czwartek, 30 maja 2019

Georgia Ramon Mandeln Vegan migdałowa Dominikana 44%


Ponad wioską Chyrowa w Beskidzie Niskim przystanęliśmy na otwartej przestrzeni, racząc się widokiem i nieśmiałymi promykami słońca prześwitującymi przez chmury. Z plecaka wyjęłam wegańską propozycję od Georgia Ramon, którą zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady. Nie wiedzieć dlaczego, aż do rozpakowania tabliczki byłam przekonana, że Mandeln to wegańska czekolada biała o 44% zawartości masła kakaowego. Gdy ujrzałam brązową taflę przeczytałam uważniej skład - ależ oczywiście, mamy tu miazgę kakaową. Mandeln Vegan jest więc czekoladą "mleczną" zawierającą 44% masy kakaowej z Dominikany - mleko krowie zastąpiono tu mąką migdałową i dodatkowo upstrzono tabliczkę drobinkami prażonych migdałów (15% całości).


W zapachu Mandeln Vegan wyraźnie odznaczały się migdały, niczym w świeżo przetartym maśle migdałowym. Woń tej tabliczki kojarzyła się raczej sucho i roślinne - nie spodziewałam się bagienka w ustach. W istocie, nie myliłam się. Czekolada niełatwo rozpuszczała się w buzi - wszak mąka migdałowa to nie mleko... Przywodziła na myśl łodygi ziół oraz suche drewno, potęgowane jeszcze przez specyfikę zastosowanego kakao oraz migdałowe akcenty. Drobinki migdałów chrupały przyjemnie i urozmaicały kompozycję, która bazując jedynie na mące migdałowej stałaby się monotonnie zachowawcza, nazbyt poważna. W mojej opinii brak polotu tej tabliczce, choć bez wątpienia jest doskonałym rozwiązaniem dla osób, które nie mogą bądź nie chcą jeść produktów mlecznych, a mają ochotę na substytut mlecznej czekolady. Georgia Ramon proponuje wprawdzie dość charakterystyczny zamiennik (miałkość i suchość mąki migdałowej jest tu naprawdę mocno wyczuwalna), ale jak mawiają - lepszy rydz niż nic.

Skład: miazga kakaowa z Republiki Dominikany, tłuszcz kakaowy, surowy cukier trzcinowy, mąka migdałowa, prażone migdały 15%.
Masa kakaowa min. 44%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 599 kcal.
BTW: 17/47/27.

wtorek, 28 maja 2019

Pralus Carré De Café mleczna kawolada



 Schodząc z Cergowej do Nowej Wsi w Beskidzie Niskim bardzo potrzebowaliśmy smakowitego energetycznego kopa. Chętnie napilibyśmy się również kawy, ale termos był zbyt dużym balastem podczas tygodniowej wędrówki z ciężkimi plecakami. Gdy usiedliśmy na skraju łąki, z widokiem na kamieniołom, wyjęłam w plecaka tabliczkę, która zdawała się idealnie odpowiadać naszym potrzebom. Nie czekoladę, lecz KAWOLADĘ. Tak! Czekoladziarnia Francois Pralus w duecie z Vincentem Ferniotem (dziennikarzem, gastronomem i prezenterem telewizyjnym) stworzyła dwie kawolady: ciemną i mleczną ( Carré De Café znaczy "tabliczka kawy"), czyli tabliczki stworzone na bazie tłuszczu kakaowego i cukru (w mlecznej wersji mamy oczywiście jeszcze mleko w proszku), w których zamiast miazgi kakaowej użyto brazylijskiej kawy arabiki. Pierwszą moją reakcją na pojawienie się tych tabliczek w sklepie Sekretów Czekolady był sceptycyzm. Nie rzuciłam się za ich zakup, czekałam, musiałam to przetrawić. Dopiero po czasie uznałam, że to w istocie musi być ciekawe doświadczenie, które wyjdzie albo bardzo źle, albo genialnie. A, że Pralusowi ufałam niezmiernie... Kupiłam obie kawolady i zabrałam w góry.


 Nieduża, lecz dość gruba, a mimo to zgrabna tabliczka prezentowała się pięknie. Jej barwa tożsama z kawą wymieszaną z niedużą ilością mleka była niezmiernie ciepła i pociągająca. Wokół kawolady unosił się przecudnie kojący zapach lekko przestudzonej kawy z mlekiem.

Mleczna kawolada rozpuszczała się w ustach z wielkim aksamitem, bez przesadnej tłustości - już przez sam ten fakt zaplusowała u mnie ogromnie. Jej konsystencja była obezwładniająca. Intrygujące było doznanie, gdy pośród cukrowej słodyczy, mlecznej delikatności optymalnej i tłustości kakaowego masła , spotykamy się nie z kakaowym uderzeniem, lecz z kawowym. To doznanie niecodziennie i bardzo przyjemne, szczególnie dla mnie - osoby, która potrafi ze smakiem wypić sześć kaw dziennie. Kawowość w tej czekoladzie odrobinę kojarzy się z miksem szlachetnego drewna i dojrzałych czerwonych owoców. To naprawdę dobrej jakości kawa podana z tłustym mlekiem - coś wyjątkowego. Nie mogłam się nią nasycić i... już ślinka ciekła mi na myśl o wersji ciemnej. Kawolada to absolutna rewelacja i rewolucja, którą każdy fan kawy i czekolady winien wypróbować.


