czwartek, 26 listopada 2015

Menakao Bright & Indulgent ciemna 63% z nibsami kakaowymi i solą morską


Dla wielu z Was sól w czekoladzie jest dodatkiem kontrowersyjnym. Ja uwielbiam sposób, w jaki sól wyciąga z kakao specyficzne walory, uwypukla je, stawia czekoladę w zupełnie innym świetle. Co ważne - sól trzeba stosować w czekoladzie w sposób przemyślany i wyważony (zresztą - jak chyba każdą typową przyprawę). Należy rozsądnie komponować ją z innymi dodatkami, a nawet z konkretną odmianą kakao. Założę się, że nie w każdym wariancie czekolady, nawet tej wysokiej jakości, sól spisze się na medal - czasami może wszystko zepsuć. Znając już troszkę specyfikę madagaskarskiego kakao z doliny Sambirano używanego przez Menakao, byłam niesamowicie ciekawa, jak sól spisze się w kompozycji z tą owocową dzikością ziaren.

Tabliczka Menakao z kakaowymi nibsami i solą morską zdobyła uznanie jurorów Academy of Chocolate w 2013, kiedy to otrzymała brązowy medal w kategorii czekolad z dodatkami. Angielskie Guild of The Fine Foods doceniło Bright & Indulgent dwa razy - w 2012 i 2013 roku. Jak oceni ją proste polskie małżeństwo amatorów?

Nim przejdę do samej degustacji, parę słów o postaci umieszczonej na okładce. Jest to kobieta Tanala, a nazwa tego ludu oznacza "las". Tanala zamieszkują silnie zalesiony południowy wschód Madagaskaru, pomiędzy wybrzeżem Betsileo i górami Antemoro. Ci ludzie prawdziwie żyją lasem. Polują, zbierają owoce, zioła i dziki miód. Część lasów wypalono celem założenia upraw kawy oraz ryżu, ale nadal istotą Tanala pozostaje życie w zgodzie z lasem. Najlepszym dowodem na to jest doskonała znajomość uzdrawiających właściwości setek roślin występujących w madagaskarskich lasach.


Jakże doskonale las pasuje do tej czekolady! Po rozpakowaniu jej z szczelnego kubraczka czarnej folijki czujemy głębię dzikich owoców leśnych. Porzeczki, jeżyny, jarzębina, dzika róża, dereń, głóg, borówka, żurawina... Pomiędzy tą owocową specyficzną feerią pojawia się aromat rozgrzanej słońcem leśnej ściółki. Przez chwilę pojawia się także coś dziwnie plastelinowego, a w dali miejsce dla siebie znajduje także odrobina cytrusów.

Zaraz zaraz, a co ze sferą wizualną? Oczywiście znów czekolada sama w sobie posiada piękne, czerwonawo-bordowe refleksy. Podzielona jest na klasycznie dla Menakao zdobione kostki, zaś jej gładka strona niesie na sobie cztery skupiska posypki. Ku mojemu niezadowoleniu, były one jeszcze bardziej nierównomierne niż w Bright & Crispy, przez co naprawdę ciężko jest sprawiedliwie podzielić tabliczkę. A ma przecież na sobie tak piękne, grube cząstki kruszonych ziaren kakao, przeplatane raz po raz dość sporymi, błyszczącymi kryształami soli. Aż chciałoby się oglądać tą tabliczkę równo i gęsto obsypaną tymi dobrodziejstwami.


Pierwszy kęs zdecydowanie daje mi do zrozumienia, że rzeczywiście w tej czekoladzie mamy do czynienia z prawdziwą specyfiką Menakao. Całe to bogactwo, które w Bright & Crispy przyćmiła mi zaskakująca kefirowość, zaś w Bright & Citrusy niecodzienne dodatki. W Bright & Indulgent atakuje nas owocowe uderzenie, osnute dymem i ciężką mgłą. Charakterystyczny posmak kefiru również wyczułam, ale był on tylko jednym z elementów. Poza tym pojawiła się pewna świeża nuta kojarząca się z jabłkową galaretką. 

