poniedziałek, 30 listopada 2020

Dick Taylor Jamaica Bachelor's Hall ciemna 75%

W końcu przyszedł czas na degustację czekolady kalifornijskiej manufaktury Dick Taylor, która nie posiadała na swej powierzchni żadnej posypki. Wprawdzie w pysznej Orange Bourbon Pecan była ona wielką zaletą, jednakże już w Bee Polen & Fennel po prostu przeszkadzała w pełnym delektowaniu się samą czekoladą. Dopiero dziś, w Jamaica Bachelor's Hall 75%, miałam poznać dopiero czym jest czysta czekolada wypuszczona spod skrzydeł Dick Tayor, nierozproszona żadnymi błyskotkami. Kupiona w sklepie Sekretów Czekolady, miała być dopiero czwartą moją tabliczką stworzoną z jamajskiego kakao (po Amedei, Morin oraz Georgii Ramon). Znalazłam więc już dwie dobitne cechy, dla których Jamaica Bachelor's Hall 75% napawała mnie szczególną ekscytacją.

Cudownie rzeźbiona i lśniąca, przepięknie opakowana - kolejna tabliczka od Dick Taylor ma u mnie 10/10 w kwestii estetyki. Według opisu na kartoniku, mamy w niej odnaleźć nuty moreli, krakersów z mąki graham oraz daktyli. W pierwszym kontakcie pachniała nam po prostu owocowo-kawowym kakao, pełnym ciepła i aksamitu - czułam się tak, jakbym obcowała z idealnie klasyczną czekoladową czekoladą, jakkolwiek banalnie to nie brzmi.

 Istotnie, w ustach Jamaica Bachelor's Hall rozlala się czekoladową aksamitną lawą, niebiańsko esencjonalną, błotnistą. Dawno już nie czułam czegoś takiego; każdy błogi kęs przynosił mi olbrzymią ulgę. Kawa znalazła się tu w genialnym balansie z prażonymi orzechami (laskowymi i włoskimi), dodatkowo okraszona klimatem jesiennego parku (w zbiorze tym bosko odnalazły się drewno, suche liście, paluchy chlebowe). Zgodnie z zapowiedzą, doszukać potrafiłam sie tu również dojrzałych moreli, a także fig (które to jakoś bardziej przychodziły mi na myśl niż daktyle).

 W końcu marka Dick Taylor pokazała mi swoją prawdziwą moc. Czekolada okazała się niebywale smakowita, elegancko klasyczna - pomimo mało popularnego źródła kakao. Ze spokojem mogłabym ją polecić nawet dla debiutanta w dziedzinie degustacji Prawdziwej Czekolady.

 Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 57 g.

sobota, 28 listopada 2020

Raaka Maple & Nibs ciemna 75% Uganda z cukrem klonowym i nibsami kakaowymi

Druga po Coconut Milk czekolada z ugandyjskiego kakao z nowojorskiej manufaktury Raaka, jak i w ogóle moje dopiero drugie doświadczenie z ziarnami z tego kraju - winna być czymś wytrawniejszym i mocniejszym od poprzedniczki. Dziś przedstawiam Wam Maple & Nibs, czyli ciemną 75% tabliczkę, słodzoną cukrem klonowym i posypaną kakaowymi nibsami. Ziarna Semuliki Forest Cacao uprawiane są przez zrzeszenie 1002 organicznych farmerów w dystrykcie Bundibugyo. Moją jakże egzotyczną Raakę zakupiłam dzięki uprzejmości sklepu Sekretów Czekolady.

 Na powierzchni tafli znajdowało się mnóstwo nierównomiernie rozmieszczonych nibsów, które też posiadały różną wielkość. Czekolada pachniała głęboko całkiem klasycznym kakao z domieszką kawy, drewna, skóry oraz soczystych malin i porzeczek. W ustach okazała się zaskakująco gładka - tak, jakbym ciągle nie mogła uwierzyć, w jak niesamowity sposób Raaka łączy surowość czekolady z jej aksamitem, tworząc dzikie i uładzone zarazem kompozycje. Smakowo najpierw przeważały dojrzałe jagody i porzeczki, kojarząc się wręcz z esencjonalnymi lodami pełnymi tych owoców. Dalej, zgodnie z zapowiedzią w sferze zapachu, pojawiło się sporo intrygujących nut skóry i drewna, nawet dość mrocznych. Z czasem na wierzch wypłynęły kwaskowe i ziołowe akcenty surowego kakao, które otulone karmelową słodyczą brzmiały nader ekstrawagancko.

Przyznam, że w tej czekoladzie nibsy mi przeszkadzały. Niby soczyste, ale nie do końca - część z nich wydawała się za sucha, przez co nadmiernie podkręcały surowość, próbując przemienić ją w coś prymitywnego. Zaś Maple & Nibs zdecydowanie dążyła w stronę wyższych lotów niż prymitywność. Forma nibsów jest jedyną rzeczą, jaką zmieniłabym w tej tabliczce.

