poniedziałek, 7 maja 2018

Jakub Piątkowski Czekolada Republika Dominikany ciemna 67%


Oto już ostatnia tabliczka, której nagrany na telefonowy dyktafon zapis degustacji przepadł bezpowrotnie... Ostatnia i chyba ta, której najbardziej mi szkoda. Republika Dominikany 67% wypuszczona z rąk utalentowanego Jakuba Piątkowskiego, została nagrodzona srebrem w 2016 roku na Academy of Chocolate. Zakupiłam ją, tak jak cały pozostały asortyment od naszego cennego rodaka - w sklepie Sekretów Czekolady. Od pana Jakuba próbowałam już Madagaskaru i Brazylii, jednak już na wstępie zaznaczę, iż póki co Dominikana urzekła mnie najbardziej. Szkoda tylko, że bez zapisu degustacji pamiętam jedynie ów fakt... Mój zachwyt...


Nieskazitelna gładkość tafli od Jakuba Piątkowskiego jest przepiękna. Za to w środku, jak zwykle, ukazują się drobnoziarnistości. Tym razem były one mniejsze niż chociażby w Brazylii. Dominikana wydawała się gładsza w swej wewnętrznej strukturze. Producent pisze o dominikańskiej czekoladzie tak: "Subtelny czekoladowy aromat szybko przeradza się w zaskakująco mocno owocowy smak. Zanim zdążysz się do niego przyzwyczaić zniknie pozostawiając cię na długo z silnym, ziemistym smakiem czekolady".


Muszę, muszę koniecznie wrócić do tej tabliczki, by tym razem uchwycić na dłużej smakowite niuanse. Na pewno pamiętam wyjątkowy aromat, w którym zapowiedź soczystej dynamiki mieszała się z wytrawnością prażonych migdałów, szlachetnego drewna i skórek czerwonych owoców. W kwestii smaku wszystko to dodatkowo się nasiliło, zalewało podniebienie na modłę jakiegoś wyjątkowego półwytrawnego. Miała w sobie coś, co nieco kojarzyło mi się z cudną Pacari Esmeraldas. Przyprawowe drewno, winne wiśnie i śliwki, orzechy prażone w cynamonie... Jak na Jakuba Piątkowskiego zaskakiwała aksamitem, a również tą unikatową energią kakao, która uderza do mózgu - nie wszystkie dobre tabliczki to mają, a ja uwielbiam żywiołowość w prawdziwych czekoladach.


Skład: zmielone ziarno kakao z Republiki Dominikany 67%, nierafinowany cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 67%.
Masa netto: 50 g.

sobota, 5 maja 2018

Kacau Ecuador ciemna 74%


Pozostajemy w Ekwadorze. Tym razem jednak nie czeka Was opis czekolady zakupionej za oceanem. Tabliczki marki Kacau można nabyć w sklepie Sekretów Czekolady, co i ja zrobiłam - niewiele czasu przed moim wyjazdem do Ekwadoru, ale gdy jeszcze nie wiedziałam, że Ekwador odwiedzę. Niech żyje spontaniczność! Przed majówkowym wyjazdem w góry koniecznie chciałam zweryfikować, czy Kacau nadaje się na szlag - zwłaszcza, że w ofercie posiada sporo czekolad z ciekawymi dodatkami. Stąd też w domowym zaciszu sięgnęłam po czystą 74-kę, z której niestety notatki z degustacji również zaginęły w akcji... Postaram się odtworzyć z pamięci najwięcej jak mogę.


Najpierw jednak parę słów o marce. Tworzy ją duet przyjaciół: Ekwadorczyka i Peruwiańczyka. Bazują wyłącznie na ekwadorskim kakao Arriba. Wszystkie ich tabliczki bazują na ciemnej 74% - wzbogacone są w egzotyczne dodatki - dziś opisywana czekolada to czysta baza dla pozostałego asortymentu Kacau. Marka przyciąga wzrok kosmicznie barwnymi opakowaniami oraz pociągłym, wydłużonym kształtem swych 70-gramowych tabliczek.


Przyznam szczerze, że czysta czekolada wielkiego wrażenia na mnie nie wywarła. Może to dobrze - przynajmniej nie będzie mi wielce szkoda przykrywania bukietu kakao przez dodatki, w pozostałych posiadanych przeze mnie tabliczkach. Gdzieś tam wyczuwalna była lekka surowość i generalnie nie sposób nazwać tej czekolady delikatną (można pokusić się o nazwanie jej po prostu "gorzką"). Sporo w niej taninowych nut herbaty i mocnej kawy, osnutych aromatem kwiatów i szczypty cynamonu. Jadłam ją z przyjemnością i w sumie dość uwodzicielskie było w niej jedynie echo słodyczy, takiej owocowej i typowo tropikalnej.

Wielka szkoda, że straciłam dokładny zapis degustacji, ale... w końcu czekają mnie jeszcze czekolady z dodatkami, a to bardzo mnie cieszy!



Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 74%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 600 kcal.
BTW: 10/40/50.

czwartek, 3 maja 2018

Republica del Cacao Ecuador Manabi ciemna 75%


Republica del Cacao jest marką, którą poznałam już w Kolumbii. Ostatnie pesos wydane przez powrotem do domu na lotnisku w Bogocie przeznaczyłam na maleńkie tabliczki z kolumbijskiego kakao, które degustowane już w Polsce zdetronizowały mnie mocą smaku. Republica del Cacao posiada sieć sklepów w Kolumbii, Ekwadorze i Peru - w każdym z krajów stawiając na sprzedaż czekolad stworzonych z lokalnego kakao. I tak, będąc w Ekwadorze, nie mogłam już kupić czekolady z ziaren kolumbijskich. Możliwości zakupu wyrobów tej marki było w Quito mnóstwo i choć nie były najtańsze, zdecydowałam się na parę najciekawszych pozycji. A jeśli chodzi o asortyment ekwadorski - naprawdę było w czym wybierać.


50-gramowa tabliczka wykonana w 75% z kakao z prowincji Manabi to tylko próbka elegancji wykonania i opakowania czekolad od Republica del Cacao. Samo opakowanie ma bardzo przyjemną w dotyku teksturę, dostarcza nam także wielu informacji na temat pochodzenia ziaren (nawet położenie plantacji według GPS!). Ciekawa jest również obecność karty wewnątrz opakowania, która przybliża nam specyfikę regionu. Lubię wiedzieć dużo o czekoladzie którą jem, więc za takie szczególiki zawsze będę dawać plusa.


Niestety w przypadku RdC Manabi również pozbawiona jestem notatek z degustacji. Pamiętam jednak doskonale gładkość i specyficzną miękkość kostek, które badałam opuszkami palców. Pamiętam zapach, który od razu przywiódł na myśl Pacari Manabi - po powąchaniu RdC wiedziałam, że na pewno będę obie te tabliczki przyrównywać do siebie.

I przyznam, że Pacari Manabi smakowała mi bardziej. Naprawdę, obie tabliczki łączy wiele wspólnych nut - z jabłkiem i miętą na czele. Zdawało mi się wręcz nieprawdopodobne, jak wyraźnie czułam te akcenty w obu czekoladach z Manabi, choć RdC samą konsystencją mniej przypadło mi do gustu. Pacari było tez bogatsze, głębsze. Próbując przypomnieć sobie degustację RdC Manabi myślę, że irytowała mnie nieco jej monotonia (na dłuższą metę). Pacari jednak mocniej rozwinęło kakao z Manabi (akcenty herbaty i alg w RdC nie stanowiły intrygującej nowości).


Mimo tego nie można odmówić tej czekoladzie dopracowania, elegancji, wyważonego smaku. Jeszcze trochę mam do odkrycia wspólnie z Republica del Cacao...


Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 50 g.

wtorek, 1 maja 2018

Jordi's Chocolate Madagascar Bejofo ciemna 75%


Po degustacjach dwóch doskonałych single-origin (Honduras i Wietnam) od czeskiej marki Jordi's Chocolate, a ponadto po wypróbowaniu kilku świetnych mlecznych propozycji tej marki - Jordi's Madagascar Bejofo otwierałam z wielkim entuzjazmem. Tak jak pozostałe Jordi's, tabliczkę madagaskarską kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady. Wielka szkoda, że także w przypadku tej czekolady straciłam wszystkie notatki z przebiegu degustacji... Postaram się odtworzyć cokolwiek, nie mniej jednak czekolada okazała się tak pyszna, iż miło będzie kiedyś do niej wrócić i opisać ją rzetelniej.


Kakao trinitario użyte do jej wykonania pochodzi z farmy Bejofo w dolinie Sambirano (nazwę Bejofo znamy już z Akesson's). Ziarna (których przodkowie sprowadzeni zostali z Jawy) fermentowane są po zbiorze przez sześć dni, a następnie suszone na słońcu. Tabliczka cechowała się soczystą, wysyconą barwą. Jak na Madagaskar pachniała wyjątkowo soczyście właśnie - nad klasycznymi nutami ziemi i kawy dominowały czerwone owoce ociekające sokiem, a nuty maślankowe stanowiły jedynie zwieńczające wszystko tło.


Cudowna była. Rozpuszczała się błogo i inwazyjnie, rozlewając po podniebieniu feerię dynamicznych smaków. To w istocie bodaj najbardziej żywiołowy Madagaskar jakiego próbowałam - na szczęście nie potrzebuję nagrań z degustacji, by to zapamiętać... Nuty nabiałowe kierowały się w stronę słodkawego twarożku z serwatką, delikatnie ukwaszonego. Mnóstwo było tu owoców - generalnie Jordi's w swych single-origin urzeka autentyczną owocowością. Tutaj były to bordowe dojrzałe czereśnie, konfitura z czarnych porzeczek, pewnie trochę malin też by się znalazło...


Całość zwieńczało torfowo-kawowe tło, również mokre, dodające elementów goryczki - dzięki temu nie zapadamy się całkowicie w samej słodyczy - czekolada ma większą głębię. Jordi's Chocolate jeszcze ani razu mnie nie zawiodło, z tego tytułu żądna jestem kolejnych tabliczek tej marki. Marzy mi się, by mocniej postawili na single-origin w swym asortymencie, gdyż wychodzą im genialnie.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 602 kcal.
BTW: 9/43/44