czwartek, 11 sierpnia 2016

Zotter For Good Ones (Choco Bee with Honey Petals) biała nadziewana migdałowym nugatem i chrupkami miodowo-karmelowymi


Dzisiaj mam dla Was recenzję czekolady Zottera, która już kilkukrotnie pojawiła się w blogosferze. Cieszę się z każdego momentu, gdy to nie ja jestem pionierką w recenzowaniu którejś w zotterowskich czekolad w polskiej sieci. O bardzo sympatycznej For Good Ones pisały już: Ania z Naturalnej Kuchni, Olga z livingonmyown.pl, Magia Cukru oraz Candy Pandas (jeśli kogoś przypadkowo pominęłam dajcie znać). Ja swoja sztukę zakupiłam oczywiście poprzez foodieshop24.pl.

Cóż, For Good Ones wśród ogromna tabliczek Handscooped z dodatkiem alkoholu jest jedną z nielicznych, które zdają się być wręcz stworzone dla dzieci. Nawet opakowanie to sugeruje, a gdy przyjrzymy się składowi jeszcze bardziej się do tego przekonamy. For Good Ones jawi się niczym idealny, błogi zasładzacz. Pod kuwerturą z białej czekolady kryje się migdałowy nugat upstrzony chrupkami stworzonymi na bazie miodu i karmelu. Słoooodko! Jak już się domyślacie po tytułowym zdjęciu, mój egzemplarz skonsumowałam w wyjątkowych, moich ulubionych warunkach - takich, gdzie cukrowy kop jest jak najbardziej wskazany. No ale o naszej małej wyprawie napiszę później - najpierw skupmy się na czekoladzie!



Tabliczka w przekroju przypominała miąższystą chałwę pokrytą grubą warstwą białej czekolady o smakowitym beżowym odcieniu. Jej aromat momentalnie zawrócił mi w głowie - nie dość, ze czułam naprawdę dobrą białą czekoladę, to spod niej wydobywała się feeria rozkoszy: migdałów, miodu, mleka, masła, karmelu, cynamonu i wanilii. Aromat świdrował w nozdrzach i już od samego wąchania podnosił się poziom glukozy we krwi (poziom endorfin również!). Osobiście bałabym się częstować dzieci czymś takim, bo po takiej degustacji chyba nie chciałyby już jeść niczego innego.

Sama biała czekolada była cudowna. Idealnie gładko rozpuszczała się w ustach, rozpościerając w nich błogą mleczną słodycz i wykwintną tłustość dobrego kakaowego masła. Czekolada zwieńczona była nutką prawdziwej wanilii, co dodawało jej charakterku. Zdawała się mieć w sobie pierwiastki kawy i karmelu. Kuwertura nie była bezpośrednim odzwierciedleniem klasycznej White Chocolate, ale również niczego jej nie brakowało - zwłaszcza, że w końcu okalała pralinowe wnętrze, które samo w sobie miało nam wiele zaoferować.



Nadzienie okazało się być bardzo, ale to bardzo słodkie, z czasem owa inwazja cukru zaczęła wręcz przeszkadzać. Rzeczywiście miało konsystencję zbliżoną do bardzo zbitej chałwy, z tym że zamiast tłustych sezamowych włókien odnaleźliśmy w niej liczne słodkie kryształki. Wśród bardzo masywnego i treściwego migdałowego nugatu kryła się cukrowa bomba w postaci drobinek wyraziście chrupiących podczas przegryzania.

Spod przyjemnej migdałowej otoczki stopniowo uwalniała się niesamowita moc małych chrupaczy. Stworzone z fuzji karmelu i miodu, poddane niechybnie dość wysokiej temperaturze (przez co zawadiacko wchodziły pomiędzy zęby) - zalewały nas coraz to większą słodyczą balansującą na granicy przyzwoitości. Nie mniej jednak, była to słodycz intrygująca i pociągająca, prawdziwie miodowo-karmelowa. W pełni zgadzam się z Olgą - ta specyficzna słodycz bardzo przypominała cukierki Werther's Original, polane dodatkowo migdałowym olejkiem.

Podczas degustacji w pewnym momencie zaczął mnie irytować fakt, iż pod intensywnością nadzienia zaczyna uciekać mi niebanalna biała czekolada. For Good Ones zdaje się mieć w sobie wiele przewrotności - niby dziecięca, niby niewinna, ale w swej przepysznej ekstremalnej słodyczy jest łobuzerska i... grzeszna. Dla maniaków mocnej słodyczy ta czekolada może stać się nałogiem. Powtórzę z pełną premedytacją - nie dałabym For Good Ones dzieciakom, bo jadłyby tylko to...



Powróćmy do tematu, o którym napomknęłam w drugim akapicie wpisu. Naszą For Good Ones zjedliśmy u stóp Ostrzycy Proboszczowickiej, śląskiej Fudżijamy, na której gościliśmy już w grudniu 2015. Skąd wzięliśmy się tam ponownie? Ano, pewnego piątku (a dokładniej 15 lipca), gdy mój Mąż miał wolne w pracy, zabrałam go ze sobą w teren. Objechaliśmy moich klientów wysuniętych najbardziej na południe mojego rejonu, po czym odwiedziliśmy kilka ciekawych miejsc obierając stopniowo kierunek na granicę z Niemcami. Pierwszym punktem stop na naszej mapie był piękny Zamek Kliczków. Potem wdrapaliśmy się na ukochaną Ostrzycę.


