wtorek, 31 marca 2020

Cacaosuyo Quinoa Crunch mleczna 40% Peru z komosą ryżową


 Minęły już cztery lata od czasu, gdy bezpośrednio od Piotra z Sekretów Czekolady zakupiłam moją pierwszą tabliczkę peruwiańskiej marki Cacaosuyo - była to ciemna Piura Select 70%. Podczas zeszłorocznego wyjazdu do Peru udało mi na lotnisku w Limie dorwać dwie kolejne czekolady od Cacaosuyo - okładka obu z nich ozdobiona została pięknym obrazem Macchu Picchu.

Najpierw zdecydowałam się na degustację czekolady mlecznej, zawierającej 40% kakao z peruwiańskiego regionu Piura, wzbogaconą o dodatek lekko prażonej komosy ryżowej - tak typowego dla Ameryki Południowej wartościowego pokarmu.


 Gruba 70-gramowa tabliczka podzielona była na duże, masywne kostki, które przez ich rzeźbę łatwo można było podzielić na jeszcze mniejsze porcje. Cechował ją piękny, wysycony, ciepły kolor. W dotyku tłuściutka, wręcz lepiła się do dłoni. Pachniała przyjemnie i bardzo głęboko jak na czekoladę o niskiej zawartości kakao - czymś na kształt koziego jogurtu wymieszanego z kwiatami i, uwaga, wędzonką.


  W przekroju kostek widać prażoną i rozdrobioną komosę ryżową pod postacią cieniutkich wafelków. I właśnie takie wrażenie sprawia w ustach - drobnych, chrupkich opłatków, o wyraźnie zbożowym, delikatnie prażonym posmaku. Właściwie dzięki komosie tabliczka otrzymała bardziej zwartą strukturę - jej filuterna szorstkość i suchość kontrastuje z niesamowicie miękką, gładką i tłustą czekoladą. Mleczna czekolada jest też bardzo słodka, ale w sposób tak przepastny i przytulny, że ma ochotę się w tej słodyczy całkowicie zanurzyć.

Prócz słodyczy mamy bowiem niebywale aromatyczną i tłuściutką mleczność, przełamaną kwiatami, wspomnianą wyżej wędzonką - całość przypomina jakiś wykwintny długodojrzewający ser, dzięki czemu od razu przypomniałam sobie wrażenia serwowane lata wstecz przez Piura Select.


Quinoa Crunch należy do tego szlachetnego grona mlecznych czekolad, gdzie zarówno mleko, cukier, jak i zastosowane dodatki - nie zaburzają odczuwania tego, co oferuje nam samo wyjątkowe kakao.

Skład: miazga kakaowa, mleko pełne w proszku, cukier, tłuszcz kakaowy, komosa ryżowa.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 679 kcal.
BTW: 9/58,5/29,3.

niedziela, 29 marca 2020

Soklet Bhut Jolokia Chili ciemna 70% Indie z chili i różową solą himalajską


Uwielbiam czekolady z chili. Uwielbiam czekolady z solą. Trio czekolady, chili i soli to już w ogóle raj dla mojego podniebienia. Właśnie taką fuzję oferuje indyjska manufaktura tree-to-bar Soklet, której asortyment dostępny jest w sklepie Sekretów Czekolady. 70% pełna tabliczka wykonana z kakao uprawianego w górach Anamalai wzbogacona została o różową sól himalajską oraz chili Bhut Jolokia. Jest to piąta pod względem ostrości papryka na świecie, uprawiana w Indiach i Bangladeszu. Ta zastosowana w naszej czekoladzie, pochodzi z rejonu Assam.


Czekolada wyglądem nie zdradzała obecności tak wyrazistych dodatków. Mało tego, nawet w samej konsystencji (już tej odczuwalnej w ustach) zdała mi się najgładsza ze wszystkich Sokletów (ale nadal nietłusta). Pachniała jakimś solankowym serem, lekko podwędzanym - taki aromat mocno działał na moją wyobraźnię. I choć nie wiedziałam jeszcze, jak duża doza ostrości mnie spotka, poczułam, jak mój apetyt lawinowo się rozkręca.


