środa, 7 września 2016

Valrhona Noir Manjari ciemna 64%


Ostatniego dnia naszego eksplorowania czeskiej części Gór Izerskich (tj. 31 lipca) wieczorem czekał nas już powrót do domu. Chcieliśmy jednak z tej niedzieli wyciągnąć jak najwięcej, toteż zaplanowaliśmy sobie jedną niezbyt długą pętlę (czy właściwie ósemkę), a następnie podejście na widokowy szczyt - wszystko to wśród rezerwatu Jizerohorskich Bucin. Ósemkę rozpoczęliśmy w miejscowości Oldrichov v Hajich, do której podjechaliśmy ze Świeradowa samochodem. Tam weszliśmy do lasu kierując się w stronę rozstaju dróg pod Spicakiem. Podczas marszu dopadł nas deszcz, który na szczęście nie był bardzo intensywny i wkrótce się rozpogodziło. Z rozstajnych dróg podeszliśmy na szczyt Spicak 724 m n.p.m., oczywiście pełnym malowniczych skał. Lata temu ze Spicaka na pewno rozciągał się rozległy widok, teraz ograniczony przez rozrastającą się roślinność. Nie mniej jednak, pomiędzy drzewami prześwitywał chociażby Jested czy okolice Frydlandu. Schodząc ze Spicaka podążyliśmy inną drogą w stronę rozstajnych dróg, zataczając małą pętlę. Po drodze niesamowitym skałkom nie było końca...



 

 Na rozstajnych drogach urządziliśmy przerwę na drugie śniadanie, by następnie zatoczyć drugą, odrobinę dłuższą pętlę. Głównym punktem na jej trasie miał być Skalny Gród - kolejne oryginalne skupisko skał, którego wierzchołki Czesi udostępnili turystom kując schodki i stawiając drabinki. Z jego szczytu jak na dłoni widzieliśmy dwa tygodnie wcześniej zdobytą Landeskrone.

 



 Ze Skalnego Grodu podążaliśmy inną drogą z powrotem do Oldrichov v Hajich. Czesi urządzili tam bardzo ciekawą ścieżkę dydaktyczną, namawiającą do kontemplacji przyrody. Spacer po niezwykle malowniczych lasach wśród misternie ułożonych przez naturę skał był niesamowicie relaksujący. Schodząc do początku ścieżki dydaktycznej przy drodze na Oldrichov v Hajich przysiedliśmy na ławce, by rozkoszować się zabraną ze sobą czekoladą.


Posłuchaj lasu...

Z plecaka wyciągnęłam Valrhonę Noir Manjari, czyli ciemną czekoladę o 64% zawartości kakao pochodzącego z Madagaskaru. Po sobotniej degustacji mlecznej madagaskarskiej Manufaktury Czekolady przyszedł czas na wersję bez mleka, z większym kakaowym kopem. Być może kojarzycie już Noir Manjari z mojego bloga. Owszem, czekolada pojawiła się już u mnie, lecz w wersji Orange z cząstkami pomarańczowymi o niezbyt naturalnym składzie. W tamtej recenzji wspominałam, iż muszę kiedyś wypróbować Manjari solo, gdyż nieszczęsne cząstki ewidentnie przeszkadzały mi w delektowaniu się samą czekoladą. 31 lipca nadszedł czas na tę degustację.


Czysta Manjari była przepiękna. Gładkość powierzchni jej kostek, czerwonawe przebłyski w głębokim ziemistym brązie, skalne rzeźbienia niczym wulkaniczne neki widoczne w przekroju po przełamaniu tabliczki - niektóre czekolady po prostu emanują pięknem i taka właśnie okazała się Manjari. Pachniała zaskakująco pomarańczowo, co potwierdziło moje przypuszczenia, że Manjari ma w sobie mnóstwo kakaowych sugestii płynących z kakao i nie potrzebne są do tego żadne pseudo-pomarańczowe dodatki. W aromacie wyczuwaliśmy ponadto wilgotną ziemię, maślankę i dobrej jakości drewno. Pojawiła się też odrobina grejpfruta i cytryny, dopełniająca pomarańczowości.