Następnie udaliśmy się na urokliwy Zamek Czocha. Przyznam, że nie poświęciliśmy należycie długiego czasu, by porządnie go zwiedzić. Rwało nas w miejsca, do których jednak ciągnęło nas bardziej...


...na przykład na Stożek Perkuna, położony w gminie Leśna (powiat lubański), na szczycie góry Ciasnota 401 m n.p.m. Droga na niego prowadzi przez łąki, nieopodal kamieniołomu. Po obfitych deszczach brodziliśmy przez błoto i kolczaste zarośla, żeby dostać się do niego względnie suchą stopą. Było warto... Ukryty wśród drzew bazaltowy skarb to jeden z naszych rodzimych śladów wulkanizmu. Nieopodal znajduje się Stożek Światowida o wiele mniejszych walorach estetycznych. A gdzie trafiliśmy dalej? O tym przeczytacie za parę dni.


Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, migdały, pełne mleko w proszku, chrupki miodowo-karmelowe 12% (cukier, syrop glukozowy, masło, miód), słodka serwatka w proszku, masło, odtłuszczone mleko w proszku, pełny cukier trzcinowy, miazga kakaowa, lecytyna sojowa, sól, wanilia, cynamon, płatki róż, proszek cytrynowy (cytryny, skrobia kukurydziana).
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 580 kcal.
BTW: 7,4/40/47

14 komentarzy:

  1. charlottemadness11 sierpnia 2016 06:33

    Przewijała mi się wielokrotnie w Kuchniach Świata odkąd rzucili tam kilka tabliczek,a zwłaszcza tą wersję.Ta tabliczka jednocześnie mnie przyciąga i odpycha.Sądzę,że chyba byłaby dla mnie nieco za słodka i stąd ten problem :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze ją mieć w zanadrzu jako ratunek w czasie napadu na słodkie ;)

      Usuń
  2. Wolałabym zjeść ją po raz drugi, niż tylko o niej czytać, ale z braku laku dobre i to <3 Skoro teraz wiesz, jakie zotterowe klimaty cieszą mnie najmocniej, możesz zaproponować konkretne tabliczki ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeden z pierwszych nadziewańców Zottera, które jadłem. Niestety, dla mnie zdecydowanie za słodki, ale jako dodatkowa dawka energii na szlaku idealny. Świetny dla osób, które tolerują wysoki poziom słodyczy (jak ja kiedyś, ale już się odzwyczaiłem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym jadła ją w domu, a nie w górach, musiałabym gdzieś wyskakać ten cukier ;)

      Usuń
  4. A byłaś grzeczna, że Ci takie opakowanie się trafiło? Chyba kolejne, które bardziej podoba mi się to "specjalnie". A może nie? W sumie sama nie wiem. Szczerze... niezbyt mi się którekolwiek podoba, tamto bardziej tematyczne, a tu koty... ;> Tak, o opakowaniu się rozpisałam, bo ta czekolada jeszcze przede mną (nawet jej nie mam). Na razie czytam "tyle o ile" (bo i tak tu oczywiście wrócę), ale już przemówiła do mnie wzmianka o migdałowych Werther's Original, chociaż nie wiem, czy obecnie by mi te cukierki smakowały (liczy się wspomnienie smaku sprzed lat!). Ciekawi mnie, czy ja skupię się głównie na nadzieniu i to mi wystarczy, czy też będę się trochę irytować jak Ty w kwestii samej czekolady.
    Jaka radość od Ciebie zawsze na zdjęciach bije! :D
    Przyznam, że mnie bardziej podoba się ten drugi zamek, ale w Waszej sytuacji pewnie też pędziłabym do kolejnego celu.
    Dobrze, że trzeba tak się namęczyć przez błoto i zarośla, by zobaczyć takie historyczne cudeńka jak te stożek. Inaczej o wiele więcej ludzi by tam lazło, a wiadomo, że im więcej ludzi, tym więcej głupich pomysłów.
    Niecierpliwie czekam na dalszą część!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że NIE byłam grzeczna ;).

      Dla migdałowych Werther's Original warto!

      Radość w pięknych okolicznościach przyrody musi być!

      Mój Ukochany szedł bardziej przez mokradła, ja bardziej przez maliny ;). Nie wiem, kto lepiej na tym wyszedł :D

      Usuń
  5. Tak, cukier, cukier i jeszcze raz cukier, ale trzeba przyznać, że do tego pysznie karmelowo i chrupiąco czyli tak jak lubimy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nawet taką dawkę cukru da się przeboleć, jeśli tylko jest okraszona czymś smakowitym i unikatowym.

      Usuń
  6. Jak gdzieś ją zobaczę to na pewno kupię ponownie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takie słodkie grzechy warto sobie pozwalać!

      Usuń