sobota, 1 sierpnia 2020

Hoja Verde The Other Bar ciemna 72% Ekwador z nibsami kakaowymi i kawowymi


Ekwadorską markę Hoja Verde poznałam już dość dobrze dzięki sklepowi Sekretów Czekolady, zaś będąc w ojczyźnie tej manufaktury również spotykałam ich tabliczki w wielu sklepach. Hoja Verde wypuściła jesienią 2019 dwie czekolady pod szyldem The Other Bar. Również poprzez sklep Sekretów Czekolady zakupiłam jedną z nich - ciemną o 72% zawartości kakao z prowincji Zamora-Chinchipe leżącej na południu Ekwadoru, z dodatkiem nibsów kakaowych i kawowych. Dostępną także wersję mleczną pominęłam.

Co takiego wyjątkowego jest w The Other Bar? Już na samym opakowaniu uderza w nas moc informacji, które generalnie prowadzą do tego, iż kupując The Other Bar i skanując kod QR, wręczasz tokeny (wirtualną walutę), które wspierają lokalnych plantatorów. Nie znam się na idei Block Chain, ale cała filozofia akcji jest właśnie na niej oparta.


Wewnątrz jakże krzykliwego opakowania znajdują się dwie 50-gramowe czekolady. Sreberko okalające jedną z nich zawiera kod QR. Obie tabliczki podzielone są na kostki i urzeźbione tak, jak było to w pozostałych czekoladach spod skrzydeł Hoja Verde. W przekroju kakaowe i kawowe nibsy były praktycznie niewidoczne. Nasza The Other Bar pachniała przypalonym czekoladowym ciastem polanym syropem klonowym, podanym z filiżanką espresso. Prosto i sugestywnie.

Czekolada była przyjemnie soczysta i w wybitnie klasycznie kakaowym tonie rozlewająca się w ustach, pozostawiając w nich maleńkie drobinki nibsów kakaowych oraz kawowych, podkręcających tylko gamę smaków. Dawno nie spotkałam tak drobnych nibsów, co świetnie pasowało do akurat tej tabliczki. Były przy tym soczyste i lekko chrupiące. Bez wiedzy o tym, czy jest to kakao, kawa czy też właśnie kakao i kawa - trudno mi by było to określić, gdyż w całej kompozycji mnóstwo było rześkich palonych nut.


Konsystencja i intensywnie jednorodny smak czekolady kojarzyły się z jakimś dobrze wypieczonym ciastkiem bądź naturalnym batonem. Czułam się, jakbym wcinała całkiem wykwinty i solidny przy tym zastrzyk energetyczny, bowiem owe "ciastko" przepełnione było prócz kakaowo-kawowego klimatu sugestią ziołowego syropu oraz surowych ziaren, a także liofilizowanych czerwonych owoców.

The Other Bar sprawiła mi podobną przyjemność jak pozostałe Hoja Verde, choć ciekawym urozmaiceniem były owe delikatne nibsy. Sama krzykliwość zaprezentowania idei Block Chain jakoś niespecjalnie do mnie przemawia, może dlatego, że nigdy się tym nie interesowałam. Nie mniej jednak, możliwość dodatkowego wsparcia lokalnych farmerów jest zawsze dobra, a tym fajniej, gdy poprzez internet można rzeczywiście "dotknąć" tego pomagania.


Skład: czekolada (miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa), nibsy kakaowe, prażona kawa.
Masa kakaowa min. 72%.
Masa netto: 100 g (2x 50 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 592 kcal.
BTW: 8/42/46.

