środa, 19 lipca 2017

Manufaktura Czekolady ciemna Ghana 70% z nibsami kakaowymi


Dziś opisywaną czekoladę jedliśmy już podczas naszego niedzielnego powrotu z Krościenka nad Dunajcem do domu. Wpis wzbogaciłam jednak o migawki z sobotniego trekkingu. Nim jednak przejdziemy do dalszego opisu górskich wędrówek z 17 czerwca - czas na czekoladę od naszej rodzimej Manufaktury Czekolady!

Ciemną czekoladę o 70% zawartości kakao z Ghany, wzbogaconą o kakaowe nibsy, zakupiłam w
biokredens.pl ze specjalną myślą o Weronice. Wyjątkowo przepada ona za tabliczkami z dodatkiem nibsów. Dla mnie zaś miało to być drugie podejście do manufakturowej interpretacji kakao z Ghany, tym razem łagodniejsze - choć ghanijska stówka i tak była jedną z mniej ordynarnych w swej kategorii.


Według producenta, w czekoladzie odnajdziemy "aromaty rodzynek, nugatu i karmelu, podkreślone kawałeczkami prażonego ziarna kakao". Posypka z nibsów na spodzie 55-gramowej tabliczki okazała się być jak na mój gust zbyt uboga. Naprawdę spodziewałam się ich więcej, no i o większych gabarytach. Nawet nie za bardzo było co pochrupać. W białej La Naya nibsowy pyłek zupełnie mi nie przeszkadzał, działał nawet in plus - ale tam wzbogacał białą czekoladę w nowe nuty. Tu, by podkreślić smak ciemnej czekolady, przydałoby się więcej nibsów. Jak niesamowity efekt potrafią w ciemnej czekoladzie odnieść nibsy, przekonałam się chociaż w meksykańskiej Cacao Nativa Quetzal.

 

Sama czekolada prezentuje klasyczne smaki w urokliwej, szorstkawej formie typowej dla Manufaktury Czekolady. To liczne nuty suszonych owoców, szlachetnego drewna, palonej kawy i rozgrzanego karmelu. Siedemdziesiątka z Ghany zdawała się być mniej złożona i oryginalna niż analogiczna Dominikana. Umiarkowanie słodka, kryła w sobie więcej goryczki niż kwasoty, kojarząc się z wytrawnymi pralinami wypełnionymi naturalnym orzechowym masłem. Pod koniec degustacji w ustach pozostawała świeżość przegryzionego jabłka. W swoich zapasach posiadam jeszcze manufakturową Ghanę z kwiatem soli morskiej, będzie więc wkrótce okazja na zestawienie wrażeń, podobnie jak przy dwóch dominikańskich dziełach Manufaktury Czekolady, różniących się jedynie zastosowanymi dodatkami.


Do Jaworek zeszliśmy Doliną Białej Wody, do której dziwnym trafem nigdy wcześniej nie zajrzeliśmy będąc w Pieninach. Prosta droga, świetna dla spacerów całymi rodzinami, prowadzi pośród pięknych form skalnych.



W Jaworkach straszy zardzewiały Jezus przy opuszczonym budynku...


Tego dnia planowaliśmy dłuższą pętlę, jednak pogoda pełna opadów deszczu dała się nam we znaki. Po pysznej kwaśnicy zjedzonej w Jaworkach, postanowiliśmy spontanicznie przenieść się do Sromowiec Niżnych, aby wejść po raz wtóry na Trzy Korony.


Przyjemnie było powrócić do wspaniałego Wąwozu Szopczańskiego...




I zdobyć ponownie Trzy Korony - choć tak jak na Wysokiej, na szczycie nie było widać nic.


 


Po powrocie do Przełęczy Szopka obraliśmy już drogę powrotną do Krościenka. Dobiegał końca nasz ostatni górski wyjazd przed kolejnym urlopowym wyzwaniem...


Skład: ziarno kakao z Ghany 70%, cukier.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 599 kcal.
BTW: 9,8/39,1/51,1

niedziela, 16 lipca 2017

Zotter Crispy Caramel karmelowa z chrupkami karmelowymi i biało-mlecznym dyskiem


Kolejną Mitzi Blue od Zottera, zakupioną w biokredens.pl , zostawiłam sobie na moment sporej ochoty na cukier. Wydawało mi się, że Crispy Caramel będzie wyjątkowo słodka. Kupowałam ją z przeświadczeniem, że będzie słodsza choćby od Rock `n Roses. Nie miałam racji. Crispy Caramel bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.

Duży dysk to karmelowa czekolada - myślałam, że zastanę taką samą jak w Labooko Caramel Milk, jednak dziś opisywana karmelka miała o wiele ciemniejszą barwę. Ponadto, zatopione w niej zostały liczne drobinki karmelowych chrupek. Mały dysk to biało-mleczna czekolada, taka jak Labooko Milky White i duży dysk we wspomnianej już Rock `n Roses.



 To jedna z tych wyjątkowych Mitzi Blue, przy której nie żałowałam, że małego dysku jest tak niewiele! Będąc świeżo po degustacji Rock `n Roses, od razu po skosztowaniu małego dysku uznałam, że jest stanowczo zbyt słodki. Jak dla mnie, mogłoby tu go w ogóle nie być - zwłaszcza, że karmelowa czekolada z dużego dysku okazała się OBŁĘDNA!

Smakowała mi równie mocno, jak Labooko Caramel Milk, a może nawet trochę bardziej. Bosko karmelowa, pieściła podniebienie paloną słodyczą. Rozpuszczanie jej aksamitu w ustach było ogromną przyjemnością. Muśnięcie wanilii i cynamonu dopełniało dzieła. W buzi pozostawały delikatnie chrupkie karmelowe kropelki, jeszcze podkręcające przepyszną wszechobecną karmelowość.


Życzyłabym sobie tej wersji karmelowej czekolady w formacie Labooko - wszak duży dysk okazał się jednak nieco inną czekoladą niż Caramel Milk. Gdyby nie irytujący odszczepieńczą słodyczą mały dysk, Crispy Caramel powędrowałoby do czołówki moich ulubionych Mitzi Blue. Bez wahania zakupiłabym jeszcze raz tę tabliczkę na wyjazd w góry. Zotter potrafi świetnie eksperymentować z karmelem, co odkryłam już nie raz, że wspomnę tylko o cudownej Handscooped Coffee Toffee.


Poranek w sobotę 17 czerwca przywitał nas deszczem... Przekropnie miało być już przez cały dzień, toteż nieco zmodyfikowaliśmy nasz pierwotny plan trekkingu. Podjechaliśmy autem do Jaworek i przespacerowaliśmy się pięknym Wąwozem Homole.

Następnie naszym celem stała się Wysoka. Zdjęć ze szczytu nie umieszczam, ponieważ... nie było nic widać. Chmury, mgła... Dobrze, że byłam tam z Mężem siedem lat temu przy ślicznej pogodzie. Uraczę więc Was zdjęciami z dojścia pod Wysoką.






A tu już zmierzamy dalej - w stronę Doliny Białej Wody.







Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, puder karmelowy 22%, pełne mleko w proszku, chrupki karmelowe 4%, pełny cukier trzcinowy, słodka serwatka w proszku, lecytyna sojowa, miazga kakaowa, wanilia, sól, cynamon.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 569 kcal.
BTW: 5,2/36/55

czwartek, 13 lipca 2017

Manufaktura Czekolady ciemna Dominikana 70% z imbirem


Po degustacji niezwykle udanej ciemnej tabliczki z żurawiną od Manufaktury Czekolady, wykonanej z dominikańskiego kakao - bardzo się cieszyłam, że na wyjazd zabrałam jeszcze jedną czekoladę stworzoną z powyższych ziaren. Wersja z imbirem różniła się od pysznej poprzedniczki jedynie dodatkiem - teraz trzymaliśmy w rękach czekoladę posypaną kosteczkami kandyzowanego imbiru. Poza tym, 55-gramowa tafla to 70% ziaren kakao i cukier. Nic więcej. Moje kolejne dominikańskie cudeńko kupiłam za pośrednictwem biokredens.pl.


Bardzo lubię imbir, kandyzowany również. Szczególnie dobrze wspominam go z Zotter Candied Ginger, a w dziele naszej Manufaktury spodziewałam się podobnego efekty kompleksowości imbiru. Wprawdzie tutaj stanowił jedynie posypkę, ale wiedziałam, że dominikańskie kakao używane przez Manufakturę stanowi ciekawą bazę, w której imbir może się szczególnie oryginalnie odnaleźć.

Nie myliłam się. Wprawdzie ziemistości, tytoniu i pleśni czekolady nie czułam aż tak intensywnie jak w przypadku sztuki z żurawiną, ale zrzucam to na karb tego, iż żurawinową wersję jadłam podczas cieplejszej pogody. Teraz owe smaki nie rozlewały się w ustach z wielkim impetem, lecz wchodziły powoli wraz z dziką szorstkością, którą uparcie rozcierałam językiem.


Imbir nadawał czekoladzie nowego wymiaru. Pleśniowe nuty zostały tu zastąpione przez przewrotny efekt, zarówno chłodzący, jak i rozgrzewający. Pikantność imbiru wzmagała poczucie ziemistości i szorstkości, zaś jego cytrusowe nuty sprawiały, że w upalny dzień czekoladę jadłoby się równie przyjemnie. Dokładnie tak, jak opisuje producent: "delikatna kwasowość owoców cytrusowych, słodycz kandyzowanego imbiru o przyjemnie ostrym finiszu". Imbirowe kosteczki były jędrne, nie za mocno przyschnięte, nieprzesłodzone - takie w sam raz.


W ostatecznym rozrachunku wersja z żurawiną wywarła na mnie większe wrażenie. Może po prostu dlatego, że jadłam ją jako pierwszą? Nie mniej jednak, imbirowa Dominikana również trzyma poziom. Bez wahania mogą sięgnąć po nią fani imbirowych smaków.


