środa, 17 czerwca 2015

Zotter Baconbits With Grapes mleczna z rodzynkami i nugat z orzechów laskowych ze skórkami wieprzowymi


Dzisiaj przed Wami ostatnia zotterowska czekolada, którą zakupiłam w pierwszym moim zamówieniu w Galerii Słodyczy. Zostawiłam ją sobie na koniec trochę kierując się zasadą, że warto jest wyczekać dłużej na to, co dobre. W dziś opisywanej przeze mnie Mitzi Blue miał znajdować się bowiem mięsny dodatek, a dokładniej - skórki wieprzowe. W polskim tłumaczeniu składu znalazł się błąd, nie są to bowiem skwarki wieprzowe. W oryginalnym składzie widnieje wyrażenie "pork cracklings", co oznacza nic innego, jak właśnie fragmenty wieprzowej skóry. Specjalnie przyrządzone skórki wieprzowe są popularną przekąską na całym świecie, o czym możecie poczytać chociażby w dość obszernym artykule na brytyjskiej Wikipedii. Czyli de facto sama nazwa produktu - Baconbits With Grapes - również nie jest trafiona...

Dlaczego tak bardzo zachwycił mnie ów mięsny dodatek? Miałam bowiem wcześniej do czynienia z mleczną czekoladą Wild Ophelia z dodatkiem suszonej wołowiny - i była to jedna z najlepszych rzeczy, jakie jadłam w życiu. Znając fantazję Zottera, widziałam już oczami wyobraźni spore kawałki podwędzanych i obficie posolonych suszonych skórek, porozrzucane wraz z rodzynkami na powierzchni całego dysku z 36% mlecznej czekolady. W środku jeszcze mały dysk z nugatu z orzechów laskowych, no i... no to musiało wprost być pyszne! Recenzja Kimiko sprowadziła mnie jednak na ziemię... Skórek miało być jak na lekarstwo, a na dodatek umieszczono je jedynie wewnątrz nugatowego Mini Mitzi. Trudno. Już wiedziałam, że Baconbits With Grapes nie będzie ucieleśnieniem moich marzeń o kolejnej mięsnej czekoladzie, ale wypróbować ją i tak było trzeba.


Po pięciu i pół godzinach jazdy samochodem, w poranek Bożego Ciała - w końcu dotarliśmy na przemiłą kwaterę w Zawoi Składach, która to przez trzy dni była naszą bazą wypadową w góry. Dnia pierwszego, gdy Babia Góra onieśmielona naszą obecnością ukrywała się przed nami pod zasłoną chmur - postanowiliśmy dla rozgrzewki urządzić sobie 25-kilometrową przechadzkę szlakami Masywu Jałowca i Masywu Solnisk. Przed tą wyprawą wypiliśmy sobie kawę na balkonie naszego przytulnego pokoiku na poddaszu i otworzyliśmy Baconbits With Grapes.

Połamanie Mitzi Blue nie było dla mnie zaskoczeniem - te czekolady są cieniutkie, a moja niedość, że była transportowana, to jeszcze przeczekała w Magicznej Szufladzie trochę czasu (raz po raz trącana przez inną towarzyszkę doli, wybieraną akurat do degustacji). Pachniała bardzo przyjemną mleczną czekoladą, z wyraźnymi kwiatowymi akcentami kakao - przez to wszystko spójnie przebijał się subtelny orzech laskowy. Kierując się samym zmysłem węchu, magicznego dodatku prosto od świni absolutnie nie można było przewidzieć. Cieszył za to widok ładnych i jędrnych rodzynek, choć mogłoby być ich więcej. No i chyba nie muszę dodawać, że świńskie grafiki na opakowaniu są po prostu przeurocze? :)


Najpierw zajęliśmy się rozpracowywaniem samej mlecznej czekolady. To dobra, zotterowska czekolada -  słodko-tłusta w wyważony sposób, wyraźne mleczna i lekko waniliowa, z kawowo-orzechowo-kwiatowymi delikatnymi nutami. W ustach rozpuszczała się umiarkowanie, generalnie będąc prostym, ale naprawdę smacznym wyrobem. Po degustacjach Ekwadoru i Nikaragui 50% od Zottera mleczne tabliczki już nigdy nie będą dla mnie takie same, ale tutaj przy 36% zawartości kakao również jest bardzo przyjemnie.