Gładka struktura czekolady oraz zawarte w niej nuty smakowe przywodziły na myśl śmietankowy serek z pieprzem i suszonymi pomidorami. Tak, taka właśnie zdała mi się być Bhut Jolokia - o pikantności pieprzno-pomidorowej, idącej także w stronę solidnie przyprawionego lecza z dużą ilością jędrnej cukinii (skojarzenie z leczem zdawało się mi być silne także przez wpływ soli, która wprawdzie schodzi na dalszy plan w obliczu chili, ale nadal stanowi ważny budulec bukietu). Ostrość narasta, coraz to intensywniej gryząc w podniebienie, lecz cały czas spokojnie mieszcząc się w rozległych granicach mojej tolerancji na smak pikantny. Przypomnę, że ekstremalna Carolina Reaper od Georgii Ramon jest przeze mnie wielbiona, więc ów zakres tolerancji mam rozległy.


Jakość samej ciemnej czekolady od Soklet miałam już okazję poznać w czystych 70% i 82%. Tu czekolada zdawała się spuszczać mocno z tonu, lecz w zasadzie nie do końca. Wszak indyjska czekolada urzekała mnie nieraz ekstraordynaryjną przyprawowością. Dodanie do niej chili i soli było jakoby zwieńczeniem, ukłonem w stronę umiejętnego dopełnienia, a zarazem przełamania tego wyjątkowego kakao.

Reasumując, to dla mnie jedna z lepszych ciemnych czekolad z chili, choć nadal bardziej przyjazna niż piekielna.

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, chili Bhut Jolokia, różowa sól himalajska.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 517,97 kcal.
BTW: 11,6/28,4/53,95.

piątek, 27 marca 2020

Chocolate Tree Rum Pineapple & Coconut ciemna 75% Belize z rumem, ananasem i kokosem


 Kolejna wypróbowana przeze mnie tabliczka spod skrzydeł szkockiej manufaktury Chocolate Tree zawiera w sobie 75% kakao wprost z Belize. Na czekoladowej ciemnej bazie ułożone zostały w słusznej ilości atrakcyjne dodatki: ananas, kokos i rum, każdy dodatek w udziale 4% (a raczej zostały w tą bazę wtopione, bowiem nie występują w formie posypki - czekolada jest niemalże jednolitą masą). Zawsze chętnie sięgam po czekolady inspirowane pinacoladą, a Rum Pineapple & Coconut zdawała się być dla mnie idealną propozycją - wyrazista ciemna czekolada przełamana w tropikalny sposób.

Wszystkie moje tabliczki Chocolate Tree zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.


Mała 40-gramowa tabliczka, zgodnie z grafiką na opakowaniu - również ozdobiona jest uroczymi tukanami. Nietypowe formy Chocolate Tree są wyjątkowo urzekające! Zapach czekolady budził niejednoznaczne skojarzenia - z jednej strony malował się przed nami obraz słonecznej pinacolady, zaś z drugiej: lekko nadkwaśniałego, wilgotnego piernika. Właśnie tego mogłam się spodziewać - wtarte w czekoladową masę dodatki będą się ze sobą miłośnie ścierać.

 Czekolada miała dość lekką strukturę, jakby napowietrzoną - to efekt delikatnej struktury wiórków, które nie odznaczają się wyraźną kreską od reszty czekolady, a jednak wyczuwa się ich delikatną szorstkość na podniebieniu. Ponadto, miały one lekko kwaskowaty smak, bardzo specyficzny i dziki - przywiodły na myśl kokosową Soklet. Zdawało się, że kokos jest nieco sfermentowany. Wystarczyło jednak poczekać na pełne rozlanie się czekolady w ustach by odczuć, że jest to wrażenie płynące od rumu. Rum stopniowo atakuje swą mocą, przepyszną i rozgrzewającą. Z biegiem degustacji alkohol był coraz mocniej wyczuwalny i coraz piękniej zgrywał się z atakującym soczystym, aromatycznym kokosem. Wszystkie dodatki wzięły się pod barki i pieściły kubki smakowe zarówno w triadowej komitywie, jak i solo.