Czekolada sprawiała wrażenie przede wszystkim słodkiej, dopiero dalej kwaśnej, zaś na końcu gorzkawej i nieco ściągającej. Była to goryczka dymno-palono-nabiałowa, coś jak wędzony ser - i przebrzmiewała jedynie dalekim echem. To naturalna słodycz i kwaśność czerwonych owoców stanowi o wyjątkowości tej czekolady, przez co pompuje ona w mózg endorfinową witalność z każdym kolejnym kęsem.


Jeśli chodzi o dodatki, to dominującą rolę odgrywają kakaowe nibsy. Jest ich naprawdę sporo, nawet pomimo nierównego rozkładu posypki. Nie są zbyt twarde, lecz przyjemnie chrupiące, jakby delikatnie podprażone. Wydają się być spójnym dopełnieniem czekolady. Ich naturalna cytrusowo-jeżyna kwaśność przeplata się z niby-wędzoną, ziemistą goryczką - dzięki czemu słodycz samej czekolady zdaje się być jeszcze bardziej wzbogacona. Pozbawione podstawy, jaką była tutaj wyśmienita czekolada, chyba nie smakowałyby tak dobrze. Stworzyły swoistą harmonię z dość dobrze rozpuszczającą się, choć nadal surowawą i nie w pełni aksamitną czekoladą - chrupiąc i nadając kompozycji statecznej struktury.


Pewnie czekacie w napięciu na sól... Otóż, sól JEST ;). Pojawia się raz po raz gdzieś pomiędzy nibsami. Po dostaniu się kryształka do ust, cudownie rozlewa się on na podniebieniu, niosąc ze sobą coś więcej, niż tylko banalną słoność. Jest dość charakterystyczna, w dziwny sposób bogata, z pewnym ziołowym zacięciem. Czuć, że nie jest to pospolita kopalna sól. Sól ta ani odrobinę nie przytłacza. Nawet, jeśli by mogła to zrobić - słodycz czekolady oraz naturalna chrupkość nibsów pokojowo ją równoważą. Chwilami żałowałam nawet, że nie zastosowano tu większej ilości soli. Mój Mąż skutecznie odgonił ode mnie ten żal - cała Bright & Indulgent okazała się tak dobra i tak spójna, że każda najmniejsza zmiana mogłaby zaprzepaścić ową harmonię niezwykłych smaków.

 Zdecydowanie nie należy bać się soli w tej czekoladzie. Jest tu jej jedynie szczypta, a przy tym ma ona w sobie coś niecodziennego. Ponadto, i tak czy siak stanowi ona tylko maleńki element układanki, w której główną rolę gra potężne madagaskarskie kakao. Kakao uwodzicielskie, dzikie i pierwotne, posiadające niesamowite walory smakowe. Dobrze, że jeszcze parę Menakao czeka w mojej Magicznej Szufladzie na wypróbowanie, bowiem nadal nie mogę przestać ekscytować się tą marką.


Skład: ziarna kakao z Madagaskaru, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa non-GMO, kwiat soli morskiej z Madagaskaru.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 597,5 kcal.
BTW: 11/41,82/44,28 

PS Tyyyle madagaskarskiej radości oczywiście dzięki Sekretom Czekolady! :)
 

56 komentarzy:

  1. charlottemadness26 listopada 2015 05:47

    Bardzo kuszący wariant.. Z "nibsami" jadłam Zottera Dark Cuvée 70 % with small nibs
    Wrażenia podobne do prezentowanej Menako. Owocowość przeplatana z goryczką "nibsów". Sól na prawdę daje czekoladzie charakterystycznego posmaku jak gdyby ziołowości.Chętnie bym je porównała, pomimo nieco rózniącej się % zawartości kakao.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zakupiłam tego Zottera, ale jednak wydaje mi się, że to jednak zupełnie inna czekolada niż Bright & Indulgent. Sól w pełnych czekoladach Zottera pojawia się wszak bardzo często i jest praktycznie niewyczuwalna. W Dark Cuvée 70 % with small nibs to nibsy miały grać główną rolę, a nie jej połączenie z solą. Gwoli ciekawości - w tym Zotterze nibsy są zanurzone wewnątrz tabliczki?

