piątek, 30 listopada 2018

Zotter Champagne + Raspberries ciemna 70% nadziewana ganaszem malinowym i czekoladowym ganaszem z Marc de Champagne


Siedząc na szczycie Kralowieckiego Szpicaka w Górach Kruczych, sięgnęliśmy po kolejną nowość z zotterowskiej kolekcji Handscooped - Champagne & Raspberries. W zasadzie nazwa wprowadza w błąd, bowiem w składzie czekolady nie znajdziemy szampana, ale winiak Marc de Champagne pochodzący z destylarni Fleury. Swoją drogą, Zotter bardzo lubi używać tego trunku w swoich czekoladach. Podsumowując - Champagne & Raspberries jest ciemną czekoladą o 70% zawartości kakao nadziewaną malinowym ganaszem oraz ganaszem z mlecznej i ciemnej czekolady wzbogaconym o Marc de Champagne. Tabliczkę zakupiłam oczywiście poprzez biokredens.pl.


Gdy rozpakowałam tabliczkę i ją przełamałam, w pierwszej chwili zwątpiłam, czy to jest na pewno ta czekolada. Wewnątrz opakowania producent pisze bowiem o "owocowo-rożowym" ganaszu oraz "oszałamiającym kolorze pochodzącym z mnogości malin" - zaś barwy nadzienia były raczej blade. Domyśliłam się, że na dole mamy ganasz czekoladowo-alkoholowy, zaś u góry maliny, lecz ów górny ganasz absolutnie nie był "fruity-pink". Na szczeście zapach pozbawił mnie złudzeń... było bardzo malinowo, przyjemnie czekoladowo i odrobinkę alkoholowo.

W smaku Champagne & Raspberries urzekała swą rześkością. Rzeczywiście było już bardzo malinowo! Górny pastelowy ganasz niesie ze sobą ogromne pokłady soczystych, słodkich malin. Wyraźnie wyczuwaliśmy drobinki owoców, a nawet raz po raz drobne pesteczki. Maliny przypominały świeżo wyjęte z kompotu - były słodkie i aromatyczne, beztroskie i nieco galaretkowate. Zestawienie owoców z delikatnym czekoladowym nadzieniem, spójnie złączonym z nienarzucającym się (choć wyczuwalnym) akcentem alkoholowym - było ciekawe, smaczne i przyjemne. Otoczenie całości przez ciemną czekoladę nadało kompozycji głębi i dodatkowego charakteru. Champagne & Raspberries to tabliczka pełna smaku i spokoju.

 
Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, mleko, syrop ryżowy, Marc de Champagne, maliny, suszone maliny, masło, odtłuszczone mleko w proszku, proszek malinowy, pełne mleko w proszku, lecytyna sojowa, suszone jagody, sól, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier), wanilia.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 487 kcal.
BTW: 6/33/36.

środa, 28 listopada 2018

Mascarin biała 30% z gujawą truskawkową


Jak już wspomniałam w poprzednich recenzjach czekolad marki Mascarin, wytwarza ona wiele kompozycji inspirowanych wyspą, na której posiada swoją fabrykę. Mowa oczywiście o magicznej Reunion, gdzie też po raz pierwszy miałam okazję zapoznać się z Mascarin i zakupić kilka produktów spod ich szyldu. Niestety, do dziś Mascarin nie odpisało mi na maila z zapytaniem, z jakiego pochodzenia kakao używają. Na Reunion rosną kakaowce, ziarna z nich pochodzące wykorzystała w swych czekoladach chociażby holenderska Mesjokke, ale... nie mam pewności, czy Mascarin jest aż tak dogłębnie lokalne.

Na pewno wyspową inspiracją jest dodatek zastosowany w dziś opisywanej czekoladzie, a mianowicie gujawa truskawkowa. Ów mały czerwony owoc próbowałam już w Kolumbii, ale dopiero na Reunion jego obecność stała się wręcz notoryczna. Kilkukrotnie na Reunion miałam tez możliwość skosztowania bardzo aromatycznych, wręcz perfumowanych lodów w gujawy truskawkowej. Gdy więc w markecie napotkałam białą czekoladę (o 30% zawartości tłuszczu kakaowego) z cząstkami gujawy truskawkowej, bez wahania włożyłam ją do koszyka.


  
 Blanc Goyavier była słodka i rajska niczym rozkwitające lato. Sama biała czekolada okazała się zaskakująco dobrej jakości i naprawdę niczym mnie nie raziła. Słodka, lecz nie za tłusta, gładka, przyjemna, mleczna. Zaś gujawa truskawkowa czyniła naprawdę spektakularny efekt. Jej smak jest specyficzny, jak niemalże sztucznie perfumowany miks malin z truskawkami i jeszcze jakiegoś tropikalnego owocu. Przypominał nieco aromatyzowaną gumę do żucia - był wręcz przesadnie wyrazisty. Na szczęście moje wcześniejsze doświadczenia z tym owocem pokazały mi, że tak po prostu ma być.

Czekolada znikała w ekspresowym tempie, pomimo swej specyficznej wyrazistości. Nie przytłoczyła nas, lecz uwiodła swoją słodką upojnością. Takie białe czekolady to ja mogę jeść... szczególnie w terenie!


Skład: biała czekolada (cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, aromat waniliowy), cząstki gujawy truskawkowej 10% (pulpa z gujawy truskawkowej, cukier, aromat).
Masa kakaowa min. 30%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 544 kcal.
BTW: 7,6/29/56.

poniedziałek, 26 listopada 2018

Zotter Nougat Layers ciemna 70% nadziewana nugatami z pestek dyni, z orzechów laskowych i włoskich


Pełnia kolorowej jesieni, głogowa alejka gdzieś w Sudetach. Chwila odpoczynku od marszu, czas przysiąść na konarze drzewa, wyciągnąć termos z kawą i czekoladę. Czekoladę, idealnie pasującą do jesiennej aury. Wybitnie nugatowa Nougat Layers z kolekcji Zotter Handscooped, zakupiona na biokredens.pl, idealnie wpisała się w klimat.

