środa, 10 kwietnia 2019

Chocolate Bush mleczna 33% z ananasem i kokosem


W paczce bożonarodzeniowej, jaką zostałam zaskoczona przez jednego z klientów, znalazło się kilka mniej lub bardziej atrakcyjnych dla mnie smakołyków. Obok butelki pysznego prosecco, takim ciekawym obiektem okazała się dla mnie dziś opisywana tabliczka.

Miałam już do czynienia z wyrobami Chocolate Bush, które swego czasu otrzymałam od Olgi z livingonmyown.pl. Jest to jeden z wielu polskich producentów "ręcznie robionej czekolady", bazujący na czekoladzie w pastylkach. Wystarczy tabliczkę ładnie opakować i posypać ją fikuśnymi dodatkami - ot, sukces gotowy. Zawsze można zrobić z tego elegancki prezent.

Otrzymaną Chocolate Bush z radością zabrałam na weekend z góry. Wiedziałam, że będzie świetnym dopalaczem energetycznym. Moja mleczna czekolada o 33% zawartości kakao posypana została dodatkami, które świetnie trafiły w moje gusta: kawałkami liofilizowanego ananasa oraz solidnymi płatkami kokosa. Spoglądając na ofertę smakołyków od Chocolate Bush - obdarowujący nie mógł lepiej wybrać.

Nad tabliczką unosił się słodki zapach mlecznej czekolady, nie pozbawiony jednak kakaowego tchnienia. Wiedziałam, że będzie dziecinnie beztrosko, a czekolada na pewno nie zaoferuje czegoś wyjątkowo głębokiego - nie tego jednak potrzebowałam po niemal 30 km marszu. Mieszanka aromatu soczystego ananasa i chrupiącego kokosa dała na tym delikatnym czekoladowym tle efekt podobny do woni rabarbaru.


 Tak jak się spodziewałam, było słodko, aksamitnie, bardzo mleczne. Czekolada prędko rozpuszczała się w ustach, pieszcząc kubki smakowe gładką mlecznością okraszoną odrobiną orzechowej kakaowości. Gwoździem programu były dla mnie dodatki, naprawdę świetnie dobrane i bardzo dobrej jakości. Kawałki liofizowanego ananasa były duże, no a sam proces liofilizacji pozostawił w tym owocu to, co najlepsze - specyficzny smak, soczystość, autentyczność. Spore i całkiem grube kokosowe płatki były przyjemnie chrupiące i świeże - nie za twarde i nie za miękkie. Po prostu doskonale mogliśmy poczuć smak kokosa.

Jak na tak prostą prezentową tabliczkę z okienkiem - wykonanie (szczególnie jeśli chodzi o dodatki!) oceniam jako bardzo przyzwoite. Na górskim szlaku Chocolate Bush była czystą przyjemnością. Nada się też świetnie po prostu dla fanów prostej mlecznej czekolady z naturalnymi dodatkami.

 
Skład: czekolada mleczna 93% (cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, lecytyna sojowa, naturalny aromat wanilii burbońskiej), ananas liofilizowany 4%, kokos 3%.
Masa kakaowa min. 33%.
Masa netto: 85 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 560,9 kcal.
BTW: 6,9/36,1/51,1

niedziela, 7 kwietnia 2019

Mascarin ciemna 72%


Będąc na magicznej francuskiej wyspie Reunion zaopatrzyłam się w kilka czekolad tamtejszego producenta słodyczy - Mascarin. Zdecydowaną większość z nich kupiłam przez wzgląd na dodatki (te tabliczki opisałam już na blogu), skusiłam się też na jedną pełną ciemną tabliczkę, o 72% zawartości kakao. Łudziłam się, że Mascarin do jej stworzenia użyło kakao z Reunion, ale obecnie przypuszczam, że prawdopodobieństwo tego jest bardzo małe. Na dodatek, kupując dziś opisywaną tabliczkę nie zwróciłam uwagi, iż w składzie znajduje się odtłuszczone kakao w proszku, którego przecież wystrzegam się jak ognia. Trudno, trzeba było delikwentkę skonsumować i ocenić. Między innymi przez wzgląd na słuszny 100-gramowy format, postanowiłam zabrać ją na weekend w góry. Zjadłam ją z Mężem, popijając kawę z termosu, przesiadując na ławce na platformie widokowej postawionej w zeszłym roku na szczycie Okole, leżącym w Górach Kaczawskich.


Podzielona na duże płaskie kostki tabliczka cechowała się soczystym kolorem oraz zaskakująco przyjemnym zapachem soczystych truskawek dojrzewających w pełni słonecznego lata. W ustach rozpuszczała się bardzo przyjemnie i aksamitnie. O dziwo, gdybym nie wiedziała, nie posądziłabym jej o zawartość odtłuszczonego kakao w proszku. Była bardzo śmietankowa. Wybitnie kojarzyła się z lodami śmietankowymi stworzonymi ze słusznym dodatkiem prawdziwej wanilii. Nieustannie do gry włączały się także truskawki, słodko frywolne i uwodzicielskie.

Pomiędzy tymi jakże prostymi i smakowitymi nutami nie odnalazłam ani krzty przykrej kwaśności, goryczy, szorstkości. Po 50 g czekolady na łebka ani trochę nas nie zmęczyło - to po prostu smakowało neutralnie, w dobrym słowa tego znaczeniu. Biorąc pod uwagę fakt, iż do degustacji podchodziłam bardzo sceptycznie, Mascarin umiejętnie się wybroniła.



Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone kakao w proszku, lecytyna sojowa, aromat waniliowy.
Masa kakaowa min. 72%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 602 kcal.
BTW: 8/44/44

czwartek, 4 kwietnia 2019

Minka Hacienda Guantupi ciemna 100%


Dziś pragnę Wam zaprezentować ostatnią czekoladę ekwadorskiej marki Minka, jaką przywiozłam ponad rok temu wprost z jej macierzystego kraju. Wraz z innymi reprezentantkami tej manufaktury, zakupiłam ją w sklepie tuż przy głównym placu w Quito. Na sam koniec eksplorowania zapasów od Minka zostawiłam sobie setkę wykonaną z kakao Nacional z plantacji Hacienda Guantupi. Według producenta, miała się ona charakteryzować kwiecistym aromatem z akcentami drewna, karmelu, miodu, rodzynek i przypraw. W smaku zaś winniśmy odnaleźć delikatne, zbalansowane cytrusy, kwiaty i cienie słodyczy - wszystko to w stabilnym, postawnym "ciele".


Ciemna tabliczka, niczym solidnie zaparzona kawa - pachniała ziemiście, lecz delikatnie. Unosiła się nad nią smużka dymu znad palonego drewna i subtelna woń bukietu świeżo ciętych kwiatów. Pomiędzy tym wszystkim przebrzmiewało echo słodkich mandarynek i dojrzałych grejpfrutów, co zapowiadało, iż nie będziemy mieć do czynienia z wyjątkowo mocną setką.

Gdy decydujemy się na pierwszy kęs, zmysły spodziewają się wręcz czegoś słodkiego. Trafiamy jednak w ślepy zaułek, wkraczamy za gęstą kurtynę. Nasza Minka okazuje się smolista, lecz dziwnie lekka przy tym. Ten z pozoru groźny zaułek woła zapraszająco, by w nim zabłądzić. Czekolada nie była mocno kwaśna czy gorzka, właśnie w pewien sposób "ślepa", wyważona, łagodna. Mało w niej szatańskich mocy jak na najwyższy z możliwych procentowy udział kakao.

Podniebienie muskane jest iluzją maślanego karmelu, rozpadających się w rękach mandarynek, grejpfrutowego miąższu, ulotnych płatków kwiatów. Wpleceni zostajemy pomiędzy drewno a ziemię, złączone dymem snującym się znad ogniska. Poczęstowani jesteśmy kawą z kapką gęstej śmietanki.


Setka od Minki jest przystępna, dobrze rozpuszczająca się w ustach, łącząca w sobie paradoksalnie masywność i delikatność. To bardzo dobra czekolada na rozpoczęcie przygody ze stówkami. Ja jednak wraz z tą tabliczką na długo przygodę z tabliczkami 100% kończę. Mój Mąż czerpie z takowych degustacji niewiele przyjemności, więc zazwyczaj spędzam je samotnie, a to pozbawia mnie sporej części radości z jedzenia czekolady. Minka 100% była więc nie tylko ostatnią czekoladą tej marki w moich obecnych zapasach, ale i ostatnią stówką.

Skład: miazga kakaowa.
Masa kakaowa 100%.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Zotter Brazil 72% ciemna


Parę lat temu miałam już okazję próbować ciemnej czekolady od Zottera stworzonej z brazylijskich ziaren (Brazil 70%). W obecnym sezonie mój ulubiony austracki czekoladnik wypuścił nową propozycję z tego gatunku. Do stworzenia Brazil 72% użyto kakao z regionu Para, prażonych metodą FMR, konszowanych przez 11 godzin. Czekoladę kupiłam oczywiście na biokredens.pl.


Według producenta Brazil 72% zawiera w sobie mnóstwo kojarzonych z Bożym Narodzeniem akcentów: piernika, suszonych owoców, prażonych migdałów oraz marcepanu. W sferze zapachu, w tej aksamitnie gładkiej w dotyku tabliczce, odnaleźliśmy sporo duszności i oblepiającego upału, wręcz ekstremalnie nagrzanego powietrza na kwiecistej łące. Aromat kojarzył się również z piernikiem podanym z konfiturą różaną.

W smaku Brazil 72% okazała się lżejsza niż w zapachu. Pomimo tego, iż zalepiała buzię niczym smoła, robiła to jednocześnie z niebywałą gładkością. Esencjonalny dualizm. Zgodnie z sugestiami Zottera, pojawiło się tu sporo piernikowych i marcepanowych akcentów, przełamanych pieczonymi śliwkami oraz jędrnymi rodzynkami. Niedawno miałam okazję skosztować porządnie przesmażonej, wręcz nieco przypalonej konfitury śliwkowej - bardzo charakterystycznej - i pomyślałam o niej podczas degustacji. To, co w zapachu stanowiło skwar i duchotę, tu przemieniło się w owocowe przetwory z dozą paloności oraz świąteczne wypieki bogate w korzenne przyprawy i migdałowy olejek.


Nuty w tej czekoladzie były charakterystyczne, choć uładzone i proste. Jadło się ją bardzo przyjemnie, lecz przypuszczam, że wkrótce nie będę wiele pamiętać na jej temat. Jak to single origin od Zottera - została wykonana wzorcowo, ale nie przepełniła mnie totalnym zachwytem, zapewne po prostu przez specyfikę ziaren.


Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 72%.
Masa netto: 70 g (2x 35 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 584 kcal.
BTW: 8,8/43/34