wtorek, 24 listopada 2020

Beskid Americano ciemna 60% Panama Bocas Del Toro Bio z kawą Panama Boquette SHG 15%

 

Kolejne posiadane przeze mnie propozycje z naszej rodzimej manufaktury Beskid zostały już wypuszczone w nowych opakowaniach z odświeżoną szatą graficzną i, co najważniejsze, w o 10 g większym rozmiarze! Spośród świeżo zakupionych tabliczek tej marki zakupionych w sklepie Sekretów Czekolady, w pierwszej kolejności sięgnęłam po Americano z serii Coffee Time, bazującą zarówno na panamskim kakao, jak i panamskiej kawie. Kakao Bocas Del Toro znam już z bardzo ciekawej siedemdziesiątki bez dodatków. Sama zaś Americano, to moja trzecia bezmleczna czekolada od Beskidu z kolekcji Coffee Time, po Drip Coffee i Espresso.

Błyszcząca i cieńsza tabliczka niż uprzednio to bywało w Beskidzie, cudownie pachniała świeżo zmieloną kawą. W ustach rozlała się gęstym aksamitem, bym już za chwilę zatopiła się w mocnym espresso wymieszanym z gorącą czekoladą i rumem, przełamanym iluzją kapki mleka. Było tu też coś odrobinę orzechowego, utrzymanego w tonie likieru z orzechów włoskich, doprawionego cynamonem. Zdawała się też być bardzo wilgotna, przez to jadło się ją wręcz ekspresowo - niesamowicie wciągała.


Americano okazała się chyba najbardziej klasycznie kawowa spośród wymienionej trójki. Już sama charakterystyka panamskiego kakao pozwoliła tu się bardzo mocno rozwinąć kawie, w urokliwie deserowy sposób. No i ta błoga konsystencja. Tak, mogłabym zjeść jej zdecydowanie więcej.


Skład: ziarna kakao Panama Bocas Del Toro Bio, cukier trzcinowy nierafinowany, kawa Panama Boquette SHG 15%.
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 466 kcal.
BTW: 9/34/32.

niedziela, 22 listopada 2020

French Broad Guatemala ciemna 73%

 Kolejną czekoladą z asortymentu amerykańskiej manufaktury French Broad, którą udało mi się zdobyć dzięki uprzejmości sklepu Sekretów Czekolady, jest ciemna tabliczka z gwatemalskiego kakao o jego 73% zawartości. Znów przyjemnie jest obcować z tak estetycznie wykonanym opakowaniem. W wkładki umieszczonej w jej wnętrzu dowiadujemy się, iż French Broad do zastosowanego w tej czekoladzie dotarło przez organizację Uncommon Cacao. Ziarna pochodzą z plantacji położonych w wiosce Rocja Pomtila w północnej Gwatemali, zamieszkałej przez ludność Maya Q'eqchi. Według producenta, podczas degustacji możemy spodziewać się akcentów winogron concord, świeżo upieczonego brownie oraz masła migdałowego.

 Nieco ciemniejsza i bardziej głęboka z swej barwie niż poprzedniczka, Guatemala 73% w sferze zapachu była nieco do niej podobna, co pozwala doszukiwać się tu charakterystyki manufaktury. Wspólnymi mianownikami dla Indii i Guatemali okazał się chleb. Choć przy indyjskiej degustacji wydawało mi się, iż nuta pieprzu będzie charakterystyczna dla tamtejszego kakao, tutaj również ją spotkałam. Rozwinął się w przykurzony dywan, psią sierść i paprykę, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało.

Delikatniejsza w konsystencji niż India, niestety również pozostawiła po sobie wrażenie zwyczajności. Wiele akcentów się powtarzało, jakby przetworzenie ziaren przez French Broad zabijało typowość regionu. Przewijały się akcenty sosnowego igliwia, sorbetu z mango przewrotnie doprawionego pieprzem i posypanego kruszonką z ciemnego chleba żytniego. Najbardziej charakterystycznym posmakiem, który pozostał w ustach po tej czekoladzie, był napój jabłkowo-brzoskwiniowy, taki najprostszy i popularny. W efekcie... sama nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. French Broad coraz bardziej wydaje mi się przerostem formy nad treścią.

Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 73%.
Masa netto: 60 g.

piątek, 20 listopada 2020

Zotter Portwein & Feige ciemna 70% nadziewana porto i ganaszem figowym

Zotter lubi eksperymenty na temat alkoholi w czekoladzie, a ja z chęcią po takie fuzje sięgam. W tym przypadku, wielokrotnie sprawdziła się zasada - im prościej, tym lepiej. Portwein & Feige, zakupiona ostatnio na biokredens.pl, również zdawała się wpisywać w tę regułę, choć zastosowano tu kilka innowacji. Ciemna czekolada o 70% zawartości kakao okala nieco jaśniejsze nadzienie bazujące na porto (drugie miejsce w składzie!) i suszonych figach. Poza tym, w owym ganaszu odnajdziemy mleko oraz pastę tamaryndową (z owocem tamaryndowca w czekoladzie spotkałam się dotychczas tylko raz - w czekoladzie Mascarin z fabryki na Reunion). Jako słodzik użyto cukru klonowego oraz daktylowego, co zaskakujące u Zottera, gdyż dotychczas w roli tej prym wiódł surowy cukier trzcinowy.

