czwartek, 15 października 2020

Fruition Vanilla Bean Toasted White biała 38% Dominikana z wanilią

Ostatnio próbowana czekolada od nowojorskiego Fruition Chocolate Works wydawała się ucieleśnieniem delikatności - była to Brown Butter Milk mleczna 43% Dominikana z brązowym masłem i wanilią. Dzięki sklepowi Sekretów Czekolady udało mi się zdobyć tabliczkę wypuszczoną spod skrzydeł tej manufaktury, która pretendowała do miana jeszcze subtelniejszej. 38% masła kakaowego Los Bejucos z Republiki Dominikany, cukier trzcinowy, mleko, wanilia oraz sól zostały zaklęte w Vanilla Bean Toasted White - czekoladę o przepięknej, jasnokarmelowej barwie.

Niezwykle zaskoczyła nas woń tej czekolady, a mianowicie, kojarzyła się z serem topionym w plastrach w jakiejś słodszej wersji. Jeśli chodzi o jej konsystencję, to również spodziewałam się czegoś innego - bardziej maślanego, a tymczasem otrzymałam niebywałą soczystość. Choć w pierwszej kolejności w smaku rzeczywiście do dziwnych przemyśleń prowadził posmak topionego sera w plastrach, później owo nietypowe wrażenie złagodziło się do klasycznych karmelu i wanilii.

Jeszcze większym zaskoczeniem niż ser było chyba bogactwo owoców. Stop, może nie bogactwo, lecz ich wyrazistość - wynikająca ze wspomnianej już soczystości. Były to żółte owoce. Dominująca trójca - mango, papaja i morela - stopniowo nabierały orzechowych przebłysków, co przy podkręcaniu przyprawowością wanilii, ostatecznie dało boski efekt lucumy. Lucuma to bardzo specyficzny owoc, który miałam okazję jeść w Peru. Wspomnienie o nim wróciło do mnie jak żywe...

 Vanilla Bean Toasted White to jedna z tych tabliczek, które jakże dobitnie pokazują, iż białe czekolady w pełni zasługują na miano Prawdziwych Czekolad.
 
Skład: tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, pełne mleko w proszku, wanilia, sól.
Masa kakaowa min. 38%.
Masa netto: 60 g.

wtorek, 13 października 2020

Soklet ciemna 57% Indie

Wszystkie dotąd próbowane czekolady z indyjskiej manufaktury tree-to-bar Soklet były dla mnie niesamowitą przygodą. Gdzieś w ferworze zamówień w sklepie Sekretów Czekolady przegapiłam dotychczas bardzo niepozorną tabliczkę - ciemną o jedynie 57% zawartości kakao, czyli tylko 2% bogatszą w ziarna niż ich czekolada mleczna. Przypomnę, iż Soklet pracuje na bazie kakao uprawianego na plantacjach Regal, prowadzonych przez dwóch szwagrów, pośród gór Anaimalai w południowych Indiach. Kakao jest tam uprawiane w permakulturze z gałką muszkatołową, kokosem, pieprzem i bananowcami.

Do degustacji naszej Soklet 57% zasiedliśmy na naszej kwaterze w Blechnarce podczas wrześniowej wędrówki po Beskidzie Niskim.

 
Tabliczka wygląda bardzo klasycznie, co charakterystyczne dla tej marki. Jest niezbyt ciemna, co zdaje się oczywistością przy tak niedużej zawartości kakao. Nie przeszkadza to jednak w tym, by obłędnie pachniała: gorącym mlekiem z kardamonem i cynamonem, rozgrzaną ziemią. Od pierwszego kęsa tej urokliwie powściągliwej czekolady odczuwam, jak bardzo jest orientalna. I jak bardzo jest głęboka. To niesamowite - w Soklecie owa powściągliwość jest już dla mnie niemalże legendarna, bo choć czekolada raczej topornie rozpuszcza się w ustach, pozwala w pełni cieszyć się bogatą specyfiką kakao z gór Anaimalai. I ileż tego bogactwa zmieściło się w 57%! Zresztą, podobnie stało się przy mlecznej 55%; dlaczego więc tutaj miało by być inaczej?

Spośród owoców zidentyfikowaliśmy specyficzną miechunkę oraz kandyzowane wiśnie. Smaki tak zorientalizowane w tej czekoladzie, że aż wydawały się nieco sztuczne. Te owoce zostały przywalone wręcz toną przypraw. Wspomniane już kardamon i cynamon, a także pieprz, gałka musztakołowa, odrobina lukrecji, jakiś leśny, niebywale aromatyczny miód. Torfowość, która zahaczała o imperialnego stouta z piernikowym zacięciem. Cóż, już sam mleczny Soklet był "mało mleczny" ze względu na z całą mocą wybijające się walory kakao; tutaj więc wydarzyło się podobnie. Piękne jest to, jak w rozwinięciu ich ciemnych czekolad (70% i 82%) pojawiały się coraz to nowe nuty pokazując, iż ziarna z plantacji Regal oferują rozległy kosmos boskich doznań.
 
Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, ekstrakt z wanilii.
Masa kakaowa min. 57%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 545 kcal.
BTW: 10,4/56,53/30,9. 

niedziela, 11 października 2020

Beskid Cappuccino mleczna 45% Wenezuela Carenero Superior z kawą Beskidzki Blend 15%

 
W okolicach Cigelki w Beskidzie Niskim zasiedliśmy do pierwszej naszej mlecznej czekolady z serii Coffee Time od naszego rodzimego (nomen omen) Beskidu. Prezentuję Wam dziś Cappuccino, czyli fuzję 45% wenezuelskiego kakao Caranero Superior (znanego już z tabliczek z pieprzem oraz z mlekiem kozim) z kawowym Beskidzkim Blendem dystrybuowanym przez Beskid (mieszanka ziaren kaw: Kolumbia Excelso, Gwatemala Huehuetenango, Kostaryka Tarazzu). Cappuccino, jeszcze w starej wersji 50-gramowej, zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.
 
 Zaskoczyła mnie wytrawność tej czekolady - jak się później okazało, spośród wszystkich mleczno-kawowych Beskidów zabranych na ten wyjazd Cappuccino okazała się najwytrawniejsza. Rzeczywiście, jak w prawdziwym cappuccino, dość łatwo można było tu oddzielić kawę od mleka; stanowiły jakoby dwa płynące obok siebie nurty. Kawa, różnorodna przez występowanie pod postacią amerykańskiego blendu, doskonale zgrała się z kakao, które również musiało mieć w sobie mnóstwo kawowych nut (co pamiętam z poprzedniczek wykonanych z Carenero Superior), zahaczając także o niepokojące akcenty tytoniowe i skórzane.

 
 Choć podczas degustacji znajdowałam się w lesie, przeniosłam się na chwilę do zadymionej, przyciemnionej, eleganckiej kawiarni. Pełnej tajemnic. Filiżanka parującego cappuccino. Spienione miękkie mleko i kawa esencjonalnie osiadająca na podniebieniu. Kakaowa posypka pachnąca mroczną dżunglą. Gładkość i charakter. To chyba jedna z moich ulubionych kawowych czekolad z udziałem mleka - bardzo doceniłam ją za konkretną wyrazistość.
 
Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, kawa Beskidzki Blend (Kolumbia Excelso, Gwatemala Huehuetenango, Kostaryka Tarazzu).
Masa kakaowa min. 45%.
Masa netto: 50 g.

piątek, 9 października 2020

Bonnat Chuao Venezuela ciemna 75%


W końcu w pierwszej połowie września udało nam się wyruszyć na naszą drugą pętlę z pleckami i namiotem po Beskidzie Niskim. W zeszłym roku w majówkę zakręciliśmy kółeczko z Komańczy, w tym roku należało dokończyć dzieła od strony Krynicy. Pierwszy dzień wyprawy przywitał nas od rana deszczem. Gdy tylko się rozpogodziło, maszerując na szczyt Dzielec - przystanęliśmy, by posilić się pyszną czekoladą. Solidny 100-gramowy Bonnat z ziaren pochodzących z okolic słynnej, wenezuelskiej wioski Chuao zdawał się być idealną propozycją. W czekolady francuskiej manufaktury Bonnat zaopatrzyłam się jak zwykle w sklepie Sekretów Czekolady. 

Czekolada o ciepłej, stonowanej brawie kryła w sobie czerwonawe przebłyski. Pachniała łagodnie palonymi nutami z wiśniowymi akcentami. W ustach okazała się umiarkowanie tłusta jak na Bonnat, co od razu sprawiło, iż łatwiej się otworzyłam na serwowane przez nią doznania. Nie mogłam się zdecydować, czy ta czekolada w zasadzie jest łagodna, czy wyrazista - ciągle odkrywałam w niej coś nowego, lecz owe niuanse harmonijne przechodziły od jednego do drugiego, wypełniając uczuciem spokoju. Na pewno unikalne byłe złudzenie, iż czekolada została podgrzana. Choć jadłam Bonnat Chuao w formie stałej, czułam się trochę tak, jakbym obcowała z przytulną, lecz charakterną gorącą czekoladą.


 Podniebienie zostało dopieszczone dojrzałymi na słońcu truskawkami, które wytrawnie przeszły w porządnie wypieczone czekoladowe ciasto z wiśniami w syropie - totalnie się w nim zatopiłam. Z czasem pojawiła się nutka soku z limonek. No i paloność, magiczna wulkaniczna paloność, która narastała z każdym kęsem. Wszystko dojrzewało - do skóry, do ziemi, cały czas z iluzją podgrzania. Pomyślałam o pieczonych owocach - głównie czerwonych jagodowych z odrobiną cytrusów i orzechową kruszonką, podlane melasą - które zostały zalane gorącą wulkaniczną lawą i... w zasadzie to upiekły się pod nią.

Nie wiem, czy to nie jedna z bardziej urokliwych propozycji od manufaktury Bonnat. Pośród spokoju Beskidu Niskiego zaciągałam się nią...


Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 603 kcal.
BTW: 8,8/46/42,6.