      Usuń
    2. charlottemadness26 listopada 2015 17:13

      Są zanurzone wewnątrz tabliczki.Po przekrojeniu tabliczki widać je jak są "wtopione". Na pewno sól w tym Zotterze jest mniej wyczuwalna niż w Menako, ale idzie ją wyczuć gdy pozwoli się rozpuścić kawałek czekolady na języku.Prawda, nibsy odgrywają tu główną rolę, bowiem na końcu dodają fajnej goryczki,która co prawda nie każdemu może się spodobać.Nadają też fajnej chrupkości czekoladzie.Jak dla mnie bardzo dobra czekolada.Chciałabym skonfrontować ją z Menako.

      Usuń
    3. Zaczynam żałować, że jej nie zamówiłam :D. No ale jeszcze nic nie jest stracone. Taka konfrontacja mimo wszystko na pewno byłaby ciekawa.

      Usuń
  2. Choć wizualnie prezentuje się świetnie, to dla mnie czekolada z solą jest nie do zaakceptowania :D Jak natrafiam na kryształek soli jedząc czekoladę to brzydnie mi cały smak i nie potrafię w tym dostrzec żadnej kompatybilności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda... tak, jak soli w kuchni praktycznie nie używam, tak w czekoladzie staje się dla mnie niczym złoto :). Choć tak jak napisałam, prawdopodobnie nie do każdej czekolady taki dodatek pasuje.

      Usuń
    2. Mam trudne "relacje" z solą niestety i póki co nie potrafię jej zaakceptować w słodyczach i czekoladach...

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ja za to w zwykłych potrawach mam dość trudne relacje z solą ;)

      Usuń
    5. W potrawach zwykłych też się z nią nie dogaduję, a szczególnie moje nerki nie potrafią się z nią porozumieć :D

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Moje nerki na szczęście w niczym mi nie przeszkadzają. U mnie to tylko kwestia upodobań i przyzwyczajeń. Gdy w Czarnogórze karmiono nas mega słonym mięsem byłam bardzo niepocieszona...

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealna zawartość kakao i sól <3
    Opakowania czekolad Menakao mi się nie podobają. A co do posypki, to doprowadzałaby mnie do szału, no,przynajmniej tę pedantyczną część mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie i nieregularność posypki jakoś byś przebolała, skoro 63% kakao i sól tak bardzo Ci pasują :). Mnie też wkurzała ta posypka... A dlaczego opakowania Ci nie odpowiadają?

      Usuń
  5. Jeżeli soli jest jak wspomniałaś szczypta i nie przytłacza swoją mocą to wiem, że mogłabym się z nią polubić. :-) Problematyczna mogłaby być ta posypka, bo mnie wszystkie takie ,,zakłócacze smaku" niezmiernie w czekoladach irytują. :P Z drugiej strony to coś zaskakującego, innowacyjnego - mam więc dylemat. :D Czuje jednak, że w ostatecznym rozrachunku byłaby na plus. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sól była tu naprawdę łagodna. Nie gwarantuję jednak, że w innych tabliczkach tego wariantu nie sypnęli jej hojniej ;).

      Zakłócacz smaku? Nie tutaj! Nibsy z madagaskarskiego kakao + czekolada z madagaskarskiego kakao = pełnia harmonii smaku :).

      Usuń
  6. No my akurat jak już wcześniej gdzieś pisałyśmy nie mamy zbyt fajnych wspomnień po degustacji czekolady z solą morską :P Mimo, że ta tabliczka wygląda pięknie a posypka prezentuje się niezwykle apetycznie to podeszłybyśmy do niej dość ostrożnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że to nie sól gra tutaj najważniejszą rolę :). Ciekawa jestem, jak podeszłybyście do tej czekolady.

      Usuń
  7. A ja się soli mnie boję jeśli chodzi o słodycze to lubię nietypowe połączenia:) . Jestem osoba staroświecką na swój sposób,ale jeśli chodzi o jedzenie jestem otwarta na nowości:). A ta posypka z grubo posiekanych ziaren bardzo mi się podoba. Ach i jeszcze jedno Wy jesteście amatorami? to co ja mam powiedzieć biedny żuczek ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem otwarta na nowości w jedzeniu! I chyba zresztą nie tylko w jedzeniu ;). Co masz na myśli pisząc, że jesteś staroświecka na swój sposób?

      Jesteśmy amatorami, gdyż czekolada nie jest naszym zawodem ;).