W przekroju urzekła mnie naprawdę grubaśna warstwa czekoladowej kuwertury. Od nadzienia docierał zaś zapach intensywnie alkoholowy. Już te dwie obserwacje pozwoliły mi stwierdzić, że będzie wyjątkowo mocno!

 Choć nadzienie generalnie odczuwałam jako gładkie, sporo w nim było szorstkawych, ale bardzo przyjemnych drobinek, które zidentyfikowałam jako kawałki suszonych fig. Całe wnętrze czekolady syropowo i esencjonalnie smakuje figami i daktylami, hojnie podlanymi porto. Zdecydowanie, czuć jego bardzo wysoki udział w składzie. Na tyle podkręca moc całej kompozycji, iż czekoladowej kuwerturze ze spokojem dałabym 80% kakao. W całej tej intensywności i wytrawności, Portwein & Feige przypomina ekskluzywną wiśniówkę, posłodzoną z wielkim umiarem, dobrze przerobioną. To bodaj jedna z poważniejszych i najbardziej dystyngowanych propozycji z całego asortymentu Handscooped.

Skład: miazga kakaowa, porto, tłuszcz kakaowy, cukier klonowy, cukier daktylowy, suszone figi, pełne mleko w proszku, miód, pasta tamaryndowa (tamarynd, woda), odtłuszczone mleko w proszku, sól, wanilia.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 471 kcal.
BTW: 6,7/31/33.

środa, 18 listopada 2020

Kuná Raw Nibs Atacama Salt ciemna 71% Ekwador z nibsami kakaowymi i solą

 
To już moje trzecie podejście do czekolady, w której ekwadorska marka Kuná używa soli jako jednego z dodatków. Bardzo mocne i dynamiczne połączenie pokazała nam w Cardamom-Salt, zaś o wiele łagodniejsze, niemalże niewyczuwalne - w Physalis-Salt. Tym razem, mieliśmy zmierzyć się z solą wprost z pustyni Atacama, zestawioną z surowymi nibsami kakaowymi. Tak skomponowana posypka zdobiła ciemną czekoladę o 71% zawartości kakao uprawianego w okolicach rezerwatu biosfery Sumaco na rodzinnych farmach Indian Kichwa. Kuná Raw Nibs Atacama Salt zakupiłam poprzez sklep Sekretów Czekolady.

 
Dwie trzydziestogramowe tabliczki prezentują się pięknie z obfitą (lecz nieprzesadzoną) nibsową posypką. Soli niestety zbyt wyraźnie dostrzec się nie dało. Pachniała świeżością morskiej bryzy i kwaskowatością niedojrzałych owoców. 

Pierwsze chwile w smakowaniu tej czekolady fundują nam 100% ekwadorskiego szaleństwa. Zatapiamy się w totalnej owocowej soczystości i słodyczy. Banany, mango, truskawki, jeżyny, wiśnie, papaja - wszystko ociekające żywymi sokami. Raptem - ta boska energia zupełnie zmieniła swój kierunek. Z jednego basenu przeskakujemy do drugiego, z światła - w mrok. Oto wciąga nas imperial russian stout, wysokoalkoholowy, kawowy, gęsty, z posmakiem rumu. Przez dłuższą chwilę pozostawałam w uśmiechniętym zdumieniu wywołanym tym nagłym zwrotem akcji.

 
Nibsy - choć soczyste, świeże, dzikie, ziołowe i wspaniałe - nieco przeszkadzały mi w czerpaniu pełni satysfakcji z głębokiej dynamiki tej czekolady. Dobrze, iż sama czekolada nie była zbyt wylewnie aksamitna, lecz dość zwarta w swej konsystencji - przynajmniej kontrast między nią a nibsami nie okazał się zanadto szokujący.

Pozostało też we mnie pytanie - gdzie sól? Mogłabym jej szukać wypływającej z specyficznej kwaskowatości tej czekolady, tudzież z jej surowego rysu... Jednakże na pewno nie stwierdziłabym w ciemno i wprost, iż sól (i to przecież nie byle jaka!) ma w tej kompozycji znaczący udział. Podsumowując, wielopłaszczyznowość tej czekolady wprowadziła mnie w niemałą konsternację. Nieprzewidywalna - to dobre słowo na określenie Kuná Raw Nibs Atacama Salt.


 Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, surowe nibsy kakaowe, sól.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 633 kcal.
BTW: 10/47/40.