Rodzynki w istocie są rewelacyjnie miękkie i jędrne - dokładnie takie, jakie powinny być rodzynki! Naturalne słodkie, aromatyczne - stanowią świetny dodatek dla dobrej jakości czekolady. Tym bardziej szkoda, że praktycznie stanowią one tutaj jedynie ozdobę.

Mały dysk to bardzo smaczny mleczny nugat w wyraźną obecnością orzecha laskowego. Coś, co każdy fan orzechów laskowych z pewnością polubi. To właśnie w tej części miały znajdować się tak upragnione przeze mnie wieprzowe skórki. Dzieląc Mini Mitzi na dwie połowy pomiędzy mnie a mojego Ukochanego - on natrafił na trzy maleńkie kawałki świnki, ja na dwa... Hmm, no nie jest to coś, czego oczekiwałam...

Prawdę powiedziawszy, mając do czynienia z dwoma takimi maleństwami jak na powyższym zdjęciu, niewiele jestem w stanie o nich powiedzieć. Niedużo wnoszą do całej kompozycji, a przecież to nimi inspirowana była nazwa produktu, a także grafiki na opakowaniu. To przecież ta świnia jest chwytem marketingowym, a w środku prawie jej nie ma! 

To, na co natrafiłam, było chrupkimi i umiarkowanie twardymi cząsteczkami. Wyczułam sól oraz znaczną tłustość i... koniec. Coś lekko suszonego i podsmażonego - tego mogłam się tylko domyślać kierując się smakiem. Już po chwili wrażenia płynące ze spożywania mięsnej drobinki ginęły pod naporem delikatnego skądinąd orzechowego nugatu.

Było smaczne, było miło - ale to powinno być coś więcej. Nazwa i okładka zobowiązują. Dałam się naciąć, skusić czymś z pozoru ekstremalnym. Zotter wyprodukował tą czekoladę w bardzo zachowawczy sposób, co dla poszukiwaczy nowych smaków jest niemałym zawodem. Przede mną degustacje czekolad z rybą oraz z krwią - ciekawe, czy i tam będzie podobnie?

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, rodzynki 9%, orzechy laskowe, skórki wieprzowe 0,5%, sól, wanilia, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 36%.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 570 kcal.
BTW: 6,9/39/47

47 komentarzy:

  1. charlottemadness17 czerwca 2015 05:48

    Zawartość skórek wieprzowych mówi sama za siebie, chociaż taka zawartość jest w moim przypadku idealna, bo nie przepadam za wieprzowiną :> Przyciąga mnie w tej czekoladzie jedynie nugat,jako wielką fankę wszelkich orzechów ;)
    Pisałam tydzień temu do producenta Zotterów ws jak się mają kwestie zamówień itp, ale nic mi nie odpisali :(( wolałabym tam zamawiać,bo pewnie większy wybór niż w galerii słodyczy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachowawczość tej czekolady jest akurat dla Ciebie zaletą.

      Do producenta? Chyba do dystrybutora? ;) Jakiś odzew był?

      Usuń
    2. charlottemadness19 czerwca 2015 21:49

      Odzew właśnie otrzymałam tego samego dnia,kiedy do Ciebie napisałam z zapytaniem ;) Katalogi przdesłane, więc można wybierać ^_^

      Usuń
  2. Urocze świnki na opakowaniu <3
    Ale skórki wieprzowe i rodzynki są dla mnie na "nie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzynki można wydłubać, a skórki pominąć (i tak ich mało) - nugat i mleczna czekolada na pewno przypadły by Ci do gustu. Na szczęście jest wiele innych opcji, w których można tych dwóch zotterowskich przysmaków spróbować - nie tylko w Baconbits With Grapes.

