wtorek, 25 października 2016

Zotter Morello Cherry biała wiśniowa


6 września obudził nas jak zwykle piękną pogodą. Wyruszyliśmy spod naszego jeziora podążając w stronę drugiego najwyższego szczytu Sierra Nevada - Pico del Veleta 3396 m n.p.m. Wydawał się być on wręcz na wyciągnięcie ręki i, rzeczywiście, podejście na niego było niczym w porównaniu do naszej żmudnej drogi na Mulhacen. Dookoła rozpościerała się niesamowita cisza i aż wierzyć się nie chciało, iż zimą wre tutaj sezon narciarski. Niemal na sam szczyt Velety wiedzie najwyżej położona droga w Europie, zaś u jej stóp wybudowano zimowy kurort Sierra Nevada.








Bez żadnych problemów stanęliśmy na szczycie Velety i byliśmy tam zupełnie sami o tak wczesnej porze. Szczególnie dramatyczny widok podziwialiśmy patrząc w dół - spektakularna przepaść, w którą skacząc pewien niejeden desperat odebrał sobie życie. Cyknęliśmy kilka pamiątkowych zdjęć na samym czubku Velety i zeszliśmy odrobinę niżej, gdzie przysiadając na skale posililiśmy się czekoladą.





Dałam mojemu Mężowi wolny wybór. Sięgnął po przedostatniego Zottera, jakiego zabraliśmy w góry - Morello Cherry. Wprawdzie ja chciałam zostawić tę tabliczkę jako ukojenie podczas naprawdę ciężkiego upału gdzieś w niższych partiach gór, ale nie oponowałam przed zjedzeniem jej wcześniej, jeszcze powyżej 3000 m n.p.m.

Morello Cherry to kolejna propozycja Zottera z klasycznej oferty owocowych Labooko. Tym razem, część mleka w proszku w białej czekoladzie została zastąpiona przez wiśnie. Wiśnie występują w składzie na trzecim miejscu, zaraz po surowym cukrze trzcinowym oraz tłuszczu kakaowym. Ich zawartość w całości kompozycji wynosi 11%. Dwie bliźniacze tabliczki po 35 g każda nie zostały przyprawione niczym prócz proszku cytrynowego.

Po ostatnich doświadczeniach z owocowymi Zotterami nie bałam się już zbyt mdłego smaku jak w przypadku moich pierwszych kroków z Labooko Fruit. Zotter zrewolucjonizował swe owocowe czekolady, traktuję to już wręcz jako pewnik. Zachwyciłam się, gdy po rozpakowaniu ujrzałam oblicze Morello Cherry - wyraziście różowe, sugerujące słodycz i orzeźwienie, wręcz landrynkowe. Ciemniejsze drobinki widoczne na powierzchni tabliczki sugerowały prawdziwy owocowy kop rześkości - musiały pochodzić tylko i wyłącznie od owoców, wszak wanilia nie figurowała w składzie.


W smaku Morello Cherry w pełni spełniła moje oczekiwania. Położona na języku rozpuszczała się niezbyt pospiesznie, ale mimo to delikatnie i gładko. Przy rozcieraniu językiem uwalniała orzeźwiającą kwaśność, w tle łagodzoną przez nie za tłuste mleko. Choć nie jestem fanką odtłuszczonego mleka w czekoladach myślę, że tutaj uwypukliło ono zastosowany owoc. Wiśnie są na tyle charakterne, że szkoda by je było przykrywać tłustym, bogatym mlekiem. Już sam tłuszcz kakaowy dobrej jakości wykonuje tutaj niezłą robotę, wpływa na bukiet i stanowi o konsystencji.

Wiśnie były w tej czekoladzie oczywiste, naturalne, wyraziste. Morello Cherry jadło się niczym deser ukręcony ze świeżych soczystych wiśni. Ponieważ wiśnie są jednym z moich ulubionych owoców (w sezonie sama objadam trzy drzewka wiśniowe rosnące w moim ogrodzie), tym bardziej czerpałam radość z degustacji Morello Cherry. Nie ma tu nie wiadomo jakich wymysłów i rewolucji, to prosta i autentyczna wiśniowa przyjemność. Myślę, że ta wiśniowa czekolada doskonale sprawdziłaby się w Mitzi Blue w towarzystwie jakiejś wyjątkowo soczystej ciemnej czekolady.


Po degustacji spojrzeliśmy przed siebie i... całą naszą dalszą trasę na ten dzień mieliśmy podaną jak na dłoni.

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, suszone wiśnie 11%, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, cytryny w proszku (cytryny, skrobia kukurydziana).
Masa netto: 70 g (2x 35 g).

8 komentarzy:

  1. Pierwsze zdjęcie zapiera dech w piersiach!
    A kolejne... o rany, cud że przeżyłam do końca by napisać komentarz. :P Ja chcę się tam znaleźć! I to z tą czekoladą (albo nawet i bez).
    Wahałam się nad nią długo, ale w końcu uznałam, że prawdopodobnie jest nijaka i ją sobie daruję. Teraz? Nie wiem, nawet rozmyślać nie będę, skoro i tak jest wycofana z oferty. Jak widzę jednak się pomyliłam, skoro wiśnie są wyraziste... eh. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Sierra Nevada naprawdę łatwo się dostać i przy tanich kosztach zrealizować wyprawę analogiczną do naszej. Polecam gorąco taką ucieczkę!

      Ja już nigdy nie osądzę przedwcześnie negatywnie owocowego Zottera!

      Jestem pełna wiary, że Morello Cherry wróci do oferty :)

      Usuń
  2. Wiśni ogólnie nie lubię saute, ale w kompocie czy jogurtach lub słodyczach już tak. Owoce dla mnie są zbyt kwaśne, a w produktach ,,o smaku" zwykle są mocno zacukrzone i... no właśnie. Zwykle za mocno. Tutaj jednak wiśnia nie straciła swojej charakterności ale została odrobinkę przytłumiona przez resztę składników stąd ani nie zasładza ani nie wykrzywia. Dla mnie super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiśnie kocham wszędzie, na surowo tym bardziej! <3 No i w tej czekoladzie też wypadły super...

      Usuń
  3. Doczekałem się zdjęcia kozicy :) Te czekolady owocowe Zottera to już właściwie nie są białe, to nowy rodzaj słodyczy :) Jeżeli ją wycofali z oferty, to szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejnym wpisie też będzie coś dla Ciebie :D.

      Białe gdzieś tam z definicji, bo nie zawierają miazgi kakaowej. Myślę, że Morello Cherry kiedyś wróci ;)

      Usuń
  4. Zdjęcia piękna:),opakowanie czekolady ma coś w sobie ujmującego:) zaś czekolada nie moje smaki ja za wiśniami nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to uwielbiam! Pani z opakowania elegancka ;)

      Usuń