 Skład: ziarna kakao, cukier klonowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 51 g.

czwartek, 26 listopada 2020

Zotter White Choco Mousse biała nadziewana maślanym musem z białej czekolady z wanilią i cynamonem

Przed Wami kolejna niezwykle prosta, nowa Handscooped od Zottera, tym razem bezalkoholowa, zdająca się być totalnym przeciwieństwem ostatnio próbowanej Portwein & Feige. White Choco Mousse to na pierwszy rzut oka niebiańska kraina łagodności. Biała czekolada i nadzienie z białej czekolady... Miałam okazję już próbować wielu wariacji Zottera na temat białej czekolady, zwykle tak jak tu cudnie przyprawionej wanilią i cynamonem - siłą rzeczy, ślinka mi pociekła na myśl o  tej białej kumulacji. Tabliczkę kupiłam na biokredens.pl.

W składzie bardzo wysoko, bo aż na trzecim miejscu, znajduje się masło. W różny sposób mogło to wyjść... Odczuwało się to już podczas przełamywania tabliczki - ona dosłownie rozpadła mi się w rękach od naciskiem. Jej wnętrze było niebywale miękkie, leciutkie niczym piana. Chyba pierwszy raz spotkałam się z aż taką konsystencją w Handscooped. Czekolada pachniała kremem orzechowo-waniliowym, co było ciekawą obserwacją, gdyż żadnych orzechów w jej składzie nie odnajdziemy.

Kuwertura okazała się dokładnie taka, jaką zapamiętałam białą czekoladę od Zottera - z iluzją orzechowego posmaku i muśnięciem przypraw. W środku zaś, rozegrało się coś niesamowitego. Mus dosłownie rozpływał się w ustach, tak mocno maślany się okazał - a przy tym, wcale nie odczułam, aby był zbyt tłusty! Paradoksalnie, wręcz zalepił opakowanie - ilości tłuszczu nie dało się oszukać. Całość została jednak tak skomponowana i tak doprawiona, że absolutnie nie czułam się przytłoczona. Najlepiej porównać ów mus z bardzo delikatnymi lodami. Słodko? No oczywiście, że było słodko! Nie mniej jednak, mleczność, "orzechowość", aromatyczna maslaność, karmelowość podkręcona przyprawami - wszystko to sprawiło, iż odnalazłam dużo radości w degustacji tej czekolady, bez poczucia przeciążenia. Choć przecież tak łatwo można by tu było naruszyć balans!

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, masło, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, syrop skrobiowy, słodka serwatka w proszku, pełny cukier trzcinowy, wanilia, lecytyna sojowa, sól, cynamon.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 588 kcal.
BTW: 5,9/43/45.

wtorek, 24 listopada 2020

Beskid Americano ciemna 60% Panama Bocas Del Toro Bio z kawą Panama Boquette SHG 15%

 

Kolejne posiadane przeze mnie propozycje z naszej rodzimej manufaktury Beskid zostały już wypuszczone w nowych opakowaniach z odświeżoną szatą graficzną i, co najważniejsze, w o 10 g większym rozmiarze! Spośród świeżo zakupionych tabliczek tej marki zakupionych w sklepie Sekretów Czekolady, w pierwszej kolejności sięgnęłam po Americano z serii Coffee Time, bazującą zarówno na panamskim kakao, jak i panamskiej kawie. Kakao Bocas Del Toro znam już z bardzo ciekawej siedemdziesiątki bez dodatków. Sama zaś Americano, to moja trzecia bezmleczna czekolada od Beskidu z kolekcji Coffee Time, po Drip Coffee i Espresso.

Błyszcząca i cieńsza tabliczka niż uprzednio to bywało w Beskidzie, cudownie pachniała świeżo zmieloną kawą. W ustach rozlała się gęstym aksamitem, bym już za chwilę zatopiła się w mocnym espresso wymieszanym z gorącą czekoladą i rumem, przełamanym iluzją kapki mleka. Było tu też coś odrobinę orzechowego, utrzymanego w tonie likieru z orzechów włoskich, doprawionego cynamonem. Zdawała się też być bardzo wilgotna, przez to jadło się ją wręcz ekspresowo - niesamowicie wciągała.


Americano okazała się chyba najbardziej klasycznie kawowa spośród wymienionej trójki. Już sama charakterystyka panamskiego kakao pozwoliła tu się bardzo mocno rozwinąć kawie, w urokliwie deserowy sposób. No i ta błoga konsystencja. Tak, mogłabym zjeść jej zdecydowanie więcej.


Skład: ziarna kakao Panama Bocas Del Toro Bio, cukier trzcinowy nierafinowany, kawa Panama Boquette SHG 15%.
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 466 kcal.
BTW: 9/34/32.