      Usuń
  3. Jak ja się cieszę, że ktoś wreszcie podjął się tej czekolady! :D
    Widzę, że mamy takie same odczucia w stosunku do niej... no cóż, ja to bym chętnie tam widziała i całe plastry bekonu, ale dla ogółu to by było pewnie za ekstremalne. Na szczęście jest jeszcze kilka ciekawych w ten sposób czekolad Zottera, które mam zamiar spróbować. Pewnie wiesz mniej więcej, o które mi chodzi. Są także u Ciebie w kolejce do przetestowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówię o innych mięsnych Zottera, bo chyba niezbyt dobrze sprecyzowałam. :P

      Usuń
    2. jesteście wariaty! ale naprawdę ona fascynuje! szacun ^^ chętnie sama bym się skusiła bo kocham nietypowe smaki :)

      Usuń
    3. To zamawiaj! :D Z chęcią poczytam Twoje recenzje o Zotterach - im więcej opinii, tym lepiej.

      Usuń
    4. moje recenzje przy waszych się chowają, wolę zostać za wami :D zresztą z znawczyniami nie ma co zadzierać :D ale jak podeślecie odpadki będę uradowana ^^

      Usuń
    5. Kimiko, ale inne typowo mięsne od Zottera - czyli jakie?

      Znawczyni ze mnie jak z koziej d*py trąbka :D

      Usuń
  4. świńskie skórki intrygują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dlatego sięgnęłam po tą czekoladę. Szkoda, że nie zaspokoiła w pełni moich oczekiwań.

      Usuń
  5. Bardzo fajne opakowanie a i smak też ciekawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko Zotter tak potrafi :D Opakowanie chwyta za serducho!

      Usuń
  6. Jedna mięsna czekolada mi w zupełności wystarczy. Było to ciekawe przeżycie, ale raczej nie na mój smak. Wersję z krwią i rybą mnie przerażają, chociaż z krwią nieco mniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jest milion razy łagodniejsza niż Wild Ophelia, nie masz się czego bać :).

      Usuń
  7. Ciekawe połączenie! Muszę kiedyś spróbować, bo bardzo jestem ciekawa smaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nas ostatecznie świńskie dodatki zniechęciły do zakupu, choć trzeba przyznać, że czekolada jakiś czas nam po głowie chodziła xD Pięć kawałków skórek to faktycznie rozczarowanie, ale przynajmniej coś było. W naszej tabliczce chipsów kokosowych nie zauważyłyśmy w ogóle :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać nie ma ideałów, choć Zotterom do ideału blisko ;)

      Usuń
  9. Lepiej mało mięsa z wieprza na czekoladzie niż baton walący zwęglonym wieprzem :) A czekolada, choć liczyłaś się z tym, że może być połamana, i tak powinna zachować trwałość. Nie lubię dostawać zdefragmentowanych słodyczy, a chyba muszę się z tym pogodzić, bo idzie lato i wszystko mi się rozpłynie... Nie, ale tak serio: co mam zrobić, żeby czekolady przetrwały lato w postaci niezmienionej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwałość? Połamanie jest milion razy lepsze niż właśnie roztopienie... Ja mam dość chłodny pokój i przechowuję czekolady w szafce - jeszcze nic się im nigdy tam nie stało.

      Usuń
  10. Ja jestem maniakiem wszelkiego co nietypowe, więc sam pomysł podoba mi się niesamowicie. Panie Zotter, czapki z głów! Dla mnie problematyczny jest fakt, że nie jem mięsa poza drobiem. :D Teoretycznie po przeczytaniu recenzji wiem, że jest tych skórek jak na lekarstwo jednak sam fakt już mnie trochę odstręcza. :D Nie twierdzę jednak, że bym nie spróbowała zwłaszcza ze względu na ten środeczek - nugat? ZAWSZE. Zresztą sama pisałaś o fanach orzechów laskowych, a to wypisz wymaluj ja. :D Na koniec muszę wyrazić taki mój maly smutek. Wiem, że te czekolady niestety zazwyczaj szybko się łamią i tutaj nic się nie zaradzi, ale jak ja nienawidzę kiedy coś jest choćby troszkę naruszone, ułamane, pokruszone... zdaje sobie sprawę jak to brzmi ale z racji, że celebruję jedzenie strasznie mnie to denerwuje i autentycznie obniża moją przyjemność konsumowania. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też celebruję jedzenie, ale na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Jeśli Mitzi Blue byłyby odrobinę grubsze, problem by nie występował.