czwartek, 30 lipca 2020

Beskid Pieprz Wenezuela Carenero Superior ciemna 75% z czerwonym pieprzem


Czekolady, w których dominującym dodatkiem jest pieprz, zawsze wywołują u mnie odrobinę rezerwy. Z jednej strony, miałam okazję wypróbować już nieco naprawdę udanych, typowo pieprznych tabliczek (Krakakoa Salt & Pepper, Akesson's: z różowym, dzikim i czarnym pieprzem). Z drugiej strony, niektóre z nich pomimo profesjonalnego wykonania, nie przypadły mi do gustu (Menakao Bright & Citrusy), inne zaś widocznie traktowały kontrowersyjny dodatek jako panaceum na sukces, z czego oczywiście nie wyszło nic dobrego. Obecnie uważam, iż największą radość sprawiają mi czekolady, gdzie pieprz jest jednym z kilku dodatków, współtworzącym złożoną kompozycję (jak chociażby w Chocolate Tree Mexico Aztec Spice). Gdy czekolada występuje w duecie z samym pieprzem, przeogromną różnicę czyni też sam rodzaj pieprzu, o czym bardzo dobrze wie przytoczony wyżej Akesson's, mający w swej ofercie kilka różnych pieprznych czekolad. Nasz rodzimy Beskid w swej jedynej tabliczce z pieprzem sięgnął po pieprz czerwony - przez co w zasadzie nie do końca wiemy, co to za pieprz, bo czerwonym można nazwać kilka jego rodzajów. Nie mniej jednak, zawsze czerwony pieprz kojarzy mi się z o wiele większą aromatycznością i świeżością, niż w pieprzu czarnym.

Ów czerwony pieprz w ilości 0,5% połączony został z 75% ciemną czekoladą z wenezuelskiego kakao Carenero Superior, znanego już z innych tabliczek polskiej manufaktury (vide propozycja z kozim mlekiem). Dziś prezentowaną czekoladę kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.


W wiśniowociemną, soczyście błyszczącą tabliczkę pieprz został wkomponowany w niewidocznej, drobnozmielonej formie, co bardzo mnie ucieszyło. W zapachu przyprawa odznaczała się intensywnością i wilgocią, jakby wymieszaną ze skruszonymi ziarnami kakao oraz cząstkami cebulowego pieczywa podanego na ciepło.

Pierwszy kęs sprawia, iż czujemy się, jakbyśmy rozgryźli ziarenko pieprzu - mocno aromatycznego, z żywiczno-owocowymi nutami, kojarzącymi się z jałowcem i żurawiną. Świetnym wrażeniem była wilgoć, przez co cała pieprzność czekolady okazała się bardziej przystępna. Czerwony pieprz w swej wyrazistości wyraźnie dominuje nad całością, lecz konsystencja i jakość samej czekolady jakoś magicznie to balansuje. Nie czujemy się przytłoczeni pieprzem, a wszystko pomimo nietypowości wydaje się proste.


Przychodzą do nas skojarzenia z klasyczną pszenną zapiekanką z serem, dobrze doprawioną. Ewentualnie, mogą to być zapieczone pod serem ziemniaki w mundurkach, również solidnie "popieprzone". Ewidentnie, w naszym Beskidzie pieprz sprawia, iż czekolada zdaje się być jakimś daniem podanym na ciepło, bazującym na dopieczonych nutach (miękkie, wilgotne i ciepłe wnętrze, lekko przypieczona i rumiana otoczka), z lejącym się serem i feerią ziół. Wenezuelskie kakao pokazuje tu swe łagodne oblicze, aczkolwiek na tyle zdecydowane, by nie zniknąć całkowicie pod natłokiem pieprzu, lecz stworzyć dla niego solidną, aksamitną bazę.

Skłonna jestem nawet stwierdzić, iż Beskid z pieprzem okazał się ciekawszy, niż propozycja z papryczkami piri piri, bazująca również na wenezuelskim kakao (lecz pochodzącym z regionu Caicara del Orinoco).


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy nierafinowany, pieprz czerwony 0,5%.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 50 g.

wtorek, 28 lipca 2020

Pralus Venezuela Trinitario 75% ciemna


 Cztery lata temu na moim blogu pojawiła się już recenzja ciemnej Pralus Venezuela Trinitario 75%, lecz wówczas dysponowałam nią jedynie w formie neapolitanek. Z czasem, postanowiłam zamówić w sklepie Sekretów Czekolady wersję pełnowymiarową, a więc 100-gramową. Kakao użyte do wykonania tej czekolady pochodzi z plantacji w okolicach portu Carenero nad Morzem Karaibskim.

Piękna, relatywnie jasna tabliczka, swym wyglądem nie sprawiała wrażenia tłustej. Charakteryzował ją delikatny, maślano-kwiatowy zapach ze specyficzną lekką nutką farby, którą zapamiętałam dobrze z degustacji neapolitanek. Mimo wszystko, cały aromat czekolady zdawał się łagodniejszy od tego, który zapamiętałam.


