niedziela, 29 września 2019

Michel Cluizel Noir 63% Ecorces D'Orange ciemna ze skórką pomarańczy


Michel Cluizel Noir 63% Ecorces D'Orange to czekolada, która uświetniła nasz dzień wypoczynku w mieście Huaraz. Ów dzień miał stanowić regenerację przed kolejnym górskim wypadem, tymczasem oczywiście oprócz wciskania w siebie możliwie dużej ilości płynów i jedzenia spędziliśmy czas na pieszym zwiedzaniu miasta. Spacer zajął nam dobrych kilka godzin, podczas których odwiedziliśmy oczywiście także miejsca rzadziej odwiedzane przez turystów jak lokalne targi produktów spożywczych (ja uwielbiam takie miejsca, szczególnie w Ameryce Łacińskiej!). Choć czułam jeszcze spore zmęczenie po Tocllaraju, nie mogłam sobie odmówić wędrówki huaraskimi uliczkami. Czekolada od Michel Cluizel, kupiona oczywiście w sklepie Sekretów Czekolady, doskonale spisała się i wzmocniła nas podczas odpoczynku nad rzeką Quilcay.


Wcześniej, podczas zwiedzania Limy, posililiśmy się Michel Cluizel Grand Noir 85%, którą do dziś bardzo dobrze wspominam. Wersja ze skórką pomarańczową okazała się łagodniejszą wersją poprzedniczki, gdyż równie żywe nuty w niej odnalazłam - tu dodatkowo rozjaśnione i bardziej słodkie. Kawałki kandyzowanej skórki pomarańczy były dość liczne, lecz nie na tyle, by przeszkadzały w swobodnym rozpuszczaniu się w ustach smacznej czekolady. Były przy tym miękkie i jędrne, co oczywiście należy potraktować jako olbrzymi plus. Inaczej niż w przypadku MIA Candied Orange, tutaj pomarańcza nie zdominowała całości i stanowiła przyjemny, łagodnie przełamujący czekoladę dodatek.

Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, kandyzowana skórka pomarańczy 22%, wanilia burbońska.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 100 g.

piątek, 27 września 2019

Blanxart Peru Alto Piura ciemna 77%


Przed Wami kolejny Blanxart zakupiony w sklepie Sekretów Czekolady, który niestety musiałam potraktować wyłącznie jako paliwo. Pomimo tego, iż mogłam próbować Blanxart Peru Alto Piura 77% bez pośpiechu i zrelaksowana, w miejscu tym samym co Georgia Ramon Pistazie Vegan (lecz tym razem schodząc już z bazy w dolinie Ishinca do Cochapampy), nie potrafiłam wyciągnąć z tej czekolady wiele radości i wartości. Głupio też mi trochę było częstować Peruwiańczyków w Peru czekoladą stworzoną z peruwiańskiego kakao, która w mojej opinii była po prostu nijaka. Zapamiętałam ją jako suchą, o licznych kwiatowych nutach, lecz utrzymaną w bardzo powściągliwym tonie.

Stworzona została z ziaren criollo blanco uprawianych na północy Peru, w regionie Piura - dokładniej na plantacjach Quemazon i Chulucanas, pielęgnowanych przez 350 rodzin.


Nawiązując do poprzedniego wpisu - Tocllaraju porządnie dał mi w kość, jak żadna inna góra. Pal sześć samą pogodę, ale nigdy wcześniej nie czułam takiego strachu w górach, który otarł się wręcz o panikę. Realnych większych zagrożeń wprawdzie nie było, lecz moja wyobraźnia zaczęła niepotrzebnie nadmiernie pracować wśród kombinacji szczelin i trudniejszych technicznie fragmentów do przejścia z dwoma czekanami. Wszak cały czas byłam ubezpieczona, w towarzystwie odpowiedzialnych ludzi - a jednak moja własna głowa płatała mi figle. Zbliżając się do 6000 m n.p.m. miałam dodatkowo problemy z unormowaniem swego oddechu. Mój organizm po prostu wymykał mi się, traciłam nad sobą kontrolę - a przejmowała ją Góra Pułapka. Góra, którą ostatecznie szczęśliwie zdobyłam (jako drugi w mym życiu sześciotysięcznik), lecz na jej wierzchołku, otoczona gęstą mgłą - marzyłam już o bezpiecznym znalezieniu się na dole. Zjazdy na linie również przysporzyły mi sporo nerwów. Gdy zeszliśmy do bazy, poczułam przeogromną ulgę. Po krótkim odpoczynku spakowaliśmy ekwipunek i zeszliśmy do bazy głównej, gdzie czekał nas dłuższy relaks.

Kolejny dzień upłynął nam na zwijaniu bazy, wędrówce do Cochapampy i dojeździe do Huaraz. W Huaraz czas na regenerację przed kolejnym wyzwaniem...

Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, wanilia.
Masa kakaowa min. 77%.
Masa netto: 125 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 591 kcal.
BTW: 8,2/49,4/27,2.