Choć czekolada nie rozpuszczała się szybko i łatwo, a była wręcz dość twarda i zwarta - gdy już w końcu poddała się ciepłym pieszczotom języka okazała się być niesamowicie aksamitna. Nie zaznaliśmy tu żadnej szorstkości, a aksamit w wykonaniu Valrhony to prawdziwie ekskluzywna rozkosz. Mieszanka subtelnych słodyczy i kwasków podana na tak gładziutkim tle smakowała wyśmienicie. Smak bowiem to esencja Madagaskaru - tutaj uładzona, lecz w taki sposób, że zupełnie mi to nie przeszkadzało.

Moc cytrusów z pomarańczą na czele miesza się z wyjątkową świeżością maślanki. Jej twardość i skalista wręcz gładź odwodzi nas od typowo ziemistych skojarzeń w stronę drewna - nie mniej jednak, cały czas pozostajemy w aromatycznym lesie. Pomarańcza jest tu na tyle sugestywna, iż wydaje się, że dodano tu olejku pomarańczowego. Typowo madagaskarski nabiałowy szlif wraz z tak autentyczną cytrusowością nadał czekoladzie na tyle niebywałej rześkości i świeżości, iż mój Mąż uznał, iż tabliczka sprawia wrażenie "napowietrzanej", pełnej przestrzeni.



Stokroć bardziej polecam Wam Manjari bez dodatku pomarańczowych cząstek. Tej czekoladzie są one zupełnie nie potrzebne, a wręcz zaburzają jej naturalne bogactwo, głębię i urokliwy aksamit. Valrhona zapewne jeszcze nieraz zachwyci mnie dopracowaniem swoich czekolad, ale przypuszczam, że najlepiej wypadać ono będzie w klasycznej formie - czystej czekolady z wysokiej jakości ziaren.


Po powrocie do auta podjechaliśmy do położonej w pobliżu miejscowości Fojtka, w której to znajduje się stara piękna zapora. To nie ona była jednak naszym kolejnym celem. Ponownie zostawiliśmy samochód i rozpoczęliśmy podejście na szczyt Draci Vrch 676 m n.p.m. Czesi bardzo dobrze oznaczają szlaki, lecz tym razem po prostu przeoczyliśmy miejsce, w którym podchodził on do góry w las, przez co niemal całkiem okrążyliśmy górę. W pewnym momencie cofnęliśmy się, na szczęście odnajdując właściwy szlak. Po podejściu mało uczęszczaną ścieżką, zajadając się dzikimi malinami i jeżynami, w końcu znaleźliśmy się u stóp skał wieńczących Draci Vrch. Mogliśmy wdrapać się na ich szczyt za pomocą zamontowanych ułatwień. Było warto... Z góry rozpościerał się piękny widok na Liberec z królującym nad nim pasmem Jestedu. Wszystko dookoła skąpane było w głębokiej zieleni. Niezwykle urokliwe miejsce!



 



Po zejściu z Draci Vrch tą samą drogą, udaliśmy się autem do Świeradowa, by zjeść tam obiad - tym razem w greckiej restauracji Kalamata, ale szczerze żałowałam, że nie odwiedziliśmy ponownie orgazmicznego Cynamonowego Słonia... Po najedzeniu się czekał już nas tylko powrót do domu. Kolejne pożegnanie z górami... Kiedy następna wyprawa?

Skład: ziarna kakao z Madagaskaru, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, ekstrakt z wanilii.
Masa kakaowa min. 64%.
Masa netto: 70 g.

8 komentarzy:

  1. charlottemadness7 września 2016 06:27

    I.. okazuje się,że całe piękno Valrhona pokazuje bez "zbędnych dodatków"-cząstki pomarańczy etc.Jak widać tej tabliczce zbędne są wszelkie upiększenia,by wydobyć bogactwo kakao.

    OdpowiedzUsuń
  2. Madagaskar znów nie zawiódł :) A skałki piękne, ale chyba troche przesadzają z tym wycinaniem schodków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, już drabinka była by lepsza, mniej inwazyjna.

      Usuń
  3. Ach, ostatnio mam okropną ochotę na czekoladę :<
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń