masa kakaowa: w ciemnej czekoladzie min. 53%, w białej czekoladzie min. 28%.
Masa netto: 100 g.

20 komentarzy:

  1. Sama nie wiem... Ogólnie mam odwrotnie jak Ty - miąższ dyni bardzo lubię, za pestkami niekoniecznie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta czekolada była turbo-pestkowa. Dobrze zrobioną czekoladę z samym miąższem też z chęcią bym zjadła.

      Usuń
  2. Ostatnio mam fazę na pestki dyuni, z pewnością bym zajadała tę czekoladę jak kot kiełbasę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak, przydałoby Ci się co najmniej kilka tabliczek :D

      Usuń
  3. "Przekrój tabliczki uwidoczniony na fotografii zdobiącej opakowanie doprowadzi do ślinotoku każdego sympatyka pestek dyni" - no właśnie, a ja do nich nie należę. Nie przepadam za dynią, chyba że są to wypieczone pestki na/w bułce lub dyniowa przyprawa w kawie (Pumpkin Spice Latte), której nie piłam, ale baaaaardzo bym chciała. Za potrójną dyniowość w czekoladzie jednak podziękuję.

    Wracaj już, czas poodpisywać na nasze komentarze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz wypieczone pestki dyni na bułce, to ta czekolada na pewno przypadłaby Ci do gustu! Pestki są tu bardzo wyraziste - właśnie w taki sposób, jak czuć je na bułkach.

      Płodny był Twój blog podczas mojej nieobecności, mam co czytać! ;) Uhh, nie dość, że trzeba nadrobić zaległości na Twoim blogu i innych, to jeszcze muszę napisać kilka obszernych notek na mój ;).

      Usuń
    2. Nie ma zmiłuj plus nauczka na przyszłość: nie miej życia, tylko siedź w necie! :P

      Usuń
    3. Mogłabym się pogodzić z wiecznym siedzeniem na necie tylko wtedy, jakby owe posiedzenia były przerywane notorycznie tak cudownymi wyjazdami jak ostatni ;). Gdzie zapomina się o funkcjonowaniu internetu...

      Usuń
  4. Jak widać dynia dobra do wszystkiego. :D Chociaż ja i tak preferuję ją w klasycznej wersji tj. w zupie-krem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nigdy nie jadłam dyniowej zupy-krem. W tej czekoladzie dynia spisała się doskonale, choć przecież nie jest to klasyczne połączenie.

      Usuń
  5. Jakbyśmy zobaczyły gdzieś czekoladę z kremem dyniowym, to nawet dwa razy byśmy się nie zastanawiały nad jej kupnem :D A zjadłybyśmy ją od razu po wyjściu ze sklepu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno by Wam posmakowała ta propozycja Pichlera :)

      Usuń
  6. Łooo... Jak przeczytałam że ciemna i z dynią to aż mi się oczy powiększyły :D Zjadłabym... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślałam, że tylko ja mam tak masochistyczne zapędy i trzymam najlepsze na koniec :P Pestki dyni uwielbiam! Ta czekolada to coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ja mam tyle pyszności zachomikowanych w Magicznej Szufladzie, że trzymanie tych smakołyków nieraz przez kilka miesięcy aż do degustacji można nazwać permanentnym masochizmem ;)

      Usuń
  8. kocham pestki z dyni, na pieczywie, jako dodatek do zup, sałatek <3 Nawet same u mnie kupuje się pestki do ,,obłupywania" w domu i się je :) Pojadłabym, bo zupę dyniową lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyniowość tej czekolady była boska! Mnóstwo tu było pesteczek :)

      Usuń