Nougat Layers to ciemna czekolada o 70% zawartości kakao nadziewana trzema nugatami: z orzechów laskowych, z pestek dyni i z orzechów włoskich. W przekroju wyraźnie odznaczają się trzy warstwy nadzienia: nugat z orzechów laskowych jest najciemniejszy, nugat w orzechów włoskich blady (podobnie jak w Walnut Nougat), zaś nugat z pestek dyni - tak zielony, że aż budzi to podejrzenia. Tabliczka nie zawiera żadnych produktów mlecznych - jest wegańska, jak sporo nadziewanych nowości od Zottera.



Czekolada pachniała obłędnie orzechowo, bardzo bogato, leśnie, jesiennie. Idealnie pasowała do otoczenia, w którym się znajdowaliśmy, co tylko wzmacniało nasze doznania. Aromat budził również skojarzenia do waniliowej chałwy.

Wszystkie nugaty oraz czekolady zlewały się niejako w jedno, tworząc kompozycję, której wcale nie chciałam rozbierać na czynniki pierwsze (przypominając sobie przy tym o nieudanej Walnut Nougat). Tłusta w sposób orzechowo-maślany i na szczęście przyjemny, niosła ze sobą prawdziwe zróżnicowanie orzechowych akcentów - na tyle wyraziste, iż wegańskość mi nie przeszkadzała.

Trudno stwierdzić, który nugat szczególnie się wyróżniał. One wszystkie uzupełniały się, tworząc kompletny smak - wraz z idealnie odnajdującą się tam ciemną czekoladą. Wyraziste okazały się również przyprawy, w wytrawny sposób podkreślające orzechowy urok. To bardzo spokojna czekolada, a jednocześnie bardzo esencjonalna... Dla fanów orzechów - absolutny must have, choć nie powoduje wystrzału fajerwerków.



 Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, pestki dyni, orzechy laskowe, orzechy włoskie, olej słonecznikowy, proszek sojowy (soja, maltodekstryna, syrop kukurydziany), napój ryżowy w proszku (ryż, olej słonecznikowy, sól), olej z orzechów laskowych, lecytyna sojowa, pełny cukier trzcinowy, sól, wanilia, cynamon, lecytyna słonecznikowa, anyż.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 587 kcal.
BTW: 8/42/42

sobota, 24 listopada 2018

Duffy's Honduras Mayan Red Milk ciemna mleczna 61%


Dotąd próbowałam tylko jednej czekolady angielskiej marki Duffy's, której to wyroby można zakupić w sklepie Sekretów Czekolady. Była to wspaniała Corazon del Ecuador, która zdecydowanie rozbudziła mój apetyt na dalszą eksplorację asortymentu Duffy's. Pewnego listopadowego wieczoru, przesiadując przy jednych ze skałek pomiędzy czeskimi Policami a Teplicami - sięgnęliśmy po kolejny wyrób Duffy's, tym razem ciemny mleczny. Honduras Mayan Red Milk to czekolada składająca się w 61% z ziaren Criollo z Hondurasu, w 8% z mleka, zaś reszta składu to cukier trzcinowy.

Kakao pochodzi z plantacji zrzeszonych w Xoco, lecz kupowane jest przez Duffy's bezpośrednio od lokalnych farmerów. Według producenta, Honduras Mayan Red Milk ma być naprawdę wyjątkowa, jedwabista, pełna nut słodkich porzeczek, jagód i melasowa w finiszu. Niewiele dotąd miałam do czynienia z honduraskimi ziarnami, ponadto nęciło mnie połączenie takiej ilości kakao z odrobinką mleka. Rozpierała mnie ciekawość.


Po raz drugi przekonałam się, że Duffy's robi anielsko błogie czekolady. Konsystencja Mayan Red Milk była niebiańsko delikatna, choć można było w niej odczuć przyjemną proszkowość, bardzo subtelną. Gdyby nie ona, totalnie rozpłynęłabym się w jej konsystencji. Honduraska ciemna mleczna tabliczka okazała się być nieskomplikowana, lecz bardzo wyrazista, przez co na pewno długo pozostanie w mej pamięci.

Przede wszystkim okazała się obłędnie owocowa. Porzeczki, wiśnie, jagody i aronie - słodziutkie i esencjonalne, wyciągnięte wprost w kompotu i umieszczone w maślanym, delikatnym cieście, odrobinkę przypalonym. Powyższe zdanie w zasadzie w pełni definiuje moje odczucia względem czekolady, która po prostu ma swój zdecydowany, odrębny charakter. Przyznam szczerze, że gdyby nie moja wiedza o drobnym udziale mleka w Honduras Mayan Red Milk, sama bym tego nie odgadła. Mleko stanowiło element łagodzący, nadający dodatkowej błogości. Czekolada była naprawdę pyszna... Choć zapadał zmrok i powinniśmy jak najszybciej kierować się w dół ze skałek, wcale nie miałam ochoty jej kończyć, przestać się nią delektować, trwać w niej. Oh, Duffy's... Mam ochotę wypróbować wszystkie czekolady z ich oferty! To prawdziwy czekoladowy raj.


Skład: ziarna kakao Criollo, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku.
Masa kakaowa min. 61%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 586 kcal.
BTW: 8/41/47.