środa, 18 listopada 2020

Kuná Raw Nibs Atacama Salt ciemna 71% Ekwador z nibsami kakaowymi i solą

 
To już moje trzecie podejście do czekolady, w której ekwadorska marka Kuná używa soli jako jednego z dodatków. Bardzo mocne i dynamiczne połączenie pokazała nam w Cardamom-Salt, zaś o wiele łagodniejsze, niemalże niewyczuwalne - w Physalis-Salt. Tym razem, mieliśmy zmierzyć się z solą wprost z pustyni Atacama, zestawioną z surowymi nibsami kakaowymi. Tak skomponowana posypka zdobiła ciemną czekoladę o 71% zawartości kakao uprawianego w okolicach rezerwatu biosfery Sumaco na rodzinnych farmach Indian Kichwa. Kuná Raw Nibs Atacama Salt zakupiłam poprzez sklep Sekretów Czekolady.

 
Dwie trzydziestogramowe tabliczki prezentują się pięknie z obfitą (lecz nieprzesadzoną) nibsową posypką. Soli niestety zbyt wyraźnie dostrzec się nie dało. Pachniała świeżością morskiej bryzy i kwaskowatością niedojrzałych owoców. 

Pierwsze chwile w smakowaniu tej czekolady fundują nam 100% ekwadorskiego szaleństwa. Zatapiamy się w totalnej owocowej soczystości i słodyczy. Banany, mango, truskawki, jeżyny, wiśnie, papaja - wszystko ociekające żywymi sokami. Raptem - ta boska energia zupełnie zmieniła swój kierunek. Z jednego basenu przeskakujemy do drugiego, z światła - w mrok. Oto wciąga nas imperial russian stout, wysokoalkoholowy, kawowy, gęsty, z posmakiem rumu. Przez dłuższą chwilę pozostawałam w uśmiechniętym zdumieniu wywołanym tym nagłym zwrotem akcji.

 
Nibsy - choć soczyste, świeże, dzikie, ziołowe i wspaniałe - nieco przeszkadzały mi w czerpaniu pełni satysfakcji z głębokiej dynamiki tej czekolady. Dobrze, iż sama czekolada nie była zbyt wylewnie aksamitna, lecz dość zwarta w swej konsystencji - przynajmniej kontrast między nią a nibsami nie okazał się zanadto szokujący.

Pozostało też we mnie pytanie - gdzie sól? Mogłabym jej szukać wypływającej z specyficznej kwaskowatości tej czekolady, tudzież z jej surowego rysu... Jednakże na pewno nie stwierdziłabym w ciemno i wprost, iż sól (i to przecież nie byle jaka!) ma w tej kompozycji znaczący udział. Podsumowując, wielopłaszczyznowość tej czekolady wprowadziła mnie w niemałą konsternację. Nieprzewidywalna - to dobre słowo na określenie Kuná Raw Nibs Atacama Salt.


 Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, surowe nibsy kakaowe, sól.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 633 kcal.
BTW: 10/47/40.

poniedziałek, 16 listopada 2020

Raaka Green Tea Crunch ciemna surowa 66% Dominikana z komosą ryżową i zieloną herbatą

 

Dominikańskie kakao Reserva Zorzal z prowincji Duarte w surowej interpretacji nowojorskiej manufaktury Raaka poznałam dotąd w wielowymiarowej tabliczce Pink Sea Salt 71%. Dziś obniżamy nieco poziom tego samego kakao - do 66% - i łączymy je z ekspandowaną komosą ryżową oraz... genmaicha. Czym w ogóle jest genmaicha? Otóż - to połączenie zielonej herbaty z prażonym i łuskanym ryżem brązowym. Green Tee Crunch - bo tak nazywa się dziś prezentowana czekolada - zapowiadała się więc chrupko i herbacianie. Zdobyłam ją dzięki uprzejmości sklepu Sekretów Czekolady.


Nieokrzesany wygląd tabliczki w ciekawy sposób łączył się z delikatną wonią zielonej herbaty i ziemisto-skórzanego kakao. W ustach niby surowa, ale jednak subtelna i wyważona w swej konsystencji - od pierwszego kęsa przypominała o wysokiej klasie marki.  O dziwo, wydała mi się mocno jogurtowa. Jednocześnie, przez mnogość ekspandowanych i prażonych drobinek, odczuwałam ją jako bardzo lekką. Wobec powyższych cech, kojarzyła mi się z naturalnym jogurtem z musli, pełnego właśnie komosy ryżowej, ale także orzechów. Fuzja zielonej herbaty i specyfiki kakao w ciekawy sposób poprowadziła mnie w stronę klasycznego zielonego jabłuszka oraz odświeżającej skórki limonki. Ziołowy posmak nieustannie przewijał się w tle, idąc nie tyle w stronę samej zielonej herbaty, ale... mocnej czarnej herbaty przełamanej mlekiem (nabiałowe akcenty nie pozwalały o sobie zapomnieć).

Green Tee Crunch to kolejna bardzo ciekawa czekolada z repertuaru Raaka, choć w obliczu porównania do sztosów takich jak Bourbon Cask Aged - moją faworytką zostać nie może.

