Red Wine Rush była jedną z tych czekolad w nowej ofercie Zottera, która od razu przyciągnęła moją uwagę. Wszystko przez charakterystyczną grafikę na opakowaniu przedstawiającą wulkaniczną skałę. Wśród wielokolorowych opakowań Zottera, taka prosta elegancja rzucała się w oczy. Poza tym, dodatkowy napis po prawej stronie frontu, skłaniał do dociekliwości czym właściwie jest rzeczona czekolada.
Jak się okazało, powstała one we współpracy z austriacką winnicą Winkler Hermaden, położoną właśnie na powulkanicznych glebach w regionie Styrii (ten sam rejon, w którym znajduje się manufaktura Zottera). Olivin to jedno z najbardziej reprezentatywnych win styryskiej winnicy - opakowanie Red Wine Rush inspirowane jest etykietą powyższego trunku. Powstaje ono z rodowitego austriackiego szczepu winogron o nazwie Zweigelt. Zachęcam Was do odwiedzenia strony internetowej Winkler Hermaden - choćby po to, by obejrzeć zdjęcia i przekonać się, w jak pięknej okolicy położona jest winnica.
Źródło: http://austrovin.pl/austria/1280-olivin-2006.html

Uwielbiam czerwone wytrawne wino, choć nie znam się na nim i nie wydaję fortuny na butelkę. Nie mniej jednak, dobra czekolada z winnym wsadem była dla mnie bardzo kuszącym kąskiem. W jaki sposób Zotter połączył czekoladę z winem? Otóż, pod kuwerturą z ciemnej czekolady o 70% zawartości kakao umieścił czekoladowy ganasz z dodatkiem czerwonego wina Olivin oraz brandy z tychże winogron. Ponadto, w czekoladowo-winnym kremie zatopione zostały rodzynki Zweigelt skąpane w winie. To brzmi jak połączenie idealne dla każdego fana wytrawnego wina i ciemnej czekolady!
Chcąc obfotografować czekoladę przez rozpoczęciem konsumpcji rozpracowałam nożykiem swoją część tabliczki zauważając, że dość gruba warstwa czekolady bardzo łatwo odchodzi całym płatem od pozornie zbitego i masywnego ganaszu. Sama ciemna czekolada w istocie nie odznacza się wyjątkowo ciemną barwą - jest to raczej jaśniejszy, radośniejszy odcień pełen czerwonawych refleksów. Ganasz znajdujący się w środku jest podobnego koloru - od gładkiej kuwertury odznacza się przede wszystkim bardziej ziarnistą strukturą. Po odkryciu ganaszu z czekoladowej pierzynki zauważamy, że rodzynek jest naprawdę niewiele - raptem kilka na całą tabliczkę.
Zapach Red Wine Rush mocno świdruje w nozdrzach, uderza do głowy. Daje do zrozumienia, że jest to tabliczka charakterna, bez zbędnych ułagodzeń. Od początku odczuwamy tu bardzo bogatą, wytrawną kwaśność i sugestię cierpkości, z drobną nutą alkoholowości. Aspekty winne i czekoladowe przeplatają się i stają trudne do rozróżnienia. W końcu aluzja sfermentowanych czerwonych owoców, dojrzałych czerwonych porzeczek, esencjonalnego syropu z owoców leśnych - może pochodzić zarówno od wina, jak i od kakao. Nie mniej jednak - woń ta jest naprawdę smakowita i intrygująca.
Przegryzając się przez wszystkie warstwy najpierw niwelujemy opór dźwięcznie łamiącej się ciemnej czekolady. Już od pierwszego kontaktu sama w sobie wydaje się ona być bardzo winna. Ma w sobie lekką nutkę taninowej cierpkości i kawowej goryczki, będąc przy tym kwaśna w owocowy sposób, a do tego jakby odrobinę orzechowa. Na początku odkrywamy moc samej czekolady, a dalej czekoladowego ganaszu, rozpływając się w kakaowym bogactwie. Dominacja mimo wszystko stricte czekoladowych smaków występuje mniej więcej do połowy kontemplowania pierwszego kęsa prowadzącego przez wszystkie warstwy.
Potem do głosu dochodzi wino, dzięki któremu jeszcze bardziej zapadamy się w czekoladową głębię. Mocno odznaczają się taniny, lecz mamy tu również do czynienia z jakby pikantną owocowością. Znajdujemy tutaj nuty bardzo gęstego, naturalnego soku z wiśni i malin, solidnie doprawionego. Czekolada wraz z ganaszem poddawana ciepłu ust bosko się rozpuszcza, bardzo łatwo i lekko. Pozornie zbity ganasz okazuje się być tłuściutko gładki, w maślano-mleczny sposób. Dzięki temu wszystkiemu, bombardowani rozkosznymi winno-kakaowymi doznaniami odnosimy wrażenie, jakbyśmy po prostu popijali dobrą ciemną czekoladę czerwonym wytrawnym winem. Czujemy się ekskluzywnie dopieszczeni.
Jak już wyżej wspomniałam, rodzynek jest w całej czekoladzie naprawdę mało. Uważam, że to wbrew pozorom duża zaleta Red Wine Rush. Drobne owoce stanowią bowiem jedynie małe urozmaicenie i w żaden sposób nie zakłócają przyjemności płynącej z boskiego rozpuszczania się czekoladowo-winnej, zgranej fuzji. Co ważne - są to zdecydowanie inne rodzynki, niż te do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Doskonale widać, iż są to owoce szczepu winiarskiego, a nie przeznaczonego typowo pod suszone owoce. Są bardzo małe, krępe, pękate, a przy tym z mocno zbitą treścią. Ich kształt jest zaskakująco regularny. Ich wnętrze jest jędrne, aczkolwiek niezbyt soczyste. W zasadzie wydają się być w smaku mocno esencjonalne, ale uważam, że jest to skutek solidnego skąpania w winie.
Red Wine Rush bardzo, ale to bardzo mi smakowała. To proste połączenie dwóch niesamowicie silnych mocy - wina oraz czekolady - urzeknie każdego fana obu specjałów. Godnym pochwały jest fakt, że Zotter promuje swój styryjski region tworząc połączenia z tradycyjnymi produktami w tych okolic (ta czekolada nie jest jedynym przypadkiem). Dzięki temu, polecę ją każdej osobie lubiącej podróże i pragnącej odkrywać specyfikę konkretnych miejsc. Jest tylko jeden warunek - musi kochać wino i ciemną czekoladę. Bez tej miłości lepiej nie zbliżać się do Red Wine Rush. My rozkoszowaliśmy się nią z wielką radością, a na dodatek w dzień, gdy RUSH (gorączka) mocno trawiła nasze rozpalone sobotą ciała i umysły. Hedonizm, proszę państwa, czysty hedonizm.
Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, czerwone wino Olivin, cukier inwertowany, brandy z wytłoczyn winogron Olivin, pełne mleko w proszku, masło, rodzynki 3%, sól, wanilia.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 480 kcal.
BTW: 5,8/33/33






