 Przyjemnie zalepiająca, wilgotna i gładka czekolada smakowała niczym przestudzony już czekoladowy budyń z waniliowym sosem i olejkiem kwiatowym. Urzekała smaczną, czekoladową prostotą, przez co pomimo swej gramatury bardzo wciągała. Bezwiednie sięgałam po kolejne kostki. Klasyczna czekoladowość była tu dość powściągliwa (nie obłędnie lejąca się jak w niektórych tabliczkach), nie mniej jednak całkiem umiejętnie pieściła podniebienie.

Wszystko, co odnalazłam cztery lata temu w tej czekoladzie - karmel, cynamon, lukrecja, kwiaty, pomarańcze, no i ta oryginalna farba - teraz zdawało się być bardzo szczelnie zalepione intensywną, lecz nadal nieordynarną i szlachetną kakaowością. To klasyk, w którego zakamarkach czekają przyprawowe urozmaicenia, czyniąc czekoladę pełniejszą i żywszą.


Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa bez GMO.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 585 kcal.
BTW: 9,4/44/33.

niedziela, 26 lipca 2020

Georgia Ramon Chuao Venezuela Trinitario ciemna 75%


Dobrze było znów sięgnąć po tabliczkę z niemieckiej manufaktury Georgia Ramon, tym bardziej, iż w jej ofercie pojawiło się trochę względnych nowości. Jedną z nich, ozdobioną na opakowaniu w przyciągający wzrok wizerunek Diablo Danzante, jest 75% ciemna czekolada wykonana z wenezuelskich ziaren Trinitario pochodzących z upraw otaczających wieś Chuao na północnym wybrzeżu kraju. Wiele już czekolad stworzonych z kakao z Chuao miałam okazję wypróbować - to prawdziwe zagłębie szlachetnego kakao. Wprawdzie nie uprawia się go tam w dużych ilościach, ale stanowi dużą wartość, dlatego tak chętnie używane jest przez twórców Prawdziwych Czekolad. W czekolady od Georgia Ramon zaopatrzyłam się jak zwykle w sklepie Sekretów Czekolady.


W zapachu ta umiarkowanie ciemna w swej barwie czekolada była niezwykle delikatna i... chłodna. W istocie, wydawało się, jakby jej esencja schowana była pod warstwą gładkiego lodu. Po zanurzeniu pierwszego kęsa w ustach uzyskaliśmy podobne wrażenie, lecz po chwili, ów powściągliwy pozór zamienia się w coś bardzo intensywnego i wielowątkowego. Dostajemy się do gorącego serca Chuao.

Ciekawie się złożyło, że ostatnio wybierane przeze mnie do degustacji czekolady okazały się mieć mieć w sobie tyle drewnianych nut. W Chuao od Georgii Ramon znów je dostrzegamy, choć ponownie w nowej formie. Tu drewno ma w sobie wyraźne nuty wędzone, miesza się też ze skórą, mięsem, ziemią, kawą. Przed oczyma stanęła mi domowa wędzarnia, w której prócz wędlin wędzi się piwo oraz suszone owoce. Pomyślałam o lekko przypalonym mięsie z grilla: soczystej karkówce oraz chrupiącej skórce kiełbasy. Mało intensywnie? No to do tego jeszcze żyzna ziemia, na którą wylała się melasa słodzona syropem klonowym mocna kawa.


Jeszcze? Niedopieczone ciasto z pełnoziarnistej mąki (efekt surowości), z wyczuwalnym proszkiem do pieczenia. Wieprzowa pieczeń obłożona głogiem, dereniem, jagodami i śliwkami, podlana ciemnym piwem (wędzonym, a jakże!). Meksykańskie mole poblano sowicie posypane sezamem. Tak niesamowicie ciekawa, tak mocna, a przy tym żywa, nieprzeciążająca i błogo rozlewająca się w ustach.

Uwielbiam takie czekolady - w których wiele się dzieje i nieustannie zaskakują w swej dynamiczności, a przy tym posiadają wielce przyjemną, wciągającą konsystencję. To bodaj jedna z ciekawszych czystych ciemnych tabliczek od Georgia Ramon.


Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 572 kcal.
BTW: 10/43/30.