W zestawie Labooko Contest, do duetu ze wspaniałą Loma Los Pinos przyłączona została intrygująca tabliczka z indyjskiego kakao. Serce tak mocno biło mi tuż po degustacji dominikańskiej czekolady, a tutaj czekało na mnie jeszcze takie orientalne cudeńko. Czułam, że prawdziwe palpitacje serca zbliżają się nieuchronnie...
Wprawdzie istnieją czekoladowe marki bazujące tylko i wyłącznie na indyjskim kakao (chociażby Earth Loaf, opisywana już na blogu Chwile Zasłodzenia), ale to Zotter miał być moim pierwszym doświadczeniem z ziarnami z tej części globu. Zotterowska India 62% została wykonana z kakao wyhodowanego w stanie Kerala, położonym na Wybrzeżu Malabarskim. Kerala to niezwykłe miejsce na mapie Indii. Mówi się tam językiem malajalam, posiadającym swój odrębny alfabet. To stan, który stoi na najwyższym poziomie w Indiach jeśli chodzi o edukację i medycynę. Sama nazwa Kerala oznacza krainę palmy kokosowej. W Kerali prócz kakao i palmy kokosowej uprawia się herbatę, pieprz, wanilię, cynamon i kardamon. O mamo! To brzmi, jakby cała keralska ziemia przesiąknięta została tymi magicznymi aromatami.
Jako, że mieszkańcy Kerali są naprawdę kumaci, nie jest dla nich problemem uprawa kakao według zasad Fairtrade i Organic - czyli tak, jak lubi Zotter. Pochodzące z tych ziem ziarno wymaga szczególnego traktowania - Zotter uprażył, zmielił i skonsztował je według specjalnej receptury. Jakże byłam ciekawa, czy pełna ciemna czekolada bez dodatków rzeczywiście odzwierciedli ducha Indii? Wcześniej już jadłam doskonałą Namaste India z serii Zotter Handscooped, ale przecież była to tabliczka pełna przypraw, utkana na indyjski wzór, pełna tamtejszych inspiracji. Tu zaś mamy czyste kakao.
Wąchając Indię 62% nie czujemy już mrowienia w nosie jak przy Loma Los Pinos. W pierwszym momencie odczuwamy wilgoć, a potem do głosu dochodzą akcenty tak mocne, że aż niedorzeczne. Cynamon? Może... Ale przede wszystkim jest to lukrecja i anyż, doprawione olejkiem z mięty. Dłonie zaczęły mi drżeć z podekscytowania.
Struktura tej czekolady jest twarda i sucha, przypominająca zbity kryształ. Kęs ciężko rozpuszcza się w ustach, pozostawiając w nich słodko-suchy posmak i swoistą ziemistość. Gdy już stopniowo rozleje się w ustach cały bukiet Indii 62%, doznajemy szoku. Totalnie detronizuje nas duszność najprawdziwszych, intensywnych przypraw. Przypraw, które dominują nad wszystkim w tej czekoladzie - a przecież wcale ich tam NIE MA! To, co wyczuliśmy w sferze zapachu, w smaku przychodzi ze zdwojoną siłą. Lukrecja prześciga się z anyżem, a między nimi wiruje mocna miętowa esencja. Do tego dochodzi nieprawdopodobna dawka kardamonu, do której przykolegowują się pieprz i cynamon. Obłęd.
Gorycz i kwaśność praktycznie zupełnie tu nie występują. India 62% to czysta słodycz wyraziście doprawiona pikanterią. Konsumpcja tej czekolady była niczym zjadanie zmrożonego piernikowego kremu, aż suchego od bogactwa przypraw. Na pewno jest to czekolada mniej przystępna od Loma Los Pinos, esencjonalnie orientalna. Sucha ziemistość daje się cały czas odczuć na języku, tak, jakbyśmy spożywali miks zmielonych przypraw korzennych.
India 62% jest nieprawdopodobnie korzenna, z ziołową nutką - choć nie ma tu ani grama przypraw i ziół. Ta czekolada jest najlepszym przykładem na to, jak bardzo chłonne i plastyczne jest kakao. Potrafi smakować diametralnie różnie w zależności od metod obróbki, lecz przede wszystkim - znaczenie ma miejsce uprawy kakaowców. Jeśli ktoś nadal nie wie o co mi chodzi, gdy piszę o różnorodności czekolad single-origin, powinien wypróbować tego zotterowskiego duetu - tutaj różnice aż biją po głowie.
To pozycja obowiązkowa dla każdego fana korzeni - brak ich obecności w czekoladzie wprawia w niemałe zaskoczenie. Po degustacji Indii 62% będę teraz każdą tabliczkę single-origin odbierać jako podroż do krainy, skąd pochodzi kakao wykorzystane do produkcji czekolady. Mając świadomość, jakie przyprawy są uprawiane na ziemiach Kerali i czując je tak obezwładniająco intensywnie w keralskiej czekoladzie - już wiem, że Prawdziwa Czekolada posiadła tak pożądaną przeze mnie, wymarzoną moc. Moc teleportacji.
Masa kakaowa min. 62%.
Czas konszowania: 16 godzin.
Masa netto: 35 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 581 kcal.
BTW: 8,7/41/42

