      Usuń
    2. Ja jestem taką domatorką,żoną która jest w domu od podtrzymywania "ogniska domowego",opieki nad dzieckiem,wolę świat książek od świata filmów,muzykę wolę z dawnych czasów obecną słucham tylko jak w radiu leci,ubieram się elegancko bez szaleństw. Dużo by pisać:)

      Usuń
    3. Ja elegancko ubieram się tylko do pracy. Zdecydowanie zawsze wolałam zaszaleć (choć z nutką elegancki szaleństwo też może być, czemu nie). Muzyka z dawnych lat to też niezbyt dokładne określenie. Chodzi Ci o muzykę klasyczną, poważną?
      Cała reszta do mnie nie pasuje :D. Choć powroty do domu cenię, ale tyłek ciągle mi się rwie gdzieś dalej.

      Usuń
    4. Z okresu międzywojennego ,muzyka klasyczna,piosenki nostalgiczne pasują do mojego charakteru:) . Kiedyś tzn tak do 22 roku życia byłam bardzo szalona istotą ,ale poznałam mojego męża i zmieniałam się bardzo...Teraz jestem mamą 3-latak oboje przeżywamy nadchodzące święta już piekliśmy pierniczki razem ,bedzięmy je malować to będzie taka nasza mała tradycja,od kiedy jest na świecie ubieram dla niego choinkę w nocy 5-tego grudnia by rano miał w Mikołaja niespodziankę taka zemnie nie nowoczesna kobieta:)

      Usuń
    5. Z okresu międzywojennego uwielbiam nasze polskie filmy, stąd do muzyki też gdzieś tam sentyment jest. Ja poznałam mojego Męża jak miałam 15 lat i oboje byliśmy bardzo szaleni. Razem się nieco wyciszyliśmy, ale nadal niezłe z nas ziółka ;). Po prostu nasze szaleństwa skierowaliśmy na inne tory... Świąt nie przeżywam w ogóle ;). Jadę w góry :D.

      Usuń
  8. Mam wrażenie, zę ta tabliczka bardziej by mi smakowała niż ta, którą ostatnio jadłam. Chyba nawet miałam zamiar ją zamówić, ale nie było jej na stanie. I tak pewnie kiedyś ją kupię, bo brzmi zachwycająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem przekonana, że ona bardziej by Ci zasmakowała! Żeby poznać magię ciemnej czekolady od Menakao skuś się na 72% bez dodatków (Deep & Fruity) - esencja madagaskarskiego kakao bez przeładowania dużą ilością procentów :). A po niej ruszaj dalej w las, próbując warianty z dodatkami.

      Usuń
  9. Na mnie sól już dawno nie jest niezwykłym dodatkiem w czekoladzie. ;) Ostatnio postanowiłam kiedyś tam znów spróbować Lindt'a z solą sprawdzić, jak go odbiorę po tyyylu czekoladach.
    Za Menakao już niedługo i ja się zabiorę! Lecimy prawie łeb w łeb. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, a co teraz jest dla nas niezwykłym dodatkiem w czekoladzie? :D

      Ja właśnie jestem w trakcie recenzowania Menakao z chili i jasny gwint... nasze opinie się sporo różnią ;).

      Usuń
    2. Ej no, na pewno jakiś się znajdzie!

      To już nie mogę się doczekać. Btw, mam drugą tabliczkę, więc zrobię drugie podejście po Twojej recenzji. :D

      Usuń
    3. Chyba już nic mnie nie zszokuje ;).

      Publikacja planowana dopiero na 20 grudnia :P.

      Usuń
    4. Dobrze, że data długa. xD

      Usuń
    5. Jeszcze druga od Manufaktury by Ci sie przydała, bo cały czas mam wrażenie, że poskąpili Twojej posypki i nasze porownanie tych dwóch czekolad między innymi dlatego wyjdzie diametralnie różne.

      Usuń
  10. Chyba właśnie znalazłam tabliczkę, o którą poproszę pod choinkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomogłam w wyborze prezentu :D.

      Usuń
  11. Nie, nie, nienienienie, nie - pomyślałam, czytając tytuł. Potem jednak zagłębiłam się w recenzji, która solą posypana była jedynie odrobinę, za to więcej poświęciłaś w niej miejsca pozytywnym aspektom czekolady. No, kwas się do nich nie zalicza, ale posypka już tak - jest ciekawa. Nie wiem tylko, czy w całokształcie czekolada byłaby czymś dla mnie. Raczej nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz. Dla mnie całość wydała się nadzwyczaj łagodna. Madagaskarskie kakao bez żadnych trudności odkrywa przed nami swoje sekrety.