środa, 25 września 2019

Bonnat Madagascar ciemna 75%


Po Bonnat Madagascar 75% sięgnęłam tuż po dojściu do bazy pod szczytem Tocllaraju. Dzień po zdobyciu szczytu Urus spakowaliśmy część rzeczy z naszej głównej bazy i podeszliśmy wyżej rozbić namiot w tzw. morraine camp - naszym zadaniem na kolejny dzień było bowiem zdobycie Tocllaraju 6032 m n.p.m. Przepiękne Tocllaraju (z quechua - góra pułapka) co dzień porażało nas swą urodą, spoglądało na nas w pięknej krasie. Gdy w dniu ataku wstaliśmy w nocy okazało się, że na ten jeden jedyny dzień góra sprawiła nam psikusa - widoczność była żadna, mgła spora. Na szczęście nie wiązało się to z opadami czy wyjątkowo silnym wiatrem, więc szczyt mogliśmy zaatakować i zdobyć. Dokładne wspominki ze zdobywania Tocllaraju opublikuję w kolejnym wpisie.


Teraz skupmy się na czekoladzie. Po próbowanej dzień wcześniej Blanxart, teraz jakby z rozpędu nie spodziewałam się wyjątkowo przyjemnych wrażeń - a tymczasem zostałam bardzo mile zaskoczona - myślę, że moi poczęstowani współtowarzysze również. Bonnat, który nader często raczy nas wyjątkowo wysoką tłustością swych czekolad, tym razem nie postąpił rzecz jasna diametralnie inaczej, lecz pomimo tego wręczył nam solidną porcję madagaskarskich nut. Było bardzo przyjemnie kwaskowo - ze szczególnym naciskiem na czerwone pomarańcze i grejpfruta, a przy tym ziemiście i kawowo. Cała kompozycja była przy tym delikatnie słodka, gładka i mi osobiście automatycznie kojarząca się z madagaskarskim kakao. Jedna z przyjaźniejszych ciemnych czekolad jaką było mi dane jeść podczas tego wyjazdu. Myślę też, że to jeden z bardziej charakterystycznych ciemnych Bonnatów.


Jak wszystkie moje czekolady francuskiej marki Bonnat, również Madagascar 75% kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.

Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 603 kcal.
BTW: 8,8/46/42,6.

poniedziałek, 23 września 2019

Blanxart Nicaragua Reserva Natural de Bosawas ciemna 85%


Blanxart Nicaragua Reserva Natural de Bosawas 85% przebyła długą i trudną drogę nim w końcu nadszedł czas na jej rozpakowanie. Leżąc na dnie plecaka weszła ze mną na pierwszy szczyt zdobyty w Peru - Ishinkę (z języka quechua - "lekko pijana") o wysokości 5550 m n.p.m. To był nasz pierwszy aklimatyzacyjny szczyt w Kordylierze Białej, toteż zgodnie z moimi przypuszczeniami degustacja czekolady przy dolegliwościach związanych z wysokością nie była najlepszym pomysłem - tabliczka zeszła ze mną do bazy, czekając na lepszy dla siebie dzień. Ów nadszedł już nazajutrz, ale o tym za chwilę.

Ischinca według relacji w sieci to bardzo łatwy szczyt i w istocie tak jest, jeśli rozważać wejście drogą, którą by schodziliśmy. Wówczas jest to prościuteńka wędrówka lodowcem, a następnie już ścieżynkami po piasku i kamieniach. My wchodziliśmy jednak inną drogą, która zapewne przy już lepszej aklimatyzacji nie byłaby aż tak trudna. Dla mnie tego dnia wiązała się z dużym wysiłkiem, ale pomimo tego wspominam ją bardzo pozytywnie. Prócz wysokości, szczególnie w kość dały mi penitenty, czyli stożkowato uformowany śnieg, który spotkać można jedynie na niektórych andyjskich szczytach (i nigdzie indziej na świecie!). Wysiłek włożony w zdobycie Ishinki został zwieńczony przeogromną euforią, jaka dopadła mnie już na wierzchołku. Widok na samej górze był oszałamiający, zaś bezpieczna droga powrotna i coraz to lepsze samopoczucie przychodzące wraz z traconą wysokością - traktowałam jako prawdziwą nagrodę.

Kolejnego dnia wyruszyliśmy zdobyć Urus, czyli szczyt o sto metrów niższy od Ishinki. Aklimatyzacja zrobiła swoje i cała akcja była dla mnie czystą przyjemnością, aż z wrażenia przyszedł do mnie okres, na samiutkim wierzchołku. Pogodę również mieliśmy wyborną. W drodze powrotnej do bazy wyjęłam w końcu z plecaka wymęczona czekoladę i rozsiadając się wygodnie na skałach, mając doskonałe widoki wokół siebie - podzieliłam się nią ze współtowarzyszami.


Zakupiona w sklepie Sekretów Czekolady Blanxart Nicaragua Reserva Natural de Bosawas 85% to ciemna czekolada stworzona z kakao criollo/trinitario uprawianego w rejonie Waslala, w okolicach rezerwatu biosfery Bosawas, w którym to deszczowe lasy pokrywają górskie tereny. Plantacje, z których pochodzą wykorzystane ziarna nie przekraczają 3 hektarów i należą do 150 rodzin złączonych w kooperatywie. Według Blanxart, czekolada charakteryzuje się nutami cytryny, pomarańczy (zarówno owocu, jak i kwiatu), ananasa, jaśminu i orzechów.

Osobiście zapamiętałam ją jako mocno wytrawną, rzeczywiście kwiatowo-cytrusową z tchnieniem orzechów brazylijskich. Dość sucha, o bardzo niskiej słodyczy, dobra dla fanów mocnych, aczkolwiek niezbyt zróżnicowanych wrażeń smakowych.

Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 85%.
Masa netto: 125 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 572 kcal.
BTW: 11,1/47,2/21,7.