poniedziałek, 8 czerwca 2020

Michel Cluizel Plantation La Laguna mleczna 47% Gwatemala


 Lubię Michel Cluizel. Z asortymentu tej francuskiej manufaktury, już nie raz wybitnie przypadły mi do gustu zarówno ciemne, jak i mleczne tabliczki. Dziś przed Wam kolejna czekolada spośród ich mlecznych propozycji, zawierająca 47% kakao pochodzącego z gwatemalskiej plantacji La Laguna. Według producenta, czekolada ma charakteryzować się gładką i kremową konsystencją, zrównoważonymi smakami pomiędzy słodkim cappuccino, gorącą czekoladą, orzechami laskowymi, tostami i maślanym karmelem. Co istotne, na pierwszym miejscu w składzie czekolady znajduje się pełne mleko w proszku. Moją mleczną La Laguna kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.


 Mięciutka czekolada o umiarkowanie jasnym kolorze pachniała śmietankowymi słodkimi piankami, gorącą kawą oraz zsiadłym mlekiem. W ustach rozpuszczała się gęsto i gładko, co w połączeniu z niesamowicie zbalansowanymi nutami smakowymi sprawiało, że znikała bardzo szybko... Pomimo tego, iż cechowała ją wyjątkowo głęboka i pełna mleczność, kojarząc się z śmietankowymi piankami i naturalnym serkiem homogenizowanym, zdawała się być bardziej goryczkowa, niż słodka. Akcenty koziego i owczego mleka były tu umiarkowane w porównaniu do wielu innych mlecznych Prawdziwych Czekolad, a mimo tego mocno dawała o sobie znać kawa. Kawa, która znalazła się w dużej ilości w ciemnym spodzie tłustego i gładkiego sernika, z karmelową polewą i maślano-orzechową kruszonką. Jak na 47% kakao, czekolada ta zadawała mi się być bardzo kakaowa, przyjemnie palona.


 Mleczna La Laguna jest o wiele bardziej zdecydowana niż błoga Grand Lait 45%, mniej owocowa niż brazylijska Plantation Riachuelo 51%, mimo wszystko mniej kawowa od papuaskiej Maralumi 47% i totalnie odmienna od madagaskarskiej, cytrusowo-karmelowej Mangaro 50%. Każda z mlecznych czekolad od Michel Cluizel opowiada zupełnie inną historię, lecz żadnej z nich nie potrafiłam się oprzeć. Dobra mleczna czekolada zawsze jest na wagę złota.


Skład: pełne mleko w proszku, ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, wanilia burbońska.
Masa kakaowa min. 47%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 594 kcal.
BTW: 10/44/40.

sobota, 6 czerwca 2020

Chocolate Tree Coconut Milk & Sugar kokosowa 55% Peru


 Ostatnio szczególnie rozsmakowałam się w czekoladach z kokosem i muszę przyznać, że to jeden z moich absolutnie ulubionych dodatków, który przepięknie potrafi zgrywać się z kakao. Tym razem pragnę Wam zaprezentować kokosową tabliczkę z asortymentu szkockiej manufaktury Chocolate Tree. Zastosowano w niej 55% peruwiańskiego kakao z plantacji wokół wioski Chililique (region Piura), znanego już z kilku innych produktów tej marki. Jako słodzik użyto cukru kokosowego, a prócz tego, i tak 20% całości kompozycji stanowi kokosowe mleko. Cała czekolada została więc stworzona wyłącznie z kakao i kokosa. Kupiłam ją w niezastąpionym sklepie Sekretów Czekolady.


 Przyozdobiona w tukany 40-gramowa tabliczka posiadała jasną barwę o bladym odcieniu. Pachniała wyidealizowanym Bounty i upajała mnie tym zapachem, świetnie uderzając w moje gusta. Myślę, że dla wielu osób dużym atutem Coconut Milk & Sugar będzie fakt, iż jest ona w przekroju całkowicie gładka - w przeciwieństwie do licznych kokosowych czekolad, nie zawiera dodatku wiórków, a jedynie mleko i cukier kokosowy. Nie przeszkadza to jednak jej w tym, by obłędnie kokosem pachnąć. Kokosem wymieszanym z kwiecistym, rześkim kakao.


Czekolada była bardzo miękka w dotyku, pomimo umiarkowanej temperatury zadawała się być bliska roztapiania się w dłoniach. W ustach również układała się gładko, niemalże ślisko. Intensywny kokosowy smak w połączeniu z takim aksamitem to prawdziwa delicja. Właśnie, jakież tu mamy smaki?

Oczywiście, na pierwszym miejscu jest kokos. Nieuprażony, lecz surowy, mleczny, bardzo aromatyczny. Cała kompozycja jest umiarkowanie słodka, pozwala na odczuwanie licznych kwaskowych i goryczkowych niuansów, przede wszystkim roślinnych. Pojawiły się nuty młodych orzechów laskowych podlanych ananasowym sokiem. Emanowała słoneczna kwiecistość. Raczyliśmy się łagodnością, a jednocześnie skonkretyzowaniem charakterystycznych akcentów.


 To świetna propozycja zarówno dla fanów kokosowych czekolad (takich, jak ja!) oraz oczywiście dla wegan - jako świetny jakościowo i smakowo substytut mlecznej czekolady.