      Usuń
  12. Nie spotkałam się dotąd z określeniem "nibsy". jadłam tylko Lintda z solą, ale mnie nie zachwyciła. Chciałabym kiedyś spróbować z chilli, bo ponoć świetnie wydobywa smak kakao.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Menakao z chili pojawi się u mnie dopiero 20 grudnia. Jedno jest pewne - warto spróbować czekolady z chili, bo rzeczywiście nadaje kakao nowego wymiaru. Zresztą, to przecież azteckie, tradycyjne połączenie.

      Do kolejnej czekolady z solą też byś mogła zrobić podejście ;).

      Usuń
  13. sól kontrowersyjnym dodatkiem? Chyba żartujesz, do każdego, dosłownie każdego dodają jej ociupinkę bo jest jej naturalnym polepszaczem i konserwantem :D A ja jestem od niej tak uzależniona, że nawet czasami jak robię coś słodkiego to zawsze solę trochę :D A ta czekolada ma jej po prostu więcej <3 Podoba mi się szczególnie jej spód ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady, nie w każdej czekolady jest sól ;). Ja w swej kuchni prawie w ogóle nie solę, co nie przeszkadza mi docenić dobrej czekolady z solą :).

      Spód? Mnie wkurza nierówne rozłożenie posypki.

      Usuń
    2. lepszy rydz niż nic :P

      W każdej ponoć! Poszukaj sodu w składzie :D

      Usuń
    3. Sód nie musi pochodzić z dodanej soli...

      Usuń
    4. ale nie wykluczasz, że głównie z niej?... :D

      Usuń
    5. Szpilko, większość produktów spożywczych naturalnie zawiera sód, także kakao, więc nie musi on pochodzić z dodanej soli...:)

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. No to Ania mnie zagieła, wiesz co nie pomagasz xDD Ale, że jestem uparta i uważam sól za naturalny konserwant żywności i tak będę uważała, że jest w 99% żywności na świecie. Wybaczcie :* Taki uparciuch i matoł ze mnie jest i basta :) Ale cieszę się, że są tak mądre kobiety jak wy, które pierdół nie dadzą sobie wciskać.

      Usuń
    8. Sól musi być wymieniona w składzie produktu, jeśli została do niego dodana. I basta ;). Ciemna czekolada jest z natury dość trwałym produktem. Nie za bardzo jest co się zepsuć po naturalnej obróbce.

      Usuń
    9. http://www.medicaldiet.pl/Slony_zabojca_Wszystko_co_powinnismy_wiedziec_o_solicz1,48,15
      http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/zrodla-sodu-w-zywnosci-w-jakich-produktach-jest-najwiecej-sodu_41727.html

      dla mnie nie żadna basta :) Mam swoje zdanie i koniec, skończmy tą bezsensowną dyskusję :) Ale co do ciemnych czekolad się zgadzam :)

      Usuń
    10. Jak dla mnie przytoczone przez Ciebie zupełnie nie wykluczają Ani i mojego stwierdzenia :D. Sód naturalnie występujący w żywności to jedno, a dodatkowo dosypana sól to drugie.

      Usuń
    11. dla mnie w 90% to się pokrywa, więc sorry, mam własne zdanie :) Oglądałam, że ponoć mimo wymogów Unii producenci rzadko podają rzeczywiste dane. I tak Ci nie wierzę i tak, ale zdanie jak najbardziej szanuję ;)

      Usuń
    12. Inna sprawa, że nie chcę we wszystkim węszyć spisku :D.

      Usuń
    13. hahaha masz całkowitą rację, tak żyje się zdecydowanie łatwiej :) Ale obiecaj, że nie będziesz nic jadała z budek nad morzem przynajmniej w Gdyni... bo nie znam, ani jednej porządnej, w której nie jest strach jeść :D

      Usuń
    14. Nie jadam w budkach, więc spoko :D Musiałabym być bardzo pijana ;)

      Usuń
    15. dobrze, jest znać umiar, tak trzymaj :D

      Usuń