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, komosa ryżowa ekspandowana, geinmaicha (zielona herbata z prażonym łuskanym ryżem).
Masa kakaowa min. 66%.
Masa netto: 51 g.

sobota, 14 listopada 2020

Zotter Cola & Popcorn ciemna mleczna 60% nadziewana galaretką z coli, ganaszem z coli, praliną migdałową i popcornem

Ubóstwiam, gdy Zotter sięga po tak banalne, ale jakże odkrywcze zarazem połączenia! Cola i popcorn - klasyk kinowych multipleksów, otrzymał bardziej szlachetną formę na wskutek zaklęcia w tabliczkę Handscooped. Kupiona na biokredens.pl Cola & Popcorn, jest ciemną mleczną czekoladą o 60% zawartości kakao, nadziewaną galaretką z coli (kocham zotterowe galaretki!), ganaszem z coli, praliną migdałową oraz popcornem.

Czekolada pachnie ciastkami typu delicje (wyjątkowo mocny wpływ galaretki na całokształt!) oraz cukierkami o smaku coli. W przekroju tabliczka prezentuje się naprawdę pięknie - niemalże czarna galaretka kontrastuje z beżową migdałową praliną.

Gdy biorę kęs zawierający w sobie wszystkie warstwy czuję się tak, jakbym jadła... posolone ciastka delicje. I nie jest to wcale wielce wyrafinowany smak, lecz rzeczywiście przypominający marketowe słodkości. W pralinie drobinki popcornu (bo niestety został on nieco za bardzo rozdrobiony, by wyraźnie go odczuć) wnoszą odrobinę chrupkości, poza tym czekolada jest generalnie gładka. Posmak coli najbardziej spektakularnie odznacza się dopiero po jakimś czasie, tak jakby dopiero musiał rozlać się w ustach. Sama mięciutka i soczysta galaretka (jak zwykle bardzo udana u Zottera) sprawia wrażenie... rodzynkowej. Tak, rodzynki są tu dominującym skojarzeniem. 

Migdałowych akcentów niestety nie ma wiele, o dziwo, wypadły tu blado. Migdałowa pralina bardziej przypominała niby-śmietankowe nadzienie z ciastek typu Oreo, a to niezbyt górnolotne porównanie... Podsumowując, jak na Zottera fajerwerków tu nie było. Osobiście, nie bałabym się użyć grubszych cząstek popcornu i jeszcze mocniej bym je posoliła. Uderzyłabym też mocniej migdałami i podkręciła colę. Czekoladowa kuwertura również wypadła łagodnie. Generalnie całość oceniam jako zbyt delikatną, nawet nieco mdłą. Z komercyjnych produktów Zotter mógł stworzyć coś naprawdę awangardowego, ale niestety Cola & Popcorn zabrakło temperamentu.

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, cola (cukier, woda, ekstrakt z cytryny, przyprawy, mięta, wanilia, sok limonkowy, sok cytrynowy, kwas cytrynowy), pełne mleko w proszku, syrop kukurydziany, migdały, odtłuszczone mleko w proszku, słodka serwatka w proszku, sok cytrynowy, popcorn, pełny cukier trzcinowy, olej kokosowy, masło, koncentrat soku cytrynowego, pektyna jabłkowa, sól, lecytyna sojowa, wanilia, koncentrat limonkowy, cynamon, płatki róż, chili, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier).
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 481 kcal.
BTW: 7,4/29/46.

czwartek, 12 listopada 2020

Dick Taylor Bee Polen & Fennel ciemna 70% Brazylia z pyłkiem pszczelim i koprem włoskim

Moje pierwsze doświadczenie z kalifornijską marką Dick Taylor było spektakularne - czekoladę Orange Bourbon Pecan 65% Belize wspominam z wielkim sentymentem. Dzięki sklepowi Sekretów Czekolady, weszłam w posiadanie jeszcze dwóch tabliczek  wypuszczonych spod skrzydeł Adama Dicka i Dustina Taylora - pierwszą z nich pragnę Wam dziś zaprezentować. Ciemną czekoladę o 70% zawartości kakao posypano jakże oryginalnymi dodatkami: pyłkiem pszczelim oraz koprem włoskim. Jak to u Dick Taylor bywa, tabliczka została przepięknie ozdobiona, co niestety kiepsko uwieczniłam na zdjęciu, gdyż nie chciałam dopuścić do nadmiernego obsypania się posypki.

Czekoladzie nie można odmówić pięknego wyglądu, jednak już z sferze zapachu będzie ona kontrowersyjna dla wielu osób. W tym miejscu, szczególnie mój Mąż wykazał się niebywałą inwencją, która jeszcze rozwinęła się już po skosztowaniu pierwszych kęsów. Oto mamy suchary wojskowe z kminkiem, sweter starej babci, opuszczony dom starców. Cóż, mój Mąż od dawien dawna ma niską tolerancję na koper włoski, anyż, lukrecję i im podobne. Na szczęście, ja nauczyłam się czerpać radość z takich smaków.

Sama brazylijska czekolada była niesamowicie gładka i soczysta. Chciałoby się odkryć pełnię jej barw, lecz niestety koper zabrał wszystko. Pyłek pszczeli, tak uroczo wyglądający na powierzchni czekoladowej tafli, wnosił dodatkowy kwiatowo-miodowy aromat, który nakręcał tylko opresyjność kopru. Naprawdę, chciałabym więcej powiedzieć o czekoladzie, która na pewno ma potencjał... Dobór mocnych dodatków po prostu ją przyćmił, stały się jej integralną częścią i nie pozwoliły płynąć kakao własnym torem. W związku z tym - mam mieszane uczucia co do całej degustacji. Nic by się złego nie stało, gdyby posypki użyto nieco mniej.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pyłek pszczeli.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 57 g.