Skład: tłuszcz kakaowy, cukier, mleko w proszku, kawa arabika.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 567 kcal.
BTW: 8,7/38,9/41,5

niedziela, 26 maja 2019

MIA Coconut ciemna 65% Madagaskar z kokosem



 Na szlaku, gdzieś pomiędzy Rymanowem Zdrój a Iwoniczem Zdrój, sięgnęliśmy po kolejną tabliczkę madagaskarskiej marki Mia, w której asortyment zaopatrzyłam się w sklepie Sekretów Czekolady. Czysta ciemna czekolada od Mia o 75% zawartości kakao z doliny Sambirano wywarła na mnie piorunujące wrażenie. Później próbowana, 65% tabliczka ze skórką pomarańczową i olejkiem pomarańczowym okazała się przede wszystkim smakowitym połączeniem kakao z pomarańczą, sporo tracąc z wyrazistej charakterystyki madagaskarskiego kakao. Teraz miałam w swych dłoniach 65% wersję z kokosem, mając nadzieję, iż ten dodatek nie zaburzy tak znacznie odbioru bardzo bogatego smaku ziaren od Mia.

Gdy rozpakowałam czekoladę, moim oczom okazała się tafla obficie posypana drobnymi kokosowymi wiórkami, co momentalnie przypomniało mi kokosowo-sezamową Menakao (choć tam układ dodatków był jednak zgoła inny, jak się okazało gdy cofnęłam się do zdjęć z degustacji tejże czekolady). W sferze zapachu mieszał się apetyczny aromat lekko podprażonego kokosa wraz z kwaskowatymi sugestiami maślanki, drewna, gleby i cytrusów.


 Przyznam, że pod względem odbioru kakao dostałam to, czego chciałam. Kakao zaprezentowało cudowną madagaskarską moc. Było w pierwszej kolejności intensywnie kwaśno (zsiadłe mleko zatańczyło wraz z cytrynami, limonką, grejpfrutem i niedojrzałą pomarańczą), w drugiej zaś - ziemiście, kawowo, muliście, wulkanicznie. Wprawdzie odrobinkę brakowało mi tych 10% kakao, jakie podkręcały moc w czystej 75-tce, jednakże nawet tutaj udało mi się odnaleźć ów urokliwy finisz łączący maliny i chili.

Mój niedosyt w tej tabliczce dotyczył kokosa. Fakt, jestem wielką fanką kokosowych słodyczy i chętnie ujrzałabym tu grube i solidne kokosowe płaty, zamiast maleńkich wiórków. Wiem, że nie zaburzyłyby mi one odbioru samej czekolady, tak jak miało to miejsce w wersji pomarańczowej, bowiem kokos swobodnie można by było od czekolady oddzielić. Zdaję sobie sprawę, że to wyłącznie moje kokosowe widzi mi się i generalnie nie umniejsza ono mocno całokształowi, bowiem Mia Coconut wspominam bardzo miło.


Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, kokos 10%, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 569 kcal.
BTW: 7,3/38,9/43,9.

piątek, 24 maja 2019

Manufaktura Czekolady House Blend Milk mleczna 44%


Jakiś czas temu Manufaktura Czekolad wypuściła dwa blendy - ciemny i mleczny - które występują w opakowaniach z różnymi szatami graficznymi. Nie wynika to z byle jakiego kaprysu, lecz z tytułu stworzenia kolekcji promującej i wspierającej polską sztukę plakatową. O idei przedsięwzięcia możecie przeczytać więcej na stronie internetowej Manufaktury Czekolady. Dla mnie oczywiście najistotniejsza była jakość samych blendów, które zakupiłam poprzez biokredens.pl. Po House Blend Milk o 44% zawartości kakao sięgnęłam susząc się przy ogniu w Darowie w Beskidzie Niskim.

Tabliczka nie różni się wyglądem od standardowych propozycji Manufaktury Czekolady. Zapewne grafika na opakowaniu zasugerowała mi nutę bananów w aromacie, lecz prócz niego pojawiła się zaskakująca ziołowość, urokliwa wanilia i akcenty drewniane. Przy pierwszym kęsie poczułam specyficzną szorstkość tabliczek z Manufaktury, którą wyjątkowo lubię. Tutaj przewrotnie połączona była jednak z aksamitem dobrze rozpuszczającej się w ustach mlecznej czekolady, co stanowiło kuszący i wciągający dualizm.


 Coś, co totalnie zdetronizowało mnie w tej tabliczce i czego zupełnie się nie spodziewałam - niesamowita ziołowość, płynąca jakby wprost z surowych ziaren kakao. Ziołowa, nieco ściągająca nuta była tu bardzo wyrazista (przywołując na myśl meksykańskie kakao), co w połączeniu z umiarkowanie słodką mlecznością, przyprawową wanilią oraz apetycznymi bananami i jabłkami - dało dzieło wyjątkowo wciągające. Nie wiem, czy to ogień rzucił urok na tę czekoladę, gdyż później podczas wyjazdu miałam okazję jeść dwie mleczne tabliczki od Manufaktury z kolekcji Smak Polski i zdradzę, iż owa ziołowość nie była w nich tak spektakularna. Odebrałam je jako o wiele zwyczajniejsze.

Natomiast mleczną House Blend z rozkoszą zdegustowałabym również w domowym zaciszu, rozkładając jeszcze raz każdy akcent w niej zawarty na części pierwsze. Urzekła mnie.


Skład: cukier, ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, laska wanilii.
Masa kakaowa min. 44%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 553,2 kcal.
BTW: 11,6/53,2/32,9