Co natomiast powiem o samym kakao z Belize? Jego wysoki, bo 75% poziom, siłą rzeczy nie mógł zostać całkowicie przyćmiony przez dodatki. Pojawiały się wspomniane wcześniej nuty piernikowe, wilgotne i przyprawowe. Wyczuwalne były akcenty drewniane, no i esencjonalne kawowe - a te szczególnie uwodzicielsko zgrywały się z rumem. Wbrew tak wyrazistej charakterystyce, kakao zdawało się być i tak dość łagodne, harmonijne, spokojne i pewne swej wartości. Myślę, że wiele przyjemności sprawiła by mi degustacja także czystej czekolady wykonanej z tego kakao... wszystko przed nami! Zaś sama pinacoladowa fuzja spełniła moje oczekiwania w 100%. Takie pełne czekolady z dodatkami to istne cacuszka.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, ananas 4%, kokos 4%, rum 4%.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 40 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 395 kcal.
BTW: 7,7/30,4/40,8.

środa, 25 marca 2020

Zotter Tanzania 75% ciemna


W Tanzanii, w dolinie Kilombero, uprawiane jest ekologiczne kakao w ramach kooperatywy Kokoa Kamili, o której to sporo możecie przeczytać na ich przejrzystej stronie internetowej. Właśnie po ich ziarna sięgnął Zotter w swej nowej ciemnej Labooko Tanzania 75%. Ulubiony austriacki czekoladnik jak zwykle zadbał o rozbudowany opis czekolady na opakowaniu, choć - jak się potem okazało - moim zdaniem nader górnolotny jak na tę akurat tabliczkę. A jednak doświadczenie to miało być dla mnie cenne, bo czekolady z tanzańskiego kakao nie są wielce popularne. Moją Labooko Tanzania 75% kupiłam na biokredens.pl.


Dwie 35-gramowe tabliczki prezentowały się cudnie soczyście. Zawsze na widok takich pięknych w przekroju czekolad cieknie mi ślinka. Zapach nie pozwolił jednak daleko popłynąć mojej wyobraźni - sugerował mocną kwaskowość i przyprawowość, ale bez zapowiedzi czegoś wielce obezwładniającego. Nie wiem, jakoś ostatnio próbowane czekolady nie potrafią mnie totalne porwać...


Czekolada miękko i gładko rozpuszczała się w ustach - nie wątpiłam, że Zotter zawiedzie pod względem struktury swej Labooko. Pomyślałam o polewie śmietankowo-czekoladowej, a następnie spod jej beztrosko tłusto-słodkich pozorów ukazało się surowe ciasto piernikowe, kwaśne, lecz z dozą korzennych przypraw. To motyw, który bardzo silnie zaznaczył się na początku i długo nie pozwolił dojść do głosu niczemu innemu. Stopniowo wypływały z niego suszone śliwki, ale nadal w towarzystwie piernikowego ciasta - ot, ziemisty piernik wypełniony bakaliami, z dodatkiem orzechowej masy. Do tego jeszcze stale wyczuwalna była jakaś cytrusowa nuta, jakby wszystko skropić sokiem z limonki i grejpfruta. Zanotować należy obecność jakiejś mlecznej, trudnej do zidentyfikowania nuty.


Piernikowo-bakaliowa przysadzistość z czasem nabierała większej soczystości. Pomyślałam o świeżo tłoczonym soku jabłkowo-wiśniowych, kwaśno-cierpkich winogronach, a dalej - o rozgrzewającej wiśniówce. Wiśni było całkiem sporo, finalnie najlepiej charakteryzowało ten smak skojarzenie z wiśniami oblanymi wiśniówką i obtoczonymi w sproszkowanym kakao.


Pomimo tak intensywnych skojarzeń, finisz odczułam jako bardziej miękki niż rozwinięcie tej czekolady. Przyjemna w konsystencji, lecz mimo wszystko przysadzista w gamie smaków - w porównaniu do wielu innych ciemnych Labooko nasza Tanzania nie posiadała wiele polotu. Zjadłam ją ze smakiem, lecz nie będę za nią tęsknić.


PS Z rejonu Kilombero pochodziło kakao w ciemnej La Naya Tanzania Kilombero 67%, jednakże bardzo trudno jest mi porównać ze sobą te tabliczki. La Naya posiadała dodatek limonki kaffir i trawy cytrynowej, co miało ogromny wpływ na jej całokształt.

Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 70 g (2x 35 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 596 kcal.
BTW: 8,8/46/31.