Mijając schronisko Orlica wróciliśmy do miejsc, które wraz z Mężem znam już bardzo dobrze sprzed lat. Na drugą stronę Dunajca przedostaliśmy się przeprawą promową.



W drodze na Sokolicę skropił nas deszcz...


...ale na szczycie czekały już na nas przepiękne widoki.








Schodząc z Sokolicy spotkaliśmy uroczą salamandrę.


...a potem już spokojnie pomaszerowaliśmy do Krościenka.



Skład: ziarno kakao z Dominikany 70%, cukier, imbir kandyzowany.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 55 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 577 kcal.
BTW: 8,9/35,7/54,5

poniedziałek, 10 lipca 2017

Zotter Rock `n Roses biało-mleczna z płatkami róż i malinowym dyskiem


Przy recenzji Labooko Miracles & Tales wspominałam, że bardzo chciałam spróbować zotterowskiej Milky White (tu w opisie Kimiko). Zotter sprawił mi figla i w moim egzemplarzu Miracles & Tales zamiast miksu czekolady białej i mlecznej zastałam tabliczkę kawową (skądinąd bardzo smaczną). Nie spodziewałam się, że tak prędko będzie mi spróbować Milky White - wprawdzie nie w wersji Labooko, ale jako element kolejnej barwnej Mitzi Blue. Rock `n Roses znalazła się w ostatniej paczce, którą zamówiłam w biokredens.pl.

Opakowana w sposób niezwykle przykuwający uwagę Rock `n Roses składa się z dużego dysku wykonanego z rzeczonego miksu białej i mlecznej czekolady, małego dysku z czekolady malinowej oraz posypki z płatków róż. Posypkę z samych płatków róż znam już z Mitzi Blue Marrakesh (notabane jedzonej w Marrakeszu), lecz tam stanowiły one jedynie dodatek estetyczny, gdyż zupełnie nie odznaczały się w smaku. Jak będzie tym razem?


Co mogę stwierdzić od razu - Milky White zawiodła mnie. Nie była tym, czego się po niej spodziewałam. Przede wszystkim okazała się dla mnie stanowczo za słodka. Błogo rozpuszczała się w ustach, zalewając intensywną mleczną słodyczą, z dużą dawką karmelowo-cukrowej słodyczy. Muśnięcie wanilii i cynamonu dodawało czekoladzie uroku, jednakże przy tak wysokim poziomie cukru balansowało to na granicy obrzydzenia.

Na pewno ciekawego posmaku nadawały Milky White róże... Tak! Tym razem, ku mojemu zaskoczeniu, nie stanowiły jedynie ozdobnika. Esencja różana przeniknęła w głąb czekolady, nadając miejscom gdzie posadzono płatki - głębokiego różanego posmaku. Różana nuta na tak słodkiej bazie połączona jeszcze z cynamonem i wanilią, była bardzo specyficzna. Smaczna, ciekawa, ale właśnie znajdująca się gdzieś na granicy tolerancji. Nie była to tak bezsprzecznie harmonijna i ułożona kompozycja jak w różano-migdałowej Bouquet of Flowers.


Malinowy dysk był najbardziej oczywistą smakowitością w naszej Rock `n Roses. Intensywnie malinowy, tak jak serduszko w Sky of Love - pieścił zmysły naturalną kwaskowatością. Pozwalał znaleźć równowagę po piekielnie słodkiej Milky White. Chociaż pełnia równowagi nastąpiłaby dopiero wtedy, gdyby obie czekolady występowały pół na pół... Niestety, Mitzi Blue wyglądają inaczej. Generalnie, po tej degustacji wątpię, czy skuszę się na zamówienie Labooko Milky White. Jak już, to do zabrania w góry jako cukrowy strzał po naprawdę dużym wysiłku.


Zobaczcie tylko, dlaczego warto było zejść z Przehyby do Szczawnicy mniej uczęszczanym szlakiem... Tatry ukazywały się nam raz po raz w prześwitach gęstego lasu.



A tu już zejście do Szczawnicy.


W Szczawnicy wpadliśmy do małej kawiarenki na kawę z ekspresu i... dziś opisywaną Rock `n Roses. Później wjechaliśmy wyciągiem na Szafranówkę, by ruszyć dalej w stronę Sokolicy. Nad Lubaniem błyskało się, zrywał się boski, chłodny wiatr.







 




 Skład: tłuszcz kakaowy, surowy cukier trzcinowy, pełne mleko w proszku 20%, miazga kakaowa, syrop glukozowo-fruktozowy, słodka serwatka w proszku 3%, odtłuszczone mleko w proszku 2%, suszone maliny 2%, pełny cukier trzcinowy, płatki róż 0,3%, lecytyna sojowa, wanilia, sól, proszek cytrynowy (cytryny, skrobia kukurydziana), cynamon.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 580 kcal.
BTW: 5,9/39/50