      Na szczęście orzechy laskowe często goszczą u Zottera, więc nie musisz ryzykować ze śladową ilością wieprzowiny ;).

      Usuń
  11. Ach wiedziałam że gdzieś już to widziałam! :)

    Powiem tak - wszystko tu brzmi najcudowniej na świecie! :) Tylko ten prosiak. No ja nie wiem czy byłabym na to gotowa. Ale jesteś moim guru sensejem i dżedajem jeśli chodzi o czekolady - poszłabym za Tobą :) Natomiast jeśli chodzi o te dwie które przed Tobą.. To również podążyłabym Twoim śladem ale ze strachem niesamowitym i wręcz obezwładniającym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież tak mało tego prosiaczka!... ;) A ryby i krwi w składzie tych kolejnych czekolad też nie ma super dużo, są również inne dodatki. Nie ma się czego bać!

      Usuń
  12. Mmm ja uwielbiam słodycze więc pewnie z przyjemnością bym zjadła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie inne spojrzenie na słodycze :)

      Usuń
  13. Co czytam Twoje posty to ty gdzieś wędrujesz po górach podziwiam bo ja nie lubię się wspinać:) . Czekolada faktycznie może rozczarować skoro poszerz,że taka znikoma ilość mięsnego dodatku który powinien tu dominować . Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba się od razu wspinać! Jest tyle gór w Polsce, można po prostu pospacerować :).

      Usuń
    2. Dla mnie to już wspinaczka wysokogórska:) . Od 7lat mieszkam na dolnym śląsku kiedyś wybrałam się na Ślężę i ledwo dałam radę wejść:) a to taka niska i łagodna górka:)

      Usuń
    3. Na Ślężę zrobiliśmy sobie spontaniczny wypad w zeszłym roku we wrześniu, gdy zatęskniliśmy mocno za górami. Zazdroszczę bliskości gór...

      Usuń
    4. :) to ja wolę bliskość morza:)

      Usuń
    5. Możemy się zamienić :D. Z Poznania nad morze bliżej...

      Usuń
  14. Heh, bardziej zwróciłem uwagę na kolor paznokci :-p. Rzadki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekolada z krwią? Wyobraziłam sobie coś w stylu kaszanka w czekoladzie i zrobiło mi się niedobrze xD Ale i tak bym kosztowała, im dziwniejsze połączenie smaków tym lepiej :D Cieszy mnie górski akcent ^^ Jak wrażenia z wyprawy? Jak byłam w Zawoi w zeszłym roku, to nie umiałam trafić na Jałowiec, błądziliśmy pare godzin, aż w końcu przepędziła nas burza xD Możesz mi podać namiary na ten nocleg? Bo niebawem jadę do Zawoi i właśnie szukam jakiegoś fajnego i niedrogiego miejsca do przekoczowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, kaszanka w czekoladzie to na szczęście nie jest ;)

      Wyprawa była genialna, ale Jałowiec to tylko rozgrzewka :D. Gdyby nie zmęczenie podróżą, zrobilibyśmy większą pętlę zahaczając o Hucisko. Bez problemu trafiliśmy na szlak na Jałowiec ;). Mapa to jednak mapa :D. A namiar masz tu: http://www.ciesielska.prv.pl/

      Usuń
  16. Zazdroszczę Ci takich fajnych górskich wypraw :)
    A co do czekolady, to dodatek świńskich skwarek (których nawet nigdy nie próbowałam), skutecznie mnie do niej zniechęcił :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co zazdrościć - trza pakować plecak i ruszać! ;)

      Tych skwarków tyle co kot napłakał ;)

      Usuń
    2. Sama nazwa mnie już przeraża :p
      To nie takie proste, ale może w sierpniu się uda ;)

      Usuń
    3. Sama nazwa mnie już przeraża :p
      To nie takie proste, ale może w sierpniu się uda ;)

      Usuń