Skład: ziarna kakao, cukier kokosowy, kokos 20%, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 55%.
Masa netto: 40 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 561 kcal.
BTW: 7,1/45,8/41,5.

czwartek, 4 czerwca 2020

Beskid Kolumbia Tumaco ciemna mleczna 65%


 Rodzime manufaktury Prawdziwej Czekolady darzę z automatu szczególną atencją, lecz jeśli sięgają po kolumbijskie kakao - tabliczki z niego wykonane stają się obiektami mego zajadłego pożądania. Gdy tylko ujrzałam, iż nasz Beskid zastosował ziarna z plantacji z okolic kolumbijskiego miasta Tumaco (departament Nariño), wpadłam w zachwyt! Dzięki sklepowi Sekretów Czekolady wkrótce stałam się posiadaczką wyjątkowej, ciemnej mlecznej czekolady, zawierającej 65% rzeczonego kakao. Warto nadmienić, iż z kakao z okolic Tumaco miałam do czynienia już czterokrotnie: dzięki Cacao Hunters (Perla Negra 74%, Tumaco 82%) oraz Tibitó (Tumaco 70% i Tumaco 42%). Każda z tych tabliczek zaoferowała mi zupełnie nowe wrażenia.


 Beskidzka Tumaco już przez sam fakt bycia ciemną mleczną czekoladą wywołała u mnie ślinotok. Śliczna, grubiutka tabliczka o ciepłej barwie, pachniała skondensowanym owczym mlekiem posłodzonym gęstym karmelem. Wizja po prostu obłędna!

W ustach czekolada rozpuszcza się dość ciężko - jest masywna i zbita, choć pozbawiona szorstkości. Cieszyłam się, że nie umykała mi zbyt szybko. Mogłam dłużej cieszyć się jej smakiem, który w cudnie gęsty sposób pieścił kubki smakowe. Niby ciężka w swych nutach smakowych (do czego przejdę zaraz), jednocześnie niosła ze sobą wrażenie ubitej na lekki puch tłustej, świeżej śmietany.


 Fuzja mleka z wyrazistym kakao dała efekt aromatycznego owczego sera, wręcz ciepłego - ów smak tak pieczołowicie i czule otulał podniebienie. Palone akcenty przywodziły na myśl karmelowe latte, uwieńczone właśnie taką cudownie bajkową bitą śmietaną niczym obłoczek. Po karmelu i kawie, pojawiła się pewna słodka owocowa nuta, nad którą porządnie musiałam się zastanowić, by ostatecznie zidentyfikować dojrzałe czerwone porzeczki. Tak bardzo dojrzałe, że aż napęczniałe od soków. Miła to była odmiana w tej krainie karmelem, kawą i owczym mlekiem płynącej...


 Pragnę pochwalić Beskid zarówno za użycie kolumbijskiego kakao, jak i stworzenie swojej serii Dark Milk - ten rodzaj czekolady jest prawdziwie wyjątkowy, zawsze pokazuje zupełnie nową twarz zastosowanego kakao. Mam więc nadzieję, iż przyjdzie mi kiedyś spróbować ziaren z Tumaco w klasycznej ciemnej tabliczce od Beskidu.

Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, cukier trzcinowy nierafinowany.
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 60 g.

wtorek, 2 czerwca 2020

Ajala Kvety A Pomerance ciemna 70% Dominikana i Nikaragua z pomarańczą i suszonymi kwiatami


 Dziś pragnę Wam zaprezentować drugą czekoladę z czeskiej manufaktury Ajala, z którą to miałam możliwość zapoznania się dzięki sklepowi Sekretów Czekolady. Na moim blogu można już przeczytać recenzję smakowitej Kokos A Ananas. Kvety A Pomerance to również ciemna czekolada stworzona z mieszanki ziaren z Dominikany i Nikaragui, zawierająca jednak więcej kakao niż poprzedniczka, bo klasyczne 70%. Tabliczkę wzbogacono o dodatek ekstraktu z pomarańczy oraz suszonych kwiatów, co czyni ją idealną letnią propozycją.


 Już w poprzedniczce urzekły mnie wzory tworzące logo marki wyrzeźbione na wierzchu tabliczki, zaś tym razem uśmiech wywołać miały jeszcze wielobarwne płatki kwiatów zdobiące gładki spód tafli. Od razu przypomniałam sobie magiczny Bouquet of Flowers od Zottera. Czekolada prezentowała się prześlicznie, natomiast zapach niechybnie dał nam znać o tym, co znajduje się wewnątrz... Tropiki do potęgi entej, szalona pomarańcza... Miewam problem z pomarańczami w czekoladach. Czasem smakują sztucznie, czasem bardzo naturalnie, ale zwykle są tak intensywne, iż przyćmiewają kakao.


Nie było wielkim zdziwieniem dla mnie, iż płatki kwiatów stanowiły jedynie ozdobnik. W smaku nie czułam ich zupełnie. Natomiast pomarańcza, tak intensywnie żywiołowo dająca o sobie znać już w kwestii zapachu, całkowicie zdominowała kompozycję. Na szczęście dla Ajali, zrobiła to w sposób urokliwie wciągający. Sama czekolada była gęsta, miękka i wilgotna - co już sprawiało, że ochoczo sięgało się po każdy kolejny kęs. Konsystencja czekolady potęgowała wrażenie, iż mamy do czynienia z naturalnym syropem z czerwonych pomarańczy, świeżych i zabójczo soczystych.


 I choć rzeczywiście o samym kakaowym blendzie nie mogłam praktycznie wcale się wypowiedzieć, skłamałabym twierdząc, że owa pomarańczowa eksplozja nie sprawiła mi przyjemności. Wypadła bowiem wyjątkowo autentycznie. Walory tej tabliczki zostały uznane także na International Chocolate Awards 2018, gdzie Kvety A Pomerance zdobyła srebro. Przyznam jednak, iż gdybym ponownie miała sięgnąć po którąś z próbowanych już czekolad Ajala, wybrałabym Kokos A Ananas.

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, ekstrakt z pomarańczy, suszone kwiaty.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 45 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 588 kcal.
BTW: 8,6/41,1/45,9.